Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
SterControl
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Ekonomiczny samochod terenowy/SUV do ok 30 tys. PLN

jarowit 07 Lip 2011 18:43 60260 73
  • #31
    jonas
    Poziom 19  
    Nowy samochód to konieczność dokonywania przeglądów w ASO, żeby zachować prawa gwarancyjne - bywa to dużo droższe niż "zwykły" okresowy przegląd na dowolnej stacji diagnostycznej.
    Ponadto jeśli auto jest kupowane na kredyt, bank żąda zazwyczaj obowiązkowego ubezpieczenia AC, które, jeśli nie masz zniżek, może zaboleć finansowo.

    Wyżej napisano mądrze - nie ma ekonomicznej terenówki/SUVa, nie ten segment.
  • SterControl
  • #32
    chojinka
    Poziom 27  
    jonas napisał:
    Nowy samochód to konieczność dokonywania przeglądów w ASO, żeby zachować prawa gwarancyjne - bywa to dużo droższe niż "zwykły" okresowy przegląd na dowolnej stacji diagnostycznej.
    Ponadto jeśli auto jest kupowane na kredyt, bank żąda zazwyczaj obowiązkowego ubezpieczenia AC, które, jeśli nie masz zniżek, może zaboleć finansowo.

    Wyżej napisano mądrze - nie ma ekonomicznej terenówki/SUVa, nie ten segment.

    DOKŁADNIE
    W tej cenie lepiej brać coś 2/3 letniego z pewnej ręki. Możesz trafić z salonu z pewnym przebiegiem i o wiele lepsze auto.
  • SterControl
  • Pomocny post
    #33
    Zibid
    Poziom 11  
    Mogę się wypowiedzieć jako właściciel CR-V ki (gen. II).
    Pierwotnie chciałem kupić Hyundaia Santa Fe ale mi szybko przeszło, kiedy pooglądałem sobie te popicowane zwłoki przywleczone z zachodu. Z polskiej sieci sprzedaży Santa Fe było nie do kupienia. Więc z bólem serca kupiłem CR-V'kę z silnikiem benzynowym 2.0 i...
    Jestem zadowolony - jeżdżę 4 lata a kupiłem 4 latka, z udokumentowanym przebiegiem, wówczas 88 kkm.
    W życiu nie kupię samochodu od handlarza i Tobie też radzę.
    Jak ktoś zauważył auta z tego segmentu kupują ludzie traktujący je jako urządzenie do przemieszczania się a nie pucowania w sobotni poranek przed wyprawą do kościoła - to fakt nr 1. Fakt nr 2 jest taki, że takie wózki trochę kosztują i ludzie którzy je kupują mają kasę na serwisowanie w ASO a tam zwykle wymieniają wszystko co trzeba i nie trzeba. Naprawy też nie stanowią problemu dla takich właścicieli - trzeba to płacą. Słowem auto tego typu można kupić w niezłym stanie (to nie jest oczywiście reguła). Wózki z dieslem mogą mieć jednak duże przebiegi i jeśli historia auta nie jest sprawdzalna w ASO (nie chodzi mi o książkę serwisową tylko sprawdzenie w sieci dealerskiej), należy się liczyć, że to co się świeci na tablicy to nie koniecznie jest przebieg a naprawa nowoczesnego diesla ...boli. Zresztą... jeśli się dobrze zastanowić, to można dojść do wniosku, że lepiej kupić benzyniaka - zwłaszcza jeśli się nie jeździ jakoś dużo. Nowoczesne diesle mają wyśrubowane normy czystości spalin i to niestety odbija się na trwałości silników. Budowa silnika też jest dosyć skomplikowana a części kosztują. Znajomy mechanik twierdzi, że coraz częściej poważne awarie w nowoczesnych dieslach wyskakują jeszcze przed pierwszą setką tysięcy km. Po wtóre słyszy się to i owo o planach UE - rebalansowania cen ropy do cen benzyny więc może się okazać, że diesel wychodzi drożej i w zakupie i w eksploatacji.
    Co do kupowania auta po wypadku... hmmm... sporo zależy od tego jak było uderzone i kto naprawiał. Nawet naprawa w ASO niczego nie gwarantuje, bo ASO często mają podwykonawców, którzy mają warsztaty delikatnie mówiąc odbiegające od ogólnego pojęcia o profesjonalnej naprawie. Generalnie auta po dzwonie u mnie kompletnie odpadają - oczywiście trzeba wiedzieć co i jak sprawdzić albo poprosić o pomoc kogoś kto potrafi poznać bite auto. Warto też poprosić sprzedającego o informacje gdzie ubezpieczał samochód a potem spróbować (oficjalnie będzie ciężko) sprawdzić przeszłość ubezpieczeniową.
    To, że jestem zadowolony z CR-Vki nie oznacza, że samochód nic nie kosztuje w eksploatacji. Regularnie serwisuję w niezależnym warsztacie specjalizującym się w Japończykach - przegląd 1 w roku - średnio 700 / 800 zł. Do tego zdarzają się jakieś naprawy - nic poważnego na szczęście ale jak mi zaczyna coś "podpadać" to jadę do mechanika i nie czekam aż się rozkraczy na drodze. Nie ma samochodów, które się nie psują. Nawet polecana tutaj RAV-4 (jak dla mnie za mało miejsca w środku), też się potrafi popsuć. Najnowsza generacja RAV to istna masakra - chyba najbardziej awaryjna toyota (o ile wierzyć opiniom). Moja najpoważniejsza naprawa jak dotąd to sprężarka klimy - w zasadzie działała jak należy ale buczała więc wymieniłem + chłodnica klimy.
    Spalanie po mieście (Warszafka) - do 12 l/ 100k, czasem schodzi do ok. 11/100.
    CR-Vka to pseudo terenówka - napęd na 4 koła jest włączany przez sprzęgło wiskotyczne (wyżej ktoś pisał, że wiskozowe - hehe... wiskozowe to mogą być sweterki) ;) Na ogół jeździ więc z napędem na przód. 4x4 zaczyna (czasem) działać zimą - parking zasypany, przed samochodem pryzma po przejeździe spychacza, towarzystwo zasuwa z łopatami a Ty przychodzisz, zrzucasz śnieg, odpalasz, 1-ka i pojechał (miny sąsiadów bezcenne) ;). Mimo, że to pseudoterenówka to zeszłej zimy wyciągałem zakopanego w śniegu dostawczaka - bez kłopotu.
    W CR-Vce może komuś brakować kilku bajerów - nie ma xennonów, czujników deszczu, doświetlania zakrętów itp ;) - ale mówimy o innych pieniądzach. Wnętrze jest pod pewnymi względami ascetyczne, jakość plastików podobna jak w segmencie (trochę wrażliwe na rysy i niektóre skrzypią ale to zasadniczo norma - również w nowych, małych SUVach - niestety). Umiarkowany komfort - trochę głośny i oczywiście twardszy od limuzyn ale w końcu to pseudoterenówka, Samochód nie jest rakietą ale zawalidrogą też nie. Zaletami są za to:
    - umiarkowane spalanie (znajomy miał Grand Vitare, z 2008 r, dopóki mu nie ukradli paliła 15, Santa Fe z silnikiem 2.0 będzie palił też podobnie a z 2.4 to chyba trzeba mieć własną stację benzynową).
    - mała awaryjność,
    - dostępność części (to popularny samochód - dzięki temu jest nawet sporo zamienników, zwłaszcza, że taki sam silnik jest w Civicach, a część elementów także w Accordzie)
    - dostępność warsztatów, które robią japończyki i wiedzą co robią,
    - dobre blachy,
    - niezbyt skomplikowana konstrukcja,
    - pakowność i miejsce dla pasażerów,
    - Dosyć duży wybór używanych, kupionych w PL.

    Na temat Dustera się nie będę wypowiadał bo go nie znam poza tym, że widziałem i też się zastanawiałem. Swoje rozważania skończyłem na tym, że znaczek Dacia jakoś mnie nie nastraja zbyt pozytywnie a ceny poza golcem z najsłabszym silnikiem wcale nie rzucają na kolana.
    Nie wiem czy uda Ci się kupić coś sensownego za 30 tys, a może poszukać Suzuki SX4? Za te pieniądze może uda się 2008 rocznik?
  • Pomocny post
    #35
    Zibid
    Poziom 11  
    Tzok ma rację - podobnie jest w przypadku Opla Antara i Chevroleta Captiva - na moje oko jednak lepiej dać trochę wiecej i wziąć opla a w omawianym przypadku zdecydowanie suzuki (to subiektywny pogląd - miałem kiedyś fiata Tipo i to było dwa w jednym - pierwszy i ostatni mój fiat ;) )
  • #36
    jarowit
    Poziom 9  
    Witam,

    Dawno tu nie zaglądałem. Obecnie sytuacja ma się tak, że znalazłem znajomego, który ma znajomego, który sprowadza samochody :) Zawsze lepsze to niż kupowanie od nieznajomego handlarza. Generalnie sytuacja wygląda tak, że mam sobie wybrać model a on mi go znajdzie.

    Moje poszukiwania zawęziłem do modeli [ głównie ze względu na spalanie i rdzaj napędu]


    Nissan X-Trail
    Toyota rav4
    Hyundai Tucson
    Suzuki Grand Vitara
    Honda CR-V
    Mitsubishi Outlander
    Kia Sportage

    Na razie nie mam faworyta. Tak jak napisałem, chiałbym aby samochód charakteryzował się:

    1. w miarę ekonomiczną eksploatacją [spalanie, awaryjność + ew. serwis]
    2. był przestronny


    Co do proponowanych wyżej suzuki sx4 i fiata sedici to mają zdecydowanie za małe bagażniki.

    Pozdrawiam
  • #37
    Hucul
    Poziom 39  
    jarowit napisał:
    ... znalazłem znajomego, który ma znajomego, który sprowadza samochody :) Zawsze lepsze to niż kupowanie od nieznajomego handlarza ...

    Czyli tak jakbyś kupował u obcego handlarza :|
    jarowit napisał:
    1. w miarę ekonomiczną eksploatacją [spalanie, awaryjność + ew. serwis]
    2. był przestronny

    1) Praktycznie niemożliwe.
    2) Tu musisz zajrzeć do danych technicznych lub fizycznie do auta - niektóre mogą Cię niemile zaskoczyć :D
    Generalnie wszystko w tym temacie już napisano ... Musisz jedynie poczytać i zapamiętać.
  • #38
    tzok
    Moderator Samochody
    Ja bym jeszcze dodał, żebyś uważał na tego handlarza, który jest znajomym znajomego. Jak przyjdzie co do czego to może się okazać, że oni się znają tylko z widzenia, a handlarz tylko wykorzysta Twoją ufność wobec niego żeby wcisnąć Ci jakieś padło.
  • #39
    chojinka
    Poziom 27  
    jarowit napisał:
    Witam,

    Dawno tu nie zaglądałem. Obecnie sytuacja ma się tak, że znalazłem znajomego, który ma znajomego, który sprowadza samochody :) Zawsze lepsze to niż kupowanie od nieznajomego handlarza. Generalnie sytuacja wygląda tak, że mam sobie wybrać model a on mi go znajdzie.

    Moje poszukiwania zawęziłem do modeli [ głównie ze względu na spalanie i rdzaj napędu]


    Nissan X-Trail
    Toyota rav4
    Hyundai Tucson
    Suzuki Grand Vitara
    Honda CR-V
    Mitsubishi Outlander
    Kia Sportage

    Na razie nie mam faworyta. Tak jak napisałem, chiałbym aby samochód charakteryzował się:

    1. w miarę ekonomiczną eksploatacją [spalanie, awaryjność + ew. serwis]
    2. był przestronny


    Co do proponowanych wyżej suzuki sx4 i fiata sedici to mają zdecydowanie za małe bagażniki.

    Pozdrawiam

    Jedź do jakiegoś komisu lub salonu i przejedź się każdym autem z wymienionych, wtedy dopiero bedziesz wiedział czego szukać. Każdy może ci sie nie spodobać lub nie mile zaskoczyć. Jak nie zobaczysz i sie nie przejedziesz to nie zrozumiesz!
  • #40
    Zibid
    Poziom 11  
    Z tym znajomym, znajomego, to koledzy mają rację. ja byłbym baaardzo ostrożny. Nawet handlarz znajomy "bezpośrednio" może Ci wcisnąć jakiś gniot - przecież zawsze może powiedzieć, że sam został oszukany. Generalnie nie mam zaufania do samochodów sprowadzanych - są zazwyczaj tańsze od pochodzących z polskich salonów a nie czarujmy się - nikt na zachodzie nie sprzedaje dobrego samochodu w cenie na tyle atrakcyjnej aby cena w PL pokryła koszty i opłaty oraz zarobił na nim handlarz i na koniec było taniej niż w PL.
    Przed zakupem swojej CR-Vki też szukałem w samochodach sprowadzanych. Jak sobie przypomnę te cuda na kiju, które opowiadali handlarze to nadal śmiac mi się chce. Dwa przykłady:
    Hyundai Santa Fe - z Belgii, handlarz machał pełną książką serwisową, zapierał się, że ma certyfikat potwierdzający przebieg, podawał VIN do sprawdzenia. Zapomniał bidulek zasłonić podkładek pod tablicą rejestracyjną - skontaktowałem się z salonem w Belgii, który sprzedał i serwisował samochód. Dowiedziałem się ciekawych rzeczy, min że silnik był zatarty i wymieniono go na używany, poza tym ponad rok wcześniej samochód miał wiekszy przebieg niż ten, na który był certyfikat ;)
    Drugi Santa Fe - lakier bez zarzutów, miał niewielkie uszkodzenie progu i był na nowiutkich alu felgach. Słowem okazja jak po zbóju - silnik pracował jak trzeba itp. Nie miał ważnego ubezpieczenia więc handlarz nie zgadzał się na jazdę do wybranego przeze mnie serwisu - proponował najbliższe ASO Hyundaia. Zacząłem badać samochód i nie spodobały mi się różnice w szczelinach spasowania blach - z jednej strony mniejsze od normy z drugiej większe. Po 15 minutach dałem sobie spokój. Dlaczego? Samochód musiał wpaść w poślizg i zaczął się krecić w bączka. Potem musiał przyłożyć bokiem - przodem np. w wysoki krawężnik - pogiął felgi i przy okazji cała karoseria została zwichrowana. Kupno takiego samochodu to jazda na cztery ślady ale na oko nic nie widać.
    Handlarze odwalają z samochodami takie cuda, że głowa boli więc... wg mnie - lepiej zapłacić więcej za samochód krajowy, z książką polskiego serwisu - gdzie zawsze można sprawdzić czy widniejące w niej wpisy są prawdziwe, z fakturami za przeglądy - to tez dobre potwierdzenie stanu, dbałości o regularny serwis i faktycznego przebiegu. Poza tym wizyta w serwisie, do którego mamy zaufanie lub który jest przynajmniej bezstronny. Zwykle umawiam się tak, że jeśli w serwisie okaże się, że wszystko o czym mówił sprzedawca się zgadza i kupuję samochód, to ja płacę za przegląd, jeśli serwis wykryje poważne usterki, które sprzedający zataił - to sam sobie płaci i niech się buja :) Ta zasada (ćwiczona przy kupowaniu samochodów dla siebie, rodziny i znajomych - którym dosyć często pomagam) nieźle działa - czasem sprzedającemu się coś przypomni, czasem nie może znaleźć czasu na wspólną wizytę w serwisie, i wszystko wiadomo. Czasem jednak zdarza się nawet jedzie na bezczelnego do serwisu licząc, że się uda. Jeśli serwis nie wykryje poważniejszych wad, a tylko podliczy to co trzeba ewentualnie wymienić, zawsze jest podstawa do negocjacji cenowych więc tak czy siak się opłaca. :)
  • #41
    TomekxD
    Poziom 29  
    Ja rowniez polecam auta marki Ssang Yong :D Kolega mojego taty ma Musso, ktorego kupil za niespelna 7tys. zl w Niemczech. Ssayng Yong to glownie auta terenowe, ktore sa niedrogie, dobrze wyposazone i bezawaryjne.
  • #42
    TomekxD
    Poziom 29  
    Sam tym autem nieraz jechalem, co prawda ma 220tys przebiegu, LPG, 2,3l 150KM. Auto jest z rocznika 1998. Od marca przejechal nim 12 000 km i jakos nie bylo najmniejszego problemu ;)
  • #43
    TomekxD
    Poziom 29  
    Tak, tylko ten kolega taty mieszka w Berlinie i tylko na weekendy do Polski przyjezdza, auto sam kupil od poprzedniego wlasciciela(czy to pierwszy? nie wiem - nie pytalem).
  • #44
    bonanza
    Spec od Falowników
    Hucul napisał:
    Więc dlaczego moje auto po odłączeniu jednego z wałów pali tyle samo?
    Dlaczego inne auta o podobnej masie i "posturze" palą tyle samo?
    Różnica oporu wynikająca z dodatkowego dyferencjału i pełnego mostu jest minimalna, a zyski ze stałego napędu spore.
    Ja już nie kupię auta bez napędu AWD. Sprawdza się w Vanach, osobówkach i SUVach :D


    Odłączasz wał od silnika, ale on i tak się kręci, i półośki też, bo napędzają je koła. I opory są takie same.
    Duster w najtańszej wersji ma 105KM i ma 3 lata gwarancji (na blachy chyba 5). O to chodziło, że "zaoszczędzi na naprawach".
    W mieście spali 10 (w zimie 10,5). Trasa - nawet poniżej 8, ale trzeba jechać spacerowo.
  • #45
    Hucul
    Poziom 39  
    bonanza napisał:
    ... Odłączasz wał od silnika, ale on i tak się kręci, i półośki też, bo napędzają je koła. I opory są takie same...
    Według Ciebie dwie wirujące półosie dają opory zwiększające zauważalnie zużycie paliwa? Wał się nie kręci, bo leży na stole w garażu :D
  • #47
    bonanza
    Spec od Falowników
    Hucul napisał:
    Wał się nie kręci, bo leży na stole w garażu :D


    Hucul napisał:
    a zyski ze stałego napędu spore


    :D Caryca miała nocnik złoty, srebrny i brązowy, ale jak sowieci weszli do pałacu, to się na schodach ze... :D:D To oczywiście z kawału. Jak jechałem przez największą mgłę w życiu, to też miałem halogeny :idea::idea: , ale w garażu - nie zdążyłem jeszcze założyć.
  • #48
    Hucul
    Poziom 39  
    :arrow: bonanza Może gdybyś czytał większe fragmenty lub całe posty, to zrozumiałbyś o co chodzi :D
    W przypadku awarii dyferencjału, półosi albo krzyżaka byłem zmuszony odpiąć wał (zdemontować), ale na co dzień jeżdżę z pełnym napędem.
  • #49
    Ainaruth
    Poziom 12  
    Witam,
    Mam nadzieję że mogę się podpiąc pod ten nieco zakurzony temat.
    Już sporo się z niego dowiedziałem, bo miałbym podobne założenia (tyle że budżet mniejszy - powiedzmy do 20k).
    Ale mało/w ogóle nie wspomniano tu o samochodach, które do tej pory były na szczycie mojej listy:
    -Subaru Forester
    -Volvo XC70
    Da się je tanio kupić, ale nie mam pojęcia jak będzie z kosztami eksploatacji (wiem tylko że palą sporo, ale to w sumie normalne przy tak dużych samochodach). Ktoś może coś o nich powiedzieć?
  • #50
    Hucul
    Poziom 39  
    Forestera w dobrym stanie trudno kupić w takiej cenie. To dobre auta i pomimo wyglądu potrafią zawstydzić pseudoterenówki. Zaletą jest też według mnie charakter kombi - niektórych drażnią terenówki samym wyglądem ;) Subaru na asfalcie jeździ praktycznie jak osobowy, po zjechaniu z asfaltu radzi sobie nieźle.
  • #51
    Błażej
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Volvo XC70 w przyzwoitym stanie do 20 k zł to bym sam nabył...
  • #52
    SauerMauser
    Poziom 21  
    Ainaruth napisał:
    -Subaru Forester


    Jako uniwersalne auto i owszem, jeździłem nim pół roku. Dlaczego sprzedałem? Ponad 10 litrów w terenie w tak małym aucie to kpina! Obecnie mam jako auto terenowe Cherokee III CRD 2.5 i pali tyle samo w terenie, a wjeżdża dalej. Serwis cenowo podobny (drogi, najlepiej mieć swojego zaprzyjaźnionego mechanika, który zna się na rzeczy).

    Oczywiście w twoim przypadku na wyjazd do ogródka, to i osobówka pokroju Voyagera 4x4 da radę, a i rodzinę spakujesz.

    Ainaruth napisał:
    -Volvo XC70 [...] nie mam pojęcia jak będzie z kosztami eksploatacji


    Miałem w życiu Volvo - V40, już nie wrócę do tej marki. Przeguby w formie zamiennika cholernie drogie, oryginalne o cenie kosmicznej, no i silniki palące tyle, co terenówka... Nie jest to opinia oparta na złośliwości, a na doświadczeniu.


    Ogólnie rzecz biorąc bądź świadomy, że jeżeli pakujesz się w Suva/Terenówkę za 30 kilo pln, to i części nie będą po 5 złotych. To bardzo ważne, jako że ludzie myślą o tym dopiero po zakupie.

    PS. Nie kupuj RAV-4. Jeździłem nią w terenie i niestety to auto nadaje się tylko do sklepu na zakupu i na wyjazd z podwórka (nie zawsze udany). Nie mam ochoty tłumaczyć dlaczego, ale możesz uwierzyć mi na słowo - osobie, która nią jeździła, a nie teoretyzuje!


    Jednakże jeżeli opierasz swą jazdę wyłącznie na mieście i w ten sposób będziesz miał zamiar ją używać, to polecam Grand Vitarę 2.0 HDI. Ekonomiczny SUV z silnikiem Citroena, którym nie przekroczysz 10 litrów w mieście, a i wyposażony w reduktor. Jeździłem wersją z 2003 roku w latach 2007-8 i sprawowała się w mieście wyśmienicie, bardzo miękkie zawieszenie. W terenie raz ugrzązłem, ale to wina mokrego gruntu, siadłby tam nawet Samurai, którego również mile wspominam.

    Bądź świadom dużych przebiegów w silnikach Diesla (4 letnie auto to nawet 250 tys. km, podobnie benzyna). Sam rocznie robię ok 35 tys. km na terenówce plus ok 15 tys. km na osobówce.
  • #53
    Hucul
    Poziom 39  
    SauerMauser napisał:
    ... Dlaczego sprzedałem? Ponad 10 litrów w terenie w tak małym aucie to kpina! Obecnie mam jako auto terenowe Cherokee III CRD 2.5 i pali tyle samo w terenie, a wjeżdża dalej.
    Dwulitrowy diesel Subaru palił ponad 10 litrów :?: Jeśli kolega porównuje spalanie benzyniaka Subaru z dieslem Jeepa to właśnie byłaby kpina!
    SauerMauser napisał:
    Ogólnie rzecz biorąc bądź świadomy, że jeżeli pakujesz się w Suva/Terenówkę za 30 kilo pln, to i części nie będą po 5 złotych. To bardzo ważne, jako że ludzie myślą o tym dopiero po zakupie.
    Ainaruth napisał:
    budżet mniejszy - powiedzmy do 20k

    Co do RAV4 i Grand Vitary to mam akurat odmienne zdanie - Vitara w dawnych czasach była malutką terenówką, Grand Vitara jest "cienkim" SUVem, RAV4 zawsze była zwykłym SUVem i taka pozostała. Obie są w lekkim terenie porównywalne z Foresterem. Przy budżecie do 20 tysięcy będzie to stare Subaru z silnikiem benzynowym, o Foresterze czy Jeepie trzeciej generacji można mówić przy sporo większych pieniądzach.
  • #54
    SauerMauser
    Poziom 21  
    Hucul napisał:
    Dwulitrowy diesel Subaru palił ponad 10 litrów :?:


    A gdzie szanowny adwersarz przeczytał, że mowa o Dieslu? Przecież mówimy o budżecie do 20-30 kilo pln. :!:

    Nie lubię takich dyskusji, ze względu na zaparcie innych, które prowadzi do nikąd.
    Ja jeżdżę, a kolega dywaguje i kieruje się cenami giełdowymi, a to najgorsze co może być przy doradzaniu zakupu samochodu :!:. Takie niczym nie poparte teorie.[/b]
  • #55
    Hucul
    Poziom 39  
    SauerMauser napisał:
    A gdzie szanowny adwersarz przeczytał, że mowa o Dieslu? Przecież mówimy o budżecie do 20-30 kilo pln. :!:

    SauerMauser napisał:
    Ponad 10 litrów w terenie w tak małym aucie to kpina! Obecnie mam jako auto terenowe Cherokee III CRD 2.5 i pali tyle samo w terenie, a wjeżdża dalej.

    Porównywanie zużycia benzyniaka z dieslem jest bezsensowne. Jeep z silnikiem benzynowym wyszedłby w takim porównaniu dwukrotnie gorzej :D
    SauerMauser napisał:
    Ja jeżdżę, a kolega dywaguje i kieruje się cenami giełdowymi, a to najgorsze co może być przy doradzaniu zakupu samochodu
    Na czym kolega opiera swe dywagacje?
    Ja jeżdżę mniej niż kiedyś, ale 20 tysięcy rocznie wykręcam, codzienna jazda do pracy zawiera odcinek który ciężko przejechać autem 4x4 bez blokad, jeżdżę również na rajdy terenowe. Swego czasu sprowadzałem też auta z Niemiec. Moje porady biorą się z doświadczenia własnego i moich znajomych.
  • #56
    SauerMauser
    Poziom 21  
    Hucul napisał:
    Jeep z silnikiem benzynowym wyszedłby w takim porównaniu dwukrotnie gorzej :D


    Zdziwiłby się kolega. Tudzież nie tylko 4-ro, czy 5-cio litrowe jednostki montowane były w Cherokee...
  • #57
    Hucul
    Poziom 39  
    SauerMauser napisał:
    ... Zdziwiłby się kolega. Tudzież nie tylko 4-ro, czy 5-cio litrowe jednostki montowane były w Cherokee...

    Paliły dziesięć litrów na sto kilometrów?


    Fakt jest taki, że przy ograniczonym do 20 tysięcy budżecie ważniejszy od marki będzie stan techniczny auta. W takim przypadku pomoc z forum jest praktycznie niemożliwa :| Trzeba samemu umieć ocenić stan auta lub zdać się na fachowców.
  • #59
    SauerMauser
    Poziom 21  
    carot napisał:
    A może RAV 4?


    Proponuję od razu 5.
  • #60
    fotografiks
    Poziom 12  
    Dziwne myslenie:

    Ekonomiczny SUW do miasta?

    Czy w tym stwierdzeniu przypadkiem nie ma tak, że wszystko sie nawzajem wyklucza?

    Poszukujesz niedrogiego w eksploatacji....
    Co to znaczy drogi w eksploatacji? Ew. co uważasz ze jest drogie, a co tanie?
    Olej musisz w każdym aucie wymienic, filtr oleju także;) Każde auto także spali tyle ile wlejesz...