Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
PCBway
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Galaxy S padł po wanience ultradzwiękowej

10 Wrz 2011 17:25 1896 7
  • Poziom 9  
    Witam
    Opiszę całą sytuacje od początku

    w moim galaxy S miałem zwarcie w gnieździe usb (uruchamiał się z tym że był problem z usb) wszystko wskazywało , że to przez minimalne zamoczenie telefonu. Mam znajomego w serwisie więc dałem mu ten telefon i miał go zobaczyć jego szef. po 3 tyg oddali mi cegle, telefon na nic reaguje, brak jakiejkolwiek komunikacji z komputerem.
    Szef kumpla stwierdził, że nie dałem telefonu do naprawy w serwisie tylko przez kumpla i on nie może stwierdzić, że otrzymał sprawny telefon i za to nie odpowiada, kasy mi nie zwróci i mam załatwić sprawę z kumplem ( kwas, ale mniejsza o to).

    No i teraz opis usterki która prawdopodobnie zaistniała. Znajomy rozmawiał z szefem i ten okazało się, że wrzucił telefon do wanienki (podobno tylko to), lecz nie wyjął jakiejś baterii zegarkowej ( tak nazwał ją znajomy) przez która uszkodziła się płyta główna i naprawa ma kosztować rzekomo 500 zł.
    Czy ktoś się spotkał z taką usterką, albo jest w stanie powiedzieć czy to jest możliwe, aby coś się zepsuło tylko przez wanienkę ??
  • PCBway
  • Poziom 12  
    A po wylutowaniu baterii nie ma reakcji?
  • Poziom 9  
    z tego co kumpel mówił to bateria jest zgrzewana a nie lutowana no i nie jestem w stanie tego powiedzieć bo telefon znajduję się dalej w serwisie
  • PCBway
  • Spec od GSM
    Ujmę to tak. Ta bateryjka nie ma absolutnie wpływu na to czy była w momencie czyszczenia w wanience czy nie. KAŻDY, zakładam każdy zawilgocony, zalany, zaparowany itp. telefon może zmienić swój stan na "gorszy" w trakcie czasu przyjętego do serwisu. To że miałeś problem z USB było tylko skutkiem owego zawilgocenia, i tak naprawdę nie wiemy w jakim jeszcze stopniu i gdzie był zawilgocony. Często telefony mocno zawilgocone "jeszcze chodzą", a te lżej wcale. Jest to spowodowane tym że nie wiadomo gdzie i w jakim miejscu jest owa usterka i czy ma to większy czy mniejszy wpływ na pracę telefonu.

    Dlatego stanę w obronie w/w serwisu. Dlaczego? Wytłumaczę to w banalny sposób. Miejsce skorodowane, zaśniedziałe itp. przewodzi jeszcze w jakimś stopniu prąd elektryczny (stąd telefon "działa). Wanienka ultradźwiękowa ma za zadanie WYCZYŚCIĆ płytę również z takich rzeczy. W momencie gdzie np. pod jakimś układem była korozja, śniedź czy coś w tym stylu, wanienka i płyn "usuwają" to. Co za tym idzie? Dochodzi do przerwania łączności i w tamtym miejscu najnormalniej w świecie przestaje płynąć prąd, co skutkuje tym czym masz teraz do czynienia i o co szukasz winnych.

    Jeżeli zdarzyło by się to w Moim serwisie został byś najnormalniej odesłany z kwitkiem i żadni rzeczoznawcy i tym podobni nie podważyli by tego.

    Jako ostatni argument zadam zagadkę. Dlaczego żaden z serwisów autoryzowanych nie podejmuje się napraw zawilgoconych płyt PCB, pomijając całych, wymiennych elementów?

    Powodzenia, i uważaj następnym razem na swój telefon.
  • Poziom 38  
    Niestety, gomezf1 ma dużo racji. Czasem strach jest ruszać zalany telefon. Przy jakiejkolwiek próbie naprawy może się pogorszyć i to nie z winy serwisanta. Ostatnio miałem LEKKO zawilgoconą E52 od znajomego, która "tylko" nie czytała niektórych kart SIM. Po poprawieniu grotówką złącza telefon padł na amen, chociaż mogłoby się to wydawać niemożliwe. Zawsze informujemy klientów, że zostawiają taki telefon na własne ryzyko, a jak ktoś ma wątpliwości, to niech nie zostawia.
  • Poziom 9  
    telefon w sumie nie wiadomo w jakim stopniu był zalany, bo kupiłam go z allegro i po 2 tyg zaczęły się problemy z tym Usb ( nie wiem czy u mnie minimalnie zawilgotniał czy poprzedni właściciel coś z nim zrobił). A co do serwisu to nei jestem pewien czy dobrze wam to wytłumaczyłem, ale kumpel mówił, szef wie, że to on coś nie tak zrobił, tylko nie chce się przyznać do tego.
  • Poziom 17  
    Ja też stanę po stronie serwisu bo koledzy maja słuszną racje, nie da się gwarantować za coś co z założenia nie ma prawa działać ;)..
    Ja mam u siebie regulamin usług serwisowych w i którymś punkcie mam to ujęte do tego przy każdym zalanym telefonie, a mam ich dużo nad morzem, większość działa (95%) po naprawie . Każdego klienta informuję że może nie działać telefon może działać nie koniecznie tak jak chcemy albo parę dni, a może rok, na to gwarancji nie ma i za to nie bierzemy odpowiedzialności ...
    Jeśli klient się zgadza, telefon jest robiony najlepiej od reki na jego oczach wtedy nie ma niedomówień. W twoim przypadku jak korozja była zaawansowana to kolega wyżej opisał ci już, że wymyło i teraz nie działa. Nie jest to wina serwisanta .

    Co do zachowania Tego "Szefa" głupio się tłumaczy ale to jego firma i jego wizerunek.
  • Poziom 9  
    no właśnie o to chodzi, że to nie przez zalanie prawdopodobnie, tylko on zrobił coś źle i jest tego świadomy, że to z jego winy.
    Proszę niezwłocznie poprawić temat(co to jest "wanięce") i swoje wiadomości pod kątem ortografii , wielkich liter i znaków przestankowych.
    jever 23