Witam.
To mój pierwszy post na forum, więc witam wszystkich serdecznie.
Mam problem z samochodem, dokładniej jest to Rover 420 Si Lux rocznik 1996, ale to nie ma większego znaczenia...
Otóż jakiś czas temu zaczęły mi migać wszystkie kontrolki, zegary, światła itp. więc wstawiłem samochód do garażu i nie ruszałem przez jakiś tydzień. Po tym czasie pojechałem do znajomego elektryka, który miał go obadać i powiedzieć co się dzieje (podejrzewaliśmy szczotki w alternatorze). Niestety do celu nie dojechałem, ponieważ w czasie jazdy alternator zapalił się ogniem i skończyło się na użyciu gaśnicy. Fotki spalonego alternatora dostępne tutaj:
http://imageshack.us/g/219/dsc00630ah.jpg/
Kupiłem alternator Lauber przeznaczony dokładnie do tego samochodu (ponoć to są regenerowane alternatory ale z 25-miesiączną gwarancją), zamontowaliśmy wczoraj i niestety coś jest nie tak: mianowicie po uruchomieniu silnika obroty są na poziomie 700 RPM, po dodaniu gazu i puszczeniu nie jest w stanie utrzymać obrotów i gaśnie. Co ciekawe po odłączeniu kabli od alternatora i uruchomieniu silnika na samym akumulatorze problem znika, silnik pracuje elegancko tak jak powinien. Dla pewności sprawdziliśmy 3 razy i za każdym razem na alternatorze silnik ledwo zipie.
Alternator raczej jest podłączony prawidłowo:
Wyjścia alternatora są oznaczone: B+, D+, W
Sposób w jaki podłączaliśmy:
brązowy, gruby kabel do B+
brązowo-żółty, cieńszy do D+
W zostawiliśmy wolny (prawdopodobnie czujnik prędkości obrotowej)
Oczyściliśmy masy, mieliśmy podejrzenia, że przewód wzbudzenia jest przerwany ale kontrolka ładowania prawidłowo się zapala przed uruchomieniem silnika i gaśnie po uruchomieniu, więc chyba wzbudzenie działa?? Jednak po odłączeniu przewodu wzbudzenia żadnej reakcji, a czytałem że obroty powinny wzrosnąć wtedy. Jak powinien silnik zareagować na odłączenie tego kabla?
Napięcie ładowania wynosi 14,3 V bez obciążenia. Zmierzyłem też pobór prądu na wyłączonym silniku, nawet kluczyka nie przekręcałem i niestety jest ok. 270 mA czyli dużo za dużo. Jak mogę sprawdzić czy to sam alternator tyle pobiera czy coś innego? Nie sprawdzałem poboru prądu przed wystąpieniem awarii ale nigdy nie miałem problemów z odpalaniem, nawet zimą samochód potrafił stać tydzień i potem odpalał od pierwszego.
Pytania:
- Co mogło spowodować uszkodzenie i następnie zapalenie alternatora (ze szczątków wynika, że zapalił się regulator napięcia), czy to przypadek czy nie?
- Co może powodować takie zachowanie silnika, czy alternator ma zwarcie?
- Co jeszcze mogę sprawdzić? Jak sprawdzić przewód wzbudzenia?
Sprawa jest pilna, ponieważ umówiłem się w sklepie, że najpóźniej w środę oddam alternator jeśli coś będzie z nim nie tak. Nam się już skończyły pomysły, liczymy na Waszą pomoc.
Jeśli coś istotnego pominąłem, zapytajcie a wyjaśnię.
To mój pierwszy post na forum, więc witam wszystkich serdecznie.
Mam problem z samochodem, dokładniej jest to Rover 420 Si Lux rocznik 1996, ale to nie ma większego znaczenia...
Otóż jakiś czas temu zaczęły mi migać wszystkie kontrolki, zegary, światła itp. więc wstawiłem samochód do garażu i nie ruszałem przez jakiś tydzień. Po tym czasie pojechałem do znajomego elektryka, który miał go obadać i powiedzieć co się dzieje (podejrzewaliśmy szczotki w alternatorze). Niestety do celu nie dojechałem, ponieważ w czasie jazdy alternator zapalił się ogniem i skończyło się na użyciu gaśnicy. Fotki spalonego alternatora dostępne tutaj:
http://imageshack.us/g/219/dsc00630ah.jpg/
Kupiłem alternator Lauber przeznaczony dokładnie do tego samochodu (ponoć to są regenerowane alternatory ale z 25-miesiączną gwarancją), zamontowaliśmy wczoraj i niestety coś jest nie tak: mianowicie po uruchomieniu silnika obroty są na poziomie 700 RPM, po dodaniu gazu i puszczeniu nie jest w stanie utrzymać obrotów i gaśnie. Co ciekawe po odłączeniu kabli od alternatora i uruchomieniu silnika na samym akumulatorze problem znika, silnik pracuje elegancko tak jak powinien. Dla pewności sprawdziliśmy 3 razy i za każdym razem na alternatorze silnik ledwo zipie.
Alternator raczej jest podłączony prawidłowo:
Wyjścia alternatora są oznaczone: B+, D+, W
Sposób w jaki podłączaliśmy:
brązowy, gruby kabel do B+
brązowo-żółty, cieńszy do D+
W zostawiliśmy wolny (prawdopodobnie czujnik prędkości obrotowej)
Oczyściliśmy masy, mieliśmy podejrzenia, że przewód wzbudzenia jest przerwany ale kontrolka ładowania prawidłowo się zapala przed uruchomieniem silnika i gaśnie po uruchomieniu, więc chyba wzbudzenie działa?? Jednak po odłączeniu przewodu wzbudzenia żadnej reakcji, a czytałem że obroty powinny wzrosnąć wtedy. Jak powinien silnik zareagować na odłączenie tego kabla?
Napięcie ładowania wynosi 14,3 V bez obciążenia. Zmierzyłem też pobór prądu na wyłączonym silniku, nawet kluczyka nie przekręcałem i niestety jest ok. 270 mA czyli dużo za dużo. Jak mogę sprawdzić czy to sam alternator tyle pobiera czy coś innego? Nie sprawdzałem poboru prądu przed wystąpieniem awarii ale nigdy nie miałem problemów z odpalaniem, nawet zimą samochód potrafił stać tydzień i potem odpalał od pierwszego.
Pytania:
- Co mogło spowodować uszkodzenie i następnie zapalenie alternatora (ze szczątków wynika, że zapalił się regulator napięcia), czy to przypadek czy nie?
- Co może powodować takie zachowanie silnika, czy alternator ma zwarcie?
- Co jeszcze mogę sprawdzić? Jak sprawdzić przewód wzbudzenia?
Sprawa jest pilna, ponieważ umówiłem się w sklepie, że najpóźniej w środę oddam alternator jeśli coś będzie z nim nie tak. Nam się już skończyły pomysły, liczymy na Waszą pomoc.
Jeśli coś istotnego pominąłem, zapytajcie a wyjaśnię.