Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Stosowanie nieoryginalnych tonerów a uznanie reklamacji

KSRhaziel 15 Jun 2011 08:24 18153 44
Ochrona Domu
  • #31
    ^ToM^
    Level 39  
    forteca wrote:

    Zeby dosypac toner do pojemnika, trzeba np.zerwac plomby itd. Niektore drukarki zapisuja kiedy uzywa sie nieznanego tonera. To wystarczy, zeby nie uznac usterki jako naprawy gwarancyjnej. A w gwarancji producent stosuje np. zapis, ze udziela gwarancji pod warunkiem stosowania materialow eksploatacyjnym zalecanych przez producenta sprzetu (czyt.orginalnych tonerow)


    Panowie, o czym Wy piszecie. Ja napisałem, że do serwisu odsyłać należy z oryginalnym materiałem. To znaczy nie z dosypywanym, to znaczy nie z rozplombowanym.
    Po prostu po zakupie maszyny, oryginalny toner zużywany jest w części a później go wyciąga i odkłada do szuflady i leży w niej tak długo aż zajdzie potrzeba odesłania do serwisu całej maszyny. Wtedy wyciąga zamiennik i zakłada oryginał i odsyła. Jestem przekonany, że w 99% przypadków serwis po ustaleniu, że w maszynie jest oryginał nie będzie robić żadnych analiz toneru/wosku/tuszu tylko naprawi maszynę.

    Dodano po 7 [minuty]:

    kosmita wrote:

    ^ToM^ nie znasz chyba specyfiki napraw drukarek. Już w trakcie rozmowy z klientem przez telefon jestem w stanie wywnioskować z odpowiedzi jakich mi udziela że jest bardzo prawdopodobne że używają nieoryginalne tonerów, więc nie muszę wszystkich sprawdzać.


    Jakich rozmów? Przecież większość napraw polega na tym, że klient odsyła maszynę do serwisu czy oddaje do sprzedawcy więc z klientem nie pogadasz. Zresztą po co. Ponadto wątpię abyś podejrzewał klienta, że używa zamienników skoro przysłał maszynę z oryginalnymi materiałami zużytymi tylko częściowo. Prawda jest zapewne taka, że dzwoni się jedynie do tych ( o ile zostawili nr.tel.), którzy mają nieoryginalne materiały aby im powiedzieć że utracili gwarancję.
    Ponadto jak sam napisałeś, samo podejrzenie prawdopodobieństwa że ktoś używa zamienników nie pozwala na stwierdzenie faktu. Zatem w takiej sytuacji nie możesz odmówić wykonania naprawy gwarancyjnej. Aby to zrobić musisz mieć pewność i oczywisty dowód, który przedstawisz szanownemu klientowi. Jednak jak maszyna doszła z fabrycznymi materiałami to trudno mieć taką pewność.
  • Ochrona Domu
  • #32
    kosmita
    VIP Meritorious for electroda.pl
    ^ToM^ wrote:

    Panowie, o czym Wy piszecie. Ja napisałem, że do serwisu odsyłać należy z oryginalnym materiałem. To znaczy nie z dosypywanym, to znaczy nie z rozplombowanym.
    Po prostu po zakupie maszyny, oryginalny toner zużywany jest w części a później go wyciąga i odkłada do szuflady i leży w niej tak długo aż zajdzie potrzeba odesłania do serwisu całej maszyny.


    Nie zrozumiałeś co pisał forteca. Maszyna ma log wymian materiałów, który zapisuje do pamięci do której normalny zjadacz chleba nie ma dostępu informacje o tym przy jakim liczniku jaki materiał był wymieniony. A wydruki z logami robi się w 100% napraw gwarancyjnych i jeśli maszyna ma zrobione x strona a log wygląda tak:

    x-5000 materiał nieznany
    x-4995 materiał nieznany
    x materiał oryginalny
    to ewidentnie widać że klient na 5 stron przed odesłaniem do serwisu włożył oryginalny.. dodatkowo jeśli uszkodzony jest przykładowo napęd bębnów albo fuser oklejony jest na grubo tonerem to klient ma pozamiatane i żaden producent tak spreparowanej drukarki nie obsłuży gwarancyjnie.

    ^ToM^ wrote:
    Jestem przekonany, że w 99% przypadków serwis po ustaleniu, że w maszynie jest oryginał nie będzie robić żadnych analiz toneru/wosku/tuszu tylko naprawi maszynę.


    Nie wiem jak w innych serwisach ale w moim informacje potrzebne do rozliczenia z producentem sprzętu ,usługi gwarancyjnej, jest potrzebne oświadczenie serwisu że klient używa oryginalne tonery, + informacje o wszelkich licznikach w jakie wyposażona jest maszyna (a na dziś dzień przy kolorowych maszynach jest ich ok 20) + numery seryjne wszystkich materiałów, oraz sn części wymienionych, a wierz mi z kosmosu tych informacji nie bierzemy, bo jeśli nie daj Bóg producent dotrze (np wysyłając inny serwis do maszyny) to nie dość że mamy regres jeśli chodzi o rozliczenie tego zlecenia, to jeszcze na szkoleniach mówią nam o tym że w przypadku udowodnienia zmowy serwisu z klientem będzie dodatkowy zarzut o poświadczenie nieprawdy i automatyczne odebranie autoryzacji. Szczerze to wole mieć autoryzacje na serwis niż układać się z klientem. Prosta kwestia ekonomi. Więcej z tego mam korzyści niż z uśmiechu klienta.

    ^ToM^ wrote:
    Jakich rozmów? Przecież większość napraw polega na tym, że klient odsyła maszynę do serwisu czy oddaje do sprzedawcy więc z klientem nie pogadasz. Zresztą po co. Ponadto wątpię abyś podejrzewał klienta, że używa zamienników skoro przysłał maszynę z oryginalnymi materiałami zużytymi tylko częściowo. Prawda jest zapewne taka, że dzwoni się jedynie do tych ( o ile zostawili nr.tel.), którzy mają nieoryginalne materiały aby im powiedzieć że utracili gwarancję.


    Ale widzę że jesteś skrzywiony firmą HP i maszynami za 250 zł. Ja obsługuje maszyny w miejscu instalacji z rygorem 24 godziny na naprawę i zanim wyjadę do klienta muszę skompletować wszystko co potrzebne mi jest na naprawę + zabrać sprzęt który muszę postawić jeśli nie uda mi się naprawić i bez rozmowy z klientem choć by po to żeby umówić termin się nie da. A często na podstawie rozmowy muszę określić charakter usterki i zawęzić grupę części jakie z sobą muszę wziąć.

    ^ToM^ wrote:
    Ponadto jak sam napisałeś, samo prawdopodobieństwo wywnioskowania że ktoś używa zamienników nie pozwala na stwierdzenie faktu. Zatem w takiej sytuacji nie możesz odmówić wykonania naprawy gwarancyjnej. Aby to zrobić musisz mieć pewność. Jednak jak maszyna doszła z fabrycznymi materiałami to trudno mieć taką pewność.


    Jeśli ktoś wysyła mi maszynę do serwisu to najczęściej na serwis mam więcej niż 24 godziny. Jeśli charakter uszkodzeń wskazuje na używanie nieoryginalnych materiałów (pionowe pasy na wydruku, oklejony fuser, niepewny log materiałów w maszynie) to w 100% przypadków są pobierane próbki toneru z maszyny. A są miejsca o których nie wie klient a czasem i nieprzeszkolone serwisy że są, w których odkłada się toner (choćby głupia butelka na zużyty toner, albo rolka transferowa). Z czego to wynika, ano z tego że sami producenci a często i serwisy mają cetyfikaty ISO9001 albo inne na obsługę serwisu, a wtedy procedury i papiery na wszystko to świętość (papier nie zbroja a d... chroni jak to mówią). Jeśli próbka zawiera nieoryginalny toner, a usterka może wynikać z jego używania, to jako część protokołu po naprawie dostaje wydruk zdjęcia próbki pod mikroskopem. Producenta kosztuje to 12 zł za przesyłkę + 10 minut pracy technika na mikroskopie. Oczywiście próbka z naszym oświadczeniem że pobrana jest z tej a nie innej maszyny jest włożona adakta itd itd. I teraz piłka jest po stronie klienta, jeśli idzie do sądu to producent jako dowód niewinności żąda fv za oryginalne tonery i (lub) oświadczenia innego laboratorium że usterka nie wynika z używania nieoryginalnych materiałów. Jak ich nie masz to "sory winetu" i pamiętaj o zdjęciach z mikroskopu i zabezpieczonej próbce toneru. Obieg części też jest zamknięty i producent jak znam życie sprawdza zasadność wymian analizując uszkodzenie wymienionych części.

    I to co napisałem wyżej wież mi albo nie to chleb powszedni podwykonawców gwarancji. Nie wiem skąd masz informacje o jakich piszesz, ale z doświadczeń moich do tej pory z obsługą usterek gwarancyjnych (15 lat) bardziej wygląda mi to na zaklinanie rzeczywistości żeby tak było niż na potwierdzone informacje. Ach i jeszcze jedno nie odbiera się arbitralnie gwarancji na całe urządzenie tylko na tą konkretną usługę, jeśli klient w tym momencie usunie usterki na własny koszt urządzenie ma dalej gwarancję na wszystko, dokładnie jak przed naprawą.
  • Ochrona Domu
  • #34
    ^ToM^
    Level 39  
    kosmita wrote:

    Nie zrozumiałeś co pisał forteca. Maszyna ma log wymian materiałów, który zapisuje do pamięci do której normalny zjadacz chleba nie ma dostępu informacje o tym przy jakim liczniku jaki materiał był wymieniony. A wydruki z logami robi się w 100% napraw gwarancyjnych i jeśli maszyna ma zrobione x strona a log wygląda tak:
    x-5000 materiał nieznany
    x-4995 materiał nieznany
    x materiał oryginalny
    to ewidentnie widać że klient na 5 stron przed odesłaniem do serwisu włożył oryginalny..


    Być może w oki tak jest natomiast w epsonie, xeroksie i brotherze tego nie rejestrują. Kartridże tych maszyn nie maja wbudowanych żadnych chipów na podstawie których mógłby zostać sczytany stan. Stan tonera określają na podstawie licznika stron. Ogólnie tak jest, choć być może bywają odstępstwa w pewnych modelach.


    kosmita wrote:

    Nie wiem jak w innych serwisach ale w moim informacje potrzebne do rozliczenia z producentem sprzętu ,usługi gwarancyjnej, jest potrzebne oświadczenie serwisu że klient używa oryginalne tonery, + informacje o wszelkich licznikach w jakie wyposażona jest maszyna (a na dziś dzień przy kolorowych maszynach jest ich ok 20) + numery seryjne wszystkich materiałów, oraz sn części wymienionych.


    W ASO gdzie pracuje mój kolega odbywa się to na zasadzie uznania przez naprawiacza. Przy ich przerobie nie mają czasu na dogłębną analizę tego co opisałeś. Sprawdza się tylko ogólnie czy usterka jest zawiniona w jakikolwiek sposób przez producenta i się ją usuwa. Materiałów wymienionych nie zwracają do centrali, tylko muszą utylizować na własny koszt. Jak mu powiedziałem o analizowaniu tonera to mnie wyśmiał i mówi, że gdyby producenci chcieli się w to bawić to serwisy by na suchy chleb nie zarobiły. Podstawą do gwarancji jest obecność oryginalnych mat. eksploatacyjnych i dowodu sprzedaży.

    kosmita wrote:

    Ale widzę że jesteś skrzywiony firmą HP i maszynami za 250 zł.


    Nie mam żadnej maszyny HP, póki co, prócz generatora sygnałowego i kalkulatora;)


    kosmita wrote:

    A są miejsca o których nie wie klient a czasem i nieprzeszkolone serwisy że są, w których odkłada się toner (choćby głupia butelka na zużyty toner, albo rolka transferowa). Jeśli charakter uszkodzeń wskazuje na używanie nieoryginalnych materiałów (pionowe pasy na wydruku, oklejony fuser, niepewny log materiałów w maszynie) to w 100% przypadków są pobierane próbki toneru z maszyny.
    Z czego to wynika, ano z tego że sami producenci a często i serwisy mają cetyfikaty ISO9001 albo inne na obsługę serwisu, a wtedy procedury i papiery na wszystko to świętość (papier nie zbroja a d... chroni jak to mówią). Jeśli próbka zawiera nieoryginalny toner, a usterka może wynikać z jego używania, to jako część protokołu po naprawie dostaje wydruk zdjęcia próbki pod mikroskopem. Producenta kosztuje to 12 zł za przesyłkę + 10 minut pracy technika na mikroskopie.


    To gratuluję, w takim razie OKI jest zdaje się jedyną firmą na rynku, która chce się bawić w takie coś.

    kosmita wrote:

    Oczywiście próbka z naszym oświadczeniem że pobrana jest z tej a nie innej maszyny jest włożona adakta itd itd. I teraz piłka jest po stronie klienta, jeśli idzie do sądu to producent jako dowód niewinności żąda fv za oryginalne tonery i (lub) oświadczenia innego laboratorium że usterka nie wynika z używania nieoryginalnych materiałów. Jak ich nie masz to "sory winetu" i pamiętaj o zdjęciach z mikroskopu i zabezpieczonej próbce toneru. Obieg części też jest zamknięty i producent jak znam życie sprawdza zasadność wymian analizując uszkodzenie wymienionych części.



    Toś mi humor poprawił dzisiaj tym opisem - dzięki!. Dla drukarki za 300-1000zł ?! Może dla maszyn za 30tyś albo droższych warto by się bawić w takie coś, ale nie dla statystycznych urządzeń dostępnych na rynku.

    Powiem więcej, w serwisie kumpla jak mi zeznał przed chwilą, to tanich maszyn częstokroć wcale się nie naprawia, tylko od razu wymienia na nowe. Bo koszt np samej głowicy piezo w Epsonie jest w cenie całej drukarki. Zgłaszają tylko do centrali w Niemczech o takim fakcie i wymieniają drukarkę na nową sztukę. Jak już napisałem, podstawa to oryginalne materiały tak jak wymaga instrukcja obsługi. Z nieoryginalnymi odsyła się klientowi, bo zwykle koszt naprawy przewyższa cenę nowej ze sklepu (przy najtańszych modelach).
  • #35
    kosmita
    VIP Meritorious for electroda.pl
    No to rozmawiamy o dwóch segmentach rynku czyli o zupełnie innych maszynach. Ty masz na myśli plankton którego jest dużo i jest tani, a wyprodukowanie jego nie kosztuje więcej niż 20 euro za sztukę. Takich maszyn po gwarancji nie przyjmujemy nawet do serwisu chyba że mogę zrobić coś w ciągu 10 minut i wziąć za to niewielką kwotę inaczej proponujemy odpłatną utylizację. Zdaje się że HP i Lexmark nawet nie chce aby im odsyłać tego rodzaju urządzenia tylko na podstawie opisu usterki wysyłają głowice, jak nie pomoże to nowe urządzenie (Czyli że wierzą klientowi na słowo, wiem bo mam klientów którzy chcą żeby im naprawić pozostawione przez hp i lexmark u nich urządzenia bo im został a dostali nowy).

    Maszyny którymi ja się zajmuję to segment między 2000 a 10000 zł z obsługą on-site i terminem next busines day. Pokaż mi producenta który dając 3 lata gwarancji na maszynę za 5000, wymienia ją bo pękła flaga czujnika i drukarka zacina kartki. Albo uzna gwarancję na takich warunkach mając ewidentne dowody że klient "ściemnia" z materiałami.

    Jak widać jest sprzęt i sprzęt gwarancja i gwarancja.

    Wcześniej opisywana była sytuacja w której jeden z przedmówców podawał linki do protestów przetargów i straszenia producenta sprzętu UOKiK. Do tego rodzaju sprzętu się odnosiłem. Ale nie chce mi się wierzyć żeby posiadacz maszyny za 300 zł pozywał producenta bo odmówił mu gwarancji ze względu na coś tam. Z maszyną za 10000 to chyba jest inna sytuacja sam przyznasz. Nie po to ktoś sobie kupuje taką maszynę bo ma chęć. Znam sytuacje gdzie jeśli taka maszyna stoi to 3 ludzi idzie na urlop bo inforki nie mają gdzie przekierować wydruku.
  • #36
    ^ToM^
    Level 39  
    kosmita wrote:

    Maszyny którymi ja się zajmuję to segment między 2000 a 10000 zł z obsługą on-site i terminem next busines day. Pokaż mi producenta który dając 3 lata gwarancji na maszynę za 5000, wymienia ją bo pękła flaga czujnika i drukarka zacina kartki. Albo uzna gwarancję na takich warunkach mając ewidentne dowody że klient "ściemnia" z materiałami.


    No i w tych maszynach problem praktycznie nie istniej, gdyż firma/instytucja, która wyda kilka, kilkanaście tyś za sprzęt nie będzie się bawić w zakładanie zamienników. Zawsze w tych sytuacjach zamawia materiały oryginalne, gdyż ryzyko przestoju maszyny z powodu wadliwych mat. kosztuje więcej niż cała drukarka.
    Ja się odnosiłem wyłącznie do maszyn popularnej klasy, czyli powiedzmy do 1000zł i wszystkie moje opinie odnosiłem do tego segmentu rynku.
    W każdym razie teraz już powinna być jasność w tej materii co ma sens przy maszynie za 500zł nie koniecznie działa tak samo dla sprzętu za 10tys :)
  • #37
    kosmita
    VIP Meritorious for electroda.pl
    ^ToM^ wrote:
    No i w tych maszynach problem praktycznie nie istniej, gdyż firma/instytucja, która wyda kilka, kilkanaście tyś za sprzęt nie będzie się bawić w zakładanie zamienników. Zawsze w tych sytuacjach zamawia materiały oryginalne, gdyż ryzyko przestoju maszyny z powodu wadliwych mat. kosztuje więcej niż cała drukarka.


    Mylisz się, a dowód na to post z protestem w Zusie. Nie będę wymieniał z nazwy dwóch państwowych firm w których ostatnio zostały rozstrzygnięte przetargi na materiały. Drukarki półroczne i roczne cytat z dziś: "miesiąc temu założyłem nowe bębny, tydzień temu tonery z przetargu, wczoraj wymieniałem znowu bębny bo tonery spowodowały fizyczne uszkodzenie bębna". Komplet 4 bębnów to ok 800 netto .. i wszyscy są zadowoleni bo z powodu tonerów mamy ruch w bębnach, a sprzedawało się je od wielkiego halo... jeszcze nie wiem czy będą żądać zwrot kosztów za bębny. Powód uszkodzenia: albo pełne albo brak pojemników na zużyty toner w pojemniku z tonerem, i gromadzący się sczyszczony toner nie mając się gdzie przesunąć blokuje mechanizm i rozwala zębatki napędu. O jakości druku nawet nie chce mówić.

    W drugiej firma która wygrała przetarg (100% cena) regenerowała tonery HP w fajny sposób: wierciła dziurę w obudowie kartridża wsypywała toner i zaklejała czarną naklejką z foli... to zostawię bez komentarza.

    Problem jest wszędzie gdzie przetarg lub zakup opiera się na jednym kryterium: cena. A przy zakupach powyżej kwot przetargowych nie ma innej możliwości.
  • #38
    ^ToM^
    Level 39  
    kosmita wrote:

    Problem jest wszędzie gdzie przetarg lub zakup opiera się na jednym kryterium: cena. A przy zakupach powyżej kwot przetargowych nie ma innej możliwości.


    U nas kryterium jest cena i oryginalność, bo nikt nie ma czasu na użeranie się z drukarkami. Wygrywa ta firma, która oryginały dostarczy najtaniej - proste i skuteczne. Uzasadnia się to faktem, że materiały nieoryginalne nie gwarantują jakości przewidzianej w specyfikacji urządzenia przez producenta. To jest właściwie wtedy nie do obalenia:)
  • #39
    _bolek_
    Level 14  
    Quote:
    U nas kryterium jest cena i oryginalność, bo nikt nie ma czasu na użeranie się z drukarkami. Wygrywa ta firma, która oryginały dostarczy najtaniej - proste i skuteczne. Uzasadnia się to faktem, że materiały nieoryginalne nie gwarantują jakości przewidzianej w specyfikacji urządzenia przez producenta. To jest właściwie wtedy nie do obalenia:)


    @^ToM ^ nie wiem gdzie pracujesz ale życzę powodzenia z takim podejściem. jeśli chcesz to podam z własnego doświadczenia dodatkowe przykłady do tego co pisał @kosmita.

    (tu muszę podać nazwę) PKO BP. Kupili kilkaset nowych drukarek i podpisali umowę serwisową. jednocześnie rozpisali drugi przetarg na zakup materiałów do drukarek (podali wyznacznik ceny bez kryterium że zamiennik czy oryginał).
    firma wygrał a i zaczęła dostarczać zamienniki. regeneracja była tak nieudolna (jak to zwykle bywa zasypują więcej niż jest w stanie wytrzymać kaseta) i PKO straciło gwarancję oraz zerwaną umowę serwisową za niewywiązanie się z jej warunków. jako powód podano stosowanie zamienników (osobiście widziałem protokół i pismo z dokładnym opisem) i tu będę cytował tylko fragment, niestety nie dosłownie:

    "właściciel drukarek nie przestrzegał regularnych 3 miesięcznych przeglądów co skutkowało znaczącym zabrudzeniem urządzenia. jednocześnie wyklucza się że drukowanie czarnych kopii oraz notoryczne zacinanie się drukarek było przyczyną nieprzestrzegania okresów przeglądowych. Po przeprowadzeniu ekspertyzy stwierdzamy że, właściciel stosował zamiennik niespełniające parametrów, które w wyniku nieprawidłowego wykonania blokują urządzenia uszkadzając części ..."

    ostatecznie po otwarciu drukarki wysycał się na nas toner (jak zważyliśmy to wyszło ponad 100g proszku). wierz mi widziałem już wiele dziwów ale to był pierwszy raz a drukarki nie były za 500zł a za ponad 2000 od sztuki. wiec stwierdzenie że jak ktoś kupuje drogie to pakuje oryginału to się grubo mylisz.

    w zusie i prokuraturze (przynajmniej niektórych) jak kupili KYOCERA (te urządzenia też nie kosztują parę złotych tylko znacznie więcej) to zrobili to samo i zaraz potem zerwali umowy i podpisali nowa na dostawy oryginałów (jak mało które to KYOCERA dają popalić z zamiennikami)

    poza tym ^ToM^ jak chcesz wiedzieć podstawowy problem z przetargami w budżecie: cena jest najprostszym i najmniej problematycznym kryterium więc zawsze masz plecy. za to tylko że u jednego z klientów kierownik podał kryterium 30% cena, 50% eksploatacja, 20% serwis + gwarancja gościu miał niezły dym bo kupił drogie maszyny. a przetarg ciągnął się nie 14 dni a prawie pół roku.

    @kosmita a robią to tak, żeby góra wydała zgodę na oryginały to albo maszyna musi odmówić współpracy z zamiennikami (czyli podrażniać koszty obsługi) albo muszą mieć inny wyznacznik jak np że zamiennik jest bardziej wytrzymały a toner po wydruku nie kruszy i nie złazi z kartki jak ją pogniemy.

    poza tym @kosmita napisał już chyba wszytko na temat serwisów producenta (który olewa klasyczny szajs), a poważnie podchodzi tylko do poważnych klientów.
  • #40
    pitbaw
    Level 21  
    Ze względu na to że temat wchodzi na "tory" typowo dotyczące serwisantów, oraz pojawiają się nazwy firm - wnioskuję o przeniesienie do działu "Serwisanci".
  • #41
    rys57
    Moderator
    pitbaw wrote:
    wnioskuję o przeniesienie do działu "Serwisanci".
    Nie. Temat dotyczy wszystkich. Nie ukryję go. Gdy pojawią się nazwy firm, informacje mające status niejawnych - proszę o raport.
  • #42
    zworys
    Level 39  
    Na razie dyskusja zboczyła na tory serwisowe, podstawowe wątki zostały jedynie trącone. Podam przykład firmy w której pracowałem, oferent oprotestował SIWZ w punkcie mówiącym o oryginałach ( toner do czarnych laserówek ) podpierając to przepisami prawnymi i wyrokiem NSA. Musieliśmy z tego warunku się wycofać. Nic nie stoi za to na przeszkodzie żeby w specyfikacji wpisać wymóg że zamiennik musi mieć parametry porównywalne z oryginałem i dostawca to PISEMNIE gwarantuje. Problemem natomiast w większości firm jest porządne, terminowe serwisowanie. Nawet tak duże firmy jak banki nie mają maszyn zastępczych na czas serwisu więc "jadą do oporu" aż nastąpi awaria. Wtedy czy był oryginał czy zamiennik to nie ma znaczenia, bo cała drukarka jest zasypana resztkami tonera i koszt naprawy jest porównywalny z zakupem nowej.
  • #43
    wada

    VIP Meritorious for electroda.pl
    Jako ciekawostkę to zobaczcie jak ciekawie świecą w UV lub przy lampie jonizacyjnej tonery (i ponoć niektóre tusze) niektórych producentów - jedno z zabezpieczeń.

    A druga ciekawostka, koledze zarzucono że używał niewłaściwe materiały eksploatacyjne - a więc zażądał sprzedania mu oryginalnego firmowego papieru do drukarki o gramaturze 160 :D
    Akurat ta firma nie miała takiego w swojej ofercie - a w instrukcji pisało że może na takim drukować - i punkt gwarancji został obalony.
  • #45
    wada

    VIP Meritorious for electroda.pl
    "karty sd lub inne pamięci" to nośnik danych których drukarka nie zużywa.
    A tonery, tusze i papier to materiał niezbędny do druku i jest zużywany przez drukarki.
    http://www.google.pl/search?q=materiały+eksploatacyjne+papier&ie=utf-8

    Przykładowo
    http://www.lexmark.pl/lexmark/product/home/86...46391_846011168_1355477861_pl,00.html?tabId=1
    http://welcome.hp.com/country/pl/pl/prodserv/supplies_accessories.html
    http://www.fujifilm.pl/page,239.html
    http://www.epson.pl/content/PL/pl_PL/supplies/supplies_hub/Supplies-Internet-Hub.ilocal.htm
    http://www.canon.pl/For_Home/consumables/cons...es_finder/printers/inkjet/Pro9000_MarkII.aspx
    I wiele innych producentów ma w swojej ofercie, ale nie zawsze o odpowiednich właściwościach (np.:gramaturze) jakie podaje jako dopuszczalne w instrukcji obsługi sprzętu :D
    A serwisy czepiają się słówek "materiały eksploatacyjne"