Witam serdecznie, jest to mój pierwszy post na tym forum.
Szukam porady w temacie elektryki.
Przesiedziałem sporo czasu w internecie, gdzie nie udało mi się znaleźć odpowiedzi.
Opis problemu:
Przebicie prądu ( L -faza) na konstrukcję do podwieszania sufitów.
Miejsce problemu:
Blok z lat 60 mieszkanie parter (system Rosyjski) segment 2 klatki / 3 piętra
Opis:
Podczas montażu konstrukcji ( profil U przyścienny) do systemów kartonowo-gipsowych przewierciłem kabel który biegł przy suficie, wywaliło cały prąd. Co dziwne nie wybiło żadnego bezpiecznika, ani w domu ani na klatce. Okazało się że pozbawiłem całą klatkę prądu. Po wezwaniu elektryka okazało się że trafiłem główny kabel (L- faza ) która poprzez pierwszą klatkę do drugiej dostarczał napięcie.
Elektryk stwierdził że przebiłem izolacje ( L + N ) a wiertło zwarło oba przewody.
Wymiana 32 A bezpiecznika a potem 64 A załatwiło sprawę.
Po upływie 2 tygodni od zaistniałej sytuacji, przy dalszej rozbudowie konstrukcji poczułem przez ochronne rękawice które są powlekane gumą że na konstrukcji płynie prąd.
Sprawdziłem kontrolką typu śrubokręt, że świeci na całej konstrukcji.
Po wyłączeniu wszystkich bezpieczników w mieszkaniu dalej kontrolka wskazuje napięcie.
Lokalizacja przebicia jest znana. Jest to to samo miejsce co usterka głównego zasilania. Profil przyścienny typu U, jest przykręcony równolegle do kabli które naruszyłem, mam pytanie jak znaleźć śrubę która trafiła w przewody bo rozbieranie całego sufitu z konstrukcji jest strasznym problemem.
Moje pytania:
Czy jest jakiś sposób czy urządzenie, które namierzy mniej więcej odcinek w odległości ok 1 m, gdzie znajduje się przebicie.
Proszę o porady i pomysły – w ostateczności muszę wykonać cały demontaż konstrukcji ( pokoje otwarte – czyli na całym mieszkaniu jedna konstrukcja )
Sufit w mieszkaniu cały czas jest pod napięciem, zabezpieczyłem tylko konstrukcję, która zwierała się z pionami ogrzewania rur kaloryferów.
Z góry dziękuję za pomoc.
Szukam porady w temacie elektryki.
Przesiedziałem sporo czasu w internecie, gdzie nie udało mi się znaleźć odpowiedzi.
Opis problemu:
Przebicie prądu ( L -faza) na konstrukcję do podwieszania sufitów.
Miejsce problemu:
Blok z lat 60 mieszkanie parter (system Rosyjski) segment 2 klatki / 3 piętra
Opis:
Podczas montażu konstrukcji ( profil U przyścienny) do systemów kartonowo-gipsowych przewierciłem kabel który biegł przy suficie, wywaliło cały prąd. Co dziwne nie wybiło żadnego bezpiecznika, ani w domu ani na klatce. Okazało się że pozbawiłem całą klatkę prądu. Po wezwaniu elektryka okazało się że trafiłem główny kabel (L- faza ) która poprzez pierwszą klatkę do drugiej dostarczał napięcie.
Elektryk stwierdził że przebiłem izolacje ( L + N ) a wiertło zwarło oba przewody.
Wymiana 32 A bezpiecznika a potem 64 A załatwiło sprawę.
Po upływie 2 tygodni od zaistniałej sytuacji, przy dalszej rozbudowie konstrukcji poczułem przez ochronne rękawice które są powlekane gumą że na konstrukcji płynie prąd.
Sprawdziłem kontrolką typu śrubokręt, że świeci na całej konstrukcji.
Po wyłączeniu wszystkich bezpieczników w mieszkaniu dalej kontrolka wskazuje napięcie.
Lokalizacja przebicia jest znana. Jest to to samo miejsce co usterka głównego zasilania. Profil przyścienny typu U, jest przykręcony równolegle do kabli które naruszyłem, mam pytanie jak znaleźć śrubę która trafiła w przewody bo rozbieranie całego sufitu z konstrukcji jest strasznym problemem.
Moje pytania:
Czy jest jakiś sposób czy urządzenie, które namierzy mniej więcej odcinek w odległości ok 1 m, gdzie znajduje się przebicie.
Proszę o porady i pomysły – w ostateczności muszę wykonać cały demontaż konstrukcji ( pokoje otwarte – czyli na całym mieszkaniu jedna konstrukcja )
Sufit w mieszkaniu cały czas jest pod napięciem, zabezpieczyłem tylko konstrukcję, która zwierała się z pionami ogrzewania rur kaloryferów.
Z góry dziękuję za pomoc.