stomat napisał: Kolega proponuje wykonywanie instalacji niezgodnie z PRZEPISAMI ?
Przypomnę że stosowanie norm jest dobrowolne a przepisów obowiązkowe.
Skoro tak kolega twierdzi (ciekawe gdzie tak napisałem

), to ciekawe dlaczego to właśnie normy (poradniki dla elektryków to interpretacja norm) niemal każdy elektryk zna na pamięć a nie przepisy...
Ja nieco inaczej postrzegam Polskie Normy, gdyż wg mojej oceny przepisy określają jedynie ogólne zasady, w szczegółach odsyłając do postanowień zawartych w normach technicznych które stanowią źródło wiedzy technicznej na którą to wiedzę wszyscy chętnie powołują się często nie wiedząc, że powołują się na normy. Warto zauważyć, że Rozporządzenie zawiera załącznik, w którym umieszczone są normy przywołane w tym akcie prawnym- do obowiązkowego stosowania i de facto są to te normy, z których najczęściej korzystają wykonawcy i projektanci instalacji elektrycznych, natomiast Prawo Budowlane (art. 5) obliguje do tego, aby instalacje elektryczne spełniały wymagania techniczno- budowlane określone w ustawach i rozporządzeniach wykonawczych do tych ustaw oraz w powołanych w tych rozporządzeniach Polskich Normach. Proces wprowadzania nowych norm odbywa się dynamicznie, natomiast nowelizacja samego rozporządzenia oraz wykazu norm w nim przywołanych nie nadąża za zmianami w normalizacji. Mimo, że Polska Norma jest zatwierdzona na zasadzie konsensusu, stanowi korzyść dla wszystkich elektryków i wprowadza swoisty kodeks dobrej praktyki i zasady racjonalnego postępowania przy aktualnym poziomie techniki i wg mnie nie można ich traktować jako mało istotne lub literaturę z dolnej półki- niczym literaturę niszową na którą nie warto zwracać uwagi bo nie jest do stosowania obowiązkowego. Normy- czyli uznane reguły techniczne, są to rozstrzygnięcia problemów technicznych przyjęte przez większość gremium reprezentatywnych specjalistów w danej dziedzinie jako odpowiadające aktualnemu stanowi wiedzy. Przestrzeganie ich obowiązuje wszelkie osoby wykwalifikowane działające w sferze techniki, a synonimem przestrzegania uznanych reguł technicznych są potoczne sformułowania, iż coś zostało wykonane zgodnie z zasadami sztuki (inżynierskiej), reprezentuje zasady sztuki albo na odwrót, że został popełniony błąd w sztuce.
Mimo, że stosowanie norm jest w zasadzie dobrowolne, to nie oznacza to, że można je bezkarnie lekceważyć, omijać i postępować wbrew ich postanowieniom. W razie wątpliwości co do jakości produktu lub usługi kwestie sporne rozstrzygać się będzie przyjmując za podstawę przede wszystkim wymagania norm. Jeżeli zdarzy się wypadek z ludźmi bądź poważna awaria techniczna, to właśnie w oparciu o wymagania norm dokona się sprawdzenia, czy urządzenie było zbudowane i eksploatowane zgodnie z zasadami sztuki inżynierskiej. Na wymagania norm (nawet tych nieobowiązkowych do stosowania) będą się powoływać poszkodowani klienci, niesłusznie obwinieni producenci, instytucje ubezpieczeniowe nieskore do uznawania roszczeń, organy ścigania i każdy inna osoba fizyczna lub prawna występująca jako strona albo rozjemca w sporze, również w postępowaniu sądowym karnym bądź cywilnym. Kto będzie chciał, by mu zlecano projekty, nadzory, wykonawstwo, ekspertyzy, czy okresowe badania stanu urządzeń, ten będzie przestrzegał dobrowolnych norm technicznych, bo będzie to gwarancją należytej jakości wykonanej pracy, gwarancją akceptacji obiektu przez firmę ubezpieczeniową czy inspekcję pracy, gwarancją spokoju ze strony prokuratora i gwarancja spokojnego snu projektanta który mimo funkcji edytuj- wklej dokona kolejnego bubla ale umieści wpis- całość wykonać w oparciu o aktualne normy...
Jak widać, mimo zasady dobrowolności stosowania niektórych norm, pewne organy mogą wybranym normom nadawać status szczególny normy zharmonizowanej, co de facto oznacza przymus ścisłego przestrzegania normy o statusie dobrowolnego stosowania
Czy więc nawołuje do nieprzestrzegania przepisów? Nie, ale nawołuję do tego, aby skończyć z twierdzeniem, że Polskie Normy nie są obowiązkowe i należy je ignorować lub omijać niewygodne arkusze (numery czy punkty- jak kto woli) bo czasami mogą nam uratować tyłek. Nawet wtedy, gdy nieświadomie korzystaliśmy z nieaktualnej już normy. A, że daleko mi do krytykowania literatury technicznej- przynajmniej publicznie, to gdy zauważę wątpliwy tekst- zaznaczam, i poddaję pod dyskusje w ścisłym- zaufanym gronie i czasami proszę szanownego autora publikacji o kilka słów wyjaśnienia