Auto stało przez zimę nieodpalane na dworze. Ostatnio próbowałem je odpalić, ale lekko błysnęły kontrolki i echo. No więc myślę sobie - luzik, aku podładuję i po kłopocie. Ale naładowany aku podłączyłem raz jeszcze, przekręciłem kluczyk i... zrobiło "pyk" i zgasły wszystkie kontrolki. Zero reakcji. Absolutnie zero! Żadnych świateł w kabinie, nic. Aku jest w porządku. Co to może być?