Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
IGE-XAOIGE-XAO
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

jonizator cząsteczek wody

nalf 25 Maj 2005 01:18 136384 453
  • #91
    JacekWro
    Poziom 15  
    Już myślałem, że zaczyna się rozmowa o konkretach, i chciałem coś napisać, ale po przeczytaniu kilku wcześniejszych postów niektórych nowych osób w tym wątku, chyba nie ma sensu...
    Panowie składam wyrazy współczucia i, cóż, skoro jesteście tacy wnikliwi, radzę wizyty u paru lekarzy. Nadpobudliwość -to nie to forum.
    Dajcie sobie spokój z Elektrodą i stwórzcie czat na "www.crazyman.", a jak nie ma takiej domeny, to ją sobie załóżcie!
    Nie zapomnijcie powiadomić kumpli!

    PS:
    Obiektywnie patrząc, nie zauważyłem, by wypowiedż dotycząca Discovery była w zamierzony sposób skierowana przeciwko oglądającym ten program. (To tak na marginesie).

    Wracając do tematu, ciekawa jest sprawa parowania wody. W pewnych źródłach podaje się, że para zawsze unosi ładunek ujemny (o ile woda ma galwaniczne połączenie z ziemią). Nigdzie jednak nie znalazłem wyjaśnienia tego mechanizmu. Informacja o kotłach z książki Blancharda podana przez Pana _jta_ zdaje się z tym harmonizować (niestety nie mam dostępu do tej publikacji - musi być ciekawa). Niektóre przeprowadzane przeze mnie próby zdają się to potwierdzać, choć wnioski nie są oparte na żdnych pomiarach, są czysto intuicyjne (może jeszcze napiszę o tym, ale to sprawa na dłuższe pisanie). Sprawa pomiaru wodnych jonów naprawdę nie jest prosta. Pole elektryczne wytwarzane w najlepszych detektorach-licznikach w zasadzie nie ma żadnego wpływu na hydrojony. a jeśli już ktoś dokonuje jakiegokolwiek odczytu, to nie jest to pomiar całego ładunku. Takie twierdzenie ma solidne podstawy teoretyczne, choć nie jest popularne. Wracając do parowania ładunku ujemnego -chętnie przejrzę jakiekolwiek informacje na ten temat.
    Zwracając się do szczerych poszukiwaczy, chcę powiedzieć: może moje wypowiedzi są subiektywne. Są jednak sprawy , w których mam pewność. Jeśli Sobolewski, lub inni broniący tematu są cwaniakami lub głupkami, to po co to wciąż podkreślać? Szkoda czasu. Co do reklamowania: Może i znajdzie się jakiś klient z ELEKTRODY, ale dla reklamy jonizatora, lepiej byłoby czas pisania choćby tego postu przeznaczyć na prawdziwy marketing we właściwym miejscu. Rozmawiajmy o jonizacji i efektach, nie mówmy o już jonizatorze. Pomówmy o tym, dlaczego niektórzy uważają, iż ładowanie w powietrze elektrody z ostrzem na kilka lub kilkanaście KV jest bez sensu. Dlaczego uważać duże jony za lecznicze, a nie lekkie, jak nas wszędzie informują? Czy ktoś jeszcze bada taki temat?

    Jeśli ktoś chce szczerze drążyć temat, uchylam rąbka tajemnicy:

    http://ion.freenet.kg/ Warto wnikliwie zapoznać się z całą treścią tej strony.

    Zaznaczam, że informacje tam zawarte nie były prekursorem moich przekonań.
    Mam dużo pracy; jeśli w najbliższym czasie nie skoczę do ELEKTRODY, proszę nie uznać,że "zniknąłem".
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • #92
    nemo07
    Poziom 36  
    Witaj Jonizator! Oczywiście, możemy na Ty, z czym zacznę. Interesował mnie kiedyś ten temat, ale nie mogłem dotrzeć do jednej informacji, a mianowicie: Do jakiej granicy koncentracja jonów ujemnych we wdychanym powietrzu jest tolerowana przez ludzki organizm bez uszczerbku dla kondycji/zdrowia? Fizycy nie potrafili mi odpowiedzieć, natomiast medycy nie wiedzieli, o czym mowa :lol: Może Ty znasz jakieś informacje lub użyteczne linki?
    jonizator napisał:
    ...czyli jest inaczej niż uważa wielki moim zdaniem uczony Feynman i przedstawia to w znanym akademickim podręczniku fizyki...
    Dziwnymi drogami chodzi oficjalna nauka od jakiegoś stulecia. Jest to szczególnie jaskrawo widoczne, kiedy jakaś dyscyplina nauki wkracza w obręb zainteresowań pewnych wiadomych "assessment groups". Wtedy pojawiają się jak na zamówienie "renomowani naukowcy", którzy obwieszczają światu jedynie słuszną teorię, jak to kiedyś robił genialny plagiator, Einstein. Być może Feynman jest z tej samej parafii. Można przypuszczać, że specjaliści od "robienia pogody" i "broni geofizycznych", jak np. ci z programu HAARP, znają odpowiedź na tę nurtującą kwestię, ale nie chcą, aby ludzie ją znali i na takie okazje mają "wybitne autorytety".
    W Twojej hipotezie z tą mikro-termoemisją coś jest. Przynajmniej przemawia do mnie. Pozdrawiam.
  • #93
    JacekWro
    Poziom 15  
    Muszę coś jeszcze dopisać.
    Wyprzedzając "chore" analizy zmowy czy marketingu:
    Gdy pisałem powyższy post, nie wiedziałm, że pan Sobolewski kilka minut wcześniej wysłał swój post. Nie zmówiliśmy się :) :) :)
  • #94
    jonizator
    Poziom 14  
    JacekWro napisał:
    Już myślałem, że zaczyna się rozmowa o konkretach, i chciałem coś napisać, ale po przeczytaniu kilku wcześniejszych postów niektórych nowych osób w tym wątku, chyba nie ma sensu...
    Panowie składam wyrazy współczucia i, cóż, skoro jesteście tacy wnikliwi, radzę wizyty u paru lekarzy. Nadpobudliwość -to nie to forum.
    Dajcie sobie spokój z Elektrodą i stwórzcie czat na "www.crazyman.", a jak nie ma takiej domeny, to ją sobie załóżcie!
    Nie zapomnijcie powiadomić kumpli!


    Jacku!
    Obraziłeś ludzi. Tak nie powinniśmy czynić. Powinieneś wszystkich przeprosić.
    W takim stylu nie powinnismy działać.
  • #95
    JacekWro
    Poziom 15  
    Jeśli ktoś tak to osobiście odbierze, to przepraszam.
    Nie chciałem nikogo obrazić. Wzmianka o lekarzach i nadpobudliwości jest przenośnią, którą chciałem uzmysłowić, że niektórzy zabierają głos, powtarzając wciąż obrażliwe podejrzenia i zaciemniają przez to temat forum - ciekawy skąd inąd.
    Tak naprawdę, napisałem, co myślę o takich ciągłych powtórkach, nie zaś o ludziach, którzy je zamieszczają.
    Jeśli coś kogoś denerwuje, albo ktoś coś chce podważyć, niech napisze konstruktywną krytykę - co, jak,dlaczego. To umożliwia rozwój interesującego wątku dla wszystkich.
    Pozdrawiam WSZYSTKICH forumowiczów.
  • #96
    _jta_
    Specjalista elektronik
    jonizator napisał:
    A tak w ogóle czy mogę przyjąć formę Ty zamiast Pan, Pani? Smile))
    Jeśli sobie tak życzysz, to ja nie mam nic przeciwko temu, i sam się dostosowuję.

    jonizator napisał:
    Cytuję z tego rozdziału:
    <<<Na temat mechanizmów rozdzielających ładunki elektryczne w chmurze Cb
    istnieje wiele często sprzecznych ze sobą poglądów.>>>

    To, że są sprzeczne, jest czyjąś oceną. Niekoniecznie prawdziwą. Pamiętam anegdotę,
    jak dwóch świadków zeznawało w sądzie na temat kogoś, kto zginął w wypadku - jeden
    opowiadał, że tamten jechał samochodem, samochód uderzył w drzewo, wezwano do
    niego pogotowie, które go zabrało do szpitala; drugi, że został potrącony na przejściu dla
    pieszych, i zabrano go do szpitala. I te zeznania bynajmniej nie były ze sobą sprzeczne.
    Inny przykład, to falowa i korposkularna natura materii. Albo polaryzacja światła - nawet
    ostatnio na sympozjum któryś naukowiec miał zastrzeżenia "dlaczego jako podstawowych
    stanów polaryzacji nie przyjmuje Pan polaryzacji liniowej, tylko kołową? przecież kołowa
    to kombinacja liniowa dwóch polaryzacji liniowych" - tak się składa, że z dwóch dowolnych
    różniących się od siebie stanów polaryzacji światła można złożyć wszystkie inne.

    A przekładając to na sprawę ładunku w chmurach: ktoś opisał mechanizm, który powoduje,
    że chmura ładuje się kosztem pracy wykonywanej przez spadające krople deszczu. Ktoś inny
    twierdzi, że występuje rozdzielanie ładunku w oddziaływaniu przechłodzonej kropli wody
    z lodem. Jeszcze inny zbadał, że ładunki są rozdzielane przy parowaniu wody.
    Czy to ma być jedno z drugim sprzeczne?
    Nie. Sprzeczne mogą być ze sobą stwierdzenia, że poszczególne mechanizmy są jedynymi,
    jakie biorą udział w ładowaniu wszelkich chmur burzowych. A najprawdopodobniej wszystkie
    te mechanizmy w tym uczestniczą, może jeden mniej, inny bardziej, może jedne mają większe
    znaczenie na początku burzy, inne jak się już burza na dobre rozwinie...

    jonizator napisał:
    jak studiowałem fizykę jeden z cenionych przeze mnie wykładowców powiedział kiedyś, że przy zderzeniu
    dwóch ciał stałych ze sobą temperatura w obszarze zderzenia (na czubku) może dochodzić do 10000 stopni C

    10000 stopni C to około 1eV - jeszcze mało w porównaniu z potencjałem jonizacji, np. 13.6eV
    dla atomu wodoru, z drugiej strony jest to dużo więcej, niż mają katody lamp elektronowych,
    którym jakoś ich temperatura wystarcza, by emitowały elektrony, i to sporo;
    mi natomiast znajomy przekazał informację, że przy skrawaniu wykryto elektrony o energiach
    do 300keV, i ludzie się głowią, jak to możliwe, że te elektrony uzyskują takie energie...
    Pytanie tylko, jakie mogą być szybkości zderzeń kryształków lodu w chmurze - duże nie mogą,
    bo ich ruch hamuje opór powietrza, które przemieszcza się razem z chmurą, i wyrównuje ten ruch,
    więc pewnie się okaże, że szybkość wzajemnego ruchu nie przekracza 1cm/s.

    Z tymi dipolami to trochę niejasne; energia, potrzebna do wyciągnięcia elektronu z kropelki
    wody jest prawdopodobnie parę eV (kT to około 26meV - ze 100 razy mniej).
    Model rozdzielania musiałby zawierać jakiś mechanizm powodujący, że średni ruch cząstek
    naładowanych różnymi ładunkami jest w takim kierunku, że przyczyna tego ruchu wykonuje
    pracę - przypadkowe ruchy takiego wkładu nie dają, a oddziaływanie elektrostatyczne daje
    składową w kierunku prowadzącym do połączenia, nie rozdzielenia różnoimiennych ładunków.
    Mechanizm taki mógłby być grawitacyjny: na przykład kryształki uzyskują ładunek dodatni,
    małe kropelki, które wyłapują te elektrony - ujemny, kryształki rosną na skutek kondensacji
    pary wodnej (przy tym ciepło skraplania ogrzewa je, i topi), i jako duże krople spadają.
    W rezultacie na dół powinny opadać ładunki dodatnie, a w chmurze pozostawać ujemne.

    JacekWro napisał:
    Informacja o kotłach z książki Blancharda podana przez Pana _jta_ zdaje się z tym
    harmonizować (niestety nie mam dostępu do tej publikacji - musi być ciekawa).
    Duncan Blanchard, "Od kropli deszczu do wybuchów wulkanów", proponuję sprawdzić
    w jakiejś dużej bibliotece - w Warszawie na Koszykowej na pewno mają (tam czytałem).

    nemo07 napisał:
    Do jakiej granicy koncentracja jonów ujemnych we wdychanym powietrzu jest tolerowana przez ludzki organizm
    bez uszczerbku dla kondycji/zdrowia? Fizycy nie potrafili mi odpowiedzieć, natomiast medycy nie wiedzieli, o czym mowa

    Można by zapytać biofizyków. Jest pewne ryzyko, że wyśmieją takie pytanie i pytającego,
    ale zwykle zachowują się dość toleracyjnie, więc jest spora szansa, że spróbują odpowiedzieć.
    nemo07 napisał:
    jak to kiedyś robił genialny plagiator, Einstein

    A skąd taka informacja, że Einstein był plagiatorem? Niedawno było sympozjum o nim, nawet
    przytaczano, że co poniektórzy oskarżali go o plagiat, na przykład Włosi, że wzór E=m*c^2 to
    wcześniej opublikował jakiś Włoch, a Einstein przypisał to odkrycie sobie - tylko u tego Włocha
    taki wzór wyszedł przez pomyłkę w rachunkach (zgubił /2 w E=m*v^2/2, i podstawił v=c -
    a najlepsze było to, że w pracy Einsteina, o którą chodziło wzoru E=m*c^2 nie ma), jeszcze
    chyba Rosjanie (jakoś chyba nie pamiętając, że Lenin w tomie XIV swoich dzieł uznał teorię
    względności i inne odkrycia Einsteina za bzdurę), a i o możliwym plagiacie ze Smoluchowskiego
    (w dziedzinie termodynamiki) też była mowa - tylko że się rozminęli tematycznie.

    Einsteina i Feynmana conieco łączy: na przykład obaj otrzymali nagrodę Nobla z fizyki,
    obaj starali się opisywać fizykę tak, by mogła być zrozumiała dla laika...

    jonizator napisał:
    Mogę każdemu udostępnić urządzenie. Mam w tej chwile więcej klientów niż możliwości produkcyjnych i bynajmniej nie osiągam tego poprzez forum Elektroda. Mam własne wieloletnie doświadczenia jak dojść do klientów. Nie chcę by brano mnie za naciągacza.
    Oczywiście muszę z czegoś żyć. Za uczciwą pracę należy się zapłata. Każdy z klientów, którzy kupują urządzenie, może je wypróbować. Podaję w gwarancji, że dzienny koszt próby wynosi 5 zł za dzień użytkowania.

    A czy za uczciwą pracę nad zbadaniem właściwości urządzenia nie należy się
    zapłata? A coś mi wygląda na to, że ten, kto by to zrobił, jeszcze by dopłacał...
    Mi pracodawca na pewno nie zapłaci ani grosza za zbadanie tego urządzenia.
    Zapłacić za jego wypożyczenie, i pokryć koszty badań musiałbym osobiście.
    A moje miesięczne zarobki to mniej, niż Ty dostajesz ze sprzedaży 2 sztuk...
  • #97
    c_04
    Poziom 21  
    do kol jonizatora: przy rocznym uzytkowaniu urzadzenia 365x5 pln=1825pln... chyba nieco przesadziles kolego... po oddaniu urzadenia wynika z tego ze trzeba by Ci jeszce doplacic prawie tyle co koszt 2 nowych (licze ze 750 bys zwrocil)

    2 sprawa: powiedz mi gdzie sie wypozycza platnie urzadzenie do testow?? to co mowisz jest niepowazne... 5pln za dzien;) to chyba jest odwrotnie - chcac miec wiarygodne badania daje sie do specjalistycznych osrodkow badawczych za co Ty jako producent powinienes zaplacic i powinienes miec takie badania przeprowadzone dla dobra swojego i swoich klientow bo to jest w Twoim interesie... ciekaw jestem co zrobisz jezeli ktos zachoruje i udowodni Ci ze to Twoje urzadzenie sie do tego przyczynilo... bedziesz placil?? heh mowisz ze teraz nie mozesz wypozyczac za darmo bo musisz z czegos zyc... troche to sprzeczne: interes dobrze sie kreci a kasy nie ma...

    kolego jonizator ja szanuje kazdy przejaw inwencji, odkrycia oraz prace czlowieka majaca na celu dobro innego czlowieka lub chociaz nieprzynoszaca skody innemu czlowiekowi... takze szanuje kazdy przejaw inicjatywy lacznie z tymi w celach zarobkowych... tylko postaraj sie zrozumiec to ze jak mozna komus zaufac kto ukrywa najistotniejsze dane... jak mozna to okreslic?? a tak mi sie wydaje ze zaufanie na pierwszym miejscu i tak funkcjonuje wiekszosc firm co potocznie zwie sie renoma, marka... jakdla mnie wyglada to teraz raczej na forme akwizycji niz uczciwych dzialan marketingowych

    do jta: czosnek... no tak sam powiedziales ze ze wzgledu na dzialania uboczne moga byc przeciwskazania a to przeciez nie jest nic co czlowiek wyprodukowal... sama natura to zrobila... pokaz mi jedna rzecz ktora zrobil czlowiek i jest w 100% bezpieczna a takze potrafi wyleczyc przynajmniej kilka schorzen;)

    do JacekWro: nie obrazamy tzn ja nie staram obrazic sie nikogo ale nie widze tu zadnych szczegolow wiec stad takie moje wnioski... jedynie jta i nemo maja w kwestii joniacji cos do powiedzenia... jonizator zajal pozycje na ten temat dlugo po ich stwierdzeniach...
    do innych tematow nie wracam:P
    pozdrawiam
    p.s. na forum sie chyba nie uzywa nawet formy 'Pan"... sa koledzy i koluniowie;)) heh (niobrazliwie dla nikogo)
  • #98
    _jta_
    Specjalista elektronik
    c_04 napisał:
    do jta: czosnek... no tak sam powiedziales ze ze wzgledu na dzialania uboczne
    moga byc przeciwskazania a to przeciez nie jest nic co czlowiek wyprodukowal...
    sama natura to zrobila... pokaz mi jedna rzecz ktora zrobil czlowiek i jest w 100%
    bezpieczna a takze potrafi wyleczyc przynajmniej kilka schorzen;)

    Pewnie najprędzej muzyka (oczywiście zależy jaka, współczesna to raczej nie,
    ale taką sprzed wieku próbowano z dobrymi rezultatami); z gimanstyką gorzej,
    bo niestety zdarzają się kontuzje, i w związku z tym nie jest w 100% bezpieczna
    (choć średnio wpływ jest pozytywny - także jeśli chodzi o kontuzje, kto się często
    gimnastykuje, ten średnio mniej jest poszkodowany na skutek kontuzji).

    Ale generalnie jakakolwiek ingerencja w funkcjonowanie organizmu, która ma
    na coś pomagać, przesuwa jego stan w jakimś kierunku - żeby pomagać, musi
    przesuwać w stronę optymalnego funkcjonowania; jeśli organizm już jest w tym
    punkcie, gdzie jest to optymalne, to ingerencja przesunie poza ten punkt...
    Dlatego nie ma rozwiązania - organizm jest homeostatem, w pełni zdrowy sam
    ustawia się na najlepsze funkcjonowanie, choroba jest stanem różniącym się
    od tego właściwego, i problem w tym, że może się różnić w dowolną stronę.
    (może nienajlepiej to opisałem, ale nie chce mi się już poprawiać)
  • #99
    c_04
    Poziom 21  
    jta z muzyka tez by mozna polemizowac czy to racej nie subiektywne odczucia... bylo tez kiedys pelno w gazetach ogloszen sprzedazy kaset muzyka relaxacyjna lub pomagajaca na cos tam... ale sprawa jakos ucichla wiec nie bylo to az tak skuteczne o ile w ogole bylo;)

    co do gimnastyki... co powiesz np na takie choroby jak: reumatyzm, gosciec, choroba heinego-medina, wstrzasnienie pnia mozgu (niby chwilowe ale profilaktyka zabrania jakichkolwiek wstrzasow), parkinson, obrzek mogu, prawdopodobnie zapalenie opon mozgowych, chory po punkcji kregoslupa itd ?.. to raczej dyskwalifikuje ludzi od cwiczen fizycznych... obawiam sie ze rozne atrofie takze... mam na mysli te samoistne nie te z powodu braku ruchu badz spowodowane innymi chorobami

    wydaje mi sie ze taki jonizator bylby wrecz przeciwwskazany w przypadkach chorob zwiazanych z ukladem kostnym poniewaz moglby w sposob niekorzystny zmieniac wilgotnosc powietrza oraz jonizowac je co tez chyba nie jest bez skutku.. zalozmy ze tylko powodowalby obnizenie samopoczucie chorego chorego... i tutaj mozna wysnuc kolejna teorie ze wiekszosc chorob jest konsekwencja stresow

    wez jeszcze jedna rzecz pod uwage: urzadznie ktore generuje wysokie napiecia generuje rowniez wysokie natezenie pola magnetycznego i elektrycznego... a czy sa jakies dowody na temat nieszkodliwosci takowych?? czy organizm ludzki posiada odruchy mogace sie przystosowac do takich warunkow?? chyba raczej nie...
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • #100
    nemo07
    Poziom 36  
    _jta_ napisał:
    nemo07 napisał:
    jak to kiedyś robił genialny plagiator, Einstein

    A skąd taka informacja, że Einstein był plagiatorem?...
    Witam! Polska stronka: http://www.daro.it.pl/albert_einstein.html . Angielska: http://www.nexusmagazine.com/articles/einstein.html . Tu jest zabawnie podsumowany dorobek "naukowy" geniusza (po niemiecku, ph644 Äther und Einstein, jedną stronę w dół): http://home.arcor.de/rundbrief2005/rundbrief2005-1.htm Tu również po niemiecku. Ponura, ale intrygująca historia jego pierwszej żony, która zdaje się, przerastała geniusza intelektem: http://www.tagblatt.ch/index.jsp?artikel_id=950489&ressort=wissen . Ale najbardziej uderzające jest, że pod tym hasłem w google: http://www.google.de/search?hl=de&q=einstein+plagiat&meta= trudno się doszukać jednej stronki po angielsku, podczas, gdy na ogół jest dokładnie odwrotnie (tzn. wciskają się anglojęzyczne linki niepytane). Przejrzałem już wiele tysięcy stron w necie, ale takie wymowne blackouty na googlach widziałem tylko kilka razy, powody były zawsze strikt polityczne. I tu nie mam wątpliwości, że w tym temacie za pomocą ręcznego sterowania w necie jest też konsekwentnie uprawiana polityka ściemniania w grubym stylu (założyli filtr w botach googla :twisted:). Taka ręczna synchronizacja netu z naukowym (hmm, hmm! :lol:) establiszmentem i papirusowymi dziełami, można by rzec.
    Wracając do Twojego konceptu _jta_, wieloprzyczynowości zjawiska powstawania rozdziału ładunku, myślę, że jest on błędny. Zreflektuj, że większość zjawisk fizycznych, o ile wyjaśniono, to na bazie klarownego pojedynczego mechanizmu. Przypuszczam, że Jonizator dokładnie takiego pojedynczego mechanizmu szuka, a nie stu teorii-alibi potwierdzających jedynie bezradność ich twórców. Pozdrawiam.
    PS: Siema c_04!
    PS: Błędy w linkach poprawione.
  • #101
    c_04
    Poziom 21  
    siema;) nemo i found you... heheh...

    ja bym chcial zeby mi kol joniator wytlumaczyl czym rozni sie jego urzadzenie od wlaczonego telewizora postawionego przy gotujacej sie wodzie w czajniku bezprzewodowym
    pozdro;)
  • #102
    nemo07
    Poziom 36  
    c_04 napisał:
    ja bym chcial zeby mi kol joniator wytlumaczyl czym rozni się jego urzadzenie od wlaczonego telewizora postawionego przy gotujacej się wodzie w czajniku bezprzewodowym
    Odpowiedź jest, że w TV masz pozytywne napięcie anodowe, czyli TV jest generatorem jonów dodatnich. Pozdro.
  • #103
    c_04
    Poziom 21  
    to znaczy ze dziala to na mnie pozytywnie;)
    czyli jonizator negatywnie;)...

    a poza tym jakas roznica jest?

    wniosek z tego taki ze tv tez leczy
  • #104
    nemo07
    Poziom 36  
    c_04 napisał:
    to znaczy ze dziala to na mnie pozytywnie;)
    czyli jonizator negatywnie;)... a poza tym jakas roznica jest? wniosek z tego taki ze tv tez leczy
    Nie drzyj łacha, c_04! Wiesz chyba dobrze, że jest odwrotnie, co? :)
  • #105
    c_04
    Poziom 21  
    no ba;))
    ale wisz chcialbym sie w koncu dowiedziec co to daje ze se zjonizujesz cokolwiek... bo akurat kol jonizatoir tego nie powiedzial... bo co mnie obchodza chmury i pioruny??? przeciez ta wode podobno sie pije
    wiec jak to jest...?? heh poza tym podobno wody nie da sie zjonizowac a wg kol jonizatora sie da... to albo my jestesmy tacy niekumaci albo kolega joniator cos nas tu sciemnia;)
    puzdro

    p.s. wg mnie to leczniczych badz szkodliwych wlasciwosci wody nalezaloby sie doszukiwac w jej skladzie chemicznym bo tak naprawde pijemy roztwory lub mieszaniny roznych zwiazkow chemicznych... tyle ze na rozlozenie roztworu z powrotem na czynniki pierwsze nie ma jakiegos prostego sposobu... byc moze taki jonizator odbiera czasteczkom ladunki a co za tymidzie powoduje ze maja one tendencje do przyklejania czegokolwiek w miejsce brakujacych wiazan lub elektronow... to i tak nic nie daje bo czym to niby mialoby sie zastapic przeciez nic nie dodajemy do tej wody... byc moze gdyby ladowac ja pozytywnie dodajac jakies wiazania albo elektrony wytracalaby ona inne tylko jakie?? heh wlasciwie to jaka jest roznica miedzy jednym elektronem a drugim?? to tylko nosniki ladunku (tzn same sa ladunkiem) wiec co to tak naprawde daje??

    heh juz tak na chlopski rozum probuje kumac... moze mi w koncu kolega jonizator wyjasni;)
  • #106
    etedio
    Poziom 24  
    Pół roku, blisko pięć stron postów i nadal nic nie wiadomo.

    Stawiam więc sprawę jasno - mamy podgrzany drucik jako katodę, coś innego jako anodę, zasilanie tego interesu kilkoma kilowoltami i parę wodną w powietrzu. Co się dzieje z tymi elektronami z katody? I co powstaje na wyjściu? Ewentualnie jeszcze czym to się różni od zwykłego jonizatora ostrzowego? Nic więcej nie oczekuje.

    Rozumiem już, że jak chodzi o ładowanie chmur to jest mnóstwo teorii, choć całkiem pewnego wyjaśnienia nie ma. Interesująca wydaję się natomiast ta "żywa woda". I tu kolejne proste pytanie - jest tam czysta elektroliza i wydzielanie ciepła czy też "coś jeszcze"? Ciekawy może być jeszcze wpływ pola magnetycznego na wodę, pisałem o tym w tym wątku.
  • #107
    nemo07
    Poziom 36  
    Wiesz co c_04? To nie kolega Jonizator zaczął o burzy i piorunach, tylko ktoś inny. Teraz temat dryfuje na temat wody pitnej. Jutro będzie przy kulturach LC² w jogurcie, a pojutrze o pieczeniu baraniny.... :lol: Pozdro

    PS: Ciekawe... O dowolnej porze dnia i nocy można w tym wątku zobaczyć: "Temat śledzi 13 użytkowników". Zauważyliście?
  • #108
    etedio
    Poziom 24  
    W formie sprostowania przypominam:

    jonizator napisał:
    I jeszcze jedno wcale nie przesadziłem z piorunami i zawieszaniem się komputerów. Mam na to dowody praktyczne i uzasadnienie teoretyczne. Proszę pamiętać, że w eletryczności atmosferycznej wiele rzeczy jest do wyjaśnienia. Nie wyjaśniono np. do tej pory jak się rozdziela ładunek w chmurach, który, jak wiadomo, jest źródłem piorunów i blyskawic.

    A inna sprawa, że to było w odpowiedzi na mój zarzut:
    etedio napisał:
    A na koniec to lekko przesadził z tymi piorunami i wieszaniem się komputera :wink:



    I rzeczywiście temat jest na najlepszej drodze do zamknięcia. Dlatego proszę po prostu o jasne odpowiedzi na moje pytania.
  • #109
    c_04
    Poziom 21  
    etedio: nie uzyskasz tych odpowiedzi hehehehe... a o elektrolizie juz bylo
    nemo: o bakteriach w jogurcie to juz chyba nie bo tez juz byl taki watek... tylko nie pamietam czy w tym temacie;) nie chce mi sie tego czytac jeszcze raz

    po mojemu to jak ktos tam napisal: bujda na resorach czy jakos tak;)
    ja wam powiem podstawowa zasade ekonomii: najwazniejsze miec towar (produkt) potem sie mozna martwic jak go sprzedac... kol jonizator ma swoj jonizator a ze nikomu nie wyjasnil jak to dziala faktycznie to ludzie kupuja (lub nie) ow magiczny wynalazek wierzac w cuda jakie moze dokonac to ustrojstwo...
    tak jak pisalem elektroliza wody nic nie daje powoduje jedynie korozje elektrod jezeli nie sa ze zlota i potem ktos taki pije takie swinstwo wierzac w cudowna moc uzdrowicielska... kol jonizator nawet nie wyjawil takiego drobnego szczegolu czy te elektrody sa zanurzone w wodzie czy nie... jezeli tak to tak jw... jezeli nie to jonizuja ale powietrze;)
    pozdrowka
  • #110
    _jta_
    Specjalista elektronik
    nemo07 napisał:
    _jta_ napisał:
    nemo07 napisał:
    jak to kiedyś robił genialny plagiator, Einstein

    A skąd taka informacja, że Einstein był plagiatorem?...
    Witam! Polska stronka: http://www.daro.it.pl/albert_einstein.html.
    Angielska: http://www.nexusmagazine.com/articles/einstein.html.
    Tu jest zabawnie podsumowany dorobek "naukowy" geniusza (po niemiecku):

    Po niemiecku nie poczytam; na polskiej stronce nie znalazłem ani słowa o Einsteinie,
    za to sporo o magnetyzerach paliwa, co ponoć zwiększają moc silnika o 15%, i o energii
    orgonu, tudzież podobnych tematach, co czyni tę stronę mało wiarygodną.
    A co do angieskiej okazało się, że nie ma tego tekstu, i jest to stronka o UFO.
    Jeśli informacje mają pochodzić tylko z takich źródeł, to niewiele są warte.

    nemo07 napisał:
    Wracając do Twojego konceptu _jta_, wieloprzyczynowości zjawiska powstawania rozdziału ładunku, myślę, że jest on błędny. Zreflektuj, że większość zjawisk fizycznych, o ile wyjaśniono, to na bazie klarownego pojedynczego mechanizmu. Przypuszczam, że Jonizator dokładnie takiego pojedynczego mechanizmu szuka, a nie stu teorii-alibi potwierdzających jedynie bezradność ich twórców. Pozdrawiam.
    PS: Siema c_04!

    A weź pod uwagę choćby działanie tranzystora bipolarnego: jest kilka przyczyn
    prądu bazy. Prosty przykład na wielość mechanizmów jednego zjawiska.

    To, że zjawiska fizyczne zazwyczaj tłumaczy się jednym mechanizmem, jest
    rezultatem tego, że jak jest wiele mechanizmów, to uważa się to za wiele
    zjawisk, dzieli się na zjawiska elementarne, z których każde ma jeden...
    Czasami taki podział jest dość trudny - choćby moment magnetyczny atomu,
    na który oprócz momentu orbitalnego i spinowego nakłada się obrót Wignera.

    Wracając do burzy: energia piorunów pochodzi z pary wodnej - gdzieś woda
    została ogrzana, wyparowała, skropliła się w chmurze, i w końcu chmura się
    naładowała tak, że nastąpiło wyładowanie; samo parowanie wody zawiera
    wiele mechanizmów, woda może parować, bo ogrzeje ją Słońce, wulkan,
    albo czajnik elektryczny; paruje też po trochu bez ogrzewania, nawet lód
    sublimuje, a i przy spalaniu powstaje para wodna...
  • #111
    emil
    Poziom 15  
    Przeczytałem wszystkie napisane w tym temacie posty i po głębszej analizie doszedłem do wniosku iż ten "cudowny" jonizator to kolejna próba naciągnięcia ludzi. Całkowity brak danych technicznych-jak napisał jeden z forumowiczów- oraz brak tzw. testów klinicznych, które trwają sporo czasu skłania do sceptycznego podejścia do tego wynalazku.
  • #112
    avatar
    Poziom 35  
    emil napisał:
    Przeczytałem wszystkie napisane w tym temacie posty i po głębszej analizie doszedłem do wniosku iż ten "cudowny" jonizator to kolejna próba naciągnięcia ludzi. Całkowity brak danych technicznych-jak napisał jeden z forumowiczów- oraz brak tzw. testów klinicznych, które trwają sporo czasu skłania do sceptycznego podejścia do tego wynalazku.

    nom to sie zgadza coraz czescie ludzie , wpadaja na genialne wynalazki...ktore nie dzialaja albo juz ktos przedtem je wymyslil/odkryl to siwadczy tylko o tym ze coraz mniej zapamietujemy/uczymy sie ;/ ile to razy juz widzlem na forum wypowiedzi o nadsprawnosci :>
  • #113
    c_04
    Poziom 21  
    emil: dobrze kombinujesz;)

    rozmawialem dzisiaj z kolega chemikiem... powiedzial ze wode da sie zjonizowac tzn jest ona jonizowana dopoki do elektrod jest podlaczony prad... jezeli pradu zabraknie woda natychmiast wraca do normalnej postaci poniewaz zabawa elektronami w tym przypadku jest nietrwala...

    nemo i jta: to o czym rozmawiacie sa to tylko dywagacje i byc moze spekujacje jak moglby dzialac taki joniator o ile jeszcze jestescie w temacie;)

    avatar: zjawisko nadsprawnosci a wlasciwie jego termin uzywa sie przy konwersji np ruchu na prad, ciepla na inna energie (prawdopodobnie wzielo sie to z relacji do urzaden codziennego uzytku ktore wiadomo ile zuzywaja energii wiec cos co zuzywa mniej niz takie samo jest nadsprawne)... i jest to wynik energii wlozonej do tej jaka po przeliczeniu otrzymales... wiec jak podepniesz cos co pobiera 200W a oddaje w innej formie 300 mozna uznac za nadsprawnosc... jednakze obydwoje wiemy ze taki termin nie powinien istniec poniewaz nie da sie malo wlozyc a duzo wyjac (we wzorze E=mc2 mozesz manipulowac tylko masa)... podstawowa zasada zachowania energii wiec jezeli cos oddaje wiecej niz pobiera musi pobierac z innych zrodel np grawitacja, fale radiowe, plywy, bezwladnosc, ruchy powietrza itd... a to jest nazywane potocznie jako free energy;)) tylko do konca ona nie jest taka free bo w mysl zasady zachowania energii jezeli gdzies cos zabierzesz to gdzies bedzie brakowac;)) ciekawa rzecza byly pompy kawitacyjne... ale jak wiadomo nie ma nic a darmo;))... jako nadsprawne by mozna uznac baterie sloneczne a wrecz jako perpetum mobile;)) tylko ze zrodlem energii jest tu slonce ale jezeli na to patrzec pod katem dostarczania energii np jak do pieca wegiel, do auta benzyne... to jednak wyglada to troche inaczej... wiec nadsprawnosc??;)) reasumujac wiekszosc ukladow w ktorychuzyto terminu nadsprawnisc funkcjonuje na zasadzie kombinowania z rownowaga mas... czesto jest to np kolo a po obu stronach smigaja np kulki... z jednej strony blizej srodka z drugiej dalej... dostarczasz energie zeby zakrecic kolem i co jakis czas zeby nie stanelo;)) ale nie ma to nic wspolnego z energia ktora mozna by uzyskac z niczego... sorry ze tak po prostu napisalem ale chyba inaczej nie da sie wyjasnic tego terminu ktory i tak jest mocno naciagany i ma na celu raczej dzialania blizej nieokreslone (moze marketingowe) ale to tak jak na amerykanskich stronach: free download only 5$/month;)

    jacekwro: wracajac do Twojego wczesniejszego postu chcialbym zauwazyc ze to nie my powinnismy udac sie do specjalistow (mowa o lekarzach) tylko specjalisci powinni zajmowac sie takimi przypadkami kombinowania i podejmowac odpowiednie kroki i nie mam na mysli lekarzy... a jezeli my nie zaglebimy sie w temat i udowodnimy pozostalym ewentualnym kontrahentom bezcelowosci lub celowosci zakupu takich urzaden... to w przypadku jezeli sa one szkodliwe jak myslisz na czyim zdrowiu sie to odbije?? dlatego wg mnie dobrze sie dzieje ze taki temat powstal, ze sa tu odpowiedni ludzie i ze jest kol joniator... chociaz jak na razie wszystko przemawia na jego niekorzysc a on sam ciagle twierdzi ze to co ma wystarczy (dane np ile pradu pobiera urzadzenie;))...
    kol jacekwro zastanow sie troche o czym piszesz i nie bron tak byc moze naciagacza bo tych akurat u nas w kraju nie brakuje...
    jak to mowia dobra marka sama sie obroni... w przypadku kol joniatora powstaja tylko coraz to nowe zarzuty i ciagi pytan bez odpowiedzi
    pozdrawiam
    p.s. jak mozna porownywac zjawiska zachodzace w chmurach i na ziemii?? tam jest inne cisnienie, temperatura, wilgotnosc itd... my jestesmy tutaj wiec to tak jak porownywanie roweru do samochodu - jedno i drugie ma kola
  • #114
    nemo07
    Poziom 36  
    _jta_ napisał:
    Po niemiecku nie poczytam; na polskiej stronce nie znalazłem ani słowa o Einsteinie,... A co do angieskiej okazało się, że nie ma tego tekstu, i jest to stronka o UFO...
    Dziękuję za zwrócenie uwagi, _jta_! Koryguję (tam u góry też) wszystkie linki:
    http://www.daro.it.pl/albert_einstein.html
    http://www.nexusmagazine.com/articles/einstein.html
    http://home.arcor.de/rundbrief2005/rundbrief2005-1.htm
    http://www.tagblatt.ch/index.jsp?artikel_id=950489&ressort=wissen
    _jta_ napisał:
    Jeśli informacje mają pochodzić tylko z takich źródeł, to niewiele są warte....
    Zawsze sądziłem, że zadaniem naukowca jest dociekanie prawdy, nie konsumowanie wiedzy "objawionej", jak również, że argumenty się liczą, a nie referencje za nimi stojące. Bez urazy, _jta_, ale myślę, że gdyby wszyscy naukowcy myśleli tak, jak Ty, postęp w nauce byłby możliwy tylko wskutek "wypadków przy pracy", a wszelka wiedza doświadczyłaby stagnacji. Czyżbym się mylił? A wynalazcy? Thomas Edison na pewno nie wynalazłby żarówki, gdyby uległ tzw. chłopskiemu rozsądkowi i autorytetom, i pewnie nie mielibyśmy dziś peceta i wielu innych zabawek. Niektóre życiorysy mówią więcej niż tomy.
    Teraz masz poprawne linki. Po przeczytaniu będziesz miał okazję ustosunkować się zarówno do argumentów jak i do informacji tam zawartych. Pozdrawiam
  • #115
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Te linki rzeczywiście działają; co do E=m*c^2, to i polska, i angielska strona stawiają
    zarzut, o którym już pisałem, dlaczego jest fałszywy (sprawa publikacji Olinto De Pretto
    z 1904 r.) - fakt, że bezkrytycznie podali zarzut, którego fałsz widać od razu, jeśli tylko
    zajrzy się do prac De Pretto i Einsteina, nasuwa poważne wątpliwości co do rzetelności
    autorów tych tekstów; co do Poincare'go, to najwyraźniej przemilcza się fakt, że jego prace
    były publikowane w bardzo dziwnych czasopismach (z pamięci nie powiem jakich, ale
    były to takie, w których mało komu przyszłoby do głowy szukać czegoś z fizyki - raczej
    z metafizyki, z etyki), więc trudno przypuszczać, że Einstein je znał; to też trudno
    przegapić, jak się poczyta Poincare'go, więc znowu wygląda na oszustwo.

    Innych argumentów nie sprawdzałem - wiem z sympozjum, że naprodukowano
    takich fałszywych oskarżeń sporo, i chyba nie warto ustosunkowywać się do
    argumentacji kogoś, kogo w dwóch oczywistych sprawach przyłapano
    na kłamstwie - po prostu szkoda trochę na to czasu...

    A co do tego, że nie podawał, z czyich prac korzystał - Einstein nie pracował na
    uniwersytecie, tylko w urzędzie patentowym, i nie miał pojęcia, że coś takiego
    może się przydać - był przekonany, że jak on wie o jakiejś publikacji, to każdy
    inny też, i że w związku z tym podawanie tych publikacji jest zbędne.

    Niewątpliwie Einstein był tym, który się odważył, na łamach znanego pisma
    naukowego, podważyć kilka paradygmatów ówczesnej nauki. Inni albo pisali
    w ramach tych paradygmatów (np. Lorentz), albo w pismach nieznanych
    ówczesnym naukowcom (jak Poincare).

    Może jeszcze wspomnę o jednej sprawie - obserwacja zaćmienia Słońca,
    dokonana przez Eddingtona w 1919r. Nie jest jasne o co chodzi temu, kto
    o tym pisze: czyżby uważał, że ogólna teoria względności nie obowiązuje,
    że to zjawisko, które zaobserwował Eddington, nie występuje? Dziś polscy
    astronomowie wykorzystują je do odkrywania planet odległych o tysiące lat
    świetlnych! A stwierdzenie >>Oto kilka cytatów z podsumowania Poora:
    "Matematyczny wzór, za pomocą którego Einstein obliczył ugięcie promieni
    świetlnych przechodzących na krawędzi Słońca, jest dobrze znanym wzorem
    z zakresu optyki fizycznej"<< - tak się składa, że wzór z teorii Einsteina jest
    _inny_ - odsyłam do książki Landaua i Lifszica "Teoria pola".
    Czyli kolejne kłamstwo. Pytanie: czy gdyby rzeczywiście Eisteinowi było co
    zarzucać, to jego przeciwnicy potrzebowaliby kłamać? Myślę, że nie!

    No, nie! Przeczytałem kawałek dalej: "Środowisko fizyków również wspiera się
    na trójnogim stołku. Pierwszą z tych nóg jest fizyka Einsteina. Druga noga to
    zimna synteza, a trzecia to autodynamika". Co do "zimnej syntezy", brałem
    udział w badaniach, i zespół, w którym byłem, uznał, że nie ma ona miejsca!
    Gdyby to miała być podpora fizyki, to do jakich wniosków to prowadzi?
    Na pewno nie takiego, że fizycy starają się utrzymywać jakieś paradygmaty,
    i fałszować w tym celu wyniki badań. A nazwy "autodynamika" nie znam.


    A wracając do sprawy jonizatora (urządzenia) - profesor Andrzej Kajetan Wróblewski,
    jeden z największych polskich naukowców, podał kryteria, po których dość dobrze
    daje się rozpoznawać, czy w nauce coś jest zamierzonym oszustwem (i podaje
    liczne przykłady takich) - może by spróbować zastosować te kryteria?
  • #116
    c_04
    Poziom 21  
    jta: przytocz o jakie kryteria chodzi;) byc moze w koncu nazwiemy sprawe po imieniu i dalsza dyskusja bedzie zbedna
    pozdro;)
  • #117
    _jta_
    Specjalista elektronik
    c_04 napisał:
    jta: przytocz o jakie kryteria chodzi;) byc moze w koncu nazwiemy sprawe po imieniu i dalsza dyskusja bedzie zbedna
    pozdro;)

    AKW, Prawda i mity w fizyce, Ossolineum - Wydawnictwo PAN 1982,
    ISBN 83-04-01031-3, strony 137-138:
    Sądzę, że na podstawie przytoczonych przykładów czytelnicy mogą wyrobić sobie
    pogląd o cechach charakterystycznych twórczości pseudonaukowców. Kryteria,
    które pozwalają odróżnić prace pseudonaukowe od innych są dość oczywiste:
    1. Mania wielkości autora, który uważa, że jako jedyny zna prawdę, odnosi
    się pogardliwie do wszystkich uczonych z prawdziwego zdarzenia, zarzucając
    im w niewybrednych słowach konserwatyzm lub wręcz nieuctwo.
    2. Tekst pracy pseudonaukowej jest zwykle bełkotem polegającym albo na
    wprowadzeniu nowej terminologii znanej tylko autorowi, albo na posługiwaniu
    się słowami wprawdzie znanymi, ale przemieszanymi na zasadzie doboru
    przypadkowego (np. zmarszczki czasoprzestrzeni, ginekologia międzyplanetarna),
    co świadczy o ich niezrozumieniu przez autora.
    3. Ignorancja objawiająca się zarówno w nieznajomości dobrze ustalonych
    faktów, jak również w bezpodstawnym zaprzeczaniu a priori wszystkiemu, co
    nie zgadza się z poglądami autora.
    4. Kompletne niezrozumienie ducha nauki objawiające się w stawianiu "nauce
    oficjalnej" zarzutu, że nie potrafi na wszystko odpowiedzieć. Pseudonaukowiec
    nie rozumie, że nauka rozwija się właśnie dlatego, iż musi szukać odpowiedzi
    na wciąż nowe pytania.
    5. Pseudonaukowiec lubi także podpierać się wymyślonymi przez siebie
    autorytetami (jak np. "profesor" Adamski, którego związek z nauką polegał na
    tym, iż prowadził kawiarnię u podnóża Mount Palomar).
    [Adamski twierdził, że Rosjanie sfałszowali zdjęcia drugiej strony Księżyca]
    --------------------------------------------------------------------------------------------------------
    I przy okazji ciekawostka: AKW cytuje fragment z książki Gardnera "Fads and
    Fallacies in the Name of Science" tłumaczenie polskie B.Krzyżanowski, W.Zonn
    "Pseudonauka i pseudouczeni", PWN Warszawa 1966, który pokazuje, że Einstein
    był atakowany przez pseudonaukowców; dziś wciąż widzimy to samo (przykłady
    widzieliśmy właśnie w tym temacie - oskarżenia o plagiat). Moje wrażenie jest
    takie, że te kryteria mocno przekrywają się z kryteriami schizofrenii.

    Trochę mi zajęło wklepywanie tego tekstu; sporo jest w tej książce ciekawych
    informacji, ale jak trzeba będzie więcej, to chyba zapytam autora o zgodę,
    i zeskanuję jakieś fragmenty. Przypuszczam, że wykazanie czegokolwiek nic
    nie zmieni - w tej samej książce były przykłady z Adamskim, którego ponoć
    UFO zabrało na drugą stronę Księżyca (dlatego ta sprawa ze zdjęciami), czy
    też takim, co twierdził, że na biegunach Ziemi są dziury, ktoś naiwny po locie
    nad Byrda biegunem napisał, że trzeba było tego lotu, żeby obalić te teorie -
    nic z tego, nadal je głoszono, twierdząc że Byrd nad biegunem wcale nie był...
  • #118
    nemo07
    Poziom 36  
    Kolego _jta_!
    _jta_ napisał:
    ...zarzut, o którym już pisałem, dlaczego jest fałszywy (sprawa publikacji Olinto De Pretto z 1904 r.) - fakt, że bezkrytycznie podali zarzut, którego fałsz widać od razu, jeśli tylko zajrzy się do prac De Pretto i Einsteina,....
    Chcesz, żebym wierzył, że zaglądałeś, tak? O tym po tym. Chciałbym zwrócić Ci uwagę, że De Pretto na obydwu stronkach (które są zresztą identyczne w treści) był jedynie wspomniany, jako jeden z wielu i bynajmniej nie wyczerpuje listy - wystarczy chcieć, a można ich znaleźć wielu. I tak np. tu http://home.arcor.de/rundbrief2005/rundbrief2005-1.htm#_Toc97397555 czytamy: „Als großen Verdienst Albert Einsteins wird ihm zumindest die Gleichung E = mc² zugeschrieben. Doch auch hier eine herbe Enttäuschung: Eine weitgehend identische Gleichung wurde von dem Österreicher Fritz Hasenöhrl bereits zuvor - d.h. im Jahre.1904 - in den Annalen der Physik publiziert.“ – Austriak Fritz Hasenöhrl opublikował identyczne równanie (E = mc²) w Annalen der Physik w r. 1904 (Einstein w 1905, w tej samej instytucji!). To właśnie Annalen der Physik były w owym czasie światowym pępkiem nauk przyrodniczych i zarazem instytucją, w której wannabe-naukowiec Einstein miał dziwne koneksje i która wyniosła go na tron „geniusza wszech czasów“. Dalej piszesz:
    _jta_ napisał:
    ... fakt, (j.w*) ...nasuwa poważne wątpliwości co do rzetelności
    autorów tych tekstów; co do Poincare'go, to najwyraźniej przemilcza się fakt, że jego prace były publikowane w bardzo dziwnych czasopismach (z pamięci nie powiem jakich, ale były to takie, w których mało komu przyszłoby do głowy szukać czegoś z fizyki – raczej z metafizyki, z etyki), więc trudno przypuszczać, że Einstein je znał; ...
    Przyznam, że kiedy to czytałem, o mało mi widelec z ręki nie wypadł. Z pamięci nie powiesz, wiem, bo pamięć zawiodła. O to dowód - Encyclopedia Britanica nie tylko pamięta i nie przemilcza, ale pisze w samych superlatywach o Poincare. Pod http://www.britannica.com/eb/article?tocId=9060534 czytamy: „Henri Poincaré born April 29, 1854, Nancy, France died July 17, 1912, Paris. French mathematician, one of the greatest mathematicians and mathematical physicists at the end of 19th century. He made a series of profound innovations in geometry, the theory of differential equations, electromagnetism, topology, and the philosophy of mathematics.“ O takich referencjach Einstein, który kilka lat usilnie zabiegał o przyjęcie swojej pracy doktorskiej, mógł tylko pomarzyć! Jeżeli chcesz wynosić na piedestał Einsteina, poczytaj może najpierw jego biografię, ale nie tą z encyklopedii PWN (nie znasz języków? inni znają, popytaj). Dla chcącego nic trudnego, czyż nie tak? Tymczasem, aby podeprzeć, albo raczej naładować Twoją pamięć: http://www.google.pl/search?hl=pl&q=Poincare+publications+papers+works+&lr=
    _jta_ napisał:
    (...więc trudno przypuszczać, że Einstein je znał;*) to też trudno przegapić, jak się poczyta Poincare'go, więc znowu wygląda na oszustwo..

    Widzisz, _jta_ , tutaj mocno mnie rozczarowałeś i to w dwójnasób. Ty nie znasz Poincare, Einstein nie znał i w tym macie coś wspólnego. Więc jest tak: Obydwaj czytaliście Poincarego, obydwaj nie znaliście jego dorobku i z tego wynika, że to oszustwo? Podobne pokrętnej logiki nie spodziewałem się z Twojej strony i to jest sygnał, że jesteś spolaryzowany w temacie do tego stopnia, że rzeczowa dyskusja na argumenty nie dojdzie do skutku. W związku z tym, nie będę komentował dalszych Twoich wypowiedzi w tym poście z wyjątkiem tej jednej:
    _jta_ napisał:
    Innych argumentów nie sprawdzałem...
    Nie sprawdzałeś, rzucasz lekką ręką osądami („oszustwo“), nie znasz języków, i ten fakt używasz jako usprawiedliwianie, czy wymówkę, linki nie działają (tak naprawdę, dzieciak by te linki skorygował) ... przyznasz chyba, że zbyt wiele trudu sobie nie zadałeś w swoim wyrokowaniu na bazie książki Landaua i Lifszica. Tym bardziej, że chodzi tu raczej o swobodną dyskusję wiarygodności teorii ogólnej względności, a Ty taką dyskusję wykluczasz z góry. Bierzesz sobie swobodę przytaczania z rutyną autentycznego naukowca twierdzeń, które być może ten, czy inny jeszcze nie wyedukowany uczestnik forum weźmie za pewnik, podczas gdy wcale takim nie są. I choćby z tego względu trochę dystansu i rezerwy w pochopnych twierdzeniach byłoby wskazane.
    W temacie Einsteina-Plagiatora, dyskusję uważam za zamkniętą. Zainteresowanym chętnie odpowiem na pytania lub podam linki, o ile będę w stanie i czas pozwoli. :)
    ----------------------------------------------------------------------------------

    Wracając do tematu: Większość krytykantów zaniżyło swoimi dyletanckimi atakami (leżącymi nierzadko "poniżej pasa" i poza meritum sprawy) poziom dyskusji do tego stopnia, że ten wątek stał się istym śmietniskiem. To jest godne ubolewania. Jonizator swoją drogą wykazuje wiele wyrozumiałości i nadzwyczajne nerwy, i ma całą sympatię po mojej stronie.
    Odnośnie wynalazku Jonizatora kilka faktów wydaje się być niepodważalnymi:
    1. Urządzenie jest jonizatorem ładunków ujemnych. To może każdy sprawdzić, nikt nie podważał - cbdo!
    2. Urządzenie wykorzystuje zredukowane napięcie anodowe, więc ze względów czystości procesu jonizacji (zredukowana generacja ozonu, NOx etc.) należy co najmniej do grupy najlepszych tego typu urządzeń, jakie są dostępne na rynkach światowych. To jest mierzalne i może potwierzić fizyk.
    3. Jonizator twierdzi, nie odsłaniając detali o jakich jonach mowa, że jego aparat produkuje „ciężkie jony“. Ich istota jest więc raczej zagadką, również dla fizyka, jak można przypuszczać, gdyż trudno rozprawiać o czymś, czego natury się nie zna (aczkolwiek niektórzy potrafią).
    4. Takie urządzenia są na rynkach – a więc jest na nie realny popyt. Jeśli się komuś nie podoba, że inni kupują tego typu urządzenia, nie uprawnia go to do krytykowania klienta, a uporczywe bezpodstawne publicznie podnoszone zarzuty wobec producenta w cywilizowanym świecie regulują firmowi adwokaci. Wszystko inne, to przysłowiowe „szczekanie psów, karawana jedzie dalej“.
    Autentycznie zainteresowani jonizatorem spekulują z pewnością w pierwszej linii nad możliwością „skopiowania“ tego aparatu. Osobiście też chętnie skopiowałbym z ciekawości, gdyby czas pozwalał. Prościej byłoby po prostu kupić, ale jeszcze prościej byłoby, gdyby Jonizator odsłonił trochę wiedzy o „ciężkich jonach“.

    Jeżeli ten post miałby w jakiś sposób naruszać regulamin forum, proszę Moderatora o kasację.
    Pozdrawiam.
  • #119
    jonizator
    Poziom 14  
    Panie i Panowie!
    Nagromdziło się trochę spraw. Chętnie na nie odpowiem, ale mam teraz trochę zajęć. Muszę rozwiązać pewien problem z zasilaczem impulsowym do jonizatora i zajmuje mi to dużo czasu. Nawet w niedzielę (wczoraj) musiałem pracować.
    Serdecznie pozdrawiam.
    MS
  • #120
    _jta_
    Specjalista elektronik
    nemo07: Chcesz, żebym wierzył, że zaglądałeś, tak?

    Zaglądał mój kolega.

    nemo07: Austriak Fritz Hasenöhrl opublikował identyczne równanie (E = mc²)
    w Annalen der Physik w r. 1904 (Einstein w 1905, w tej samej instytucji!)

    Toż już tłumaczyłem: Einstein nie opublikował równania E=mc^2 w 1905!

    nemo07: O to dowód - Encyclopedia Britanica

    To, co zacytowałeś z EB, nie zaprzecza temu, co ja napisałem.

    nemo07: aby podeprzeć, albo raczej naładować Twoją pamięć: http://www.google.pl/search

    Google znajdują "około 21,700" wyników - o który chodzi? Nie mam zamiaru
    przeglądać tego wszystkiego, wybrałem jeden wyglądający na najbardziej
    sensowny - z tego, co mi Google wyświetliły - było to:
    http://www-groups.dcs.st-and.ac.uk/~history/Mathematicians/Poincare.html
    i nie znalazłem tam informacji sprzecznych z moim stwierdzeniem.
    Jeśli masz jakieś dane, które im zaprzeczają, to podaj konkretnie.

    nemo07: Podobne pokrętnej logiki nie spodziewałem się z Twojej strony i to
    jest sygnał, że jesteś spolaryzowany w temacie do tego stopnia, że rzeczowa
    dyskusja na argumenty nie dojdzie do skutku.

    W sytuacji, kiedy zamiast argumentów przedstawiasz oceny wyprowadzone
    z przekręcenia faktów, to nie mam jak dyskutować na argumenty. Moja logika
    jest taka: ktoś zarzuca Einsteinowi, że splagiatował prace Poincere'go; przy tym
    nie podaje, gdzie Poincare je opublikował, tylko - nie podając po temu podstaw
    - twierdzi, że Einstein musiał je znać; ktoś z moich znajomych przejrzał te prace
    Poincere'go, sprawdził, gdzie były publikowane, i wygłosił referat, w którym to
    podał - i były to dziwne czasopisma; jakieś potwierdzenie tego jest w tekście,
    który znalazłem przez Google - otóż jest tem wzmianka, że Poincere wygłosił
    wykład z matematyki dla... psychologów. I kto rozsądny będzie w czasopiśmie
    psychologicznym szukał prac z matematyki, żeby je splagiatować?
    I to jest jedna przesłanka. Ten, kto stawiał zarzuty, nawet jeśli nie podał, gdzie
    Poincare opublikował te prace, to albo wiedział, gdzie, albo nie mógł być pewien,
    czy rzeczywiście Poincare taką pracę opublikował. To druga przesłanka.
    I z tych dwóch przesłanek wnioskuję, że ten stawiający zarzuty Eisteinowi
    oszukuje, bo gdyby sprawdził, i gdyby chciał uczciwie przedstawić sprawę,
    to rzetelnie by poinformował, na ile Einstein mógł znać prace Poincere'go.
    A gdyby nie sprawdził, to napisałby "nie wiem, czy Einstein znał te prace....".

    Co do ksiązki Landaua i Lifszica - rzeczywiście nie zadałem sobie wiele trudu,
    pamiętam jeszcze ze studiów, że ta sprawa (niezgodności między wzorami
    z ogólnej teorii względności - równanie eikonału, a optyką znaną wcześniej)
    jest tam przedstawiona, autorzy podkreślają, że jest taka różnica, nawet nie
    musiałem się wysilać, żeby sobie o tym przypomnieć (dobrze to podkreślili).

    A co z "zimną syntezą"? Jak rozumiem, jest to uzasadnienie faktu, że fizycy
    popierają Einsteina. I jest ono fałszywe - czyli, gdyby Einstein był plagiatorem,
    to fizycy nie mieliby powodu go popierać. A jednak - sami autorzy oskarżeń
    wysuwanych przeciw Einsteinowi to potwierdzili - fizycy go popierają....


    nemo07: 1. urządzenie jest jonizatorem ładunków ujemnych. To może każdy
    sprawdzić, nikt nie podważał - cbdo!

    A co to znaczy jonizator ładunków (lub: jonizować ładunki)?
    I pozwolę sobie zauważyć, że nic mi nie wiadomo o tym, by ktokolwiek
    sprawdzał, czy to urządzenie cokolwiek jonizuje! Choćby dlatego, że
    producent za takie sprawdzanie chciałby dostać pieniądze.

    nemo07: 2. urządzenie wykorzystuje zredukowane napięcie anodowe, więc
    ze względów czystości procesu jonizacji (zredukowana generacja ozonu, NOx
    etc.) należy co najmniej do grupy najlepszych tego typu urządzeń, jakie są
    dostępne na rynkach światowych. To jest mierzalne i może potwierzić fizyk.

    Ale (-> odpowiedź na 1) żaden fizyk tego nie mierzył. Więc co ma potwierdzić?

    nemo07: 3. Jonizator twierdzi, nie odsłaniając detali o jakich jonach mowa,
    że jego aparat produkuje „ciężkie jony“. Ich istota jest więc raczej zagadką,
    również dla fizyka, jak można przypuszczać, gdyż trudno rozprawiać o czymś,
    czego natury się nie zna (aczkolwiek niektórzy potrafią).

    Pozwolę sobie zauważyć, że kolega jonizator - o ile pamiętam - nie twierdzi, że
    te jony wykrył, ich istnienie jak na razie wygląda tylko na "pobożne życzenie".
    Istota jonów, które mogłyby być wytwarzane, nie jest zagadką dla fizyków:
    co najwyżej może być kwestia, czy są i jakie znane fizykom jony to mają być.

    Pozwolę sobie również zauważyć, że inna firma, produkująca jonizatory kilka
    razy tańsze, przesłała swój jonizator do zbadania i ma konkretne wyniki badań.

    nemo07: 4. Takie urządzenia są na rynkach – a więc jest na nie realny popyt.

    Na rynkach jest wiele urządzeń, których producenci oszukują klientów co do
    ich funkcjonowania. Mi taka sytuacja nie odpowiada, a Tobie?

    nemo07: Autentycznie zainteresowani jonizatorem spekulują z pewnością
    w pierwszej linii nad możliwością „skopiowania“ tego aparatu.

    Opublikowałem kilka pomysłów, jak można zrobić inny aparat produkujący
    jony ujemne, w tym taki, który dawałby głównie ciężkie jony (aparat, o którym
    dyskutujemy, sam z siebie nie wytwarza ciężkich jonów - to znaczy istotnie
    cięższych od cząsteczek powietrza, dwutlenku węgla, itp. - co najwyżej mogłyby
    one powstawać później - i brak nam przesłanek do stwierdzenia, że powstają),
    więc kopiowanie jest mało sensowne - lepiej skorzystać z moich pomysłów,
    mają tylko taką "wadę", że jakby ktoś chciał coś takiego robić i sprzedawać za
    mocno wygórowaną cenę, to ich nie może opatentować, by zakazać innym.

    Korekta: coś sobie przypominam, że jakaś przesłanka do twierdzenia, że ciężkie
    jony powstają, kiedy używa się jonizatora kolegi Sobolewskiego - nie byłą ona
    co prawda jasno sprecyzowana, ale była sugerowana: mianowicie ponoć nie da
    się wykryć przewodzenia prądu przez powietrze zjonizowane tym aparatem, co
    dowodzi braku lekkich jonów (bo te przewodzą), więc wniosek, że są ciężkie;
    trochę mi to przypomina rozumowanie: jak wyglądałoby krzesło, na którym siedzi
    niewidzialny kot? tak, jak to? a więc na tym krześle siedzi niewidzialny kot!