Witam! Potrzebne jest 5 rzeczy. Piecyk typu "koza" (w Wielkopolsce zwany również "kubusiem"), zbiornik od hydroforu ze szczelnym zamknięciem, parę metrów rury stalowej o różnych średnicach, samochód na którym to mozna zamocowac i bezgraniczne poczucie humoru.
Drzewo w instalacji jest używane jako surowiec do produkcji gazu, oraz jako paliwo służące do jego podgrzania. (Zamiast drzewa do podgrzania lepiej stosować benzynę Pb95 i radzieckie palniki turystyczne.

) Tajemnica sukcesu tkwi w tym, że podgrzewa się drzewo w szczelnym zbiorniku. W wyniku gazyfikacji otrzymujemy niskie wodorowęglany i odpowiadające im alkohole (głównie metanol potocznie spirytus drzewny) oraz smoły pogazowe. Kłopotem jest para wodna i inne zanieczyszczenia Wydaje mi się, że tylko wolnoobrotowe, niewyżyłowane silniki mogą wytrzymać współpracę z taką instalacją Może lepiej poczekać sejm ustali paliwo z alkoholem, potem sam alkohol. Tankujesz, wciskasz zapalniczke masz źródło ciepła, masz alkohol, nie masz silnika super
Pozdrawiam