Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

27 Wrz 2011 13:44 3664 24
  • Poziom 9  
    Witam,

    mam problem z HDD, który padł mi w laptopie => SAMSUNG SPINPOINT HM500LI, 500GB, 5400 rpm, SATA.
    Nie widać go pod WINXP ani w samym lapku ani w innym komputerze, gdzie jest podpięty jako drugi dysk.
    Pod WIN nie da się odczytać SMART -> CrystalDiskInfo go oczywiście nie widzi.

    Dysk jest jeszcze do lutego 2012 na gwarancji, więc w razie czego wymienię go sobie na nowy na gwarancji.
    Najbardziej oczywiście zależy mi na odzyskaniu danych. Nawet jakbym miał stracić ten dysk, to i tak dane są dla mnie o wiele cenniejsze.

    W chwili obecnej poza próbą odczytania SMART niczego z nim nie robiłem.

    Słychać, że dysk się uruchamia i pracuje.
    Nic w nim nie stukało i nic w nim nie stuka nadal.
    BIOS go wykrywa.

    Na dysku są cztery partycje, w tym systemowa WINXP.
    Wszystkie partycje to NTFS. Nie są szyfrowane.

    Ponieważ to duży dysk, jak na razie przygotowałem inny dysk (750GB SATA) do wykonania kopii posektorowej.

    Chciałbym się dowiedzieć co myślicie o moim przypadku oraz co, jak i jakiej kolejności powinienem wykonać.
    Przeczytałem masę tematów, ale łącznie wszystkich informacji jest taka masa, że boję się zrobić coś niewłaściwie lub w niewłaściwej kolejności.

    Pozdrawiam.
  • Poziom 9  
    Na początek podejrzałem tego SAMSUNGA programem MHDD.

    Podłączam dysk w MHDD:

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    Wczytuję dysk i wykonuję komendę EID:

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI


    Czas na SMART.
    Odczyt SMART dał takie informacje:

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    I kontynuacja:

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    Zacząłem skanować ten dysk w MHDD, klikając 2x F4.
    Było pięknie do osiągnięcia 4,5%.
    A potem, to co widać poniżej:

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI


    Potem wziąłem się za zrobienie kopii posektorowej.
    Przerwałem po 15 godzinach i osiągnięciu zaledwie 10%.
    Normalnie cały dysk powinien zostać sklonowany w ciągu ok 2 godzin.

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    Co teraz powinienem zrobić?
    Na danych oczywiście zależy mi BARDZO, ale to BARDZO.
    Czekam na Wasze wskazówki i pomoc.
  • Poziom 43  
    HD Clone nie zawsze radzi sobie z uszkodzonymi dyskami (dysk się potrafi zawiesić a program uparcie próbuje go czytać - postęp zajmuje sporo czasu a nic się nie kopiuje). Zrób to za pomocą dosowej wersji DMDE (ze znanych mi ten pogram najlepiej radzi sobie z uszkodzonymi dyskami) - gdy natrafisz na uszkodzony obszar przerwij i zacznij jeszcze raz z opcją Kopia wsteczna. Napisz jak poszło.
  • Poziom 9  
    Od rana jeszcze raz skanowałem ten dysk MHDD.
    Załączam screeny:

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    A tu zdjęcie po zatrzymaniu skanowania:
    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI


    No dobra, zaraz nagrywam DMDE i próbuję znów wykonać kopię posektorową.

    Dodano po 1 [godziny] 10 [minuty]:

    Oto zdjęcia wyników z GSmartControl, który odpaliłem z płyty Parted Magic 6.6:

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI


    Niestety, żadnego testu (krótkiego i pełnego) nie udało mi się na tym dysku ukończyć, bowiem dysk znikał.

    Dodano po 5 [godziny] 17 [minuty]:

    @helmud7543, kopiowanie DMDE 2.2.3 rozpoczynałem kilka razy, niestety ani razu nie udało mi się przejść 4,5%. DMDE wyrzucał error. Kopii posektorowej więc nie mam.

    Wszystko na zdjęciach poniżej:

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    Padł mi HDD SAMSUNG SPINPOINT HM500LI

    Jak widać DMDE na razie nie pomógł.
    Może jakieś inne propozycje?

    Pozdrawiam serdecznie.
  • Specjalista HDD Recovery
    Kolego a ty chcesz cudu nad wisłą ? Czy może to co możliwe ?.
    1) BAD fizyczny jak nie da się czytać to tylko głowice albo zapomnij (Uszkodzenie powierzchni).
    2) BAD logiczny to możliwe uszkodzenie danych
    3) Sprawdź taśmę łączącą bo ma błędy parametr 199 i 197
    4) Kopia posektorowa wstecz z pominięciem BAD-ów zasadniczo wykona odczyt tego co możliwe a nie wszystkiego bez względu na stan.
    5) ddrescue linuxowe jest alternatywą ale też cudu nie wykona. http://www.gnu.org/s/ddrescue/manual/ddrescue_manual.html
  • Poziom 9  
    Jasne, że najlepszy byłby cud, bo dysk nie ma nawet półtora roku, a kaszanka jest taka jak widać.
    Jednakże chcę zrobić wszystko co jest tylko możliwe aby odzyskać dane, więc Twój sarkazm nie jest na miejscu.
    Taśmę sprawdzę, ale ten parametr po wyeliminowaniu przyczyny chyba nie jest zerowany, więc pozostanie taki jaki jest.
    Spróbuję więc robić kopiowanie danych spod jakiegoś LiveCD.

    Nadal jednak pozostaje dla mnie niewiadomą przyczyna takiego padu dysku.
    Z jakiego powodu dysk normalnie działający pada tak drastycznie w ciągu jednej chwili?
    To mnie interesuje również pod kątem wyciągnięcia wniosków i zapobiegania podobnym sytuacjom w przyszłości.
    Utrata 500GB krytycznych danych kilku firm, danych dowodowych to jest koszmar, który właśnie mnie dopadł.
  • Poziom 13  
    MaxRex napisał:
    Jasne, że najlepszy byłby cud, bo dysk nie ma nawet półtora roku, a kaszanka jest taka jak widać.
    Jednakże chcę zrobić wszystko co jest tylko możliwe aby odzyskać dane, więc Twój sarkazm nie jest na miejscu.
    Taśmę sprawdzę, ale ten parametr po wyeliminowaniu przyczyny chyba nie jest zerowany, więc pozostanie taki jaki jest.
    Spróbuję więc robić kopiowanie danych spod jakiegoś LiveCD.

    Nadal jednak pozostaje dla mnie niewiadomą przyczyna takiego padu dysku.
    Z jakiego powodu dysk normalnie działający pada tak drastycznie w ciągu jednej chwili?
    To mnie interesuje również pod kątem wyciągnięcia wniosków i zapobiegania podobnym sytuacjom w przyszłości.
    Utrata 500GB krytycznych danych kilku firm, danych dowodowych to jest koszmar, który właśnie mnie dopadł.


    Sprawdź interfejsem błędy, bo tak jak u mnie, padł z dnia na dzień (odłączyłem od kompa, przyłączyłem i kiszka). Z informacji otrzymanych na tym forum wiem, że przy wyjmowaniu dysku pojawiły się błędy logiczne w service area i dlatego masz bad block na dysku.
    Z tego co się dowiedziałem to koszt naprawy SA to od 300 zł w górę.
    Ja jeszcze swojego do naprawy nie oddałem, ale czy w Twoim wypadku nie opłaca się wydać 300 zł lub trochę więcej?
    Bo katowanie tego dysku chyba nie będzie mu służyło ....
  • Poziom 43  
    Co z tą kopią wsteczną (używałeś tej opcji)? Z tego co wiem to działa tak samo ale zaczyna "od tyłu" i kontynuuje w kierunku początkowych obszarów. Potem ewentualnie można spróbować "dokopiować" (czyli ja np: robię konkretny zakres LBA z którym były problemy).
  • Poziom 9  
    @AndrzejF - z kolei u mnie nie robiłem nic. Laptop stoi na biurku nieruszany z miejsca już od 10 miesięcy, bo poza nim pracuję jeszcze na innych maszynach.
    Zawsze miał długie uptime'y, ale przecież to nic zdrożnego. Chodził po kilka dni bez przerwy tak jak i inne moje maszyny.
    Z tego co piszesz wynikałoby, że naprawa SA mogłaby przywrócić możliwość odczytu danych?
    Bo tak naprawdę tylko to mnie interesuje. Dysk spokojnie może lecieć do kosza, jeżeli będzie trzeba.
    Co do naprawy, to faktycznie koszt 300PLN i troszkę więcej nie jest tragiczny, zwłaszcza biorąc pod uwagę wagę tych danych dla mnie.
    Dlatego zaczynam szukać firmy do naprawy SA w Warszawie.
    Może kogoś polecacie, kto się już wykazał w takich przypadkach jak mój?





    @helmud7543, tak jak widać na zdjęciach - oczywiście posłuchałem Twojej rady i robiłem z opcją kopii wstecznej. Niestety nie pomogło.

    W moim odczuciu wygląda to tak, że można odczytać tylko kawałek początku i końca dysku, a w środku są TYLKO i wyłącznie BADy.
    Dlatego nie bardzo wiem jak może się coś takiego stać w jednym momencie?
    Padła głowica czy SA? Nie mam doświadczenia, ale żeby padła od razu prawie cała powierzchnia dysku?

    No nic - szukam przez wujka G serwisu w Warszawie.
  • Poziom 43  
    Ile procent zrobił od początku i ile od końca?
  • Poziom 9  
    Od początku 4,5% od końca trochę ponad 2%.
  • Poziom 43  
    Nie mam już propozycji - migol21 radził kopiować z ignorowaniem błędów odczytu - i chyba to jest jedyne sensowne wyjście poza oddaniem do specjalistów. Jeśli tylko dysk się nie zawiesi w trakcie to to, co się da odczytać, będzie skopiowane (ale może to sporo potrwać - mój ostatni rekord to kopiowanie uszkodzonego dysku 250GB przez prawie dwa tygodnie - obszar uszkodzeń wynosił ok 2GB, prawie wszystkie dane udało się jednak odzyskać).
  • Specjalista HDD Recovery
    No to znam osobę która kopiowała 1 TB przez 3 miesiące. Większość potrzebnych danych ma choć nie wszystkie.
  • Poziom 9  
    A czym tak zawzięcie kopiował?
    Poza tym ciężko nastawiać się na tak długoterminowe odzyskiwanie, gdy się nie ma UPSa.
    U mnie w domu co jakiś czas bywają skoki napięcia oraz takie jednominutowe braki w zasilaniu w ogóle.
  • Poziom 43  
    Awaryjne zasilanie nie musi być choć jest mocno zalecane. Jeśli np: zanik nastąpiłby przy powiedzmy 20000 LBA to po przywróceniu zasilania zaczynasz od tego miejsca ustawiając parametry dla dysku źródłowego i docelowego po przywróceniu zasilania i jedziesz.
  • Poziom 9  
    OK, dzięki - warto wiedzieć, bo różne rzeczy potrafią się dziać :)
    Poza tym skąd będę wiedział przy jakim LBA komp się wyłączył?
    Przecież jak do stacjonarnego kompa odetnę zasilanie to zdechnie wszystko od razu :)
    Nie będę wiedział na jakim etapie...
  • Poziom 43  
    Co jakiś czas obserwuj na jakim jest etapie.
  • Poziom 9  
    Mam taką kwestię, że z LiveCD widzę ten padnięty dysk i jego partycje z częścią plików. Chciałbym jednak uruchomić DMDE spod płyty Bart PE, ale jak uruchomię środowisko WIN z BartPE, to tego dysku nie widać. DMDE pod WIN oczywiście też nie...

    Poza tym spod LiveCD skopiowałem troszkę danych - wybiórczo - to co było widać.
    Jednakże najciekawsze jest to, że gdy uruchamiam komputer z LiveCD i widzę padnięty dysk, to za każdym razem widzę inne pliki... Dzięki temu raz widzę na określonej partycji katalogi X, Y, Z, a następnym razem G, H, J. Oczywiście kopiuję co się da i po ponownym restarcie staram się dokończyć, ale to nie zawsze się udaje.

    Czy takie objawy coś Wam mówią o usterce dysku? Oczywiście poza tym, że dane na dysku są, tylko jest problem z dostępem do nich?
  • Poziom 43  
    Nie mam pojęcia co może być z nim nie tak. Jeśli DMDE nie widzi a Linux tak to dokończ kopiowanie narzędziem DD z odpowiednimi opcjami oczywiście.
  • Poziom 9  
    Pod linuksem widać dysk, ale raz jedne katalogi a raz inne.
    To jest najciekawsze i najdziwniejsze...
    No nic. Poczytam opis ddrescue i spróbuję nim zadziałać.





    Poczytałem i jak na razie dd i ddrescue to dla mnie zbyt skomplikowane ze względu na składnię narzędzia. Nie potrafiłbym napisać poprawnej składni kopiowania całego jednego dysku na drugi tak, abym był w 100% pewny, że jest poprawna...
    A skoro nie miałbym takiej pewności, to wolę nie ryzykować uszkodzenia danych na padającym dysku.

    Na płycie Parted Magic 6.6 znalazłem coś co się zwie CloneZilla - narzędzie do klonowania\kopiowania całych partycji lub dysków. Coś o tym narzędziu możecie powiedzieć? Bo na pewno nie bez powodu znalazło się tej na płycie ?


    Na tej płycie jest też dd i ddrescue, ale tak jak napisałem powyżej - sam za nic nie podejmuję się ich użyć ze względu na możliwość wyrządzenia samemu sobie niezłego kuku :)





    Czy taka komenda wystarczy, czy jeszcze jakieś parametry trzeba dodać...?
    Trzeba zakładać wcześniej partycje? Bo mnie się wydaje, że nie...?

    dd if=/dev/hdX of=/dev/hdZ

    Gdzie X to dysk źródłowy (ma 4 partycje NTFS), a Z to dysk docelowy bez żadnej założonej partycji.






    W manualu ddrescue widzę, że:

    Example 1: Rescue a whole disc with two ext2 partitions in /dev/hda to /dev/hdb.
    Note: you do not need to partition /dev/hdb beforehand, but if the partition table on /dev/hda is damaged, you'll need to recreate it somehow on /dev/hdb.

    ddrescue -f -n /dev/hda /dev/hdb logfile
    ddrescue -d -f -r3 /dev/hda /dev/hdb logfile
    fdisk /dev/hdb
    e2fsck -v -f /dev/hdb1
    e2fsck -v -f /dev/hdb2


    Czy w takim razie u mnie, gdzie mam 4 partycje NTFS to będzie wyglądało tak:

    ddrescue -f -n /dev/hda /dev/hdb logfile
    ddrescue -d -f -r3 /dev/hda /dev/hdb logfile
    fdisk /dev/hdb
    e2fsck -v -f /dev/hdb1
    e2fsck -v -f /dev/hdb2
    e2fsck -v -f /dev/hdb3
    e2fsck -v -f /dev/hdb4

    Czy wszystkie parametry są potrzebne i co oznaczają?
    Po co fdiskiem sprawdzany jest docelowy dysk?
    Nie znam linuksa więc proszę o helpa...
  • Poziom 43  
    A nie można najprościej: dd if=/dev/sda of=/dev/sdb gdzie SDA to napęd źródłowy, SDB - docelowy. Ewentualnie dd if=/dev/sda of=/dev/sdb conv=noerror (conv to opcje konwersji, jedna z nich - no error powoduje że program kontynuuje kopiowanie przy błędach odczytu). To kopia posektorowa więc system plików Cię nie obchodzi tylko urządzenie. Nie pomyl tylko dysku źródłowego z docelowym, chyba nie muszę pisać dlaczego...
  • Poziom 9  
    @helmud7543, OK, czyli dobrze napisałem na początku. Uruchomię z opcją conv=noerror - tak jak piszesz. Dysku nie pomylę :)

    Przechodzę szybkie szkolenie z linuksa i jest całkiem fajny, tylko, że ja się odzwyczaiłem od konsoli, bo ostatnio używałem jej jakieś dwadzieścia lat temu używając Pascala... :D
  • Poziom 9  
    Od 1.X. nie ruszałem dysku, bowiem doszedłem do wniosku, że takie "katowanie" dysku kolejnymi próbami odczytu tylko może pogorszyć sprawę.

    Wczoraj dzwoniłem do serwisu w Warszawie - niedaleko mnie - dzisiaj jadę dać tam dysk na bezpłatną diagnostykę.
    Rozmowa z pracownikiem serwisu potwierdziła to, czego się domyślałem - taka ilość BADów, to nie faktyczne uszkodzenie powierzchni dysku, ale prawdopodobnie dość często występujące w SAMSUNGach uszkodzenie jednej z głowic. Nie bardzo jest bowiem możliwe, żeby nagle na powierzchni HDD w ciągu jednej minuty zrobiło się 90% BADów.

    Podobno wszystkie dane się po naprawie da odzyskać i nie będzie to dużo kosztowało.

    Dam znać co i jak.
  • Poziom 43  
    Dobre rozwiązanie. Tyle, że dopóki dysk czyta dane to można część danych odzyskać w domu. Miałem dwa takie przypadki czyli "wędrujące uszkodzenia" = uszkodzenie głowic. Odzyskałem praktycznie wszystkie dane (system nawet na kopii normalnie odpalił) następującym sposobem - wielokrotne kopia posektorowa z pominięciem uszkodzonych sektorów (4 przebiegi na jednym, 3 na drugim dysku). Przy takim układzie (pomijanie uszkodzonych sektorów) program nie mogąc odczytać danego sektora zapisuje jego odpowiednik na dysku docelowym zerami lub w ogóle nie zapisuje (tego nie wiem dokładnie). Przy kolejnych przebiegach wcześniej nieczytelne sektory zostały odczytane. Warunek: dysk nie może się zawieszać bo wtedy to syzyfowa praca w domu, i drugi warunek - jak dysk przestanie czytać i np: zacznie stukać to koniec pracy - jeśli głowica się oderwała to może rysować talerze więc w takim wypadku już nie ryzykujemy i nie próbujemy odczytywać dysku tylko oddajemy do serwisu.
  • Poziom 9  
    @helmud7543, zgadza się, to działa tak jak piszesz, tylko tam gdzie narzędzie nie może przeczytać nie wpisuje zer tylko pozostawia puste miejsce i w kolejnych przebiegach je w miarę możliwości uzupełnia.

    Ten mój dysk nie stuka i nie puka, więc głowica się nie urwała i nie rysuje talerzy. Dysk działa jak działał - chodzi cichutko natomiast po prostu prawie cały dysk to jedno wielkie pole BADów. To nie jest normalne, a jak poczytałem opisy usterek na stronie firmy odzyskującej dane, to jest właśnie usterka głowicy lub strefy serwisowej.

    No nic, zobaczymy jak wyjdzie diagnostyka - 10-20 minut na miejscu, od ręki i za darmo.
    Stwierdziłem, że na tym dysku mam za dużo ważnych danych, abym mógł ryzykować ich utratę swoją zabawą :)
    Już i tak dałem ciała na maxa, bo ostatni porządny backup jest sprzed... 8 miesięcy.
    Także trzeba odzyskać dane i odrobić lekcję z truizmu jakim jest backupowanie danych.
    Tylko jak tutaj backupować 500GB danych? Jak odzyskam dane, zacznę szukać jakichś rozwiązań na efektywne backupowanie, ciekawe jakie są teraz dostępne rozwiązania dla takich domowych userów jak ja...

    Pozdrawiam Cię.