Zastosowanie 3 diodowego a tym bardziej 5-cio diodowego wskażnika poziomu płynu,gdy samego płynu jest i tak stosunkowo niewiele chyba mija się z celem.
Po pierwsze,jak już wspomniano,problem z uszczelnieniem 5 elektrod wystających ze zbiorniczka wykonanego często z tworzywa które nie bardzo chce się kleić ani na zimno ani na gorąco.Można to rozwiązać robiąc elektrody na plastikowym słupku/rurce wkładanym od góry przez korek wlewu płynu co eliminuje wiercenie samego zbiorniczka.
Po drugie:zjawisko elektrolizy które występuje zarówno przy prądzie stały jak i zmiennym i w związku z tym dobór odpowiedniego metalu na same elektrody.Można oczywiście wykonać tak układ(wspomniane wzmacniacze operacyjne lub komparatory) by reagował przy minimalnym prądzie płynącym przez elektrody radykalnie zmniejszając efekt elektrolizy,lub podłączyć wskażnik tak aby pracował jedynie przy spryskiwaniu szyby.
Zmniejszając do dziesiątych czy nawet setnych części miliampera prądy płynące elektrodami można się natknąć na kolejny problem a mianowicie przewodność elektryczna płynu do spryskiwaczy.
Jeśli chodzi o przewodność elektryczną czystej zwykłej wody to zjawisko jest doskonale znane,i każdy wie jak zachowuje się owa woda po dosypaniu łyżki soli kuchennej.
A jak to jest z tymi płynami?Są lepszymi,gorszymi czy identycznymi przewodnikami jak zwykła woda?Może być tak że czuły układ elektroniczny doskonale pracuje z tzw: letnim płynem do spryskiwaczy a przestaje działać lub działa błędnie po zalaniu płynem zimowym bo akurat ten ma zaskakująco inne parametry elektryczne.
Kolejny problem to ciągłe falowanie płynu w zbiorniczku i w związku z tym potrzeba zapamiętywania lub uśredniania wyników pomiaru.
A i sam kształt zbiornika(a kształty są naprawde przedziwne) zmusza nas do eksperymentalnego dobierania miejsca umieszczenia elektrod.Rozmieszczenie elektrod w tych samych odległościach od siebie na pewno nie będzie liniowo odzwierciedlało poziomu płynu wskazywanego diodami.
Jeśli chodzi o samo stwierdzenie obecności płynu w zbiorniczku lub jego braku to proponuje inny,może mniej elektroniczny układ,ale myślę że równie skuteczny:Wystarczy że w połowie lub lepiej 1/3 wysokości orginalnego zbiorniczka montujemy dodatkowy silniczek spryskiwacza i podłączamy go trójnikiem do orginalnych "igielitów".W kabinie montujemy miniaturowy przełącznik hebelkowy (wraz z diodą LED) który umożliwia przełączanie prądu między silnikiem orginalnym a tym dodatkowym.
Działanie układu jest banalnie proste.Normalnie spryskujemy szybę tym dodatkowym silnikiem,a gdy widzimy że płyn przestał już lecieć,przełączamy silniki wyłącznikem w kabinie.
Oczywiście samo spryskiwanie niezależnie czy z silnika orginalnego czy dodatkowego uruchamiane jest orginalnym przełącznikiem spryskiwacz/wycieraczki umieszczonego przy kierownicy.