Witam dziś robiłem kontrolkę poziomu płynu hamulcowego (kontrolka ciągle się świeciła, po włączeniu zapłonu). Fakt, że zrobiłem tą kontrolkę, że teraz jest ok. znaczy nie świeci
przy odpowiednim stanie płynu, ale miałem takie tempo (kumpel musiał wyjechać "na wczoraj"), że nie zdążyłem się zastanowić jak tego dokonałem
.
Teraz rozkminiam jak ona właściwie działa. Wtyczka przy zbiorniczku miała dwa przewody biały i czarny, po odpięciu wtyczki nadal świeciła.
Wyjąłem licznik znalazłem dwa przewody białe i trzy czarne przy wtyczkach. Sprawdziłem przewodność (wtyczka przy zbiorniczku i wtyczka licznik) na jednym białym 0,5 Ω na drugim białym ok. 35 Ω, na czarnych ok. 35 Ω (wartości takie same dla obu przewodów przy wtyczce na zbiorniczku), wartości przybliżone bo za bardzo teraz nie pamiętam, może i jest w tym moim zapisie jakiś błąd. Postanowiłem przeciąć przewód przy liczniku biały, który miał najmniejszą oporność 0,5 Ω. Po przecięciu kontrolka zgasła (więc chyba strzał w dziesiątkę). Do przewodu który wystawał z licznika (od strony licznika) podpiąłem mase kontrolka nadal się nie paliła.
Następnie do tego białego obciętego przewodu, który wystawał z licznika podpiąłem +12V, kontrolka się zapaliła.
Przy wtyczce na zbiorniczku obciąłem biały i od samej wtyczki dałem nowy przewód biały, aż do licznika przy którym też jest obcięty przewód biały wychodzący z wiązki i połączony nowy przewód przy samym liczniku. Stary przewód pozostał w wiązce tylko końce poizolowane.
W skrócie teraz jest tak:
Teraz działa jak należy.
Zastanawiam się jak działa ta kontrolka. Mam dwa typy:
1. Według tego co mi wychodziło to chyba w tym samochodzie jest coś takiego, według schematu takiego jak poniżej i chyba takiego jak jest w samochodzie (według mnie) jakby nie było bezpiecznika to przy przetarciach i pęknięciach instalacja zaczęłaby się palić:
2. Jednak na logikę czy nie powinno być tak jak poniżej (w końcu byłoby bardziej zabezpieczone), gdyby przewody miały przebicie lub oba by się przetarły najwyżej kontrolka by się ciągle świeciła. Tak jak powinno być według mnie:
Czy ktoś mógłby podpowiedzieć która wersja jest poprawna i jaka występuje w tej Felicji?
Teraz rozkminiam jak ona właściwie działa. Wtyczka przy zbiorniczku miała dwa przewody biały i czarny, po odpięciu wtyczki nadal świeciła.
Wyjąłem licznik znalazłem dwa przewody białe i trzy czarne przy wtyczkach. Sprawdziłem przewodność (wtyczka przy zbiorniczku i wtyczka licznik) na jednym białym 0,5 Ω na drugim białym ok. 35 Ω, na czarnych ok. 35 Ω (wartości takie same dla obu przewodów przy wtyczce na zbiorniczku), wartości przybliżone bo za bardzo teraz nie pamiętam, może i jest w tym moim zapisie jakiś błąd. Postanowiłem przeciąć przewód przy liczniku biały, który miał najmniejszą oporność 0,5 Ω. Po przecięciu kontrolka zgasła (więc chyba strzał w dziesiątkę). Do przewodu który wystawał z licznika (od strony licznika) podpiąłem mase kontrolka nadal się nie paliła.
Następnie do tego białego obciętego przewodu, który wystawał z licznika podpiąłem +12V, kontrolka się zapaliła.
Przy wtyczce na zbiorniczku obciąłem biały i od samej wtyczki dałem nowy przewód biały, aż do licznika przy którym też jest obcięty przewód biały wychodzący z wiązki i połączony nowy przewód przy samym liczniku. Stary przewód pozostał w wiązce tylko końce poizolowane.
W skrócie teraz jest tak:
Teraz działa jak należy.
Zastanawiam się jak działa ta kontrolka. Mam dwa typy:
1. Według tego co mi wychodziło to chyba w tym samochodzie jest coś takiego, według schematu takiego jak poniżej i chyba takiego jak jest w samochodzie (według mnie) jakby nie było bezpiecznika to przy przetarciach i pęknięciach instalacja zaczęłaby się palić:
2. Jednak na logikę czy nie powinno być tak jak poniżej (w końcu byłoby bardziej zabezpieczone), gdyby przewody miały przebicie lub oba by się przetarły najwyżej kontrolka by się ciągle świeciła. Tak jak powinno być według mnie:
Czy ktoś mógłby podpowiedzieć która wersja jest poprawna i jaka występuje w tej Felicji?