Już męczę się i męczę. Silnik pracował coraz gorzej, w końcu stanął. Szczotki były zajarane przetarłem je i cewki wirnika papierem ściernym, efekt był przez 2-3 miesiące, ale po kolei.
Z czasem chodziło coraz gorzej, jak padał deszcz i to konkretnie to było ok- ale jak lekko kropiło i chciałem szybę przetrzeć to albo stanęła albo z oporem i strasznie wolno wracała w pozycję parkowania, czasem stanęła postała z 20 sekund i szła dalej. Pióra wymieniane ze 3 razy za każdym razem inne- bez efektu. Parę dni temu do pracy rano wsiadam do samochodu, szyby w rosie, więc wycieraczka- i lipa, ani rusz. Pchnąłem ręką- idzie ale tylko póki pcham. I ciągle buczenie, chyba każdy doświadczony odrobinę w elektryce wie jak zachowuje się silnik który stanął w miejscu- wibruje i buczy.
Wczoraj wymieniłem szczotki na nowe. W sumie to kupione w sklepie ze skuterami bo nie mogłem się doszukać takich na wymiar- niby od rozrusznika w skuterze. Odrobinę dotarłem na papierze ściernym i chodzą w szczotkotrzymaczach gładko, ale bez luzów na boki. Silnik od razu przybrał na obrotach i mocy- kiedyś jak łapałem trzpień wychodzący z przekładni ślimakowej to słychać było że silnik zwalnia, teraz tego nie ma. Ale dalej jest taki "martwy punkt". Podłączam na ostro pod aku- działa. Drugi, trzeci, czwarty raz podłączony działa. A piąty nie ruszy. Pomaga zamiana biegunów aby pracował w kierunku odwrotnym niż powinien przez ułamek sekundy i z powrotem zapodanie kierunku pracy. Parę razy zadziała i stop. Szczotki miały już wyżłobienia i widać że po tych wyżłobieniach pracują. O co kaman?
Mechanizm teleskopowy wycieraczki dwa razy rozmontowany i smarowany więc tam problemów raczej nie ma, zresztą silnik szaleje tak jak pisałem na ostro pod akumulatorem bez obciążenia więc..
Z czasem chodziło coraz gorzej, jak padał deszcz i to konkretnie to było ok- ale jak lekko kropiło i chciałem szybę przetrzeć to albo stanęła albo z oporem i strasznie wolno wracała w pozycję parkowania, czasem stanęła postała z 20 sekund i szła dalej. Pióra wymieniane ze 3 razy za każdym razem inne- bez efektu. Parę dni temu do pracy rano wsiadam do samochodu, szyby w rosie, więc wycieraczka- i lipa, ani rusz. Pchnąłem ręką- idzie ale tylko póki pcham. I ciągle buczenie, chyba każdy doświadczony odrobinę w elektryce wie jak zachowuje się silnik który stanął w miejscu- wibruje i buczy.
Wczoraj wymieniłem szczotki na nowe. W sumie to kupione w sklepie ze skuterami bo nie mogłem się doszukać takich na wymiar- niby od rozrusznika w skuterze. Odrobinę dotarłem na papierze ściernym i chodzą w szczotkotrzymaczach gładko, ale bez luzów na boki. Silnik od razu przybrał na obrotach i mocy- kiedyś jak łapałem trzpień wychodzący z przekładni ślimakowej to słychać było że silnik zwalnia, teraz tego nie ma. Ale dalej jest taki "martwy punkt". Podłączam na ostro pod aku- działa. Drugi, trzeci, czwarty raz podłączony działa. A piąty nie ruszy. Pomaga zamiana biegunów aby pracował w kierunku odwrotnym niż powinien przez ułamek sekundy i z powrotem zapodanie kierunku pracy. Parę razy zadziała i stop. Szczotki miały już wyżłobienia i widać że po tych wyżłobieniach pracują. O co kaman?
Mechanizm teleskopowy wycieraczki dwa razy rozmontowany i smarowany więc tam problemów raczej nie ma, zresztą silnik szaleje tak jak pisałem na ostro pod akumulatorem bez obciążenia więc..