Ostatnio zaczęło mi się grzać jedno z tylnych kół w Grande Punto, więc postanowiłem zdjąć bęben hamulcowy i nieco rozruszać szczęki oraz oczyścić jego wnętrze.
Zastanawia mnie działanie samoregulatora luzu, nigdy za bardzo nie rozumiałem jak on działał, ale ten który jest w Grande Punto (aki sam jest w Doblo) to już w ogóle nie rozumiem.
Wygląda on tak:
Domyślam się, ze ta karbowana nakrętka powinna się w miarę swobodnie dać obracać, przynajmniej w jedną stronę... ja nie mogłem jej ruszyć. Ta wygięta w łuk blaszka z tyłu z zaczepem opierającym się o karby w nakrętce w jakiś sposób chyba ją dokręca kasując luz na szczękach. Tylko jak to się dzieje że ją dokręca i co sprawia, że nie dokręca jej za bardzo (co średnio się sprawdza, bo była tak rozkręcona, że nie mogłem zdjąć bębna). Za nic nie rozumiem też do czego służy ta druga, prosta blaszka z przodu.
Po chwili mocowania się z nakrętką skręciłem ją tak, by bęben dał się założyć na szczęki z lekkim tylko tarciem, mam nadzieję, że dobrze to ustawiłem, choć przy pierwszych 2-3 próbach auta wyraźnie nierówno hamowało, po kolejnych próbach było już jednak dobrze. Niczego poza bębnem nie demontowałem tylko rozruszałem szczęki na boki i góra dół, bo powierzchnia po której się poruszały na tarczy kotwicznej była skorodowana, do tego przedmuchałem to z pyłu i rdzy i obstukałem rdzę z zewnętrznej powierzchni bębna. Na bębnie nie było rantu.
Zastanawia mnie działanie samoregulatora luzu, nigdy za bardzo nie rozumiałem jak on działał, ale ten który jest w Grande Punto (aki sam jest w Doblo) to już w ogóle nie rozumiem.
Wygląda on tak:
Domyślam się, ze ta karbowana nakrętka powinna się w miarę swobodnie dać obracać, przynajmniej w jedną stronę... ja nie mogłem jej ruszyć. Ta wygięta w łuk blaszka z tyłu z zaczepem opierającym się o karby w nakrętce w jakiś sposób chyba ją dokręca kasując luz na szczękach. Tylko jak to się dzieje że ją dokręca i co sprawia, że nie dokręca jej za bardzo (co średnio się sprawdza, bo była tak rozkręcona, że nie mogłem zdjąć bębna). Za nic nie rozumiem też do czego służy ta druga, prosta blaszka z przodu.
Po chwili mocowania się z nakrętką skręciłem ją tak, by bęben dał się założyć na szczęki z lekkim tylko tarciem, mam nadzieję, że dobrze to ustawiłem, choć przy pierwszych 2-3 próbach auta wyraźnie nierówno hamowało, po kolejnych próbach było już jednak dobrze. Niczego poza bębnem nie demontowałem tylko rozruszałem szczęki na boki i góra dół, bo powierzchnia po której się poruszały na tarczy kotwicznej była skorodowana, do tego przedmuchałem to z pyłu i rdzy i obstukałem rdzę z zewnętrznej powierzchni bębna. Na bębnie nie było rantu.