Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
IGE-XAO
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

jonizator cząsteczek wody

nalf 23 Kwi 2006 13:28 135910 453
  • #391
    pulsa10
    Poziom 15  
    no tak tylko cos slyszalem ze nielatwo kupic wode utleniona 30 %( przynajmniej w aptece ). ale wielkie dzieki za info ja jak cos moge pojechac do hurtowni chemicznej . jestem z lodzi .
    jesli chodzi o ta blache to moze pewnie byc z blach i 0.5 mm i nie mosi byc z stali a czegos innego mosiadzu .tak jak mowie niewiem jak to jest wykonane ale napewno jakos madrze .przeciez niewiemy jaki to jest pierwiastek promieniotworczy badz zwiazek -a rozne pierwiastki maja rozne czasy rozpadu puzniej sa nieskodliwe . prawda ! jest jeden pierwiastek promieniotworczy ktory ma czas rozkladu miljonowa czesc sekundy
  • IGE-XAO
  • #392
    JacekWro
    Poziom 15  
    Pytaj konkretnie o PERHYDROL. To jest 30% woda utleniona, ale nie wszyscy sprzedawcy są tego świadomi, więc jak będziesz mówić o "30% wodzie utl." to zrobią wielkie oczy.

    I raczej duże sklepy lub hurtownie z chemią przemysłową.
    Apteki nie sprzedają takich rzeczy.
    Wrocław: "Chemia" ul. Buforowa 2
    Możesz do nich zadzwonić (lub e-mail) i spytać, kto z Łodzi handluje produktami od nich. Podadzą ci.

    http://www.chemia-sa.com.pl/
  • #393
    KaW
    Poziom 34  
    Zadnych pierwiastkow promieniotworczych prosze uprzejmie nie dotykac-
    nawet polkniecie paproszka spowodowac moze na przyklad spore znisz-czenia w organizmie-,.

    Takie proste i malo znaczace promieniowanie -z drobinki ulokowanej na sciance zywej tkanki doslownie ja pali -dlatego przy pracy z tymi srodkami wymagana jest spec. higiena -a materialy tego typu
    sa numerowane -zalane na ogol szkliwem ...i nie sa szkodliwe wogole
    w bajkach/grach /komputerowych.

    Przypomnialo mi sie ,ze duze ilosci czujek izotopowych sa w kazdym obiekcie zabezpieczonym przed pozarami- i gdyby dzialanie izotopow promieniotworczych bylo istotnie silne i znaczace to rozwalone mielibysmy:koscioly,teatry,kina,elektrownie ,uczelnie ,i glownie
    -INSTYTUT jadrowy -o ile nie jest jeszcze komus sprzedany-lub nie jest zawlaszczony ,przez kogos...
  • #394
    pulsa10
    Poziom 15  
    no ale przeciez to nie chodzi o to ze jak ktos ma czujke( pisalem juz o tym ) to mu chalupe piorun rozwali .takie sa jak niewiecie to poszukajcie w sieci to takie proste
  • IGE-XAO
  • #395
    KaW
    Poziom 34  
    o to nie chodzi-na mysli mialem -pokrecona przydatnosc takich rozwiazan..
  • #396
    pulsa10
    Poziom 15  
    a tak jak juz jestesmy przy temacie to skad mozna wziasc lampe gaigera -mullera bo mam popsuty wojskowy liczniek - ten pomaranczowy zasilany z 4 bateri R 20 o wymiarach ok 20 x 20 x 8 cm ( zainteresowani wiedza o jaki chodzi )
  • #397
    _jta_
    Specjalista elektronik
    :arrow: pulsa10
    Lampy G-M bywają na Allegro - widziałem kiedyś po 15zł, ostatnio chyba były po 20.
    Tylko że tego jest sporo różnych typów, i nie wiem czy znajdziesz taką, by pasowała.
    A może w tym liczniku to nie lampa G-M wysiadła, tylko elektronika? Z tym jest łatwiej.

    :arrow: KaW
    "gdyby dzialanie izotopow promieniotworczych bylo istotnie silne" - rozumiem, że
    masz na myśli działanie ściągające pioruny, żeby uderzały tam, gdzie są izotopy?

    Z tymi zniszczeniami w organiźmie nie taka prosta sprawa - zwykle atom promieniotwórczy
    rozpada się raz (przynajmniej te, które są w źródełkach do cechowania przyrządów
    pomiarowych, lub są stosowane w medycynie), a działanie promieniowania rozkłada się na
    całą drogę cząstki naładowanej - dla cząstek alfa jest to parę setnych milimetra, dla beta
    (czyli elektronów) około centymetra, a dla promieniowania gamma dziesiątki centymetrów.
    Do tego działanie cząstki naładowanej jest najsilniejsze na końcu jej drogi, a to już będzie
    w innej komórce, niż ta, w której (lub przy której) nastąpił rozpad.

    Szkodliwe działanie promieniowania to uszkadzanie chromosomów (bo mają duże rozmiary,
    i złożoną strukturę, w której nawet pojedyńcze uszkodzenie może oznaczać zniszczenie), co
    najczęściej zabija komórkę, a czasem powoduje raka po kilku, nawet kilkunastu latach - jeśli np.
    uszkodzony chromosom zregeneruje się nieprawidłowo, połączy nie z tym, co trzeba;
    oraz wytwarzanie wolnych rodników, które oprócz działania rakotwórczego są toksyczne
    - właśnie to jest powodem obumierania napromieniowanych tkanek przy dużych dawkach.

    :arrow: JacekWro
    Myślę, że z jodyną na lampie solnej to dobry pomysł, tylko trzeba trochę dopracować - chodzi o to,
    by zapewnić w miarę równe polanie tej soli, a jednocześnie nie spowodować jej rozpuszczenia).

    Jeśli do działania bakteriostatycznego wystarcza 0.03% H2O2, to można uzywać nawet wody
    utlenionej kupionej w aptece - i tak trzeba ją rozcieńczyć ze 100 razy - aczkolwiek perhydrol
    wychodzi dużo taniej... a może się da taniej kupić wodę utlenioną hurtowo?

    Są również tabletki do robienia wody utlenionej, ale chyba to wyjdzie jeszcze drożej.

    Albo - zadanie dla chemików - znaleźć sposób na produkcję wody utlenionej w cyklu
    zamkniętym: spalamy metal do nadtlenku, który reagując z wodą da wodę utlenioną
    i wodorotlenek, i potem z wodorotlenku (np. przez elektrolizę) odzyskujemy metal.
    Nadaje się do tego sód, tylko wodorotlenek jest rozpuszczalny, i ciężko go odzyskać
    (elektroliza, w której uzyska się sód, nie jest łatwa amatorskimi metodami).
    Albo poszukać innych środków: np. nadmanganiany, a może po prostu Domestos? ;)
    Można by też ze zwykłej soli wyprodukować podchloryn sodu - też jest skuteczny.

    Jeszcze sposobem na niszczenie bakterii jest ultrafiolet, ale lampa UV trochę kosztuje...

    Ale chyba odbiegamy od tematu - przypominam, że w tym temacie chodzi o to,
    czy aparat pana Sobolewskiego ma właściwości, które mu przypisuje konstruktor.
    Do omawiania innych sposobów wytwarzania jonów ujemnych założyłem osobny
    temat: https://www.elektroda.pl/rtvforum/generowanie-jonow-ujemnych-ytt389033.html
  • #398
    JacekWro
    Poziom 15  
    Kupiłem dwie półlitrowe butelki Perhydrolu za 7 zł, tzn. 3,50 za jedną (Wrocław, ul Buforowa 2 ).
  • #399
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #400
    jonizator
    Poziom 14  
    tjanusz napisał:

    Warto też miec na uwadze, że gdyby poważne choroby można leczyć w tak prosty sposób, jak proponuje to całkiem pokaźna już rzesza szarlatanów, to metody te stosowano by już od dobrych kilkudziesięciu lat.


    Czy Ty aby nie masz kompleksu niższości? Czy uważasz, że wszystko co dobre robi się za granicą, że Polacy nie zdolni są do tworzenia rzeczy wielkich? Czy wiesz, że najciemniej jest czasami pod latarnią, ponieważ oglądający i szukający mają najczęściej założone "okulary własnej pychy lub kompleksu niższości" i nawet jeśli są inteligentni i uzdolnieni, to w tych okolicznościach nie są twórczy i nie są w stanie wymyślić czegoś nowego. Zobacz na historię odkryć i wynalazków. Kto to czynił? Często nieznane i ciche osoby, nie rzucające się w oczy. Nie krzykacze, nie superinteligenci, nie pyszałkowie. Wyciągnij proszę wnioski.

    tjanusz! Kimże Ty jesteś? Ja nic o Tobie nie wiem , a Ty o mnie wiesz jak widzę wszystko. :-) . Dyskutujmy proszę z otwarta przyłbicą. :-) Jeśli twierdzisz, że jestem oszustem, to zgłoś problem do prokuratury i czy na policję. Tam zajmują się przecież oszustami. Ja bym na Twoim miejscu to zrobił!!! To przecież obywatelski obowiązek zawiadomić te władze jeśli się widzi oszustwo i twierdzi się, że oszukuje się ludzi. Jeśli jesteś chrześcijaninem, to niezawiadomienie tych władz jest bardzo poważnym grzechem zaniedbania, ponieważ przy braku reakcji na zło, któremu można zapobiec (przecież małym kosztem), zło cały czas się dzieje i ludzie cały czas ponoszą stratę.
    To tyle jeśli chodzi o sprawy moralizatorstwa, moim zdaniem koniecznego.
    Praktyka nie potwierdza zarzut oszustwa- wprost przeciwnie dodaje mi chwały. W szpitalu-sanatorium w Wojnowie od chwili kiedy jest tam mój jonizator (koło Kargowej, ok. 40 km od Zielonej Góry) ilość lekarstw, które używają dzieci w wieku od 7 do 15 lat, zwłaszcza antybiotyków (może to moje czary mary :-) a może ja telepatycznie oddziałuję na te dzieci :-) ) spadła ponad 10 razy (pewne informacje wskazują nawet że 20 razy). Taki stan utrzymuje się już prawie rok. To potwierdzają pracujący tam lekarze. Może ktoś wreszcie skusi się by sprawdzić ich papiery ile, jakie i kiedy lekarstwa tam użyto! Mam oświadczenie z tego szpitala-sanatorium, które obejmuje stan do października 2005 (jest na mojej stronie www.jonizator.pl ). Dzwoniłem do Wojnowa parę dni temu- ten stan dobrego zdrowia wśród chorych i bardzo chorych dzieci utrzymuje się już prawie rok. To naprawdę wymaga zastanowienia. Wśród moich klientów są również lekarze. Oni stosują również jonizator na swoich pacjentach. Jeden lekarz również potwierdził, że ilość antybiotyków używanych przez jego pacjentów przy stosowanym jonizatorze spadła ponad 10 razy.
    Co do merytorycznych spraw, to nie w pełni masz rację. Sprawę, jak zawsze nie należy ująć całościowo. W fizyce ciała stałego nie stosuje się pojęcia kation- anion ( te pojęcia używa się jedynie do cieczy i to z pewnymi założeniami), natomiast użyteczne są pojęcia domieszki akceptorowej i donorowej tworzącej odpowiednio „niedobór” elektronu w wiązaniu- dziurę ( w tym sensie quasi-jon dodatni) lub „nadmiar” elektronu w wiązaniu- elektron przechodzący na wyższy poziom przewodnictwa (w pewnym sensie z sąsiadującym atomem czy cząsteczką można mu przypisać rolę quasi-jonu ujemnego). W żywych układach biologicznych akceptory i donory tworzą się cały czas, a właśnie proces gnilny (bakterie beztlenowe) tworzą akceptory, które z kolei tworzą dziury mogące ulegać przesunięciu przez pole elektryczne czy magnetyczne albo po prostu, które mogą dyfundować jeśli energia wiązania jest dużo mniejsza od energii termicznej ( kT ). To moje bardzo duże odkrycie, a mój wynalazek jest antidotum na procesy związane z tworzeniem quasi-jonów dodatnich czyli dziur. Jest to również związane z redukcją wolnych rodników w organizmie. Nie będę dalej rozwijał mojej teorii i tak już za dużo powiedziałem, a dalsze mówienie nie jest w moim interesie. Poza tym siłę i środki przeznaczam na opracowanie produkcji seryjnej a może i masowej. Jest bardzo dużo zamówień i z kraju i z zagranicy. Nie zarabiam, ponieważ w mojej piwnicy mogę wykonać bardzo niewiele jonizatorów. Być może sytuacja się zmieni, kiedy jonizatory będzie wykonywać fabryka, chociaż wolę być ostrożny, bo różnie w życiu bywa.
    Na pewno nie będą zadowolone z wprowadzeniem na rynek mojego wynalazku firmy i koncerny farmaceutyczne. Jeśli efekty będą takie jak w szpitalu-sanatorium w Wojnowie ( a jestem tego absolutnie pewien), to koncerny farmaceutyczne stracą biliony dolarów. „Spiskowa teoria dziejów”, o której w sensie ironicznym mówią często manipulatorzy od działań psycho-socjologiczych by wciskać ludziom ciemnotę, ma najczęściej zastosowanie tam gdzie chodzi o wpływy, znaczenie i pieniądze. Uważam za mało prawdopodobne na razie by tjanusz'a wynajęły koncerny farmaceutyczne, chociaż są osoby, które mi mówią bym w tym aspekcie uważał i bym był ostrożny. Historia pokazuje, że w sprawach w których chodziło o utratę dużych pieniędzy zabicie człowieka było drobnostką. Z kolei wiem, że wielkie firmy maja swoje wywiady, które w sensie możliwości i środków przewyższają wywiad niejednego nawet dużego państwa.
    Na koniec powiem Wam kawał z życia wzięty. Czy się różni mafia od koncernu farmaceutycznego? Otóż różnica jest bardzo duża. Koncern farmaceutyczny ma dużo, dużo więcej pieniędzy od mafii. Czy coś Wam na ten temat wiadomo? :-) .
    Myślę, że teraz znowu rozgorzeje dyskusja której prawdę mówiąc wolałbym uniknąć, bo na razie nie czas na to. Może wtedy jak mój wynalazek wejdzie na rynek.
    Na koniec jeszcze jedno. Pewne fakty świadczą o tym, że koś nakablował na mnie do „odpowiednich władz”. Na razie nie zamknięto mnie do więzienia. Może szuka się więcej haków na mnie :-). Ale nie boję się. Zawsze prawda jakakolwiek ona jest sama się obroni, a jest pewien, że ona jest przy mnie. :-)
  • #401
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #402
    OR
    Poziom 10  
    Cytat:
    uznałem, że warto ostrzec innych przed tym "wynalazkiem" (jak to już czynili poprzednicy).


    Nie wiem czy Pan zwrócił uwagę na to, ale najwidoczniej nie doczytał Pan, że owi "poprzednicy" na których Pan się powołuje byli podzieleni w swych opiniach na zwolenników i przeciwników

    Cytat:
    Nie jest prawdą że w czasie gnicia powstają jony dodatnie,


    Obojętnie jak nazwiemy te cząstki, chodzi o to, że cząstki jakie wtenczas powstają mają negatywne oddziaływanie na organizmy biologiczne.

    Cytat:
    Nie możliwa jest także wędrówka jonów "po ścianach budynków" –

    Jak Pan zapewne wie, wiele rzeczy uważnych za niemożliwe w przeszłości w końcu okazywało się możliwymi. Ale w dalszym ciągu dotykamy tu problemu terminologicznego. To wcale nie muszą być jony. Możemy inaczej nazwać te cząstki, i wtedy zostanie Pan pozbawiony całej swej argumentacji, bo cząstki te nie będą już podlegały takim prawom jak tak zwane "jony".

    Cytat:
    Świadectwo o bezpieczeństwie urządzenia przedstawia jako potwierdzenie jego skuteczności przez instytut medyczny (podobne triki stosuje oszust A. Wosiński od magnetyzera wody).


    I podobne triki stosuje również Pan Panie tjanusz. Pisze Pan:

    Cytat:
    Jestem chemikiem po Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie pracuje nad doktoratem z tejże dziedziny. Tu w spisie możesz mnie znaleźć http://www.ichtj.waw.pl/ichtj/general/people.htm .


    Owszem można: "Turek Janusz". Ale czy to ma jakieś znaczenie. Jonizator popiera się przedstawiając świadectwo bezpieczeństwa, a Pan podpiera się tym, że jest Pan po Uniwersytetem Warszawskim - i na domiar tego czyni to wykorzystując pytanie retoryczne jonizatora, opatrznie przez Pana zrozumiane w celu możliwości podania swego wykształcenia.

    Cytat:
    Pisze że jest fizykiem a zajmował się "ciekami", pomimo że to coś nie istnieje.


    Panie Szanowny, grunt na jaki Pan wstąpił w tym miejscu, to grunt bardzo grząski. Podziwiam Pana, musi Pan mieć nie lada odwagę, aby przeczyć czemuś, co jest uznawane za rzecz dogmatyczną w kręgach szarlatanów, którzy są obecnie bardzo ekspansywni tak, że zagrażają prawdziwej nauce. Są silni. Czyż nie należałoby się z nimi liczyć?! Poprzez takie zdanie wypowiada Pan wojnę całemu światu radiestezyjnemu. Dlatego teraz niech się Pan nie zdziwi, że nawet gdyby jonizator był bublem i oszustwem, to i tak radiesteci wykorzystując sprawę jonizatora będą walczyć o jego dobre imię tylko dlatego, aby nie zniesławiano ich zacnej radiestezji, ale także dlatego, iż jest on jak dotąd jedynym urządzeniem elektronicznym łączącym sferę ducha ze sferą ciała na poziomie pneumatycznym, co potwierdza zresztą nazwa jaka ongiś jemu była przypisana – "elektroniczna różdżka". Strzelił Pan sobie gola. Zapędził się Pan nieco za daleko, i przez to wygenerował Pan sobie na własne życzenie swoich przeciwników a obrońców jonizatora.

    Cytat:
    Nie chcę nikomu zabraniac zakupu tego bubla, w końcu to sprawa człowieka wydającego pieniądze, ale dobrze byłoby gdyby taka osoba zdawała sobie sprawę, że konstruktor ma tendencję do mijania się z faktami...


    Proszę Pana, chce Pan porozmawiać o faktach, to powiem Panu: fakty są takie, że ludzie zdrowieją. Kto tu się mija z faktami?
    Przedstawię Panu problem nieco inaczej - przez analogię: Otóż jak Pan zapewne wie, jeszcze nie tak dawno stosowano terapię HBO (terapię tlenem hiperbarycznym), stosowano ją pomimo tego, iż na lecznicze działanie tlenu hiperbarycznego nie było wówczas żadnych dowodów, co jednak nie przeszkadzało w leczniczym stosowaniu tej metody, oraz w zalecaniu jej przez lekarzy. Pan mówi, że nie ma dowodu na to, iż jonizator działa.
    OK, nawet jak nie ma dowodów obecnie, to i tak w niczym to nie przeszkadza temu urządzeniu, aby tak skutecznie wciąż działało jak działa do tej pory.

    Problem działania urządzenia leży nie w tym czy zdołamy wytłumaczyć jego fizyczne procesy jakie na poziomie cząsteczkowym zachodzą podczas jego pracy, ale w faktach dotyczących jego działania, tj. w skutkach leczniczych jakie przynosi. Pisałem o tym wcześniej, i podejrzewam, że jednak nie zdążył się Pan z tym zapoznać. A szkoda.

    Cytat:
    gdyby poważne choroby można leczyć w tak prosty sposób, jak proponuje to całkiem pokaźna już rzesza szarlatanów, to metody te stosowano by już od dobrych kilkudziesięciu lat.


    Tutaj ma Pan zupełna rację. Nie mogę Pana tak wciąż krytykować. To nie wypada. Dlatego na koniec, pragnę Panu przyznać rację.
    Otóż,
    zdanie jakie wyżej zacytowałem, zdanie w którym wyraził Pan swoją opinię jest prawdziwe z logicznego punktu widzenia. Podobne można byłoby powiedzieć, że gdyby Jezus Chrystus był prawdziwym mesjaszem żydowskim, to już dawno wszyscy Żydzi by w niego uwierzyli. A także jak to już pisałem, ale jednak w tym się myliłem, bo gdyby terapia tlenem hiprbarycznym była skuteczna, to metodę tę stosowano by już od kilkudziesięciu lat. Bo wszystko to co jest prawdziwe, to od razu jest rozpoznawalne i albo jest przyjmowane przez świat nauki, albo nie. Naukowcy są nieomylni jeśli chodzi o rozpoznawanie prawdy zwłaszcza, gdy wypowiadają się na jakiś temat zbiorowo. Bo większość nigdy się nie myli.

    Pozdrawiam serdecznie Pana, i życzę także powodzenia w sprawie doktoratu.

    A poza tym, to boli mnie taki ton wszystkich wypowiedzi. Popierajmy swoich, czyż musicie jeden drugiego zwalczać? Raczej cieszmy się z osiągnięć innych, szczególnie gdy są to Polacy. Starajmy się zrozumieć ich, i dostrzec w nich dobro a nie jedynie zło i błędy. To, co złe zgańmy, ale też i doceńmy to, co jest dobre i wartościowe.
  • #403
    jonizator
    Poziom 14  
    tjanusz napisał:
    Witam,

    Na temat trafiłem przypadkowo, ale ponieważ w grę wchodzą dość duże pieniądze więc uznałem, że warto ostrzec innych przed tym "wynalazkiem" (jak to już czynili poprzednicy).


    Wybacz, ale na ten temat nie trafiłeś przypadkowo. Zajmowałeś głos na tym forum:
    22 Lut 2006 16:19
    23 Lut 2006 11:21
    03 Mar 2006 10:52
  • #404
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #405
    jonizator
    Poziom 14  
    tjanusz napisał:
    Dyskusję wyrzuciła mi przeszukiwarka "google". Nie szukałem specjalnie tej dyskusji, więc zgodnie z prawdą napisałem że trafiłem tu przypadkiem.


    Jakoś nie chce mi sie wierzyć, że masz taką złą pamięć. Dlaczego wtedy 4 miesiące temu nie ostrzegłeś uczestników forum przed kupnem mojego jonizatora? I dlaczego teraz, gdy wydawało sie już, że dyskusja wygasza się zdecydowałeś się ostrzec uczestników forum. Dlaczego teraz zdecydowałeś się na spełnienie mierzonego Twoją miara „obywatelskiego obowiązku”? Czy może chciałeś podtrzymać wygaszającą sie dyskusję?

    Dodano po 1 [godziny] 57 [minuty]:

    tjanusz napisał:
    Konstruktor tego czegoś, pomimo że przedstawił się jako fizyk ciała stałego, w swoich opisach dopuścił się wielu błędów merytorycznych:
    Nie jest prawdą że w czasie gnicia powstają jony dodatnie, bo jonizacja to proces tworzenia par jonów więc jeśli powstają kationy to w tym samym czasie muszą powstawać też aniony. Fizyk powinien wiedzieć, że nośnikami ładunków są elektrony i protony a więc cząsteczki materialne i nie ma powodów by w wyniku reakcji chemicznej elektrony anihilowały.
    Gnicie to w istocie proces przemiany złożonych związków na proste (amoniak, aminy, siarkowodór, węglowodory i wiele innych). Najczęściej jest to enzymatyczna hydroliza i nie ma tam miejsca na tworzenie jednoimiennych ładunków elektrycznych.



    Ogólnie nie można tak twierdzić, z jeśli nasza wiedza, czy teoria nie zgadza sie z faktami, to tym gorzej dla faktów. Fakty są jakie są i nie ulegają zmianie. Jeśli jest problem to rozwiązania, to każdy uczciwy badacz tak długo rozwiązuje problem aż go rozwiąże. W końcu Ty jako doktorant jesteś od tego. Podatnicy płacący na polską naukę oczekują tego od polskich naukowców.
    Wzywam Ciebie i innych naukowców by rzeczywiście skończyć z wycieczkami osobistymi i tu w tym przypadku szczególnym rozwiązać problem mojego jonizatora i towarzyszących mu zjawisk. A chyba problem jest warty uwagi i wymaga chyba rozwiązania jeśli:
    -Jonizator TermoEmisyjny działa, jest bardzo skuteczny, często lepiej niż najlepsze nawet lekarstwa,
    -ludzie przy moim jonizatorze zdrowieją, mają lepszą koncentrację uwagi, lepiej śpią i wypoczywają, rośliny lepiej rosną np. paprotki które są wybredne ( zeschnięte odzyskują, zdrowe zielone liście),
    -jeśli naprawdę chcą kupować go ludzie ( nikogo nie oszukuję i na siłę nie przymuszam, klienci mogą jak chcą zwrócić mi jonizator),
    -jeśli potwierdzają to i lekarze i pacjenci go użytkujący, a sytuacja w szpitalu-sanatorium w Wojnowie jest spektakularna.
    Jonizator kupiły pewne czynniki rządowe (co i jak to proszę zostawcie to na razie). W tym sensie ktoś, jak przypuszczam, zakablował, a ja na tym kablowaniu jeszcze zarobiłem. W żadnym przypadku nie był to niezadowolony klient. Nie ma niezadowolonych klientów. Jak klientowi nie podoba się mój jonizator, to ja zwracam mu pieniądze. Zwrotów jest 1 na 50, to chyba nie jest dużo. Chyba w tym sensie nie można mi zarzucić nieuczciwości i oszustwa.
    Osobiście chciałbym by skończyły się w Polsce kawały na temat doktoratów. Przytoczę jeden z nich moim zdaniem najbardziej pouczający.
    Jeśli ktoś przepisze w całości czyjąś pracę, to jest to oczywiście plagiat. Zjawisko bardzo nieuczciwe. A jeśli ktoś przepisze 100 różnych prac we fragmentach, to jak sie to nazywa? Otóż jest to praca doktorska. Niestety ten kawał krąży w środowiskach akademickich i lekarskich. Czas z tym skończyć, prawda? Zabierzmy się za odkrywanie nowych rzeczy i zjawisk. Tu, bez dwóch zdań jest taka szansa.
    Jak było z aspiryną. Przez dziesięciolecia sprzedawano aspirynę w większości aptek na świecie i mało kto ośmielił się powiedzieC, że aspiryna nie działa i ze to szarlataneria. Dopiero ok. 30 lat temu wyjaśniono działanie aspiryny i to podobno jeszcze nie w pełni (była za to Nagroda Nobla).
    Jeśli kucharka ugotuje zupę, to ja nie muszę znać całego procesu trawienia by określić czy zupa jest dobra czy zła. Wystarczy, że tą zupę zjem. Chciałem powiedzieć, że Wy, naukowcy, jesteście „od badania procesu trawienia” i niemoralne jest twierdzenie, że jeśli jakiegoś faktu nie umiecie wytłumaczyć, to ten fakt nie istnieje. Jest tak jak jest, dżentelmeni o faktach nie dyskutują, dżentelmeni fakty przyjmują.
    A co jest jak jakiemuś naukowcowi zachoruje dziecko i lekarze nie mogą mu pomóc. Czy nie chwyta się wtedy wszystkich dostępnych środków jeśli jest mądry. A słyszałem jak naukowcy w tajemnicy przed swoimi kolegami nie raz wzywali radiestetów w takich sytuacjach do swoich domów, oczywiście w tajemnicy przed swoimi kolegami, by nie narazić się na śmieszność. Nie przeszkadzało im to potem pluć na owych radiestetów. Proszę, więcej pokory w tych sytuacjach i mniej obłudy. Szukamy prawdy, prawda? :-) To ją szukajmy z całą uczciwością i ze wszystkimi dostępnymi środkami.
    Klientami mojego jonizatora są również: docent fizyki i profesor matematyki :-)
    TAK NA KONIEC: NAJWIEKSZYMI KRYTYKANTAMI MOJEGO JONIZATORA SĄ NA OGÓL TE OSOBY, KTÓRE GO NIE WIDZIAŁY ANI NIE SPRÓBOWAŁY JEGO DZIAŁANIA.
    Tyle na dzisiaj, napiszę oczywiście więcej.
  • #406
    jonizator
    Poziom 14  
    tjanusz napisał:
    Nie możliwa jest także wędrówka jonów "po ścianach budynków" - mechanizm podobny do przewodnictwa w półprzewodnikach. Domyślam się, że "konstruktor" miał tu na myśli ruch dziur w półprzewodniku p. Jako fizyk ciała stałego powinien zwrócić uwagę na istnienie tzw. potencjałów jonizacji. Dziury poruszają się w ośrodku o jednorodnym składzie i nie ma znaczenia czy dziura siedzi na tym czy innym atomie domieszki, bo wszystkie są takie same. Więc w polu elektrycznym mogą sobie przeskakiwać. W innych układach taki ruch nie może zachodzić, bo przeskok elektronu z cząsteczki na kation wymagałby dostarczenia energii. Jeśli już powstają jony to znaczy że jest to układ o najniższej z możliwych energii i sam z siebie nie będzie się rozładowywał. Czy pan "fizyk" widział by z roztworu soli kuchennej samorzutnie wydzielał się chlor?


    Tego nawet nie możesz powiedzieć na podstawie obecnego stanu wiedzy. Nauka ogranicza się do „łatwych przykładów” np. do opisu stanu regularnego monokryształu. A co mamy w ścianie czy w glebie? Mnóstwo polikryształów różnego rodzaju, przechłodzone ciecze typu: szkło, mnóstwo ciekłych kryształów jako form organicznych, form żywych w postaci wirusów, bakterii i grzybów i innych, których nazw nawet nie znam. Czy uważasz, że nie ma tam możliwości generacji i to w ciągłej formie organicznych układów donorowych i powstałych przy tym nośników typu n (elektronów) lub akceptorów i nośników typu p (braku elektronów na poziomie walencyjnym czyli dziur). Nie jesteś tego w stanie przewidzieć a tym bardziej obliczyć.
    A potencjały jonizacji?
    Dziury i elektrony to nie są jony w sensie takim jak się je definiuje- czyli niedomiar czy nadmiar elektronów jest związany ściśle z z atomem czy cząsteczką, której nie może „zmieniać” . Można mówić o specyficznym quasi-jonie tj. w obrębie atomu czy cząsteczki jest nadmiar czy niedomiar elektronu (może nawet więcej elektronów- nie rozważałem jeszcze takiej sytuacji i nie wiem czy taka istnieje). Taki quasi-jon może sie poruszać w sieci krystalicznej polikryształu i to w ten sposób, że fizycznie jak się porusza, to za każdym razem nadmiar czy niedomiar elektronu jest związany z innym atomem czy cząsteczką. I ponieważ następuje tu zmiana grup atomów czy cząsteczek, to można mówić o quasi-jonie definiowanym przez mnie w powyższy sposób.
    Jeśli nawet istnieją potencjały, nie koniecznie potencjały jonizacji, które ograniczają lokalnie ruch elektronów czy dziur, to przecież dziury i elektrony są umieszczone w przestrzeni 3 wymiarowej i zawsze mogą one znaleźć „ujście”, nie tu to tam, ale zawsze gdzieś. Istnieje poza tym efekt tunelowania czyli przechodzenia ładunku przez barierę potencjału, co jak wiesz jest podstawową konsekwencją praw kwantowych w skali atomów. Poza tym układy żywych form organicznych same tworzą własne ogniwa elektryczne, które z kolei są źródłami pola elektrycznego. To pole skutecznie może pokonać wszystkie bariery w tym wspomniane przez Ciebie potencjały jonizacji. Suma sumarum powstały elektron czy dziura swobodnie może dyfundować czy być unoszony w glebie czy w ścianie budynków.
    Jeszcze jedno. Dziury nie siedzą z tym czy innym atomie domieszki i sobie tak przeskakują. Domieszka jedynie inicjuje powstanie dziury i dziura wędruje sobie po całym materiale polikryształu a co więcej jeśli będą odpowiednie uwarunkowania nakładania się orbitali elektronowych miedzy dwoma stykającymi sie polikryształami, to może ona wyjść poza obszar danego polikryształu do drugiego polikryształu.
    Taka jest idea półprzewodnika, że do izolatora nawet tego bardzo dobrego wprowadza się inicjator: donor czy akceptor, który inicjuje powstawanie dziur czy elektronów. I tak z izolatora robi sie przewodnik zwany dla odróżnienia od znanych przewodników- półprzewodnikiem. Im więcej tych inicjatorów tym więcej „przewodnictwa” w półprzewodniku.
    Chciałem tez przez to powiedzieć, że jeśli do izolatora wprowadzi się dziurę czy elektron, to swobodnie może się w nim poruszać. Izolator izoluje ponieważ tych nośników jest po prostu mało, za mało aby utworzyć np. znaczący prąd elektryczny w polu elektrycznym. Wcale nie oznacza to, że elektrony czy dziury nie pojawiają się w izolatorach. Dam Ci przykład. Kolektor (tu: obszar półprzewodnika) w tranzystorze bipolarnym jest prawie że izolatorem, ponieważ jest on słabo domieszkowany. Poza tym z powodu polaryzacji zaporowej jego przewodność jest znikoma (taka jak diody p-n w stanie zaporowym). Ale jak mu sie wstrzyknie elektrony czy dziury z obszaru emitera, które przejdą przez bazę ( wskutek zaistnienia pola wytworzonego przez obszar baza-emiter), to staje sie on dobrym przewodnikiem. To tzw. efekt tranzystorowy. W tym układzie prąd bazy jest znikomy a kolektora znaczny.
    Można wyciągnąć z tego wniosek, że nawet przez izolatory popłynie znaczący prąd nawet rzędu Amperów jeśli wstrzyknie się do niego nośniki ładunku- dziury czy elektrony, owe quasi-jony zdefiniowane przeze mnie.
  • #407
    jonizator
    Poziom 14  
    tjanusz napisał:


    jonizator napisał:
    W fizyce ciała stałego nie stosuje się pojęcia kation- anion ( te pojęcia używa się jedynie do cieczy i to z pewnymi założeniami)


    Akurat. To z czego wg. Ciebie zbudowany jest kryształ jonowy (np. NaCl)?
    Jony istnieją także w gazach. A co trzeba założyć by przyjąć istnienie jonów w cieczy? Bo jakoś cała elektrochemia i pół chemi nieorganicznej opiera się o swobodne jony a tu nagle dowiaduję się że ich istnienie to tylko kwestia założeń. Możesz nam tu przedstawić te założenia?

    Przez kation rozumie się na ogół to co idzie do katody (elektrody o potencjale ujemnym względem innych elektrod). Oczywiście jest to jon dodatni np. w roztworze. Przez anion rozumie się to coś analogicznie lecz z przeciwnym znakiem. W krysztale nie używa się na ogół katody i anody, a zatem z tego powodu na ogół mówi się w literaturze o jonie dodatnim czy ujemnym w krysztale (nawet NaCl) a nie i kationie czy anionie. Jest to oczywiście kwestia określenia co przez dane pojęcie rozumiemy, ale określenie też musi być sensowne i pasować do rozpatrywanej sytuacji.
    Widzisz w żywej dyskusji to natychmiast było by to wychwycone i wyjaśnione. Jeśli chcemy rozwiązać problem, to musimy powiedzieć co jest istotne dla rozwiązania problemu a co nie. Jeśli będziemy zwracać uwagę na tego rodzaju sprawy, będziemy kręcić się wokół spraw mało ważnych, ciągle sobie wyjaśniać i wyjaśniać, udowadniać wszystkim naszą ważność i umknie nam w naszym zacietrzewieniu rozwiązanie zasadniczego problemu. Proponuje zatem powrót do normalności i zwrócenie uwagi na rozwiązywanie problemów.
    Do tej pory mówiłem jasno i uczciwie- nie miałem czasu na rozwiązywanie przedstawionych na forum problemów, ponieważ miałem inne, dużo ważniejsze zajęcia. Chciałbym tak jak Ty mieć stałą, nawet nie za dużą pensję płaconą z pieniędzy podatników, dużo czasu na rozważania naukowe, dużo możliwości konsultacji. A tak musze zabiegać o szarą rzeczywistość, ponieważ w Polsce nie pieści się z wynalazcami i odkrywcami. Nie chcę dalej wyrażać swoich żali, ale jestem pewny, że nie musisz pokonywać tyle problemów co ja i tyle pracować co ja. Sytuacja z jonizatorem coraz bardziej się klaruje i jak się wystarczająco wyklaruje, to na pewno i z Tobą i z innymi będę polemizował. Zresztą lubię to. Lubię rozwiązywać problemy i zagadnienia. Ale zrozum- ja muszę z czegoś żyć. I tak wiążę koniec z końcem i jeszcze teraz Ty mi dokładasz tak jak by Cię ktoś podpuścił. Dlatego wybacz, ale napisałem co napisałem i o koncernach farmaceutycznych i o ich sposobach działania. A teraz chcę powiedzieć, że postępowanie niektórych ludzi nie zmieniło się od czasów Kopernika czy Kolumba tylko, że teraz stosów nie mają, ale mają za to inne znacznie wredniejsze sposoby. A dla tych najbardziej niepokornych (do ludzkich układów oczywiście , a nie do Boga) mają swoich opłacanych pseudonaukowców, dziennikarzy na zamówienie, pieniądze na korupcje, a nawet wynajem płatnych zabójców. Powiem Ci, że swoje przeżyłem i dlatego mam moralne prawo tak mówić jak mówię. Na całym świecie te sprawy są wyjawiane od czasu do czasu jak coś się sypnie. Ale ile tych draństw nie wychodzi na światło dzienne? Oczywiście co do Twojej osoby nie mam żadnych tego rodzaju dowodów. Ale proszę zachowuj się tak, by można powiedzieć o Tobie, że kierują Tobą jedynie czyste intencje szukania prawdy jakakolwiek i gdziekolwiek ona jest. Jak powiedziałem swoje przeżyłem i jestem mocno wyczulony (nie przeczulony) na to co opisałem. Przejdźmy zatem do rozwiązywania problemów. Jak będę miał czas i siły, to problemy będę rozwiązywał, ale jeśli Ci i innym powiem, że nie mam czasu, czy możliwości, to proszę uszanujcie to. Na pewno wrócę do rozwiązywania problemów jak tylko będę miał możliwości. Proszę tylko by szanować siebie wzajemnie, nie kpić z ludzi i nie dopuścić do kabaretów, których u nas w Polsce pełno.
    Powiem Ci szczerze, że mnie i sprowokowałeś i wkurzyłeś jednocześnie. Szczerze też powiem, że nie czas jeszcze na dyskusje merytoryczne o jonizatorze ( wyjaśniłem o po części dlaczego). Ten czas powoli jednak nadchodzi. I chociaż moje wypowiedzi dotyczące merytorycznych zagadnień są na razie przedwczesne, to Twoja osoba to przyśpieszyła. Czy się z tego cieszysz? :-)

    Dodano po 1 [godziny] 1 [minuty]:

    tjanusz napisał:
    jonizator napisał:


    W fizyce ciała stałego nie stosuje się pojęcia kation- anion ( te pojęcia używa się jedynie do cieczy i to z pewnymi założeniami)


    Akurat. To z czego wg. Ciebie zbudowany jest kryształ jonowy (np. NaCl)?
    Jony istnieją także w gazach. A co trzeba założyć by przyjąć istnienie jonów w cieczy? Bo jakoś cała elektrochemia i pół chemi nieorganicznej opiera się o swobodne jony a tu nagle dowiaduję się że ich istnienie to tylko kwestia założeń. Możesz nam tu przedstawić te założenia?

    Przez kation rozumie się na ogół to co idzie do katody (elektrody o potencjale ujemnym względem innych elektrod). Oczywiście jest to jon dodatni np. w roztworze. Przez anion rozumie się to coś analogicznie lecz z przeciwnym znakiem. W krysztale nie używa się na ogół katody i anody, a zatem z tego powodu na ogół mówi się w literaturze o jonie dodatnim czy ujemnym w krysztale (nawet NaCl) a nie i kationie czy anionie. Jest to oczywiście kwestia określenia co przez dane pojęcie rozumiemy, ale określenie też musi być sensowne i pasować do rozpatrywanej sytuacji.
    Widzisz w żywej dyskusji to natychmiast było by to wychwycone i wyjaśnione. Jeśli chcemy rozwiązać problem, to musimy powiedzieć co jest istotne dla rozwiązania problemu a co nie. Jeśli będziemy zwracać uwagę na tego rodzaju sprawy, będziemy kręcić się wokół spraw mało ważnych, ciągle sobie wyjaśniać i wyjaśniać, udowadniać wszystkim naszą ważność i umknie nam w naszym zacietrzewieniu rozwiązanie zasadniczego problemu. Proponuje zatem powrót do normalności i zwrócenie uwagi na rozwiązywanie problemów.
    Do tej pory mówiłem jasno i uczciwie- nie miałem czasu na rozwiązywanie przedstawionych na forum problemów, ponieważ miałem inne, dużo ważniejsze zajęcia. Chciałbym tak jak Ty mieć stałą, nawet nie za dużą pensję płaconą z pieniędzy podatników, dużo czasu na rozważania naukowe, dużo możliwości konsultacji. A tak musze zabiegać o szarą rzeczywistość, ponieważ w Polsce nie pieści się z wynalazcami i odkrywcami. Nie chcę dalej wyrażać swoich żali, ale jestem pewny, że nie musisz pokonywać tyle problemów co ja i tyle pracować co ja. Sytuacja z jonizatorem coraz bardziej się klaruje i jak się wystarczająco wyklaruje, to na pewno i z Tobą i z innymi będę polemizował. Zresztą lubię to. Lubię rozwiązywać problemy i zagadnienia. Ale zrozum- ja muszę z czegoś żyć. I tak wiążę koniec z końcem i jeszcze teraz Ty mi dokładasz tak jak by Cię ktoś podpuścił. Dlatego wybacz, ale napisałem co napisałem i o koncernach farmaceutycznych i o ich sposobach działania. A teraz chcę powiedzieć, że postępowanie niektórych ludzi nie zmieniło się od czasów Kopernika czy Kolumba tylko, że teraz stosów nie mają, ale mają za to inne znacznie wredniejsze sposoby. A dla tych najbardziej niepokornych (do ludzkich układów oczywiście , a nie do Boga) mają swoich opłacanych pseudonaukowców, dziennikarzy na zamówienie, pieniądze na korupcje, a nawet wynajem płatnych zabójców. Powiem Ci, że swoje przeżyłem i dlatego mam moralne prawo tak mówić jak mówię. Na całym świecie te sprawy są wyjawiane od czasu do czasu jak coś się sypnie. Ale ile tych draństw się nie wychodzi na światło dzienne? Oczywiście co do Twojej osoby nie mam żadnych tego rodzaju dowodów. Ale proszę zachowuj się tak, by można powiedzieć o Tobie, że kierują Tobą jedynie czyste intencje szukania prawdy jakakolwiek i gdziekolwiek ona jest. Jak powiedziałem swoje przeżyłem i jestem mocno wyczulony (nie przeczulony) na to co opisałem. Przejdźmy zatem do rozwiązywania problemów. Jak będę miał czas i siły, to problemy będę rozwiązywał, ale jeśli Ci i innym powiem, że nie mam czasu, czy możliwości, to proszę uszanujcie to. Na pewno wrócę do rozwiązywania problemów jak tylko będę miał możliwości. Proszę tylko by szanować siebie wzajemnie, nie kpić z ludzi i nie dopuścić do kabaretów, których u nas w Polsce pełno.
    Powiem Ci szczerze, że mnie i sprowokowałeś i wkurzyłeś jednocześnie. Szczerze też powiem, że nie czas jeszcze na dyskusje merytoryczne o jonizatorze ( wyjaśniłem o po części dlaczego). Ten czas powoli jednak nadchodzi. I chociaż moje wypowiedzi dotyczące merytorycznych zagadnień są na razie przedwczesne, to Twoja osoba to przyśpieszyła. Czy się z tego cieszysz? :-)


    tjanusz napisał:
    Witam,
    Nie możliwa jest także wędrówka jonów "po ścianach budynków" - mechanizm podobny do przewodnictwa w półprzewodnikach. Domyślam się, że "konstruktor" miał tu na myśli ruch dziur w półprzewodniku p. Jako fizyk ciała stałego powinien zwrócić uwagę na istnienie tzw. potencjałów jonizacji. Dziury poruszają się w ośrodku o jednorodnym składzie i nie ma znaczenia czy dziura siedzi na tym czy innym atomie domieszki, bo wszystkie są takie same. Więc w polu elektrycznym mogą sobie przeskakiwać. W innych układach taki ruch nie może zachodzić, bo przeskok elektronu z cząsteczki na kation wymagałby dostarczenia energii. Jeśli już powstają jony to znaczy że jest to układ o najniższej z możliwych energii i sam z siebie nie będzie się rozładowywał. Czy pan "fizyk" widział by z roztworu soli kuchennej samorzutnie wydzielał się chlor?



    Wyobraź sobie, że w gazie zbudowanym z jednakowych atomów (np. niech to będzie gaz szlachetny argon) pojawi sie jon dodatni. I niech ten jon zbliży się do drugiego atomu obojętnego i niech prędkość względna miedzy atomem i jonem będzie pomijalnie mała. Oczywiście orbitale elektronowe atomu i jonu nakładają się. Czy jest możliwe by wskutek zbliżenia jonu i atomu nastąpiło przejście elektronu z atomu obojętnego na jon. Wtedy jon stanie się obojętny, natomiast atom obojętny stanie się jonem dodatnim. Czy nie jest to sytuacja podobna do ruchu dziury w półprzewodniku typu p? Nie rozpatrujemy tu sprawy powstawania źródeł- inicjatorów dziur czyli akceptorów ważne, że dziura czy jon dodatni, czy quasi-jon dodatni jest w danym miejscu i działa na obojętny atom.
    Moim zdaniem taka sytuacja jest możliwa. To można obliczyć. Ponieważ Ty jesteś bliżej nauki niż ja w tej chwili proszę oblicz to i przytocz wyniki, albo zaproponuj rozwiązanie tego zagadnienia innym. W końcu ja jestem od określenia czy zupa jest dobra czy nie (patrz mój post: 07 Lip 2006 19:38 Re: jonizator cząsteczek wody), ale Ty jako naukowiec jesteś od badania procesu trawienia i czy trawienie zupy koresponduje z określeniem jej smaku. Niech obliczenia pokażą, że jest to możliwe lub nie.

    Takie samo zagadnienie można sformułować dla jonu ujemnego i dla atomu obojętnego.

    Takie samo zagadnienie można sformułować dla jonów i atomów obojętnych w cieczy.

    Takie samo zagadnienie można sformułować dla jonów i atomów obojętnych w krysztale regularnym.

    Takie samo zagadnienie można sformułować dla jonów i atomów obojętnych w polikrysztale.

    Takie samo zagadnienie można sformułować dla jonów i atomów obojętnych w polikrysztale i drugim polikrysztale tego samego rodzaju w miejscu ich styku.

    Takie samo zagadnienie można sformułować dla jonów i atomów obojętnych w danym polikrysztale i drugim polikrysztale innego rodzaju w miejscu ich styku.

    Takie samo zagadnienie można sformułować dla jonów i atomów obojętnych w danym polikrysztale i cieczy w miejscu ich styku.

    Takie samo zagadnienie można sformułować dla jonów i atomów obojętnych w danym polikrysztale i gazu w miejscu ich styku.

    Takie samo zagadnienie można sformułować dla jonów i atomów obojętnych w danej cieczy i gazu w miejscu ich styku.

    Itd. itd. itd niezależnie co ze sobą będzie się stykać, czy ciało stałe, czy ciecz, czy gaz tego samego rodzaju, innego rodzaju lub inna forma grupowania się atomów może z pewnymi ograniczeniami np. w plaźmie.

    Moim zdaniem nie przeszkadza temu fakt, że kryształ jest jonowy. Nadmiarowa dziura czy elektron wszędzie przejdą.
    To jest nowo postawione zagadnienie. Nigdzie tak postawionego zagadnienia nie spotkałem. A Ty?
    Pomożesz go rozwiązać? Będę wdzięczny, naprawdę.
  • #408
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #409
    OR
    Poziom 10  
    tjanusz napisał:
    powinieneś być w stanie powiedzieć i uzasadnić jak to działa


    Uważam, ze słonie nie istnieją, bo mają za dużą masę, aby takie coś mogło utrzymać się na ziemi. Z mojej wiedzy wynika, że połączenia nerwowe między komórkami są zbyt słabe, aby możliwa była jakakolwiek komunikacja pomiędzy nimi, a za tym i spójność struktury fizycznej. Grawitacja na ziemi jest zbyt wielka, aby obiekty o tak dużej masie były w stanie się utrzymać bez uszczerbku dla swojej struktury wewnętrznej. Moim zdaniem wszelkie teorie na temat istnienia słoni są fikcją. Jeśli Pan Jonizator chce mi udowodnić, że słonie istnieją to musi wpierw udowodnić mi, że tego typu makroskopowe struktury biologiczne są w stanie istnieć, że się nie rozwalą i nie zapadną pod swoim ciężarem. Jeśli chce on kogoś przekonać, to powinien on być w stanie uzasadnić to, że te słonie mogą istnieć.
  • #410
    jonizator
    Poziom 14  
    tjanusz napisał:


    Kolego, ....No i dlaczego tak bezczelnie kłamiesz? ......... Za bardzo zapędzasz się w fantazjowaniu. ........ Kolego, teraz to już robisz pod siebie. ........... Gdybyś był fizykiem .......... Człowieku zrozum, ......... O fizyce i chemii masz bardzo pobieżną wiedzę. .......... wystarczy zajrzeć do podręcznika chemii do gimnazjum ............ Błędy które popełniasz wskazują że Twoje wiedza o świecie jest dość pobieżna i raczej nie jesteś fizykiem. ........... Czyżbyć byl jak Maciej z zadupia (ze skeczu kabaretu "ani mru mru" - nie jestem pewny czy dobrze napisałem nazwę) który niechcąco zabił smoka z którym 100 zbrojnych sobie nie poradziło? ......... Wybacz kolego, ........ Marzyciel. ......... Podziwiam twoją odwagę, że przy pobieżnej wiedzy w temacie próbujesz dyskutować o szczegółach. .........


    Jak uważasz? Mówisz mi, że robię „wycieczki osobiste” , a Ty co robisz? Czy takie pisanie, nie ze ze względu na treść ale na formę, jest właściwe, czy kulturalne, czy szanujące godność i człowieczeństwo drugiej strony? A jeśli ja bronię się przed taką formą Twojego pisania, to moją formę obrony nazywasz wycieczkami osobistymi. Nie będę sie więcej bronił i niech czytelnicy sami to ocenią. Osobiście mam dosyć, nie tylko Twojej ale i innych, gry słów.



    tjanusz napisał:

    Ty chcesz za swoje pomysły pieniędzy, więc powinieneś być w stanie powiedzieć i uzasadnić jak to działa. Jak w grę wchodzie forsa, kończy się zabawa.


    To inaczej trzeba ująć. Nie ja chcę pieniędzy za swoje pomysły, ale klienci sami nalegają by wysłać im jak najszybciej jonizator i chcą mi zapłacić. I są bardzo zmartwieni, że na razie nie jestem w stanie wyprodukować wystarczającą ilość jonizatorów w moich skromnych warunkach warsztatowych w piwnicy. Jak Ci mówiłem opracowuję produkcję seryjną i sądzę, że wkrótce będę mógł zaspokoić oczekiwania klientów. A niestety moja korespondencja z Tobą opóźnia moje prace nad jonizatorem. Naprawdę muszę wyciągnąć z tego wnioski czy marnować czas na jałowe, mało co wnoszące, moim zdaniem rozmowy z Tobą, czy spełnić prośbę moich klientów. Czy oceniasz moich klientów jako głupców (a są wśród nich wybitni ludzie), którzy nie wiedzą co robią i którzy dają się oszukać? I Ty chcesz ich ostrzec? Ostrzegaj, proszę! Na tym forum niektórzy klienci zabrali głos i chwalili jonizator, przeczytaj sobie. Wśród nich inicjator tego forum Nalf. Takie ostrzeżenia zwłaszcza wśród _jat_ kończyły się tym, że miałem jeszcze więcej klientów! Klienci sami dowiadują się o działaniu jonizatora, a są to często ludzie chorzy. Kupują jonizator, nie stwierdzają, że jest to oszustwo, przeciwnie twierdzą, że jonizator bardzo, bardzo im pomaga. I nie zwracają jonizatora a przeciwnie, polecają go innym. Uważam, że moralnymi sposobami nie masz żadnych szans by zniechęcić ludzi by nabywali mój jonizator- możesz to zrobić tylko w niegodziwy sposób. I proszę nie miej moich klientów za głupców, bo ich obrażasz.
    Chcesz się ze mną licytować, proszę. Zobacz, czy klienci chcieli by utrzymywać naukę polską gdyby robili to z własnych pieniędzy? Wiadomo, że są zmuszeni do tego poprzez niemałe przecież podatki. Weź pod uwagę, ze wchodzi w to również Twoje utrzymanie jako doktoranta, utrzymanie budynków, zaplecza itd. Nie mówię tu o utrzymaniu systemu szkolnictwa, bo to inna sprawa, ale o czystej nauce. Przy dotychczasowej strukturze w Polsce na naukę wkłada sie dużo, dużo więcej niż gospodarka polska otrzymuje. W moim przypadku ja nie korzystam z pieniędzy podatników, klienci sami, dobrowolnie mi płacą i co więcej są z tego zadowoleni. Więc proszę powiedz co Cię tak naprawdę boli? I naprawdę komu to przeszkadza?
    Nie twierdzę, że we wszystkim mam racje. Uważam nawet, że w pewnej części masz rację, co wcale generalnie nie podważa tez które głoszę. Ja przynajmniej próbuję na ile mogę wytłumaczyć jak jonizator działa jak oddziaływuje na ludzi, jak przechodzą ładunki przez ściany itd. Natomiast Tobie ( także i innym polskim naukowcom) zarzucam ŚMIERTLENY GRZECH jako badaczowi. Negujesz fakty, ponieważ nie zgadzają się z Twoja wiedzą. A to naprawdę śmiertelny grzech badacza. Nawet jeśli nie wierzysz w nie, to nie próbujesz ich sprawdzić, chociaż możesz. Mówiłem już do znudzenia-dżentelmeni nie dyskutują o faktach, dżentelmeni je przyjmują. A jeśli neguje się fakty, które się zna? A jeśli się nie sprawdza faktów, chociaż dyskutuje się nad nimi? Odpowiedz sobie sam na to pytanie. I powiedz mi teraz czy to są znowu moje osobiste wycieczki. Poważnie mówiąc na Twoim miejscu chcąc dobrze zbadać sprawę pojechałbym do Wojnowa, a przynajmniej bym zadzwonił jak to uczyniło wiele osób w tym wielu moich klientów. Tam zapoznałbym sie ze wszystkimi papierami dotyczącymi zdrowia dzieci przed użyciem jonizatora i po, zobaczyłbym sam jonizator, zrobiłbym wywiad z personelem lekarskim i pielęgniarskim, dowiedziałbym się jak jonizator jest użytkowany, dowiedziałbym się maksymalnie co, jak , po co i dlaczego. Powiem Ci, że wszystko wskazuje na to, ze to juz uczyniono. I gdyby uznano to za oszustwo, dawno siedziałbym w więzieniu, ale nie zanosi się na to.
    Spróbuj spowodować, że jonizator zostanie zabrany z Wojnowa. Gwarantuję Ci, ze ilość chorych dzieci gwałtownie wzroście i to nie o trochę, ale ilość antybiotyków wzrośnie po krótkim czasie nawet 10 czy 20 razy. Jestem tego absolutnie pewny. Wiesz co by było, gdyby rodzice dowiedzieli się, że zabrałeś jonizator i ich dzieci zaczęli przez to gwałtownie chorować? Powiem Ci, że personel lekarski jest przekonany, że jonizator ma duży przyczynek do poprawy zdrowia dzieci.
    Przedstawię fakty co prawda poznane metoda organoleptyczną, ale też nie można ich negować. Otóż świeże powietrze wytwarzane przez jonizator „przechodzi przez ściany” w zamkniętym pomieszczeniu, nawet przez kilka pięter. Pozornie jest to niemożliwe. Znika także stęchlizna. Jak to wytłumaczysz. Mam pomysł na detektor, który by mierzył ładunki w kropelkach wody. Chciałem nawet Ci go przedstawić, ale po tym co dałeś z siebie twierdzę, ze nie warto. Na tym pragnę zakończyć to forum. Nie będę się w nim więcej udzielał. Mam też sponsorów, którzy są gotowi zainwestować w ten projekt. Szkoda tylko, bo z zasadzie powinni to zrobić naukowcy , którym płaci polskie społeczeństwo ze swoich podatków.
  • #411
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #412
    _jta_
    Specjalista elektronik
    :arrow: tjanusz
    Aparat ("Jonizator Termoemisyjny") Mirka Sobolewskiego ma wytwarzać jony ujemne w taki sposób, że
    pomiędzy elektrodami (żarzoną katodą i zimną anodą) przepływa prąd, głównie elektronowy, skutkiem
    czego cząsteczki powietrza przepływające przez ten obszar mogą naładować się ujemnie pochłaniając
    któryś z elektronów; anoda ma dość dużą powierzchnię, dlatego pole elektryczne przy niej jest dość słabe
    i zderzenia elektronów z anodą nie wytwarzają jonów dodatnich, już raczej mogłyby one powstawać blisko
    katody, o ile pole elektryczne przy katodzie jest na tyle silne, że energia elektronów wystarcza do jonizacji.
    Tak więc możliwość wytwarzania jonów ujemnych w ten sposób nie jest sprzeczna z prawami fizyki.
    Osobna sprawa, to czy ilość elektronów w tym prądzie elektronowym wystarcza do wytwarzanie jonów
    ujemnych w znaczących ilościach - wydaje się, że pomiary stwierdzają ilości w granicach błędu.

    Co do tworzenia naładowanych kropelek wody - pole elektryczne ładunku może przyciągać cząsteczki
    wody, jednak nie za wiele - zrobiłem kiedyś obliczenia, takie jony z przyciągniętymi cząsteczkami wody
    powinny być znacznie cięższe od przeciętnej cząsteczki powietrza, jednak nie na tyle, żeby spowolnić
    ruch takiego jonu w polu elektrycznym w stopniu poważnie utrudniającym jego wykrycie - najwyraźniej
    teoria ta została wymyślona, by utrzymać tezę, że jonów jest dużo, choć pomiary ich nie wykrywają.
    Rozmiary kropel wynikają z równowagi między procesem parowania, a przyciąganiem elektrycznym.

    "Gleba czy ściany budynków zbudowane są z soli w stanie stałym. To są izolatory!"
    Nie - są to raczej elektrolity, zwykle o niezbyt wysokiej przewodności - zależy to od ilości wody w nich.
    Oczywiście jest kwestia, jaka wartość przewodnictwa nas interesuje - ale przy analizowaniu zachowania
    jonów, których prąd trudno zmierzyć, i napięciach kilowoltowych mur, drewno czy gleba to jest zwarcie.
    Jako chemik chyba wiesz, że litr czystej wody zawiera po około 10mC swobodnych ładunków każdego
    znaku, a brudnej dużo więcej; i że większość soli, jak ich dobrze nie wysuszysz, zawiera sporo wody.

    Kationy i aniony - definicja jest taka, że katoda to elektroda, przez którą prąd wypływa z elektrolitu do
    układu zewnętrznego (tak tak, dodatni biegun baterii to jest katoda), a anoda to ta, przez którą
    prąd do niego wpływa; kationy to są jony podążające do tak zdefiniowanej katody, a aniony - do tak
    zdefiniowanej anody. Oczywiście, jeśli to te jony mają przenosić ten prąd, to kationy są dodatnie,
    a aniony ujemne, i jakoś nie umiem sobie wyobrazić układu, w którym byłoby inaczej...
    Jeśli chcemy zdefiniować aniony i kationy bez anody i katody, to można tak: kationy przy przepływie
    prądu jonowego poruszają się zgodnie z kierunkiem prądu, a aniony przeciwnie do kierunku prądu.
    Gdyby jednak nam się trafił układ, w którym jakieś jony wędrowałyby "pod prąd", to określenie, że
    kationy są dodatnie, a aniony ujemne, nie byłoby prawdziwe dla jonów w tym układzie.

    Co do izolatorów - sprawa jest dość skomplikowana. Zasadniczo uważamy za izolator materiał, który
    ma dużą oporność w normalnych warunkach. Żeby oporność była duża, to albo musi być w nim mało
    ładunków (poza tymi, które wchodzą w skład jego struktury) - co wymaga, żeby energia potrzebna na
    wytworzenie pary ładunków była odpowiednio duża - albo żeby ładunki nie mogły się przemieszczać.
    Najprościej można by podzielić substancje na przewodniki i dielektryki, przyjmując za kryterium podziału
    wpływ przepływu prądu na stan materiału: jeśli większość ładunku z płynącego prądu powoduje tworzenie
    się w materiale ładunku przestrzennego, to materiał nazywamy dielektrykiem, jeśli nie - przewodnikiem.
    Wynik zależy od czasu pomiaru: jeśli przekracza on kilka godzin, to kwarc jest przewodnikiem.
    Można zrobić podział według mechanizmu przewodzenia: jeśli elektrony mogą się w nim swobodnie
    poruszać, to jest to przewodnik; jeśli poruszają się głównie jony, to elektrolit; jeśli jest w nim niewiele
    ładunków, które mogłyby swobodnie się poruszać, ale dostarczenie niewielkiej energii wytworzy parę
    takich ładunków, to jest to półprzewodnik; a pozostałe materiały to izolatory.
    I okaże się, że granica półprzewodnik-izolator wymaga doprecyzowania, kiedyś przyjmowano, że
    jeśli energia najwyżej 1eV wytwarza parę ładunków, które mogą się poruszać, to jest to półprzewodnik
    - przy takiej definicji wynikałoby, że diody LED wykonuje się z izolatorów.

    Cechą i półprzewodników, i izolatorów jest to, że bez dostarczenia energii na wytworzenie swobodnych
    ładunków nie przewodzą prądu. Osobną sprawą może być to, czy jeśli wprowadzi się do nich ładunki,
    to czy będą one mogły się poruszać, czy nie. W obu rodzajach materiałów istnieją bariery potencjału,
    które przeszkadzają w swobodnym poruszaniu się tych ładunków, jednak możliwe jest tunelowanie
    np. elektronów przez taką barierę. Barierze o wysokości np. 1eV odpowiada pęd elektronu 1keV/c,
    i długość fali 1.2nm - co oznacza, że przez taką barierę o szerokości ułamka nm elektron powinien
    dość swobodnie przechodzić. Stała sieci typowego kryształu to około 0.5nm, a odległości atomów
    są jeszcze mniejsze (bo w komórce sieci jest zwykle kilka atomów).
    Pewnym utrudnieniem tunelowania jest oddziaływanie elektronu z siecią, które zwykle powoduje
    zmniejszenie jego masy efektywnej, a więc zwiększenie pędu, co oznacza, że mniejsza jest grubość
    bariery, jaką może łatwo przeniknąć. Dla innej wysokości (lub grubości) bariery prawdopodobieństwo
    tunelowania zależy eksponencjalnie od pierwiastka z iloczynu wysokości i grubości bariery.
    Mam wrażenie, że mało jest materiałów, które - gdyby wprowadzić do nich ładunek - zatrzymają go, nie
    pozwalając by się po nich poruszał - że w większości izolatorów taki ładunek będzie mógł dość łatwo
    tunelować od jednego atomu do drugiego; wydaje mi się, że jednym z wyjątków jest siarka. która jest
    jednym z najlepszych izolatorów - być może w siarce, ze względu na strukturę kryształów, bardzo trudne
    jest tunelowanie elektronu między grupami atomów, bo bariera jest zbyt gruba.
    W przypadku monokryształu: istnieje w nim stan elektronu, w którym ten elektron swobodnie się w nim
    porusza; defekty powodują rozpraszanie fali elektronu i "spadnięcie" na poziom, w którym jest uwięziony.
    Odnoszę wrażenie, że aby materiał mógł być izolatorem, który nie pozwoli na przepływ prądu, gdy do niego
    wprowadzi się ładunek, to powinien mieć normalnie nieobsadzone stany znacznie poniżej pasma przewodnictwa
    - wtedy wprowadzone elektrony będą pułapkowane przez takie stany.

    Co do różdżkarstwa - różdżkę trzyma się tak, by naprężenia w niej powodowały jej niestabilność, starając się
    utrzymać ją w stałym położeniu; w tej sytuacji minimalny błąd powoduje duże odchylenie różdżki - w rezultacie
    jak ktoś pomyśli (nawet nieświadomie), że różdżka powinna się wychyłić - to ona się wychyli. W ten sposób
    różdżka może wskazywać to, co człowiek wie, tylko być może nie jest tego świadomy.

    :arrow: jonizator
    Dość dawno temu zebrałem listę pytań, które zostały zadane Panu i zwolennikom "Jonizatora Termoemisyjnego".
    Wiele razy widziałem na forum obietnice odpowiedzi na pytania, ale jakoś lista nieodpowiedzianych pozostaje
    nieruszona. A szkoda, bo duża część z nich to pytania merytoryczne dotyczące tego tematu.

    Pisze Pan "Mam też sponsorów, którzy są gotowi zainwestować w ten projekt. Szkoda tylko, bo z zasadzie powinni
    to zrobić naukowcy" - czy mam to rozumieć, że naukowcy powinni zainwestować w Pana projekt? Błąd w adresie:
    naukowcy są od prowadzenia badań, od inwestowania są businessman-i. Naukowcy mogą co najwyżej wyrazić
    opinię co do szans powodzenia takiej inwestycji, jeśli ktoś o nią poprosi, i sfinansuje potrzebne badania.
    Proponowałem kiedyś, że postaram się przez moje kontakty z IBIB (mam tam kilku znajomych, z których
    jeden jest zainteresowany tego typu problemami) załatwić możliwość zbadania działania Pańskiego aparatu, ale
    jakoś nie był Pan tym zainteresowany. Czy mam rozumieć, że teraz chce Pan przeprowadzenia tych badań?
    Tylko może by najpierw sformułować problem, bo na razie widzę, że Pan pisze "Wzywam [..] naukowców, by [...]
    rozwiązać problem mojego jonizatora i towarzyszących mu zjawisk." - więc na czym polega ten problem?

    :arrow: tjanusz
    Co do tych milionów much, to chyba bym to uzupełnił pewną anegdotą. Pewna mucha inteligentniejsza od innych
    zobaczyła sieć pająka - oglądała ją przez dłuższy czas, aż pająk się zniecierpliwił, i zaczął ją pytać "czemu nie
    siadasz?". Mucha odpowiedziała "bo nie widzę tu żadnej muchy" - rzecz jasna, nie było na pajęczynie żadnej
    muchy, bo pająk pożerał każdą, która się złapała - i poleciała dalej. Gdzieś zobaczyła wiele much, podleciała...
    przelatująca obok pszczoła ostrzegła ją "nie siadaj tam, bo zginiesz, to jest lep na muchy", na co mucha "widzę,
    że tu siedzi wiele much, więc i ja tam usiądę", pszczoła "te muchy się przykleiły", a mucha "nie, one urządziły
    sobie zabawę taneczną" - i usiadła, rzecz jasna przykleiła się i zginęła razem z innymi muchami.

    Korekta co do tunelowania - nie sprawdziłem tego w podręczniku, ale pęd to sqrt(2*m*E), a w exponensie
    we wzorze na amplitudę powinna być całka z pędu po długości (podzielona przez h kreślone), więc wychodzi,
    że po pierwsze mniejsza masa ułatwia tunelowanie, po drugie wprawdzie energia (czyli wysokość bariery)
    i masa są pod pierwiastkiem, ale długość już nie - no cóż, przy takim upale działa prawo Murphy'ego.

    :arrow: jonizator
    Widziałem dziś w "Biedronce" urządzenie w cenie chyba 30zł o nazwie "suszarka do włosów w funkcją
    jonizacji" - mam wrażenie, że to narusza Pana patent, może trzeba kupić, żeby mieć dowód rzeczowy,
    i niech płacą za to, że sprzedają bez zgody właściciela patentu... czy może dałeś im pozwolenie?
  • #413
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #414
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Jon wędrujący pod prąd? Wiem, że elektrony mogą wędrować "pod prąd" w złączu Josephsona,
    z jonami chyba jeszcze nikt tego nie próbował, ale nie ma powodu, by twierdzić, że będzie inaczej,
    niż z elektronami, tylko oczywiście dużo trudniej wykonać odpowiednie doświadczenie.

    A tak właściwie to w którą stronę powinna poruszać się cząstka o ujemnej masie?
    Bo coś mam wrażenie, że pęd uzyska w tę samą stronę, a pęd to masa razy prędkość...
    A w ciele stałym znane są różne dziwolągi, cząstki o ujemnej masie i jeszcze dziwniejsze.

    Aha, ponad tydzień temu wysłałem zapytanie do szpitala w Wojnowie - nie ma odpowiedzi.
    Jak to należy rozumieć? Wstydzą się przyznać, że dali się nabrać, bo jonizator nic nie daje?
  • #415
    jonizator
    Poziom 14  
    _jta_ napisał:
    Aha, ponad tydzień temu wysłałem zapytanie do szpitala w Wojnowie - nie ma odpowiedzi. Jak to należy rozumieć? Wstydzą się przyznać, że dali się nabrać, bo jonizator nic nie daje?


    Czy dostałeś odpowiedź? Jeśli tak, to czy możesz opublikować na Forum swoje zapytanie i otrzymaną odpowiedź? Dzwoniłem do Wojnowa. Lekarze są bardzo zapracowani, bo zmiana turnusu, prowadzenie biurokracji, kontakty z rodzicami dzieci etc.
    _jta_ jesteśmy w dalszym ciągu na Ty. Ja tego nie odwołałem. OR tutaj przesadził trochę broniąc mnie :-)
  • #417
    jonizator
    Poziom 14  
    _jta_ napisał:
    Nie, wciąż nie mam jakiejkolwiek odpowiedzi na e-mail wysłany do szpitala w Wojnowie.

    Tam mają kłopoty z odbieraniem maili. Oni nie są zbytnio skomputeryzowani. Myślałem, ze wysyłałeś list pocztą zwykłą. Spróbuję jeszcze raz zadzwonić. Wiem, że otrzymali jakieś zapytanie, nie wiem czy tylko od Ciebie (z odpowiedzi wynikało, że pocztą zwykłą). Może było więcej zapytań. Musze się dowiedzieć. Jeszcze raz zadzwonię.
  • #419
    jonizator
    Poziom 14  
    _jta_ napisał:
    No, to ciężko będzie uzyskać od nich jakąkolwiek informację, bo w dwóch słowach nie wytłumaczy się,
    o co chodzi, jak każde doprecyzowanie będzie wymagać wysyłania listu pocztą, to to potrwa miesiące.


    Dzwoniłem, było jedno zapytanie i to Twoje mailem. Dowiedziałem się, że Pani ordynator ma Ci wyslać oficjalną odpowiedź. Nic wiecęj nie mogę uczynić by przyspieszyć sprawę.
  • #420
    JacekWro
    Poziom 15  
    Z doświadczenia wiem, że dla takich instytucji zabawa w nieoficjalną korespondencję z przygodnymi interesantami to temat kompletnie marginalny, jeśli w ogóle istniejący.
    W końcu, co ich interesują dylematy Sobolewskiego, a tym bardziej jego klientów?
    Musiała by wystąpić na drodze oficjalnej konkretna instytucja, charakteryzując dodatkowo powód zainteresowania i wagę sprawy.

    Tu jest jeszcze jeden problem. Mirek jako twórca urządzenia ma emocjonalny stosunek do sprawy. To jego życiowy nurt. Przeżywa każdą nawet bzdurę związaną z tematem; dzwoni, wypytuje, drąży. Dla niektórych to może być uciążliwe.
    Lekarze pozwolili wstawić urządzenie, stwierdzili jakieś ich zdaniem fakty, i tyle. Urządzenie pracuje, teraz czasem je przejedzie ścierą sprzątaczka; sprawy w Wojnowie wróciły do porządku dziennego.
    Mniejsza podaż antybiotyków? Wrażenie świeższego niż wcześniej powietrza? Super, można to kilkakrotnie podkreślić w gronie personelu, ale ile można to przeżywać?
    Wszyscy cieszymy się z różnych rzeczy, nabytków, sprzętu. Z czasem się oswajamy, a nawet przestajemy to cenić.
    We Wrocławiu, w Dolnośląskim Centrum Chorób Płuc przy ul. Grabiszyńskiej, przez trzy miesiące stał Jonizator Termoemisyjny wykonany przeze mnie i moich kolegów (lato 2005r.). Było to urządzenie o zwiększonej wydajności (powierzchnia katody, przepływ powietrza - Mirek S. miał wgląd w szczegóły konstrukcyjne). Pielęgniarki z gabinetu zabiegowego, gdzie pracował jonizator, już na drugi dzień przyznały, że rano po rozpoczęciu pracy wyraźnie odczuły zupełnie inne powietrze, brak "zaduchu", który zawsze zastawały po nocy i dlatego rozpoczynały od wietrzenia pomieszczenia. Mało tego, ponieważ gabinet znajdował się w dość dusznym, niskim szpitalnym korytarzu, mieliśmy z kolegami wrażenie, że świeżość odczuwa się już w tym holu, i potwierdza się to w miarę zbliżania się do gabinetu (o tym nie rozmawialiśmy z personelem - nie upieram się przy tym). Po jakimś czasie, zapytane, bezsprzecznie potwierdzały, że jest dużo przyjemniej i całkiem inaczej się pracuje. Nas to kręciło, ale one mówiły o tym tak, jakby odpowiadały na pytanie o aktualną godzinę. Po trzech miesiącach musieliśmy zabrać urządzenie. Poprawa jakości powietrza i komfortu pracy została potwierdzona, ale nikt nie zainteresował się nabyciem. Z punktu widzenia fascynata tematu to ciężki i niezrozumiały fakt.

    Sądzę, że opinia wydana przez sanatorium w Wojnowie jest szczera, ale na pewno nie pojawiłaby się, gdyby Mirek S. nie poprosił lekarzy o opisanie na piśmie ich spostrzeżeń. Oni po prostu podchodzą do tego chłodno i właściwie nie mają interesu na wydaniu takiego pisma.
    Tam życie toczy się swoim nurtem i ma własne problemy. Wszelkie korespondencje w tej sprawie od "pana Jerzego","Janusza","Jacka" itd. mogą wręcz spowodować niechęć lub w końcu, żal ze strony personelu, że coś takiego pozwolił upublicznić.

    Piszę tak, bo mam doświadczenia z jonizatorem, jak pisałem już nieraz. My jako fascynaci chcemy przekonać, bo wiemy że mamy powody do fascynacji, o czym jest cały ten waleczny wątek. Ale wiem, jak niektórzy to odbierają. Posłużę się wypowiedzią Nalfa:

    nalf napisał:
    (28 Gru 2004 18:56) "Do tego doszły docinki rodziny, która także się złożyła i komentarze na temat telefonów pana Sobolewskiego, ktory dopytuje się o efekty i daje dobre rady, mające rzekomo wytłumaczyć po kupnie pewne drobne niejasności odnośnie tego cudownego wynalazku. Nadal je wysłuchuję. Ale gdy posłuchałem się do rady, aby regularnie robić sobie inhalacje faktycznie zobaczyłem efekty - zatoki praktycznie na poczekaniu się odblokowały"
    (pogrubienie tekstu moje)

    Piszę to nie dlatego, by zniechęcić do poszukiwania prawdy i kontaktu z Wojnowem. Chcę jedynie podzielić się innym punktem widzenia i zapobiec sytuacji, aby czasem - gdyby z w/w powodów nie było odpowiedzi - ktoś nie uznał, że oświadczenie z Wojnowa jest zrobione "Photoshopem", co byłoby kuriozalne.
    Poza tym, warto szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie, co chcemy uzyskać, lub co zmienią w naszym myśleniu odpowiedzi z Wojnowa; ten wątek obfituje bowiem w przykłady rzucania na ziemię pozytywnych opinii użytkowników, choć były wyraźnie orzeczone, i to szeroką konwersacją.

    Pozdrawiam.