Przy okazji naprawy panelu włączania awaryjnych, chciałem wymienić spalone żaróweczki w panelu sterowania nawiewami.
No i de blada - zdemontowałem wszystkie plastiki, odkręciłem sam panel, odpiąłem kostkę i nie da się go w żaden sposób wyjąć, a dostęp do żarówek jest od tyłu. Dziura panela jest za mała, a wyjąć górną dziurą nie da się bez poodpinania cięgieł. Oczywiście nie można tego zrobić na ślepo. Znaleźć żaróweczek też nie można. Może ktoś przećwiczył operację?
Widziałem wątek, w którym ktoś za największy ból uważa zdjęcie plastikowych osłon i tylko o tym pisze, pomijając dalsze operacje - zdjęcie plastików zajęło mi 120 sekund, tylko CO DALEJ ?!
No i de blada - zdemontowałem wszystkie plastiki, odkręciłem sam panel, odpiąłem kostkę i nie da się go w żaden sposób wyjąć, a dostęp do żarówek jest od tyłu. Dziura panela jest za mała, a wyjąć górną dziurą nie da się bez poodpinania cięgieł. Oczywiście nie można tego zrobić na ślepo. Znaleźć żaróweczek też nie można. Może ktoś przećwiczył operację?
Widziałem wątek, w którym ktoś za największy ból uważa zdjęcie plastikowych osłon i tylko o tym pisze, pomijając dalsze operacje - zdjęcie plastików zajęło mi 120 sekund, tylko CO DALEJ ?!