Opiszę całą sprawę od początku by było wszystko jasne:). Zrobiłem subwoofer zamochodowy (dokładnie to zrobiliśmy z kumplem dwa identyczne, tzn te same głośniki i ten sam wzmacniacz - http://www.allegro.pl/show_item.php?item=32677362). Pomontowałem wszystko ładnie (prąd z "+" od aku, masa ładnie z bagażnika, sygnałowe chincze ze sterowaniem podłączone wyjścia na subwoofer w Pioneerku DEH7400MP). No i wszystko ładnie jest , gra, ale tylko gdzieś pół godzinki - godzinkę, a potem pali się bezpiecznik we zmacniaczu (15A).Pierwszy pare ze dwa razy tak jakby przerwał a potem znowu grał zanim sie spalił całkiem, a drugi spalił się raz a porządnie. Trzeciego nie wkładałem bo to raczej nie ma sensu, coś musi być nie tak, tylko nie mam pojęcia gdzie szukać usterki...Kumplowi na takim samym zestawie tylko z innym radiem (JVC) i innym aucie
gra wszystko normalnie.