Absorberem mocy w.cz. (jeśli dobrze rozumiem) jest rezystor, nie zaś antena. Antena jest "transformatorem" z impedancji kabla, na impedancję powietrza/próżni. Stąd np. ograniczając możliwość wypromieniowania energii, (np. w garażu) impedancja anteny gwałtownie spada.
Oporność anteny w rezonansie zależy od jej konstrukcji, wymiarów, materiałów z jakich jest wykonana, wysokości nad ziemią, itd. Pełnowymiarowa antena G.P. ma nad idealna masą, 36,5 Ω Wykonana z glinu z 4-ma przeciwwagami pod katem prostym - ok. 40 Ω. Z opuszczonymi przeciwwagami o ok. 20°, ma ok, 50 Ω. a ustawionymi pod kątem 180° do promiennika - 75Ω (dipol). Tyczy to wszystko każdej anteny o elementach dł. rezonansowej, znaczy na C.B to ok. 2,65m. Każda antena skrócona (czyli wszystkie samochodowe) mają imp. promieniowania mniejszą od pełnowymiarowej G.P. Należy oczekiwać wartości rzędu kilkunastu, może 20Ω.
Jednym ze sposobów na podniesienie wartości impedancji, jest dodanie szeregowego rezystora w postaci stalowego promiennika (tzw. bat) który swą dużą rezystancją sprawi, że znaczna część mocy zamieni się w ciepło (im większe tłumienie toru tym lepszy W.F.S.), i przy okazji krzywą rezonansową pięknie wypłaszczy, dając wrażenie anteny o szerokim paśmie. Ale jaka jest konkretna wartość impedancji (w efekcie WFS)- zgodnie z tym co wyżej - trudno przewidzieć. Można jednak proponowaną sondą tę wartość na częstotliwości rezonansowej zmierzyć, i wtedy dopiero można próbować coś z tym zrobić. I to jest odpowiedź dla Autora posta. Ale (ciągnąc dalej) w każdym przypadku, gdy tylko antena nie jest uszkodzona, niezależnie od tego jak jest przez fabrykę popsuta, ma widoczny rezonans, a w rezonansie, lokalne minimum napięcia w funkcji częstotliwości - i tej częstotliwości strojąc antenę - szukamy. Mając rezonans- można myśleć o poprawieniu dopasowania, ale w żadnym wypadku nie wolno psuć zestrojenia anteny kontrolując dopasowanie. To poważny, a niestety niezwykle popularny błąd u tych, co "stroją" anteny korzystając z reflektometrów!
Proponowany sposób pomiaru jest (przynajmniej powinien być) oczywisty dla każdego zajmującego się w.cz. i znającego prawo Ohma. Wyniki pomiarów są oczywiste logiczne, i co najważniejsze - jednoznaczne! czego w żadnym razie nie można powiedzieć o pomiarach cz. rez. za pomocą reflektometrów. Logiczniejszego sposobu niż pomiar napięcia na antenie w funkcji częstotliwości nie ma. Korzystanie z proponowanej metody, polegającej na pomiarze napięcia, i posługiwanie się przy pomiarach kablem o długości rezonansowej, zwalnia pomiarowca od posiadania głębszej wiedzy w temacie, zabezpieczając Go jednocześnie przed zrobieniem poważnego błędu. W warunkach gdy mało kto wie czym jest antena i co mierzy reflektometr, jaki ma sens danie ludziom do ręki, nawet za darmo, jakiegoś np. sitemastera? Przecież żeby sensowny pomiar reflektometrem zrobić, należy mieć choć szczątkowe pojęcie o tym, czym jest fala stojąca, i że mierzona wartość WFS (czułość reflektometru) zależy bezpośrednio od miejsca w torze antenowym w którym dokonuje się pomiaru! Czy totalny ignorant fotoapatatem za dziesiątki tysięcy zł. zrobi lepsze zdjęcia, niż telefonem komórkowym? Zdecydowanie nie, bo im wiecej będzie miał nastaw do wyboru - tym więcej będzie miał okazji do popsucia zdjęcia.
Gdyby nie bezrozumne próby mierzenia rezonasu miernikiem dopasowania, mam wrażenie, że żaden "geniusz" nie wpadłby na pomysł "strojenia anteny" przycinaniem kabla na min.WFS.