Witam,
Problem pojawił się nagle,praktycznie z dnia na dzień...
Wieczorem padał deszcz,ale wszystko działało poprawnie,natomiast następnego dnia akumulator rozładowany do zera.
Po naładowaniu,samochód odpalił od "dotknięcia" jak zawsze...
Sprawdziłem ładowanie--wzorcowe,sprawdziłem prąd "jałowy" po załączeniu alarmu i zamknięciu centralnego--w normie,jednak odłączyłem syrenkę alarmu,bo one często lubią ze starości pożerać prąd...
Kilka dni było ok,więc pomyślałem,syrenka alarmu...
No ale niestety,to nie to,bo po kilku dniach (może 5 dni bez odpalania) to samo...
Ale mam przypuszczenie,że może to się dziać po deszczu...
Czy ktoś ma jakiś pomysł,jakie miejsce w Almerze jest narażone na zalanie i przez to na upływność prądu?
Pozdrawiam serdecznie.
Bartek
Problem pojawił się nagle,praktycznie z dnia na dzień...
Wieczorem padał deszcz,ale wszystko działało poprawnie,natomiast następnego dnia akumulator rozładowany do zera.
Po naładowaniu,samochód odpalił od "dotknięcia" jak zawsze...
Sprawdziłem ładowanie--wzorcowe,sprawdziłem prąd "jałowy" po załączeniu alarmu i zamknięciu centralnego--w normie,jednak odłączyłem syrenkę alarmu,bo one często lubią ze starości pożerać prąd...
Kilka dni było ok,więc pomyślałem,syrenka alarmu...
No ale niestety,to nie to,bo po kilku dniach (może 5 dni bez odpalania) to samo...
Ale mam przypuszczenie,że może to się dziać po deszczu...
Czy ktoś ma jakiś pomysł,jakie miejsce w Almerze jest narażone na zalanie i przez to na upływność prądu?
Pozdrawiam serdecznie.
Bartek