yogi009 napisał:
1. czy to jest sensowny pomysł ?
Jak dla mnie raczej bezsensowny choć jestem otwarty na wszelkie nowe pomysły i nowatorskie rozwiązania.
Po pierwsze:Jeśli układ zapłonowy jest niesprawny to wystarczy go,jak jeden z kolegów słusznie zauważył naprawić a nie przerabiać lub tym bardziej poprawiać czy wzmacniać.
Po drugie:jeśli nawet uda się zwiększyć napięcie,prąd,czas trwania iskry lub mówiąc po chłopsku "iskra będzie długa niebieska i długo żyła" to i tak przyrost mocy silnika będzie dla zwykłego śmiertelnika raczej niedostrzegalny.
Po trzecie:żadna ze świec a tym bardziej przewodów WN nie wytrzyma mocniejszej iskry.Wszyscy wiemy jakie są realia:dziś te elementy z dolnej i średniej pólki wytrzymują raptem kilkanaście miesięcy bezproblemowej pracy na standartowych-fabrycznych układach zapłonowych.
AD:2. jak to najprościej zrealizować ?
Jeśli chodzi o dzień dzisiejszy jakakolwiek integracja w układ zapłonowy od strony niskiego napięcia raczej odpada,wszystko steruje komputer.No może nie aż komputer ale "zwykły śmiertelnik"sobie raczej nie poradzi.Tutaj tylko wieloletnie obycie z miernikami,oscyloskopami i ogólnie elektroniką a przedewszystkim "obycie"z tzw:szpilkami napięcia które pojawiają się znikąd i potrafią "zabić"każdy tranzystor,nawet gdy jego parametry i prądy przewodzenia są zbliżone jeśli nie wyższe od prądów zwarcia przeciętnego akumulatora,mają rację bytu.
Integracja w układ WN-czytaj:wczepić "to coś" pod kabel WN lub między kabel a świecę zapłonową by wzmacniało iskrę jest złym pomysłem w samym sobie.Napięcia rzędu tysięcy wolt "nie zabardzo chcą sobą manipulować".
AD 3. może lepiej zastosować jakiś inny patent (pytanie jaki) ?
Na chwilę dzisiejszą:Zapłon Plazmowy-rozwiązanie iście z filmów z pogranicza fantastyki ale wykonalne w garażowym zaciszu.
A wracając do tematu:W życiu widziałem już kilka patentów poprawiających iskrę:
Wspomniany tutaj "wzmacniacz iskry"-nawet o ile pamiętam miał taką właśnie nazwę handlową-stosowany często w dużych fiatach i polonezach,całkowicie polska,prosta konstrukcja która nie tyle zwiększała oszałamiająca napięcie iskry ale znakomicie wydłużała żywotność "platynek".
W tym samym czasie popularny był rosyjski wynalazek tzw:"układ zapłonowy z długim czasem trwania iskry",montowany amatorsko w samochodach ZAZ czasem Zaporożec.
Jeśli chodzi o samą "rosyjską iskrę" to prawdziwa rewelacja i zapewniam że jej jakośc nie odbiegała od współczesnych układów zapłonowych.Niestety toporna jakość wykonania i zastosowane elementy elektroniczne z byłego związku radzieckiego które pracowały na granicy swoich dopuszczalnych prądów i temperatur zniszczyły marzenia o dobrej iskrze.
Kolejny wynalazek:2 akumulatory.Spotkałem takie rozwiązanie w trabancie.Jeden akumulator zasilał wszystko (rozrusznik,światła,wycieraczki itd)a drugi był tylko od zasilania cewki zapłonowej,aparatu-był tylko od iskry.
Z ciekawszych układów które miałem przyjemność już podziwiać:Przerobiony alternator tak by dawał dwa różne napięcia,a dokładniej dawał jedno napięcie w okolicach 16-17 volt którym był zasilany tylko układ zapłonowy i dodatkowy układ który zmiejszał owe 17 volt do około 14 v by normalnie ładować akumulator.
No i na koniec najciekawszy układ z jakim się spotkałem.Przystawka gitarowa "echo-pogłos"wpięta między aparat zapłonowy(o ile pamiętam w samochodzie GOLF I )a moduł zapłonowy.I wierzcie lub nie,sam widziałem że to działało!.
Układ faktycznie dawaj doskonale widoczną(czytaj:słyszalną),zdublowaną iskrę na świecę.Poprostu przystawka "echo pogłos"puszczała pierwszy prawdziwy impuls z czujnika położenia wału na układ zapłonowy wywołując iskrę a po ułamku sekundy "sama wytwarzała echo oszukując układ zapłonowy i zmuszając go do ponownej iskry".
Jak widać,jeśli chodzi o iskrę,nic tylko powiedzieć:POLAK POTRAFI.
