Witajcie, mam duży problem z Kadettem...
Otóż zrobiłem swapa, ponieważ miałem pewien problem z C18NZ, przynajmniej tak myślałem, męczyłem się z nim 3 tygodnie, ale nic nie pomogło. Po swapie na C20NE jest dokładnie to samo, tzn. nie wkręca się na obroty, muli, spaliny aż gryzą w oczy itd.
Przytocze posta w którym opisałem ten problem:
--------------------
" Zacznę od początku:
Podczas jazdy poczułem, że zaczyna mu lekko brakować mocy, zwłaszcza na wyższych obrotach. Potem jak wciskałem gaz głębiej zaczynał buczeć, tak jakby na jeden cylinder nie chodził. No to stanąłem, posprawdzałem wszystkie kable zapłonowe, było ok. No i w drogę. I z każdym kilometrem było coraz gorzej, coraz bardziej buczał i tracił na mocy. Dojechałem tam gdzie chciałem. Po 20 min wsiadam, jade, a tu nie chcę się wkręcić więcej niż 4 tys obrotów. Im bardziej gaz wciskałem, tym bardziej buczał i go jakby dusiło. Był wieczór, chłodno, a tu temp. na wskaźniku ciut za wysoka. Zatrzymałem się, zgasiłem, a pod maską bulgocze. No to macha w góre, płyn się chyba zaczął gotować. Ale popuściłem korek i za chwilę się uspokoiło. Odczekałem jakieś 20 min. No i w droge, tym razem maks to 3 tys obrotów i trzeba było mu trzymać leciutko gaz, bo inaczej tak go dusiło, że sam się nie mógł uciągnąć. Dojechałem jakoś do domu. Macha w góre. Patrze kable zapłonowe, wszystkie podciśnienia, filtr powietrza, świece zmieniłem na nówki. Odpalam, to samo. Dałem sobie spokój, rano odpalam go, jade i znów lipa, jeszcze gorzej, 2 tys obrotów maks i trzeba było muskać gaz, bo inaczej gasł. Wróciłem z roboty, jadąc max 40 km/h. Pierwsze co mi przyszło do głowy, to że wydech się gdzieś przytkał. Odkręciłem kolektor od reszty wydechu, to samo. Potem ojciec doradził sprawdź rozrząd. Ustawiony na znaki, to samo. Kopułka sprawdzona, ok, dziś pojechałem po nowe kable zapłonowe, to samo. Komp resetowany. Na gazie i na benzynie identyczne objawy. Dolot drożny. Wydech drożny. Albo mam wrażenie, albo bardziej się teraz grzeje... "
--------------------
Doszedłem do wniosku, że skoro ten sam problem występuje na dwóch różnych silnikach i dwóch różnych wiązkach to wina musi leżeć po stronie wiązki budy.
Zmieniałem stacyjke - to samo, zmieniałem zegary - to samo, wyjmowałem wszystkie przekaźniki - to samo, patrzyłem pod deską z jednej i drugiej strony na odpalonym silniku - nic nie iskrzy...
Więc co to może być dokładnie... Jest w kadecie jakiś punkt masowy wiązki pod deską? Jakaś zwiera, jakiś upalony kabel? Ale od czego proponujecie zacząć?
Specjalnie zrobiłem swapa, bo byłem przekonany, że to C18NZ padło, a tu psikus... Ręce mi opadły
Otóż zrobiłem swapa, ponieważ miałem pewien problem z C18NZ, przynajmniej tak myślałem, męczyłem się z nim 3 tygodnie, ale nic nie pomogło. Po swapie na C20NE jest dokładnie to samo, tzn. nie wkręca się na obroty, muli, spaliny aż gryzą w oczy itd.
Przytocze posta w którym opisałem ten problem:
--------------------
" Zacznę od początku:
Podczas jazdy poczułem, że zaczyna mu lekko brakować mocy, zwłaszcza na wyższych obrotach. Potem jak wciskałem gaz głębiej zaczynał buczeć, tak jakby na jeden cylinder nie chodził. No to stanąłem, posprawdzałem wszystkie kable zapłonowe, było ok. No i w drogę. I z każdym kilometrem było coraz gorzej, coraz bardziej buczał i tracił na mocy. Dojechałem tam gdzie chciałem. Po 20 min wsiadam, jade, a tu nie chcę się wkręcić więcej niż 4 tys obrotów. Im bardziej gaz wciskałem, tym bardziej buczał i go jakby dusiło. Był wieczór, chłodno, a tu temp. na wskaźniku ciut za wysoka. Zatrzymałem się, zgasiłem, a pod maską bulgocze. No to macha w góre, płyn się chyba zaczął gotować. Ale popuściłem korek i za chwilę się uspokoiło. Odczekałem jakieś 20 min. No i w droge, tym razem maks to 3 tys obrotów i trzeba było mu trzymać leciutko gaz, bo inaczej tak go dusiło, że sam się nie mógł uciągnąć. Dojechałem jakoś do domu. Macha w góre. Patrze kable zapłonowe, wszystkie podciśnienia, filtr powietrza, świece zmieniłem na nówki. Odpalam, to samo. Dałem sobie spokój, rano odpalam go, jade i znów lipa, jeszcze gorzej, 2 tys obrotów maks i trzeba było muskać gaz, bo inaczej gasł. Wróciłem z roboty, jadąc max 40 km/h. Pierwsze co mi przyszło do głowy, to że wydech się gdzieś przytkał. Odkręciłem kolektor od reszty wydechu, to samo. Potem ojciec doradził sprawdź rozrząd. Ustawiony na znaki, to samo. Kopułka sprawdzona, ok, dziś pojechałem po nowe kable zapłonowe, to samo. Komp resetowany. Na gazie i na benzynie identyczne objawy. Dolot drożny. Wydech drożny. Albo mam wrażenie, albo bardziej się teraz grzeje... "
--------------------
Doszedłem do wniosku, że skoro ten sam problem występuje na dwóch różnych silnikach i dwóch różnych wiązkach to wina musi leżeć po stronie wiązki budy.
Zmieniałem stacyjke - to samo, zmieniałem zegary - to samo, wyjmowałem wszystkie przekaźniki - to samo, patrzyłem pod deską z jednej i drugiej strony na odpalonym silniku - nic nie iskrzy...
Więc co to może być dokładnie... Jest w kadecie jakiś punkt masowy wiązki pod deską? Jakaś zwiera, jakiś upalony kabel? Ale od czego proponujecie zacząć?
Specjalnie zrobiłem swapa, bo byłem przekonany, że to C18NZ padło, a tu psikus... Ręce mi opadły