Witam.
Szukam czytam i identycznego przypadku na razie na forum nie znalazłem.
Problem pojawiał się czasami to znaczy że po paru próbach i majstrowaniu kluczykami, centralnym, w końcu zakręcił aż do dzisiejszego poranka kiedy zrobiła się cisza i nic nie pomagało.
Dziś po nocy (autko pod chmurką) przekręcam kluczyk kontrolki ładnie gasną (żadnych nieprawidłowości) chce odpalić a tu cisza. Próbuję zamykać centralny, zmieniam kluczyk i cały czas to samo - cisza przy próbie odpalenia. Pomiar napięcia akumulatora wykazuje 12,5V po przekręceniu kluczyka w stacyjce bez odpalania 11,6V (włączony nawiew). Łapie gościa Peugeota Partnera który na solidnych kablach użycza mi swój akumulator do rozruchu i dalej cisza. Zdesperowany odpalam poprzez zaciągnięcie. Po przejechaniu około 20 km. Gaszę silnik i o dziwo odpalam bez problemu. Od czego zacząć, bo mechanicy sugerują wymianę rozrusznika, który wyjęli na stół, podłączyli pod zasilanie i kręci. Niby lekko szczotki zużyte, niby lekkie luzy na tulejach. Jedyne co dało do myślenia to fakt że gumowa izolacja miedzianej plecionki która wchodzi przez dziurę w obudowie od "automatu" do szczotek w rozruszniku dziwnie zniszczona i podejrzenie że może gdzieś zwierać do masy (obudowy). Pytanie czy gdyby tam robiło się zwarcie to mógłby być taki objaw, że cisza przy próbie odpalania i dlaczego po przejechaniu tych kilometrów odpalił?
Jeśli ktoś może coś poradzić to będę wdzięczny.
Szukam czytam i identycznego przypadku na razie na forum nie znalazłem.
Problem pojawiał się czasami to znaczy że po paru próbach i majstrowaniu kluczykami, centralnym, w końcu zakręcił aż do dzisiejszego poranka kiedy zrobiła się cisza i nic nie pomagało.
Dziś po nocy (autko pod chmurką) przekręcam kluczyk kontrolki ładnie gasną (żadnych nieprawidłowości) chce odpalić a tu cisza. Próbuję zamykać centralny, zmieniam kluczyk i cały czas to samo - cisza przy próbie odpalenia. Pomiar napięcia akumulatora wykazuje 12,5V po przekręceniu kluczyka w stacyjce bez odpalania 11,6V (włączony nawiew). Łapie gościa Peugeota Partnera który na solidnych kablach użycza mi swój akumulator do rozruchu i dalej cisza. Zdesperowany odpalam poprzez zaciągnięcie. Po przejechaniu około 20 km. Gaszę silnik i o dziwo odpalam bez problemu. Od czego zacząć, bo mechanicy sugerują wymianę rozrusznika, który wyjęli na stół, podłączyli pod zasilanie i kręci. Niby lekko szczotki zużyte, niby lekkie luzy na tulejach. Jedyne co dało do myślenia to fakt że gumowa izolacja miedzianej plecionki która wchodzi przez dziurę w obudowie od "automatu" do szczotek w rozruszniku dziwnie zniszczona i podejrzenie że może gdzieś zwierać do masy (obudowy). Pytanie czy gdyby tam robiło się zwarcie to mógłby być taki objaw, że cisza przy próbie odpalania i dlaczego po przejechaniu tych kilometrów odpalił?
Jeśli ktoś może coś poradzić to będę wdzięczny.