Witam
Z góry przepraszam jeśli tematyka mojego postu była już gdzieś tu poruszana, ale ja niczego takiego nie znalazłem.
Mój problem polega na tym, że co jakiś czas (dość regularnie) wygaszają się zegary w moim Colcie (zostaje jedynie wskaźnik temperatury i paliwa). Zwykle dzieje się tak po odpaleniu pojazdu, choć zdarzało się też w czasie hamowania lub najechania na dziurę. Samochód był już u elektryka, który czyścił kości, sprawdzał bezpieczniki itd... zadziałało to nawet w czasie jazdy próbnej, ale tylko na jakiś czas. Później z kumplem wyjęliśmy zegary, wyczyściliśmy gniazda śrubek na folii, poruszaliśmy stykami w kościach. Po tego typu manipulacjach zwykle wszystko zaczynało działać, ale wystarczyło kilka-kilkanaście razy odpalić samochód... i znów to samo. Kombinowaliśmy również z masami i akumulatorem... bez rezultatów.
Przez kolejne dwa tygodnie starałem się więc obserwować zachowanie liczników i znalazłem być może pewną prawidłowość... W tym czasie wyjechałem ok. 200 km, w krótkich- kilkunasto kilometrowych odcinkach. Zegary wygasły może ok. 5 razy, jednak zawsze w czasie bardzo ciepłej pogody, natomiast nigdy o poranku, w nocy lub gdy temperatura była trochę niższa. Czy któryś z szanownych forumowiczów potrafi to wyjaśnić? Znany jest komuś wpływ temperatury zewnętrznej na działanie zegarów samochodowych?
A może przyczyna leży gdzieś zupełnie indziej?
Z góry dzięki za wszelkie wskazówki
Pozdrawiam
Z góry przepraszam jeśli tematyka mojego postu była już gdzieś tu poruszana, ale ja niczego takiego nie znalazłem.
Mój problem polega na tym, że co jakiś czas (dość regularnie) wygaszają się zegary w moim Colcie (zostaje jedynie wskaźnik temperatury i paliwa). Zwykle dzieje się tak po odpaleniu pojazdu, choć zdarzało się też w czasie hamowania lub najechania na dziurę. Samochód był już u elektryka, który czyścił kości, sprawdzał bezpieczniki itd... zadziałało to nawet w czasie jazdy próbnej, ale tylko na jakiś czas. Później z kumplem wyjęliśmy zegary, wyczyściliśmy gniazda śrubek na folii, poruszaliśmy stykami w kościach. Po tego typu manipulacjach zwykle wszystko zaczynało działać, ale wystarczyło kilka-kilkanaście razy odpalić samochód... i znów to samo. Kombinowaliśmy również z masami i akumulatorem... bez rezultatów.
Przez kolejne dwa tygodnie starałem się więc obserwować zachowanie liczników i znalazłem być może pewną prawidłowość... W tym czasie wyjechałem ok. 200 km, w krótkich- kilkunasto kilometrowych odcinkach. Zegary wygasły może ok. 5 razy, jednak zawsze w czasie bardzo ciepłej pogody, natomiast nigdy o poranku, w nocy lub gdy temperatura była trochę niższa. Czy któryś z szanownych forumowiczów potrafi to wyjaśnić? Znany jest komuś wpływ temperatury zewnętrznej na działanie zegarów samochodowych?
Z góry dzięki za wszelkie wskazówki
Pozdrawiam