Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Papierek zlecenia naprawy

11 Lip 2011 17:21 7436 41
  • Poziom 35  
    Klient wyszczególnia co ma być naprawione.
    Obie strony się podpisują, pieczątka gość bierze jedno ja drugie żeby nie zapomnieć co zrobić, Jeśli klient jest nieznajomy to tak robię.
    I teraz mam pytanie jaką to ma moc prawną.

    Jeśli ja nie naprawię tego co tam napisane, lub jeśli klient powie że naprawiłem to czego on nie napisał?

    Oczywiście 99% sytuacji jest ok ale zawsze jest ale...
  • Pomocny post
    Użytkownik obserwowany
    To jak umowa, moc ma wielką. Przekonasz się w sądzie.
  • Pomocny post
    Poziom 42  
    Nadgorliwość gorsza od faszyzmu....
    Robisz to co ci zlecono, chyba że trzeba coś zrobić dodatkowo bo inaczej się nie da to wtedy dzwonisz i informujesz jaka mniej więcej cena i gotowe
    A jak cos zrobisz bez ustalania to raczej nie licz na kasę raczej gratis, więc ja robię czasami drobiazgi jak klient jest w porządku, bo lubię jak są zaskoczeni i uśmiechnięci i koszty mniej bolą
  • Pomocny post
    Poziom 39  
    autoas napisał:
    ... więc ja robię czasami drobiazgi jak klient jest w porządku, bo lubię jak są zaskoczeni i uśmiechnięci i koszty mniej bolą

    Są tacy mechanicy w pobliżu Bydgoszczy :?: Lubuskie daleko ode mnie :| Moje doświadczenia są zupełnie odwrotne i przez to sam naprawiam swoje auto :|
  • Pomocny post
    Użytkownik obserwowany
    Nie ma takiego pojęcia "robisz co zlecono". Bo możesz mieć na zleceniu wymianę klocków hamulcowych a okazuje się, że trzeba prowadniki albo tłoczki wymienić. I co wtedy, na kwicie nie masz. Klient się nie zgadza, bo mu wujek powiedział, że tylko klocki. To co robisz, składasz na tym szajsie? Wymienisz mu klocki jak zaciski nie chodzą?
    Na szczęście 99% klientów to normalni ludzie, tych sapiących się po prostu nie przyjmuje, wymyślając przedziwne teorie.
  • Pomocny post
    Moderator Samochody
    Jak klient zleca wymianę części eksploatacyjnej (to jest umowa, nie ważne czy zawarta ustnie czy na papierze), a podczas niej wyniknie konieczność naprawy na którą klient się nie godzi to nie można go do niej zmusić (warsztat nie ma prawa zatrzymać samochodu klienta, może natomiast odmówić wykonania usługi w sposób niezgodny ze sztuką), co najwyżej jeśli samochód w takim stanie zagraża bezpieczeństwu na drodze można to zgłosić na policję, by przy wyjeździe czekał na niego patrol i zatrzymał mu dowód rejestracyjny.

    Jakiś prawnik powinien się wypowiedzieć czy taka umowa ma charakter umowy zlecenia czy umowy o dzieło (w/g mnie właśnie tej). Umowa o dzieło jest bardzo niekorzystna dla zleceniobiorcy i zależnie od jej sformułowania (naprawa układu hamulcowego czy wymiana klocków hamulcowych) zapłata należy się za wywiązanie się z przedmiotu umowy. Umowa zlecenie jest mniej restrykcyjna gdyż zleceniobiorca ma jedynie dołożyć wszelkich starań by wywiązać się ze zlecenia i płacić mu się za to że się starał a nie za efekty, ma też dowolność co do tego kto wykonuje zlecenie i w jaki sposób je wykonuje.

    Umowa ma taką samą moc nie ważne czy została zawarta na piśmie czy ustnie i wszystkie znane mi umowy określają z góry wartość zlecenia, a w razie potrzeby mogą być zawierane aneksy do umowy (znów ustnie bądź pisemnie) na wykonanie dodatkowych czynności.

    Z drugiej strony jeśli podczas jakieś zleconej naprawy wyniknie konieczność naprawy/wymiany czegoś innego niż przewidywało zlecenie wypadało by poinformować klienta o tym fakcie, podać mu cenę i zapytać czy decyduje się na naprawę. Przynajmniej ja takiego zachowania oczekuję od "swojego" mechanika (i podoba mi się to, że choć w gruncie rzeczy wcale taki tani nie jest to na części i materiały eksploatacyjne ma ceny często niższe niż w InterCarsie).

    Postaw się w sytuacji, że wzywasz hydraulika do cieknącego kranu, zostawiasz mu klucze do mieszkania żeby usunął usterkę i wychodzisz do pracy, a po powrocie do domu okazuje, się, że zamiast wymienić uszczelkę w kranie to "przy okazji" bez pytania wymienił całą instalację bo stwierdził, że są rury przerdzewiałe (albo nawet ukręcił jakąś rurkę) i wystawił Ci rachunek na kilka tys. zł zamiast na kilkadziesiąt.

    Dlatego uważam, że koszty i zakres prac powinny być ustalane przed przystąpieniem do wykonania zlecenia, z ew. klauzulą o możliwości zaistnienia konieczności podjęcia dodatkowych czynności naprawczych, o których klient będzie na bieżąco informowany.
  • Pomocny post
    Użytkownik obserwowany
    Ależ oczywiście, że nikt tak sam z siebie nie rozwala połowy auta, bo tak mu się wydaje. To sprawy dosyć kontrowersyjne i śliskie. Wiem Tzok, że Ty nigdy nie pracowałeś w warsztacie i podchodzisz do tego tak raczej z czysto prawnej strony. A tak się nie da, wierz mi.
    Nie da się ustalić kosztów naprawy hamulców, zanim ich nie rozbierzesz. Nie da się ustalić kosztów naprawy silnika, głowicy czy skrzyni.
    Hydraulik przychodzi, patrzy i wie co ma do roboty od razu. Bo to widzi, niezbyt trafne porównanie dałeś.
    Mówimy o normalnych ludziach, wiadomo że się ustala szczegóły i koszty przez telefon. A jak Ci gnojek przyjeżdża to w zleceniu piszesz, miast wymiana klocków to naprawa układu hamulcowego i już. A on ma to podpisać, jak nie chce to trudno. Potem masz posty na elektrodzie i się kręci.
  • Pomocny post
    Moderator Samochody
    Nie pracowałem w warsztacie samochodowym ale w serwisie komputerowym - tak.

    Czasem można określić kosztu usługi z góry czasem nie, jak gość przyjeżdża zrobić przegląd (wymiana olejów i filtrów) to można mu powiedzieć z góry ile to będzie kosztowało, jasne że po drodze mogą wyjść nieprzewidziane rzeczy, ale te przed "robotą" wypadałoby już uzgodnić co "wyszło" i ile to będzie kosztować.

    Czasem nie wiadomo co jest więc dochodzi etap pt. diagnoza i po diagnozie albo klient dziękuje za naprawę, płaci za diagnozę (jej koszt powinien znać z góry, może być mocno zawyżony, bo ponosi ten koszt w pełni tylko jeśli po zdiagnozowaniu nie zdecyduje się na naprawę) i zabiera samochód (do innego mechanika/na złom/na giełdę ;) ), albo decyduje się na naprawę.

    P.S.
    Można iść na całość i na zleceniu naprawy wpisać "naprawa samochodu"... ale to broń obosieczna ;) przyjedzie klient na przegląd, a potem może się okazać, że nie działa zamek w schowku i klient odmówi zapłaty pełnej kwoty, bo przecież zleceniobiorca nie wywiązał się w pełni z umowy. Z drugiej strony jak w zleceniu było wpisane wymiana żarówki i klient się przy tym upierał - to wymienia się żarówkę, a że światło dalej nie świeci, bo tak na prawdę przepalony był bezpiecznik to usługa została wykonana i zapłata się należy (tak, wiem, że przykłady są durne...).
  • Użytkownik obserwowany
    Widzisz, wkrada się słowo czasem. To taka wymówka, nikt na pierwszy rzut oka Ci nie powie, co jest grane.
    Polski klient nie płaci za diagnozę, polski klient drze pyska, że nie naprawione. Bo on już 50 złotych dał. Z komputerami jest trochę inaczej, ja też swego czasu się w to bawiłem. Znam temat i wierz mi, nie ma to nic wspólnego z samochodami. Podmieniać każdy potrafi bo kompów nikt nie naprawia.
    Nie rozumiem, po co to dopisałeś. Widocznie tak mają komputerowcy.
    Gdybyś kiedyś widział zlecenie naprawy, ale nie takie na kartce z apteki za darmo, to byś wiedział o czym piszę.
  • Pomocny post
    Moderator Samochody
    W poważnych firmach, w zleceniu wypisuje się usterki stwierdzone przez klienta - typu opis np. "chrobotanie z przodu". Dalej robi się jwstępną diagnostykę i wyszczególnia się już fachowo - np. naprawa hamulców przednich i przewidywany koszt. Klient podpisuje się pod tym "akceptacja" klienta, zostawiając nr. telefonu na wypadek nieprzewidzianych komplikacji.
  • Pomocny post
    Poziom 42  
    Ja to przede wszystkim sprawdzam, czy czasem coś się nie świeci na tablicy...
    Zdarzało mi się nie dopatrzeć a potem klient z pyskiem, że ABS świeci lub poduszka i wtedy zaczyna być problem
    Więc dobrze obejrzeć auto umówić się co robić i wystarczy
  • Pomocny post
    Użytkownik obserwowany
    Prosto i na temat.
  • Poziom 35  
    Pozaty 99% roboty u nie to nietypowe przypadki i 0% Przeglądów , wymiany płynów klocków.
    Więc trudno z góry wycenić.

    A jak koleś przyjeżdża z firmy za zwyczaj jest to kierowca to pisze co go boli w autku .
  • Pomocny post
    Poziom 13  
    "Podmieniać każdy potrafi bo kompów nikt nie naprawia."
    Ciekawe jak dlugo sie bawiles w naprawe komputerow.
    jak chcesz to mam u siebie kilka takich w ktorych nie mam pojecia co jest
    zabieram sie za nie juz ktorys raz
    I sprawdzam - karta graficzna - wymieniam - ok - odpalam ponownie - nie dziala
    II sprawdzam - procek- wymieniam - ok - odpalam ponownie - padaka
    III wymieniam plyte - dziala - reinstall - pada
    pamiec juz wymienialem kilka razy zasilacz serwisowy
    teraz mi powiedz co mam powiedziec klientowi??
    jaka ma byc cena za diagnoze?

    mialem kiedys na warsztacie kompa ktory nie dzialal zdejmowalem po koleji podzespoly, jak doszedlem do plyty to zadzialal, zkladam spowrotem i wszystko ok.
    "Juz naprawiony? a co bylo powodem??"
    i badz tu madry co odpowiedziec i ile skasowac.
  • Pomocny post
    Poziom 39  
    homikro napisał:
    ... teraz mi powiedz co mam powiedziec klientowi??
    jaka ma byc cena za diagnoze?..

    Żeby zaniósł do porządnego serwisu. Cena za błędną diagnozę?
  • Poziom 13  
    komputer dzialal przez kilka lat bez problemow sprzetowych.
    system niestety reinstalowalem co kwartal, gazetki typu cd-action i programy w nich zawarte sa w rekach lamera zabojcze.

    Popraw pisownię bo oczy bolą.
    Czy teraz juz moze byc??? Czy musze pisac z polskimi czcionkami??
  • Pomocny post
    VIP Zasłużony dla elektroda
    U mnie jest wstępna wycena, plus klauzula o ewentualnych dalszych uzgodnieniach telefonicznych. Przykład już podany/ choć nie robię mechaniki/ więc odniosę się do niego.Jeśli klient ma do wymiany klocki, a stoją zaciski, nie godzi się na naprawę zacisków, zakładam jak było plus oświadczenie czeka na klienta do podpisania, że wie i się nie godzi. Jak pajac nie chce podpisać, telefon do sąsiada mechanika i jest świadek. Niech klient jedzie, droga wolna. Tak samo PRZED przyjęciem do naprawy, bezczelnie nagrywam auto z każdej strony kamerą i wnętrze także. Najlepiej przy kliencie. To zniechęca do kombinacji typu "Panie, tej rysy/wgniecenia/ tu nie było! Ma być naprawione!
  • Pomocny post
    Poziom 32  
    Witam, ja nie nagrywam bo kiepski ze mnie filmowiec :D ale pisze wsie zadrapania, stan licznika ilość, paliwa, i świecące kontrolki i czy wyraża zgode na jazde próbną, oczywiste że przy kliencie , raz tylko miałem taki przypadek że wymiana klocków zakończyła sie wizytą policji , tarcze miały 3,5 mm grubości we fiacie 125p, klient mówi że jeszcze polata i od słowa do słowa skończyło sie zabraniem dowodu, po roku wrócił innym samochodem i od tego momentu mam klienta, czasami takie sytuacje mają dobre zakończenie.
  • Pomocny post
    VIP Zasłużony dla elektroda
    wopor napisał:
    po roku wrócił innym samochodem


    Znaczy nie naprawiałeś tych hamulców? ;)
  • Pomocny post
    Poziom 39  
    Mój były mechanik nie dość że nie zrobił wszystkich zleconych napraw, to skasował jakby je wykonał. Miał wymienić obie piasty z tarczami, zaciskami, dwie sprężyny zawieszenia i sprzęgło. Po naprawie powiedział, że wymienił jedną piastę z tarczą i "gadżetami", a z drugiej strony tylko tarczę z powodu jakichś problemów. W tylnym zawieszeniu zmienił tylko jedną sprężynę, stwierdził że nie ma sensu dwóch zmieniać. Po jeździe próbnej zażądałem wymiany drugiej sprężyny, w pierwszym momencie chciał ode mnie dopłatę 8-O
    Po dłuższym czasie okazało się, że wymieniono mi tylko jedną tarczę, druga strona była nietknięta. Przy wymianie sprzęgła nie zabezpieczono śrub zawleczkami.
    Niestety nie miałem na piśmie zakresu napraw, więc skończyło się na "chłodnym zakończeniu naszej współpracy".
    Nie jestem upierdliwym klientem, nie proszę mechanika o zrobienie prowizorki, chcę mieć tylko rzetelnie wykonaną naprawę, za rozsądne pieniądze. Mam też solidnego mechanika, ma warsztat daleko ode mnie i jest już na emeryturze - pracuje tylko wtedy gdy mu zdrowie pozwala, nie każdą naprawę weźmie na warsztat :| Gdy rozbierze coś i wyjdą nowe okoliczności, to dzwoni i mówi co jest i ile to może kosztować. Niestety coraz rzadziej ma zdrowie :|
  • Pomocny post
    Poziom 13  
    Czarne owce są wszędzie. A Ty zrobiłeś mały ale jakże wielki krok. Olałeś go i gdyby było więcej takich jak TY, to gościu by najzwyczajniej "padł". Zważ tylko jedno, to klienci "produkują" takich mechaników, bo on taniej, bo on zrobi coś tam bez rozbierania czegoś tam. Przecież to wolny rynek i powinien to weryfikować, niestety nie w naszym pięknym kraju.
    W Polsce pierwsze pytanie, za ile. Bo ktoś mówił, że o połowę taniej. I teraz na tym głupim przykładzie klocków, można zdjąć zacisk, oczyścić jarzmo, posmarować prowadniki, zmierzyć grubość tarczy, zebrać ewentualne ranty. A można zdjąć zacisk, młotkiem wbić tłoczek a później klocki. Niby ta sama naprawa, czyż nie?
  • Pomocny post
    Poziom 32  
    Witam, kol Paweł jak sie dostał ten fiat w ręce policji to kasacja była :D fiata oczywiscie :D , Hucul toż to kradzież, aż prosi się na odwiedziny chłopców z miasta :D , to żart oczywiście , w jakimś poscie napisałem że "rzemieślnik to brzmi dumnie" staram się być DLA SAMOCHODÓW spolegliwy (dobry opiekun) a właściciele są przy okazji :D i jak ten ostatni jest debilny czyli tzw yapiszon :D i ma zety zamiast oczu to nie przekonasz go ON wie lepiej a co młodzi mogą wymysleć wiecej ? maja troszku lepszą technologie ale fantazji od staruszków nieeeee , :D , pozdrawiam
  • Pomocny post
    Moderator Samochody
    Akurat z hamulcami sprawa jest dość prosta, bo praktycznie od razu można wycenić koszt naprawy, gorzej jak przyjeżdża auto na sznurku (oczywiście 0 w baku i bateria pusta jak bęben) a klient od razu chciałby wiedzieć ile to będzie kosztowało...
  • Specjalista - Samochody Ciężarowe
    carrot napisał:
    Akurat z hamulcami sprawa jest dość prosta, bo praktycznie od razu można wycenić koszt naprawy, gorzej jak przyjeżdża auto na sznurku (oczywiście 0 w baku i bateria pusta jak bęben) a klient od razu chciałby wiedzieć ile to będzie kosztowało...


    i jeszcze czy dzis na fajrant wyjedzie...
  • Poziom 13  
    carrot napisał:
    Akurat z hamulcami sprawa jest dość prosta, bo praktycznie od razu można wycenić koszt naprawy, gorzej jak przyjeżdża auto na sznurku (oczywiście 0 w baku i bateria pusta jak bęben) a klient od razu chciałby wiedzieć ile to będzie kosztowało...

    Teoretycznie, bo mówimy o papierku. Masz na kwicie wymianę a tu nie ma do czego tych klocków zakładać. Znasz klienta to dzwonisz, mówisz. Normalny facet to zrozumie, wie że go nie chcesz okraść tylko wykonać swoją robotę najlepiej jak potrafisz. A takie szczyle, daleko szukać nie trzeba, co się naczytały chociażby tu. Ile masz takich zapytań z dopiskiem, że on doradzać będzie mechanikowi.
  • Poziom 38  
    Mocy prawnej nie ma żadnej . Wyszczególnienie usterek to nie jest zobowiązanie , tak wiec nie ma mocy prawnej . Klient zgłasza usterki , w miarę możliwości się je usuwa / zwiększając lub nie koszty po konsultacji/ , ale nikt nie jest wszechstronny do potęgi , czasem nie da się usunąć usterki w jednym warsztacie i co wtedy? Sąd? Już widzę te wokandy w sondach . Są klienci nie pytający o koszty , ale to ginący gatunek i takich wam życzę , bo auto ma być sprawne , a koszt życia jest nie do obliczenia / ja takiego wzoru nie znam/ .
    pozdrawiam
  • Poziom 35  
    No ile jest kolesi którzy kupują autko za 78tyś euro znam takich kilku.
    I nie ma problemu nigdy z nimi.


    Odprowadzają audi , .......... -daje im autko żeby sobie odjechali albo ktoś po nich wyjeżdża i po problemie.
    A reszta bydła wali się pod nogi lub do kanału, lub pod podnośnik i filuja co sie robi.
    I jeszcze by upust chcieli.
  • Poziom 13  
    pioart napisał:
    Mocy prawnej nie ma żadnej . Wyszczególnienie usterek to nie jest zobowiązanie , tak wiec nie ma mocy prawnej . Klient zgłasza usterki , w miarę możliwości się je usuwa / zwiększając lub nie koszty po konsultacji/ , ale nikt nie jest wszechstronny do potęgi , czasem nie da się usunąć usterki w jednym warsztacie i co wtedy? Sąd? Już widzę te wokandy w sondach . Są klienci nie pytający o koszty , ale to ginący gatunek i takich wam życzę , bo auto ma być sprawne , a koszt życia jest nie do obliczenia / ja takiego wzoru nie znam/ .
    pozdrawiam

    Ma Artur, to umowa. Reszta zależy od papugi. Masz kupę kasy i czasu to w sądzie takim świstkiem wygrasz.
  • Poziom 38  
    „lakzop” uwierz mi że nie ma , miałem już taką sprawę , zgłoszenie do naprawy nie jest umową do jej wykonania , a jedynie przyjęciem / powierzeniem/ pojazdu ze wskazaniem usterek do usunięcia . takowy dokument jest istotny jedynie w momencie rozpatrywania reklamacji na wykonana usługę i / lub naprawę gwarancyjną i tyczy się gwaranta uchylającego się od usunięcia usterki lub zamiany na towar wolny od wad , ale to i tak daleka droga do egzekucji w aktualnym stanie prawnym i sądowym . Reasumując przyjęcie do naprawy nie można traktować jako zobowiązanie , a jedynie jako zakres prac do wykonania , a nie dokonanie części napraw nie jest karalne / przyczyn może być wiele /, zakres wykonanych prac powinno być uwidocznione na rachunku za wykonana pracę i to dopiero jest podstawa do jakichkolwiek dochodzeń swoich praw w tym przypadku . Każdy powinien znać swoje możliwości i weryfikować je pod czas przyjęcia do naprawy a myślenie jakoś to będzie to błędne koło . Ja osobiście skupiam się na oględzinach auta / uszkodzenia mechaniczne , świecące kontrolki informacje o ABS , bag-ach i temu podobnych / już miałem naciągaczy .
    Pozdrawiam
  • Poziom 13  
    Ja, w sumie nia ja ale miałem 3. Ja tylko w charakterze świadka. A że zwykle gadam prawdę, cóż już taki jestem. Skoro mówisz, że podbijając się pieczątką i podpisując taki kwit - nie znaczy on nic w sądzie. Pewnie masz rację.