Dwa lata temu kupiłem myjkę ciśnieniową z Biedronki - taka zwykła, na kółeczkach, z lancą, silnik 1400W za 250zł.
Parę razy umyłem auto i odstawiłem ją do garażu gdzie przeleżała do dziś. Chciałem ją ponownie uruchomić ale okazało się, że po włączeniu przełącznika na on silnik cicho zaczyna buczeć ale gdy otwieram przepływ wody nie załącza się. Krócej niż minutę próbowałem ją w ten sposób uruchomić po czym odłączyłem zasilanie. Myślałem, że po długim postoju zatarła się pompka ale po zdjęciu obudowy okazało się, że wirnik kręci się lekko a obudowa silnika jest gorąca, że aż parzy. Jak myślicie - spaliło się uzwojenie czy nie? A może poleciał kondensator od rozruchu? Był tam fabrycznie założony 20uF/450V czy do testów mogę podłączyć 25uF/450V bo akurat taki mam?
Parę razy umyłem auto i odstawiłem ją do garażu gdzie przeleżała do dziś. Chciałem ją ponownie uruchomić ale okazało się, że po włączeniu przełącznika na on silnik cicho zaczyna buczeć ale gdy otwieram przepływ wody nie załącza się. Krócej niż minutę próbowałem ją w ten sposób uruchomić po czym odłączyłem zasilanie. Myślałem, że po długim postoju zatarła się pompka ale po zdjęciu obudowy okazało się, że wirnik kręci się lekko a obudowa silnika jest gorąca, że aż parzy. Jak myślicie - spaliło się uzwojenie czy nie? A może poleciał kondensator od rozruchu? Był tam fabrycznie założony 20uF/450V czy do testów mogę podłączyć 25uF/450V bo akurat taki mam?