Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Banner Multimetr Fluke 87VBanner Multimetr Fluke 87V
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Lampowy stabilizowany regulowany zasilacz 115-350V 170mA

28 Cze 2011 10:55 13047 26
  • Darmowe szkolenie: Ethernet w przemyśle dziś i jutro. Zarejestruj się za darmo.
    O autorze
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
    Użytkownik usunął konto napisał 0 postów o ocenie 0, pomógł 0 razy. Jest z nami od 1978 roku.
  • Banner Multimetr Fluke 87VBanner Multimetr Fluke 87V
  • #2
    Rzuuf
    Poziom 43  
    Witam!
    Konstrukcja "odważna", ale z drobnymi "ale" ...
    Prostowanie i filtracja napięć żarzenia jest zbędna, tak się robi tylko dla czułych przedwzmacniaczy, gdzie "przesłuch" katoda - żarzenie może powodować pojawianie się przydźwięku. Żarzenie prądem zmiennym upraszcza konstrukcję i zwiększa niezawodność (bo mniej elementów).
    Żarzenie lamp wykonawczych - nie powinno być "uziemione" opornikami do masy, bo na katodzie może się pojawić kilkaset volt względem żarzenia - natomiast możesz żarzenie "powiesić" na dzielniku na potencjale na tyle wysokim, że w żadnym ustawieniu nie przekroczysz dopuszczalnego napięcia katoda - żarzenie (250V). Oczywiście należy zadbać o odpowiednią izolację uzwojenia żarzenia.
    R3 powinien być do znacznie wyższego potencjału, niż katoda PL-ki, np. do anody PL - wówczas masz możliwość "forsowania" stopnia wykonawczego. To samo dotyczy R4, dołączenie go do wyjścia stopnia wykonawczego wprowadza niepotrzebne ujemne sprzężenie zwrotne (zmniejsza wzmocnienie wzmacniacza błędu). Przy zasilaniu z "głównego plusa" oporność obydwu oporników powinna być większa (skorzystaj z charakterystyk EF80 i "wrysuj" opornik obciążenia tak, by nie przekroczyć dopuszczalnego prądu dla "zenerki" 33V).
  • #3
    Mark II
    Poziom 21  
    Oprócz woltomierza przydałby się jeszcze amperomierz. W tej chwili nie ma praktycznie żadnej kontroli nad prądem wyjściowym. O ile chwilowe zwarcia lampy wytrzymają, to przy dłuższych przeciążeniach można je uszkodzić, przekraczając moc admisyjną. Dla PL504 to 16W, czyli tutaj, zakładając równy rozpływ prądu między lampami, maks. moc rozpraszana w stopniu regulacyjnym może wynosić 32W. Przy napięciu na wyjściu 120V i maks. prądzie do rozproszenia będzie ok. 28W, może trochę mniej z uwagi na "przysiadanie" napięcia na obciążonym transformatorze. Zapas więc jest minimalny. Warto sparować lampy, by wydzielane na nich moce były w miarę równe.
  • #4
    R4f4l
    Poziom 12  
    Mark II napisał:
    W tej chwili nie ma praktycznie żadnej kontroli nad prądem wyjściowym. O ile chwilowe zwarcia lampy wytrzymają, to przy dłuższych przeciążeniach można je uszkodzić, przekraczając moc admisyjną.

    Przecież bezpiecznik na front panelu jest więc nie ma o co się martwić.

    Tak swoją drogą to konstrukcja warta uwagi dlatego, że dziś niewiele się robi na lampach, no może poza wzm. do gitary, a rzadkością są takie zasilacze.
  • #5
    majster256
    Poziom 21  
    do czego się przyda taki zasilacz? i w czym jest lepszy lampowy od tranzystorowego? chodzi tylko o to, że: "potrafisz to zbudować"?
  • #6
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • Banner Multimetr Fluke 87VBanner Multimetr Fluke 87V
  • #7
    josef
    Poziom 12  
    A nie warto by dodać jakichś rezystorów w katodach lamp wyjściowych aby wyrównać ich prądy szczególnie że lampy masz nieparowane?

    Dwa to jak z ciepłem? Masz jakieś otwory wentylacyjne w tej "szafeczce z rybkami" :) ?
  • #8
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #9
    Bambus97
    Poziom 15  
    Trzeba bronić kolegę Mikuś Emo...
    Sami spece się znaleźli...
    A więc tak:

    rzuuf: A w czym to przeszkadza?
    Żarzenie wszystkich lamp jest symetryzowane, sam sobie zaprzeczasz...
    W takim wypadku jak teraz, potencjał żarnik:katoda wynosi 3,75V, dokłądnie tak samo robi się we wszystkich wzmacniaczach lampowych audio i gitarowych(tutaj ważne jest dokładne dobranie rezystorów).

    bobo Masz rację, ale pochwal się jakie gniazda Ty byś zastosował ;)

    MarkII A ty w ręku miałeś kiedyś PL504?Pewien użytkownik Triody kiedyś zrobił doświadczenie, chyba z lampami xL504 albo 6P45S, całkowicie zwarł anodę z plusem, do tego potencjał S1 0V, lampa po pół godziny nie zassała szkła(o to mu dokładnie chodziło ;) ) ani nie została uszkodzona.

    majster256 Twoje pytanie jest tak inteligentne, że powstrzymam się od odpowiedzi, żeby post nie wylądował w koszu.

    Dlaczego na lampach?
    Nie ma (bezpośrednio) grzejącego się radiatora, konstrukcja jest o wiele prostsza od kon strukcji na półprzewodnikach. Wychodzi prawie za darmo(kto z szanujących się lampowców nie ma zapasu podstawek, pokaźnego pudła lampek "śmieciowych" oraz jakiś oporników ??? :O )

    A teraz czas na krytykę... :D

    Nie wiem dokładnie jakie wymiary ma obudowa, ale w 1/2 tej można by wszystko upchnąć...

    Woltomierz kryzysowy, słabo na nim widac napięcia, i tak pewnie trzeba mierzyć osobnym miernikiem ustawione napięcie...

    Pozdrawiam!
  • #10
    Rzuuf
    Poziom 43  
    Bambus97 !

    Popatrz na schemat (z bliska)! A potem trochę pomyśl. A jak pomyślisz, to napisz...
  • #11
    Bambus97
    Poziom 15  
    Ach tak- w takim wypadku wypadało by rezystory symetryzujące podłączyć pod wyjście + zasilacza(oczywiście rezysotry symetryzujące pl504, ef80 powinna zostać tak jak jest)
  • #12
    Rzuuf
    Poziom 43  
    Bambus97 !
    Symetryzacja żarzenie w tym zasilaczu nie jest do niczego potrzebna - w przeciwieństwie do przedwzmacniaczy, w których sygnał użyteczny jest na poziomie milivoltów, a i tam jest szereg rozwiązań obniżających indukowany przydźwięk bez potrzeby symetryzacji żarzenia. Jednym ze sposobów jest np. "powieszenie" żarzenia na potencjale o kilkanaście Volt wyższym, niż katoda.
    Tu jednak chodzi o coś całkiem innego: o przekroczenie dopuszczalnego napięcia izolacji żarzenie - katoda, ten parametr nie jest w ogóle 'rozważany' we wzmacniaczach gitarowych.
    Zasilacz dostarczający prąd stały ma całkiem inne właściwości, niż (przed)wzmacniacz do gitary.
    Czy wiesz dlaczego?
  • #13
    Bambus97
    Poziom 15  
    W przedwzmacniaczu żarzenie o potencjale równym anodzie daje brak przydźwięku wynikającego z różnic tych potencjałów...
    Równe dobrze można + lub - uzwojenia żarzenia połączyć z katodą.
    Czemu uważasz, że jeden koniec żarzenia podłączony/zsymetryzowany do katody to złe rozwiązanie?
  • #14
    Thunderacer
    Poziom 16  
    Ten układ w obudowie TO3 z małym radiatorem (na płytce uniwersalnej) jest tak okopcony, czy "upiększony" na czarno?
  • #15
    Mark II
    Poziom 21  
    Bambus97 napisał:
    MarkII A ty w ręku miałeś kiedyś PL504?

    W życiu... nawet nie wiem jak wyglądają, tylko przypuszczam, że mogą być wykonane ze szkła i czegoś tam jeszcze ;)
    Tak jak napisałem, przy krótkich zwarciach nic im się nie stanie, ale po co męczyć lampy których nikt już nie produkuje i będą coraz trudniej dostępne. Prawidłowo eksploatowane maja szansę dożyć do końca lampowej pasji kolegi MikuśEmo.
  • #16
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #17
    drzasiek
    Specjalista - Mikrokontrolery
    MikuśEmo napisał:
    Nie wiem, dlaczego te gniazda są złe. Ktoś tak powiedział i każdy tak teraz myśli... Nie mam z nimi żadnego problemu, to że są nieizolowane w niczym nie przeszkadza, zawsze zachowuję szczególną ostrożność. Nigdy nie podłączam włączonego zasilacza. Najpierw sprawdzam poprawność połączeń, wpinam amperomierz i uruchamiam zasilacz startując z najniższego napięcia. Jak do tej pory przez pół roku prawie codziennego używania zasilacza nic złego się nie stało.

    Do czasu. Jesteś tylko człowiekiem, pamiętaj o tym.. A człowiek prędzej czy później popełni błąd; Odpowiednie gniazda niewiele więcej kosztują, bananowe na pewno się do tego nie nadają.
  • #18
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #19
    poorchava
    Poziom 18  
    drzasiek napisał:
    MikuśEmo napisał:
    Nie wiem, dlaczego te gniazda są złe. Ktoś tak powiedział i każdy tak teraz myśli... Nie mam z nimi żadnego problemu, to że są nieizolowane w niczym nie przeszkadza, zawsze zachowuję szczególną ostrożność. Nigdy nie podłączam włączonego zasilacza. Najpierw sprawdzam poprawność połączeń, wpinam amperomierz i uruchamiam zasilacz startując z najniższego napięcia. Jak do tej pory przez pół roku prawie codziennego używania zasilacza nic złego się nie stało.

    Do czasu. Jesteś tylko człowiekiem, pamiętaj o tym.. A człowiek prędzej czy później popełni błąd; Odpowiednie gniazda niewiele więcej kosztują, bananowe na pewno się do tego nie nadają.



    O ile z reguły nie czepiam się do konstrukcji mechanicznej, to tutaj muszę. Gniazda nie są izolowane i są na tyle blisko siebie, że można je spokojnie zewrzeć palcem. I o ile przy 5V to nie robi różnicy, to 300V może solidnie pier***nąć. Przy takich napięciach należy stosować np coś takiego Link do TME . Majątku to nie kosztuje, a życie może uratować.

    Piszesz, że jesteś ostrożny. Każdy z nas chyba jest, każdy sprawdza połączenia, a mimo to każdy z nas zapewne ma na koncie pół wiadra upalonej elektroniki, bo "coś poszło nie tak". To trzeba zmienić i tyle.[/code]
  • #20
    pabloides
    Poziom 10  
    Robiłem ten zasilacz wg tego schematu i jest niezniszczalny, można z niego wydusić nawet 300mA przy 250V. Co do konstrukcji to bezwzględnie do zmiany jest tak naprawdę jedno: płyta czołowa ze sklejki. To nie jest materiał izolacyjny dla takich napięć (gwoli ścisłości to to w ogóle nie jest materiał izolacyjny). Kto widział spalone cokoły lamp z porządnego izolatora bo z bakelitu to wie o czym mówię. Zmień to chociażby na tekstolit albo laminat bez miedzi- pełno tego na all... Przy okazji można wtedy inne gniazda, ale to kwestia ostrożności, którą jak się buduje i testuje układy lampowe i tak trzeda na każdym kroku zachowywać bezwzględnie. Nie ma grzebania w układzie palcami!- taki nawyk z elektroniki tranzystorowej dla lampiarzy jest obcy. Pęsety, szczypce, wszystko izolowane- nawet termokurczami i jest ok. To samo z lutownicą i można pracować bezpiecznie. Gniazda odizolowane tak naprawdę są najmniejszym zagrożeniem. Największym są złe nawyki! Przeżyjesz (dobre to i dwuznaczne tu słowo :cry:)jedno walnięcie 300V stałego to będziesz pamietał o tych zasadach. Jak nie przeżyjesz to pamietać będzie rodzina a Tobie i tak wszystko jedno :D
    Dla zwolenników bezpieczeństwa zawartego w gniazdach: walneło mnie parę razy- nigdy pełnym anodowym, a powód zawsze ten sam- układ w pająku, dobieramy polaryzację kombinując na włączonym z rezystorami i jakiś sterczący rezystor dotknięty gdzieś nieopacznie bokiem dłoni. Jednej oczywiście bo dwóch się do lamp nie pcha. Anodowe jak prowadzisz to np zawsze czerwonym i ten kolor tylko do niego, to tam łap nie pchasz bo z daleka widzisz gdzie najgroźniej:D. Gniazd jakoś nie udało mi się dotknąć, bo z zasady zasilacze stawia sie w głębi stanowiska a nie pod głową :D
    A dlaczego lampowy? Jest prosty w budowie i niewrażliwy tak naprawdę na chwilowe zwarcia i przeciążenia. Ja w swoim założyłem wentylator z zasilacza pc i moze chodzić kilka dni (i chodził:D) lekko tylko zagrzany. Obudowę mam blaszaną z jakiegoś starego testera szczelności silników, trafo z rubina, pare podstawek, itd,przód z tekstolitu. Tak sie to właśnie robi- ze śmieci zebranych w chałupie, jak napisał ktoś słusznie przede mną:D
  • #21
    Krzysztof Kamienski
    Poziom 43  
    Wybaczcie Panowie, ale też zapytam, do czego ma służyć ten zasilacz ? Chyba tylko do testowania układów lampowych, które z definicji buduje się wraz z dedykowanym do nich zasilaczem. Liczniki Geigera - Mullera, fotopowielacze, lampy z katodą wnękową w spektrometrach, widikony.......napięcie wyjściowe za niskie :cry: .Chyba że przyjmiemy teze - budujemy powiedzmy przedwzmacniacz audio lampowy - to go testujemy przy różnych napięciach, a potem nawijamy transformator na takie, jakie nam z testów wyszło. No cóż, można i tak.
    Co do konstrukcji - pełny vintage - lampy i drewno :D , szczególnie płyta czołowa (ktoś zwrócił już uwagę) na ten wspaniały izolator do tych napięć no i faktycznie te NIEIZOLOWANE z zewnątrz gniazda bananowe z różnicą potencjałów rzędu 300VDC i wydajnością prądową 100 mA. Ehhhhhhh....Kamikadze. (Na marginesie jest to równoważnik rozwalonego gniazda sieciowego 220V, a ile tu jest zawsze wrzasku o bezpieczeństwo samego użytkownika i osób postronnych)
  • #22
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #23
    pabloides
    Poziom 10  
    Napisałem jak to jest z bezpieczeństwem i nie tkwi ono w gniazdach :D
    Co do konstrukcji to zmień sobie-jak już pisałem- tylko ten panel przedni, bo sklejka to naprawdę nie jest w tym miejscu dobry pomysł :cry:
    A nie przejmuj się krytykantami :)
    Wiadomo, ze zasilacz regulowany to podstawa i nie sposób nie mieć jak się cokolwiek projektuje i buduje prototyp a potem go testuje a nie kopiuje gotowe. Dziwią mnie pytania po co zasilacz...nawet szkoda tłumaczyć komuś kto zadaje takie pytania :D

    Od strony elektroniki- wstaw rezystory wyrównawcze w katody lamp, choćby kilkanaście omów, moc potrzebną sobie policzysz wiadomo jak :) Na razie są na sztywno równolegle co nie jest korzystne ze wzgledu na zapewnienie równomiernego podziału prądu na obie lampy. Nie pamiętam jakie dałem u siebie, ale mogę sprawdzić jakby co :)
  • #24
    zm_m
    Poziom 16  
    Wtrące swoje trzy grosze.Drewno wcale nie musi być kiepskim izolatorem np. sucha brzoza
    ma wytrzymałośc na przebicie 40KV/mm. Jednak bezpieczeństwo to podstawa w urządzeniach
    lampowych szczególnie. Znam przypadek w którym grający na gitarze poniósł śmierć, Wy
    fachowcy powinniście wiedzieć skąd na gryfie gitary wziął się taki prąd.
  • #25
    pabloides
    Poziom 10  
    Stan suchy drewna to jest po wyciągnięciu z suszarki. W praktyce wszelkie parametry drewna podaję się w stanie tzw powietrzno-suchym, czyli w takim stanie jaki drewno osiąga w warunkach suszenia naturalnego, w stanie równowagi wilgotości z wilgotnością otoczenia, w Polsce z reguły drewno w tym stanie ma wilgotność kilkunastu %.
  • #26
    harison
    Poziom 12  
    parowanie lamp w tym układzie jest bez sensu a żarzenia nie robi się prądem stałym w celu uniknięcia zakłóceń tylko zapina równolegle regulowany rezystor drutowy z umasionym suwakiem i równoważy tzw endbrymmer brakuje mi dławika w obwodzie plusa dla pełnego retra użyłbym stabilizatora jarzeniowego po za tym gratuluje inwencji
  • #27
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto