Witam
Od jakiegoś czasu borykam się z problemem w aucie ojca - Ford Sierra 2.0 DOHC rok.94. Co jakiś czas zdarza się sytuacja że wsiadam do samochodu i ... nic. Nie odpali. Poczekam z 15 minut i jest ok. Jadę do miasta, stawiam auto na parkingu, wracam za pięć minut i też nic - nie odpali. Napięcie na akumulatorze jest wtedy w granicach 12V. Między czasie padł mi alternator więc go wymieniłem. Ładowanie 13,4 V. Wymieniłem kable łączące akumulator z alternatorem i masą samochodu. Czasami podczas jazdy obrotomierz skoczy na 7000, a rzeczywiście nie ma więcej niż 2-3 tysiące. Jest tak że ojciec przejeździ cały miesiąc i nic się nie dzieje, a jest tak że przez 2 dni pod rząd są problemy. Przepatrzyłem złączki przy silniku ale wszędzie czysto ...
Czy macie jakieś sugestie ?
Od jakiegoś czasu borykam się z problemem w aucie ojca - Ford Sierra 2.0 DOHC rok.94. Co jakiś czas zdarza się sytuacja że wsiadam do samochodu i ... nic. Nie odpali. Poczekam z 15 minut i jest ok. Jadę do miasta, stawiam auto na parkingu, wracam za pięć minut i też nic - nie odpali. Napięcie na akumulatorze jest wtedy w granicach 12V. Między czasie padł mi alternator więc go wymieniłem. Ładowanie 13,4 V. Wymieniłem kable łączące akumulator z alternatorem i masą samochodu. Czasami podczas jazdy obrotomierz skoczy na 7000, a rzeczywiście nie ma więcej niż 2-3 tysiące. Jest tak że ojciec przejeździ cały miesiąc i nic się nie dzieje, a jest tak że przez 2 dni pod rząd są problemy. Przepatrzyłem złączki przy silniku ale wszędzie czysto ...
Czy macie jakieś sugestie ?