"Po co" - to wiem: przy elektronice, w razie czego - człowiek jest bezsilny i pozostaje wymiana drogich podzespołów; w "platynkach" wszystko jest łatwiejsze.
Największym problemem może być uzyskanie napędu na aparat zapłonowy. Wypadałoby sprawdzić czy zaślepkę po aparacie da się usunąć (jak to FSM zrobił, czy nie zalał aluminium?) i jeśli da się ją wyjąć - kolejny punkt: czy jest widoczna przez ten otwór zębatka na wałku rozrządu do napędu aparatu, czy wałki nie są inne w "elektroniku".
Nie ma otworu w bloku na aparat zapłonowy oraz nie jest nacięta zebatka na wałku rozrządu. Prościej już chyba wozić ze sobą zapasowy moduł, czujnik i cewkę jak by co
dokładnie chodzi mi o wymiane silnika.mam stary na platyny w ktorym zajechalem panewki i wszystko co tylko mozliwe remot silnika nie wchodzi w gre za duze koszty. w garazu mam drugi silnik niestety jest na ,,elektroniku"boje sie przerobek zwiazanych z elektryka. moze ktos pomoze jak wyjsc z twarza z tej sytuacjii.
No to jaki tu problem? Cała mechanika (panewki, wał główny itd.) jest identyczna, więc ma kolega "dawcę". Wyrzucić uszkodzone mechaniczne części z "platynkowca" i wstawić w to miejsce takie same tylko sprawne z "elektronika". Tylko wspomniany już wałek rozrządu Kolega kupi i odjazd!