Witam
Posiadam myjkę Karcher k2.160 i mam problem. Po przyciśnięciu spustu na lancy myjka się nie włączała, za którymś razem zaskoczyła, ale zaczęło się to robić częściej i w końcu szybciej było umyć bez kerchera. Rozkręciłem, obejrzałem tłoczki(według mnie sprawne), rozmontowałem to co zasysa płyn i prawdopodobnie z tym coś było nie tak. Według mnie jest tak: po załączeniu do prądu myjka wytwarza ciśnienie, które wyciska bolec(jest on przy tym co wciąga płyn)to bolec wyłącza myjkę na wyłączniku. Gdy przyciskam na lancy ciśnienie spada i bolec się chowie-włącza sie myjka. Pokręciłem tym czymś(chyba zaworem), który znajduje się w środku ujścia pod ciśnieniem. Zrobiłem tak, że myjka idzie cały czas(wyciągłem wyłącznik).
Wszystko pięknie, byłem ucieszony, ale pojawił się kolejny problem. Myjka idzie, a ciśnienie jest takie jak w kranie.
Co zrobiłem nie tak?
Posiadam myjkę Karcher k2.160 i mam problem. Po przyciśnięciu spustu na lancy myjka się nie włączała, za którymś razem zaskoczyła, ale zaczęło się to robić częściej i w końcu szybciej było umyć bez kerchera. Rozkręciłem, obejrzałem tłoczki(według mnie sprawne), rozmontowałem to co zasysa płyn i prawdopodobnie z tym coś było nie tak. Według mnie jest tak: po załączeniu do prądu myjka wytwarza ciśnienie, które wyciska bolec(jest on przy tym co wciąga płyn)to bolec wyłącza myjkę na wyłączniku. Gdy przyciskam na lancy ciśnienie spada i bolec się chowie-włącza sie myjka. Pokręciłem tym czymś(chyba zaworem), który znajduje się w środku ujścia pod ciśnieniem. Zrobiłem tak, że myjka idzie cały czas(wyciągłem wyłącznik).
Wszystko pięknie, byłem ucieszony, ale pojawił się kolejny problem. Myjka idzie, a ciśnienie jest takie jak w kranie.
Co zrobiłem nie tak?