Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
Europejski lider sprzedaży techniki i elektroniki.
Proszę, dodaj wyjątek elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych

Rocky Horror 14 Maj 2011 18:16 26925 52
  • Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych


    POCZĄTKI

    Pomysł spolszczenia Krella zrodził się później. Na początku miała to być wierna replika, lecz problemy ze zdobyciem niektórych typów (nie mówiąc już o producencie) podzespołów zmusiły mnie do szukania zamienników. Ostatecznie ilość elementów koniecznych do zastąpienia robiła się tak duża, a ryzyko trafiania na podróbki tak niepokojące, że bardzo utrudniały wierne skopiowanie KSA100 i z czasem przyszła zupełnie nowa koncepcja - oparcie wzmacniacza na wyłącznie dawnych polskich elementach.
    Założenie jest takie, aby urządzenie składało się w możliwie jak największym stopniu z podzespołów produkcji krajowej lub popularnych zagranicznych - od tranzystorów, rezystorów i kondensatorów poprzez przekaźniki, drut nawojowy transformatorów, po złączki i gniazda, a nawet przewody. Mówiąc krótko - aby wzmacniacz ten był tak skonstruowany, jakby zbudowano go w Polsce w latach 80-tych. O co w tym chodzi? Przede wszystkim o własną satysfakcję i wykorzystanie posiadanych zasobów, ale częściowo też o udowodnienie niektórym zatwardziałym maniakom zagranicznego sprzętu kilku rzeczy. Wiele osób, w dużej ilości tu na Elektrodzie (nie będę wymieniać imion, bo nie o to chodzi, chociaż niektórzy już są "rozpoznawalni") uważa i rozprzestrzenia pogląd, że krajowa myśl techniczna z dziedziny audio jest delikatnie ujmując - nic nie warta. Że to stare dziadostwo, że 2N3055 do muzeum, że japoński sprzęt jest o niebo lepszy, itp. A ja właśnie chcę rzucić wyzwanie i pokazać, że jednak nie lepszy! Bo nawet kolega ze Szkocji przyznał, że mój Radmor 5102 bije jego Denona PMA1500 na łeb, nie mówiąc o wykonanym dla niego lampowcu na telamowskich EL84.
    Tak, drodzy entuzjaści przereklamowanych japońskich wzmacniaczy, traktujcie to jako rzucenie rękawicą w twarz. Niniejszy klon Krella KSA100 jest oparty na tych samych częściach, co znienawidzone przez was Unitry. Wartość tych elementów zweryfikowały intensywne testy zakończone bardzo obiecującymi wynikami.

    Model KSA100 już w momencie pojawienia się wzbudził duże emocje, głównie w związku z przyjętym przez producenta założeniem zastosowania klasy A. Każdy, kto miał szansę go posłuchać, pozostawał w głębokim szoku. Był to na owe czasy jeden z najmocniejszych i najlepiej brzmiących wzmacniaczy na świecie, pracujących w klasie A. Istnieje domniemanie, że KSA100 miał docelowo współpracować z magnetostatycznymi głośnikami Apogee i był to główny powód, dla którego ów model w ogóle powstał. Niezależnie od tego, brutalna wydajność tego wzmacniacza pozwoliłaby pewnie na napędzenie każdych kolumn, jakie w ogóle istnieją. Dodając do tego fakt, że przy 8 omach mamy pracę w klasie A w całym zakresie mocy, trudno wymarzyć sobie coś lepszego.




    Dlaczego zatem Krell? Między innymi dlatego, że ta firma to jeden z niekwestionowanych mocarzy w świecie hi-endu. Nie spotkałem jak do tej pory ani jednej poważnej złej opinii o jakimkolwiek wyrobie tej firmy, a i od zawsze podobało mi się podejście do tematu Dana D'Agostino jako rozważnego profesjonalisty. Drugi powód to po prostu moja ciekawość co do legend wokół modeli KSA100 i KSA50. Zdaję sobie sprawę, że replika nie odda tego co oryginał, nie mniej - wpływ samej topologii układu jest raczej bezdyskusyjny. Zresztą sam Dan D'Agostino uważa, że na konkretne brzmienie wzmacniacza wpływa w niemal 100 procentach topologia układu, a nie super hiper komponenty z kosmosu i całkowicie podzielam jego stanowisko.



    BUDOWA

    Wzmacniacze Krella należą do urządzeń potężnych zarówno fizycznie, jak i elektrycznie. Takie też cechy zachowała skonstruowana replika. Wzmacniacz jest dość ciężki - waży prawie 30 kg głównie za sprawą dużych transformatorów zasilających o mocy około 400 VA każdy oraz pokaźnej baterii kondensatorów - 15000 uF każdy. W związku z ograniczonym napięciem Uce użytych tranzystorów konieczne było zredukowanie napięcia zasilającego do maksimum +-40V, co pociągnęło za sobą zmniejszenie mocy wyjściowej. W związku z tym faktem, parametry owej repliki są właściwie bliższe Krellowi KSA50. Z kolei mechaniką, rozmiarami i ilością tranzystorów mocy, mój Krell bardziej pasuje do modelu KSA100. Jest więc to wzmacniacz trochę "pomiędzy" tymi dwoma modelami. Niektórzy twierdzą, że KSA50 brzmiał lepiej. Trudno powiedzieć, czy mają rację, czy są po prostu zazdrośnikami, których nie było stać na droższego KSA100 :-) Porównanie utrudnia fakt, że wersji KSA50 i KSA100 było kilka, z czego różnice w późniejszych modelach "MK2" były znaczne.

    Parametry wykonanego wzmacniacza są następujące:
    *moc wyjściowa:
    - 2 x 73 W 8 omów;
    - 2 x 127 W 4 omy;
    - 2 x 212 W 2 omy;
    *pasmo przenoszenia:
    7 Hz - 50 kHz + 0-0,5 dB;
    4,5 Hz - 120 kHz + 0-1 dB;
    *współczynnik tłumienia: 424 (8 omów).

    Wzmacniacz po dłuższej pracy zauważalnie się nagrzewa, co zresztą potwierdzają obiegowe opinie na temat temperatur w KSA50 i KSA100. Dan D'Agostino w odpowiedzi na zapytanie jednego z właścicieli KSA100 informuje, że radiatory po jednej godzinie powinny osiągać temperaturę około 65 stopni, użytkownicy KSA100 odnotowywali nawet 80 stopni. W przypadku mojej repliki termometr wskazuje około 60 stopni w obszarach blisko tranzystorów mocy (co jest związane z mniejszym napięciem zasilania i mocą strat). Z tego powodu powstała konieczność stworzenia bardzo dużych otworów wentylacyjnych (warto wspomnieć, że górna blacha Krella KSA100MK2 była cała podziurawiona jak sito). Nie są one szczególnie piękne, ale niestety konieczne - w początkowym wykonaniu nawierciłem bardzo dużą ilość otworów w samej górnej blasze, co było niewystarczające, po kilku godzinach pracy okolice otworów wentylacyjnych robiły się tak gorące, że trudno było utrzymać na nich dłoń przez więcej niż 5 sekund, nie mówiąc już o tym, co działo się we wnętrzu wzmacniacza. Obecnie użyte siatki spisują się znakomicie.
    Jeśli chodzi o zabezpieczenia nadprądowe czy termiczne, oryginalny Krell KSA100 był wzmacniaczem w sumie dość ubogim, ponieważ posiadał jedynie wyłączniki termobimetaliczne i wspólny bezpiecznik sieciowy. Rekompensował to jednak tranzystorami z monstrualnym obszarem "SOA" i ogólnie nadmiarową budową, zapewniającą wysoką niezawodność. W swoim modelu zastosowałem niezależne bezpieczniki o tak dobranej wartości, żeby łatwo uległy przepaleniu w razie przeciążenia wzmacniacza. Zaś dzięki odpowiedniemu dobraniu parametrów układu opóźnionego załączania, można było pominąć problem dużego prądu udarowego i zastosować bezpieczniki szybkie. Ludzie powszechnie uznają bezpiecznik topikowy za element zbyt wolny, aby stanowić skuteczne zabezpieczenie. Myślę, że w tym poglądzie jest dużo przesady, tym bardziej, że jak bezpiecznik raz się przepali, to odcina dopływ prądu aż się go wymieni, zaś elektroniczne zabezpieczenie reaguje "od nowa" przy każdej próbie włączenia sprzętu.
    Poza tym we wzmacniaczu znalazły się układy opóźnionego załączania obciążenia i zabezpieczenia przed napięciem stałym na wyjściu, takie same, jakich użyto w późniejszym Krellu KSA100 MK2.

    W stopniu prądowym zastosowano tranzystory 2N3055 Tungsram - po 8 sztuk na kanał. Znacznie lepszym wyborem byłoby użycie teslowskich KD503, przede wszystkim ze względu na większą maksymalną moc traconą (możliwa byłaby nawet bezproblemowa praca przy 1 omie) i maksymalną częstotliwość pracy, niestety nie udało mi się zgromadzić wystarczającej ich ilości, zaś 2N-ów po prostu już miałem dużo. Zadziwiać może na pierwszy rzut oka w ogóle wykorzystanie tych tranzystorów w układzie z napięciem zasilającym +-40 V, napięcie Uce 2N3055 wynosi katalogowo tylko 60 V. Otóż tak się składa, że niekoniecznie. Produkowano 2N-y, których graniczne Uce to 100 V i wiele wskazuje na to, że taką wartością wyróżniały się elementy produkowane przez Tungsram. "Najgorszy" zbadany przeze mnie egzemplarz sięgał 85 woltów, wszystkie pozostałe - około 100 V, również zaaplikowane w układzie i przetestowane praktycznie, nie wykazały najmniejszych nieprawidłowości w pracy.
    Topologia układu nie różni się specjalnie od oryginału, jedynie z wyjątkiem zastosowania pseudokomplementarnego stopnia prądowego - niestety nie udało mi się zdobyć ani jednej sztuki tranzystora BDX18, komplementarnego odpowiednika dla 2N3055. Myślę jednak, że to odstępstwo jest do "wybaczenia". Rezystory w obwodach wzmacniacza różnicowego i pętli ujemnego sprzężenia zwrotnego są o 1 lub 0,5-procentowej tolerancji. Wszystkie precyzyjne rezystory są produkcji polskiej, pozostałe to w dużej części popularne "młoty" na licencji rosyjskiej. Również kondensatory to nasze Elwy i Miflexy. W układach łagodnego startu i opóźnionego załączania kolumn użyto krajowej produkcji przekaźników R15 (masywna metalowa obudowa wzmacniacza potęguje odgłos zatrzaśnięcia się i tak dość hałaśliwych przekaźników - super efekt :-) ). W mostkach prostowniczych wykorzystano diody energetyczne D01-10-01 wraz z dopasowanymi radiatorkami (poważnie rozważałem użycie diod do spawarek, produkcji Unitra-Lamina, ale koszty by były zabójcze). Gniazda głośnikowe to śrubowe zaciski laboratoryjne, jakie często można było spotkać w starszym sprzęcie pomiarowym - zamontowałem dwa komplety na kanał, w razie "biwiringu" albo innych eksperymentów.
    Na wzór płytki został wykorzystany projekt Delta-Audio, jednakże płytka przeszła radykalne modyfikacje. Najistotniejszą było przerysowanie doprowadzeń tranzystorów małej mocy pod obudowy z bazą po środku (model wg ANSI ma zwykle po środku kolektor), oraz dostosowanie ścieżek do układu pseudokomplementarnego. Ponadto jeden z tranzystorów sterujących został obrócony, zaś płytka trochę wydłużona, aby zmieścił się na niej radiator oraz wzbogacona o układ opóźnionego załączania obciążenia. Ścieżki dla zabezpieczenia nadprądowego obecne w pierwotnej płytce, jakkolwiek również odbite i zmodyfikowane, nie zostały wykorzystane (odbiłem je na wypadek, gdyby kiedyś się przydały).
    Transformatory zasilające nawijałem sam. Zasilacz jest bardzo stabilny głównie dzięki nadmiarowemu dobraniu transformatorów, uzwojenia wtórne zostały nawinięte bifilarnie, dzięki czemu symetria napięć jest absolutnie idealna niezależnie od obciążenia zasilacza. Nie ma obaw o ewentualne przebicie, izolacja zwykłego drutu DNE powinna wytrzymać minimum 200 V, pomiar wskazał przebicie przy napięciu blisko jednego kilowolta :-) Transformatory są bardzo bezpieczne - test na przebicie między stroną pierwotną a wtórną wskazał próg około 8 kV, czyli nawet znacznie więcej niż większość transformatorów dostępnych na rynku. W jednym z wcześniejszych stadiów rozwoju projektu wykorzystałem inne transformatory, które pozwalały nawet na osiągnięcie nieco wyższej mocy wyjściowej, niestety byłem zmuszony wymienić je, gdyż uporczywie buczały. Nowe transformatory pod obciążeniem też trochę buczą, ale mniej.
    Obudowa wzmacniacza nie jest identyczna jak w oryginalnym KSA100, niemniej jednak koncepcja nawiązuje do oryginału. Całość pozostaje w zgrabnym, wizualnym szeregu: transformator - prostownik - kondensatory - układ elektroniczny - gniazda. Prostota, łatwość montażu i demontażu to jedne z głównych założeń przyświecających projektowi. Cztery belki, trzy arkusze blachy, panel i garść śrubek tworzą obudowę wyjątkowo solidną, nawet mimo naturalnej dużej plastyczności aluminium. Być może z czasem wymienię przednie uchwyty (aluminiowe) na inne, ponieważ mam wątpliwości co do solidności gwintów w tych obecnych, a wolałbym, żeby wytrzymały ewentualne wyciąganie wzmacniacza z różnych zakamarków. Z drugiej strony szkoda by było, bo są bardzo ładne. Uchwyty założone z tyłu są znacznie mocniejsze - stalowe po prostu.
    Podobnie jak w oryginale, zostało zastosowane wymuszone chłodzenie, chociaż skonstruowane jest inaczej - zamiast "kominków" z wentylatorami tłoczącymi powietrze, zwykłe, klasyczne radiatory. Niemiecka firma Fischer Elektronik co prawda produkuje radiatory takie, jakich użyto w oryginalnym KSA100, ale ostatecznie wybrałem klasyczny kształt ze względu na dużo łatwiejszy zakup.
    Wzmacniacz jest wykonany w skali odpowiadającej oryginalnemu Krellowi. Nie są mi znane dokładne wymiary oryginału, ale ze zdjęć wynika, iż KSA100 ma około 57 cm głębokości (nie uwzględniając uchwytów). Szerokość i wysokość odpowiadają standardowi 19", wymiarowi 4U. Nie ukrywam, kolana się załamują, gdy widzi się na żywo, jak monstrualny to wzmacniacz, zwłaszcza że przy dłuższym przenoszeniu, możemy nabawić się urazu kręgosłupa :-) Gdy widzimy, że przestronna obudowa jest sumiennie wypełniona elektroniką, to jest dopiero coś, choć moc rzędu 2 x 200 W przy takich rozmiarach może wydać się rozczarowująca, ale niestety klasa A ma swoją cenę.

    Jak wspomniałem na początku, założeniem jest budowanie wzmacniacza z elementów produkcji krajowej. Najlepiej by było oczywiście, aby stanowiły one 100% konstrukcji wzmacniacza. Niestety nie jest to takie łatwe, gdyż niektóre elementy są już nieosiągalne, a wyciągane z demontażu bywają zużyte lub zniszczone. Najistotniejsze jest, aby przynajmniej zachować technologię i utrzymać "PRL-owskie" pochodzenie pośród najistotniejszych części i w przypadku niniejszej repliki Krella udało się to. Współczesnymi częściami użytymi w projekcie są elementy metalowe, laminaty, niektóre drobne kabelki oraz wentylatory. Z tymi ostatnimi był szczególny problem, niestety do tej pory nie udało mi się znaleźć odpowiednich wentylatorów produkcji krajowej. Pozostanie albo szukać dalej, albo pogodzić się z tym jednym ustępstwem. Swoistym pocieszeniem pozostaje fakt, że ich technologia nie jest żadną współczesną nowinką, ich napęd to zwykłe silniki indukcyjne na 230 V.
    Współczesnym komponentem jest też pomocniczy transformatorek w układzie załączania zasilania, jest on jednak produkcji polskiej i zasadniczo jest taki sam, jak dawne transformatory Zatry.
    Na niektórych zdjęciach są widoczne "nowoczesne" BD135 przykręcone do radiatorów, sprawdzałem bowiem różne sztuki dla osiągnięcia dobrej kompensacji termicznej.



    WRAŻENIA AKUSTYCZNE

    Nie miałem nigdy przyjemności słyszeć, jak gra prawdziwy Krell KSA100 lub 50, lecz z tego, co czytam na różnych forach dyskusyjnych i portalach z recenzjami sprzętu audiofilskiego wnioskuję, że moja replika wiele brzmieniem nie ustępuje oryginałowi. Zresztą dowolne porównanie z uwielbianymi przez Polaków japońskimi końcami pokaże, że Japończycy robią zdecydowanie lepsze źródła niż wzmacniacze. Żaden japoński złom po prostu nie ma szans w porównaniu z tym Krellem. Średniopółkowe Denony czy Sony "ES-y" pojękują przy Krellu zamiast grać. Wzmacniacz bez trudu odtwarza bardzo rozbudowane instrumentalnie utwory. Jest to dźwięk o wysokiej kulturze, równowadze tonalnej i szczegółowości, a przy tym bezlitośnie potężny i "pewny". Niezależnie jak daleko przekręcimy w prawo regulator głośności w przedwzmacniaczu i jak bardzo obciążymy wzmacniacz, Krell ani na moment nie daje nam odczuć wrażenia, że traci kontrolę. Dźwięk idzie do przodu tak samo marszowym i dokładnym tempem jak wcześniej, tylko po prostu głośniej (większość japońców klęka przy dużych głośnościach i trudnych obciążeniach). Ktoś kiedyś określił Krella KSA100 jako "młot dwuręczny do rozłupania orzecha" i wydaje się być to stwierdzeniem znakomicie podsumowującym brzmienie tego zacnego wzmacniacza.



    KONKLUZJA

    Urządzenie wyłamuje się z nieprawdziwych twierdzeń, szkalujących polski sprzęt pod wieloma względami. Wykonanie bez kompromisów i oszczędności na dobrej jakości podzespołach. Bardzo szerokie pasmo przenoszenia obala wszystkie mity na temat "wolnych" 2N-ów 3055. Nie powinni narzekać też ci, dla których polskie wzmacniacze to rzadko przekraczane 35 W na kanał. W sumie powstał wysokiej klasy wzmacniacz o dużej mocy wyjściowej i parametrach, których nie powstydziłby się sprzęt za -naście tysięcy zł. Koszt budowy wzmacniacza sięgnął przynajmniej 400 zł za obudowę, radiatory, wentylatory i kondensatory, resztę podzespołów miałem, więc oszacowanie ogólnego kosztu jest niewykonalne. Myślę jednak, że nie przekroczy on 1000-1500 zł.

    Zbierając razem to wszystko, można stwierdzić, że wykonanie wzmacniacza porównywalnego z Krellem w realiach naszej rzeczywistości z początku lat 80-tych było całkiem możliwe. Udało się przełamać również problem, który spotykały różne ówczesne prototypy, czyli zbyt wielką ilość nietypowych elementów zagranicznych - wszystkie podzespoły użyte w układzie wzmacniacza były powszechne. Można zastanawiać się ostatecznie, kto ze zrzeszenia Unitra podjąłby się budowy takiego wzmacniacza i ile by kosztował - zakładając, że taki wyrób w ogóle by trafił na polski rynek. Z całą pewnością byłby to jednak jeden z najbardziej spektakularnych wzmacniaczy PRL-u, mocowo konkurujący z estradówkami, takimi jak RWM1505 czy WS701, a brzmieniowo przebijający prawdopodobnie wszystko, co kiedykolwiek w komunistycznej Polsce wyprodukowano.



    Krótki apel do tych, którzy zaraz zaatakują mnie prośbami o schemat, wzory płytek, kosztorys i inne takie materiały - proszę nie zasypywać mnie żadnymi, a szczególnie prywatnymi wiadomościami o takich treściach. Wszystkie podstawowe potrzebne źródła znajdują się tutaj. Jeżeli za pierwszym czytaniem nie doszedłeś do tej linijki, oznacza to, że nawet nie raczyłeś przeczytać całego opisu, więc tym bardziej nie poczuwam się w powinności odpisywania :-)

    Projekt wzmacniacza nie jest żadną tajemnicą - wszystkie materiały, na których się opierałem, znalazłem w internecie. Odnośniki do dwóch najistotniejszych zamieszczam niżej:
    Krell KSA 50 pcb
    Krell KSA-100 Mk II restoration - u Lloyda znajdowały się kiedyś schematy, teraz z nieznanych powodów ich nie ma, dlatego w załącznikach zamieszczam schematy oryginalnego Krella KSA100 "post" oraz elementów towarzyszących z KSA100 MK2.


    Tak prezentuje się gotowe urządzenie:

    Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych

    A tak wygląda jego wnętrze:

    Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych
    Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych

    Poniższe kilka zdjęć pokazuje poprzednią wersję, z zamontowanymi innymi większymi transformatorami zasilającymi, które - jak już wspomniałem wcześniej - zostały odrzucone ze względu na zbyt słyszalne buczenie. Warto jednak wspomnieć, że to głównie one determinowały początkową 35-kilogramową wagę wzmacniacza. Aby nie męczyć się z każdym przenoszeniem wzmacniacza, powstała platforma na kółkach widoczna na ostatnim zdjęciu :-)

    Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych


    Fajne!
  • #2 14 Maj 2011 23:34
    devas1
    Poziom 9  

    Wzmacniacz wykonany wzorowo i co najważniejsze przemyślanie mam takie 2 pytanka:1.Zabezpieczyłeś czymś tę obudowę jakimś lakierem czy czymś?
    2.Jak to jest z tymi Elwami?mają jeszcze swoją pojemnośc?zmierzyłeś to? bo kondensatory mają już swoje lata

  • #3 14 Maj 2011 23:53
    398216
    Usunięty  
  • #4 15 Maj 2011 03:00
    Rocky Horror
    Poziom 30  

    :arrow: devas1
    Obudowa jest pozostawiona "goła", bez lakieru, częściowo tego powodu, iż aluminium jest paskudne w malowaniu, a częściowo dlatego, że materiały które mam szansę kupować, są całkiem nieźle zabezpieczone już na dzień dobry i mają ładną, połyskującą fakturę. Postawiłem zostawić jak jest, tym bardziej, że mój warsztat jest dość ubogi :-).
    Myślę jednak, że w następnych projektach spróbuję z anodowaniem.

    O kondensatory nie martwię się - uważam, że zjawisko wysychania jest histerycznie demonizowane. Kiedyś mierzyłem pojemności Elw z lat 60-tych, i to takich, które większość czasu przeleżały w zatęchłym magazynku szkoły, do której chodziłem. Miały większą pojemność, niż napisana.


    :arrow: dj-MatyAS
    Rozważałem KD502, nawet w jednym z miejscowych sklepów dało się kupić praktycznie dowolną ilość w cenie 5zł/szt. Mieli ich całe setki. Niestety nie załapałem się, jakiś jeden gość kupił wszystkie. W sumie szybko porzuciłem pomysł odpuszczając pomiar i skupiając się bardziej na szukaniu pewniejszych KD503, tym bardziej, że na początku miałem transformatory, przy których wyprostowane napięcie po obciążeniu niechętnie spadało poniżej ±38..37V.
    Sinus jest idealny jeszcze daleko powyżej 20kHz ;-). Prostokąt z resztą też jest niezły. Tak na prawdę problemy pojawiają się dopiero powyżej 150..200kHz, prawdopodobnie dają o sobie znać nierówne przesunięcia fazowe obu stron stopnia wyjściowego (nawet mimo nieco silniejszej kompensacji, niż w oryginale), gdyż bardzo niewielki wzrost sygnału skutkuje znacznym przyrostem pobieranego prądu, chociaż wyjściowy przebieg nadal jest poprawny. Trudności przy pomiarze z mocą nawet jednego wata przy tych częstotliwościach to powód, dla którego nie podałem pasma przenoszenia przy tolerancji 3dB. Przekraczało ono 300kHz...

  • #5 15 Maj 2011 09:00
    nitros66
    Poziom 25  

    Gratuluję porządnie wykonanego klona. W sprawie obudowy - anodowanie jest chyba najlepszą metodą, ale aluminium możesz pokryć lakierem do alufelg - spokojnie wytrzyma podwyższoną temperaturę - polakierowałem nim obudowę swojego lampowca, wiec wiem co mówię:wink: Uprzejmie proszę o wrzucenie przebiegów z oscyloskopu, naturalnie jeśli nie jest to dużym problemem. Używasz jakiegoś pre-ampa czy wysterowywujesz wzmacniacz bezpośrednio z CD-Playera? Nurtuje mnie jeszcze jedna sprawa - jakie rachunki przyjdą za energię elektryczną, w końcu klasa A w dodatku tak mocna wymusza ogromny pobór mocy non stop? :D
    Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję.

  • #6 15 Maj 2011 10:35
    edenlubawa
    Poziom 15  

    Jeden z użytkowników elektrody wykonuje wręcz przepiękne obudowy z czernionego aluminium. Nie pamiętam jego nicku, ale może inni wiedzą o kogo mi chodzi.

  • #7 15 Maj 2011 12:10
    Rocky Horror
    Poziom 30  

    Lakier do alufelg może być niezłym pomysłem. Myślę, że poszukam w najbliższych dniach. Malowanie na czarno raczej odpada, ponieważ oryginalny KSA100 był srebrny :-)

    Idąc za prośbą, zamieszczam oscylogramy z kilku pomiarów.

    Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych
    sinus 20kHz, 5V/dz, obciążenie 4Ω


    Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych
    prostokąt 20kHz, 5V/dz, obciążenie 4Ω


    Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych
    prostokąt 20kHz, 5V/dz, obciążenie 4Ω, równolegle kondensator 470nF


    Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych
    prostokąt 50kHz, 5V/dz, obciążenie 4Ω


    W kwestii przedwzmacniacza - właściwie i to i to. Na co dzień korzystam z przedwzmacniacza/procesora Yamaha DSP-E492, w którym wprowadziłem drobne modyfikacje (poprawa pasma przenoszenia). Mój odtwarzacz (Sony CDP-XB930) z kolei ma regulowane wyjście, tak więc do "poważniejszych" odsłuchów przepinam go bezpośrednio do wejść wzmacniacza. Trzeba przyznać, że jest różnica - bez przedwzmacniacza jest przede wszystkim lepsza przestrzeń i góra. W planach jest już inny przedwzmacniacz, ale do niego jeszcze trochę czasu.

    Wzmacniacz w stanie spoczynku pożera na dzień dobry ponad 180W :-). Przy założeniu słuchania przez 8 godzin dziennie i ceny energii 55gr/kWh, miesięczny koszt słuchania, to niecałe 25zł. Nie jest tak źle. Warto pamiętać, że klasa A we wczesnych Krellach (z prądem spoczynkowym ustawionym na stałe) dotyczy tylko obciążenia 8 omów, przy 4 i 2 omach punkt pracy "skończy się" wcześniej.

  • #9 15 Maj 2011 13:56
    Rocky Horror
    Poziom 30  

    Podobna powstanie przy klonie kolejnego Krella :-).
    Przy wczesnych podejściach do budowy KSA100 nawet zrobiłem obudowę z radiatorami po bokach, tylko wyższą. Chłodzenie super, ale i tak odrzuciłem ją, bo serwisowalność była koszmarna. Dostęp do elementów był bardzo kiepski, głównie z powodu wysokich traf i kondensatorów. Następny wzmacniacz będzie niższy, więc ten problem odpadnie.

  • #10 15 Maj 2011 14:07
    skaktus
    Poziom 37  

    Co do malowania - taka moja mała sugestia - zawsze można pomalować proszkowo, trochę taniej niż anodyzowanie, ale lepiej niż lakier do felg.

  • #11 15 Maj 2011 14:12
    edenlubawa
    Poziom 15  

    Lepiej w sensie, że lakier jest bardziej odporny na uszkodzenia??

    W jaki sposób zamontowany jest panel przedni, bo nie widzę żadnych śrub?

  • #12 15 Maj 2011 14:22
    Trebuh
    Poziom 18  

    Mam prośbę czy nie mógł byś udostępnić płytek do tego wzmacniacza?

  • #13 15 Maj 2011 14:51
    TOMI
    Serwisant

    Bardzo ładnie wykonany sprzęcik, dobrze przemyślane i w miarę z łatwym dostępem. Natomiast faktycznie te 2N3055 zamienił bym na KD502 których wystarczyło by po 4 szt na kanał nie 8. Po za tym wzmacniacz na pewno nie jest szybki, ale szybkość nie jest wyznacznikiem jakości.
    Co najważniejsze, przyznaję medal za propagowanie polskiej elektroniki używając do projektu polskie elementy.

  • #14 15 Maj 2011 14:59
    Rocky Horror
    Poziom 30  

    :arrow: skaktus
    :arrow: edenlubawa
    W kwestii bardziej zaawansowanych prac nad metalami, muszę brać pod uwagę jeszcze inny, dość niewygodny aspekt. Mało która firma w Gliwicach wykona taką usługę dla zwykłego faceta z ulicy i to jeszcze w cenie nie zwalającej z nóg. Takie miasto - chcesz nażreć się kebabów albo wziąć kredyt, przywitają cię z otwartymi ramionami. Chcesz zrobić jakąś obróbkę, a nie jesteś firmą, to rozdziawiają gębę i patrzą na ciebie jak na dwugłowego smoka :roll: .
    Ale to tak poza tematem.

    Panel jest przytrzymany w taki sam sposób, jak w oryginalnym Krellu, czyli za przednie uchwyty. Od zewnątrz śrub nie widać, bo uchwyty są nagwintowane. W oryginale, śruba przechodziła przez uchwyt na wylot.

    :arrow: Trebuh
    Kto nie mógł, bym..?

  • #15 15 Maj 2011 15:00
    chaka
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Czy DF był mierzony czy wyznaczany? Problem polskiego audio z lat 80 nie leży wyłącznie po stronie komponentów, Z krajowych półprzewodników też dało się coś sensownego sklepać, ale w takiej diorze raczej nikt nie parował elementów, a nie da się ukryć że rozrzut parametrów był znacznie większy niż dziś. Poza tym większość sprzętu to była mało wyrafinowana masówka dla zwykłego Kowalskiego. Porównywanie Krella do średniego pioneera/sonego/akai jest jak porównywanie Tosci 303 do Radmora 5102...

  • #16 15 Maj 2011 15:53
    Rocky Horror
    Poziom 30  

    Współczynnik tłumienia wyszedł jak najbardziej z pomiaru. Jego dość miażdżąca wielkość może być zaskakująca, ale jest to kolejny dowód na to, że zmiana topologii potrafi wiele dać. Nie mogę stwierdzić, na ile wartość zgadza się z oryginałem, bo nie wiem, ile miał oryginał.

    Tranzystory stopnia napięciowego w istocie były parowane, tranzystory stopni różnicowych pochodzą z jednej serii - udało mi się kupić większe ilości we wspomnianym wcześniej sklepie (wszystko oczywiście Cemi). Aczkolwiek w początkowych próbach wsadzałem bez parowania i też było nieźle, jedynie napięcie niezrównoważenia trudniej było wyzerować. Dużo dało już samo użycie rezystorów precyzyjnych, z resztą też z jednych serii. Dla przykładu teraz napięcie niezrównoważenia na wyjściu jest ustawione z dokładnością do ± 2mV i trzyma poziom niezależnie od temperatury, czy napięcia zasilania. A dużo daje sama "lustrzana" topologia układu, która od popularnej niesymetrycznej jest po prostu lepsza pod każdym względem.

  • #17 15 Maj 2011 19:03
    kubson816
    Poziom 9  

    Witam.
    Konstrukcja godna pozazdroszczenia, sam przymierzam się do wykonania takiego sprzętu. Znalazłem interesujący mnie schemat Krell'a KSA50 rozumiem go w 99%. Teraz pytanie do was no i oczywiście konstruktora, gdzie tutaj podłącza się głośnik ?
    Pozdrawiam.
    PS. Przepraszam że piszę tutaj, ale nie chciałem zakładać nowego tematu

    Wzmacniacz Krell KSA100 - polski klon w stylu lat 80-tych

  • #18 15 Maj 2011 19:48
    pawel_aa
    Poziom 25  

    kubson816 napisał:
    Teraz pytanie do was no i oczywiście konstruktora, gdzie tutaj podłącza się głośnik ?


    Pod "output" oczywiście ;)

    Rocky Horror, z powodzeniem zamiast 2N3055 stosuje np. w Eltronach 2N3773 z Soltronika po całe... 2 zeta za sztukę :)

  • #19 15 Maj 2011 20:12
    Rocky Horror
    Poziom 30  

    2N3773 , ze swoim Uce 140V i 150 watami mocy strat, nada się bez najmniejszego problemu. W sklepach ich nie brakuje, ale pozostałby jeden problem... są współczesne :-). Oczywiście równie dobrze mógłby to być stary KD3773 Tesli, spotykany w naszych sprzętach, ale te tranzystory, tak jak KD503, też już coraz trudniej dostać.

    Bez względu na to, KD503 i tak byłby sporo lepszy. Nie musi być wysokonapięciowy, a jest za to szybszy, poza tym prąd kolektora 20A bardziej się tu przyda.

  • #20 15 Maj 2011 22:38
    indianka
    Poziom 13  

    Bardzo dobry efekt w malowaniu aluminium daje lakier eloksalowy - stosowany przy naprawkach aluminiowej stolarki okiennej. Dostępny jest w spray'u w każdym markecie (OBI, castorama) i nie poraża ceną. Daje świetny efekt satynowania powierzchni. Gratuluję projektu i wykonania(szczękę zbieram z podłogi).

  • #21 15 Maj 2011 23:20
    edenlubawa
    Poziom 15  

    Skąd kupiłeś aluminium na obudowę??

  • #22 15 Maj 2011 23:55
    SatServ
    Poziom 14  

    Do jakiej max. wartości można zwiększyć zasilanie układu?
    ( przy założeniu, że tranzystory są na odpowiednie napięcia oczywiście )
    Pzdr.

  • #23 16 Maj 2011 00:32
    Rocky Horror
    Poziom 30  

    :arrow: edenlubawa
    Wszystkie materiały na obudowę zakupiłem w miejscowym sklepie z artykułami metalowymi - "Polmet", ul. Dworcowa 47. Czasem trzeba poczekać, ale dowolny wymiar i grubość są zawsze do zrealizowania. Wyjątek, to siatka zamontowana w otworach wentylacyjnych, rzecz całkowicie nieosiągalna w Gliwicach. Miałem ją już wcześniej.

    :arrow: SatServ
    Do jakiej wartości? Jak się znajdzie takie tranzystory, to i do nieskończoności :-). Oryginalny Krell KSA100 był zasilany napięciem symetrycznym +-52V.

  • #24 16 Maj 2011 13:49
    edenlubawa
    Poziom 15  

    Czy przewód sieciowy który idzie pod końcówkami nie wprowadza zakłóceń?
    Jest on ekranowany?
    Napięcie zredukowałeś dlatego, że różnica miedzy dodatnim a ujemnym napięciem to 80V? A tranzystory mają Uce=100v?

  • #25 16 Maj 2011 16:14
    Rocky Horror
    Poziom 30  

    Przewód nie jest ekranowany, ale to nie szkodzi, jest daleko od elektroniki. Biegnie sobie tuż przy dnie obudowy. Z resztą w Radmorze 5102 włącznik sieciowy był umieszczony bezczelnie na tej samej płytce, co przedwzmacniacz i nic się nie działo.

    Tranzystory mocy wytrzymują 100V, ale to nic nie da, bo te w stopniu napięciowym i sterującym są już na 80V. Niestety Cemi praktycznie w ogóle nie robiło komplementarnych par na wyższe napięcia...

  • #26 16 Maj 2011 18:21
    edenlubawa
    Poziom 15  

    ale może są jakieś zachodnie tranzystory z tamtego okresu, które spełniały by te wymagania.

  • #27 16 Maj 2011 19:21
    Rocky Horror
    Poziom 30  

    Oczywiście, mógłbym tam zamontować cały szereg elementów SGS, Telefunkena, Motoroli, ON semiconductor, a nawet Toshiby. A najlepiej byłoby w ogóle kupić oryginalnego Krella - pojawiają się na Allegro, czasami w dość przystępnych cenach.

    Tylko że nie o to chodziło...

    Użycie takich części przeczyłoby jednemu z głównych założeń projektu, czyli jak najszerszemu wykorzystaniu powszechnych w Polsce półprzewodników - odsyłam do mowy wstępnej w moim pierwszym poście.
    Obecna konstrukcja zawiera wyłącznie popularne części:
    - BC147/157 w stopniach różnicowych
    - BD139/140 w stopniach napięciowych
    - BDP285/286 w stopniach sterujących
    - 2N3055 w stopniach wyjściowych.

    i na tym komplecie osiąga parametry przedstawione wyżej :-).

  • #28 16 Maj 2011 21:07
    TOMI
    Serwisant

    BDP bezwzględnie bym zastąpił BD911/12, albo chociaż BDP395/96. Tranzystory BDP285/286 są nieobliczalne.

  • #29 16 Maj 2011 21:24
    edenlubawa
    Poziom 15  

    Ale jeśli tutaj się sprawdzają dość dobrze, to po co je zamieniać?

  • #30 16 Maj 2011 21:35
    Mihas66
    Poziom 22  

    tak z ciekawości się spytam moc 2x212W 2 omy była mierzona? bo jeśli tak to nie mam pytań czym ogrzewasz pokój w zimie jeśli jest to naprawdę klasa A...

 Szukaj w ofercie
Zamknij 
Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME