Witam.
Mam kolejną już Astrę F, z którą mam problem. Tym razem jest to jak w temacie. Problemy przy większych prędkościach...
Problem zaczął się niedawno na trasie Wrocław Bytom (A4 góra Św.Anny) do tego momentu Asterka leciała rewelacyjnie (4-4,5 tys obrotów około 150-160km/h) lecz w pewnym momencie poczułem wibracje na kierownicy i zaczęła walić jak wściekła...
Od tego momentu prędkość maksymalna to około 80km/h bo mniej więcej przy tej prędkości zaczyna strzelać i szarpać. To strzelanie słychać jakby po prawej stronie przedniego zawieszenia.
Jako laik sprawdzałem aparat zapłonowy (wymiana na 100% sprawny z 2 Astry tego samego typu)bo spodziewałem się, iż to jakiś problem z nim lub ze świecami tudzież z przewodami jednakże problem nadal występuje.
Nie ma znaczenia czy jest w danej chwili na Lpg czy benzynie.
Myślałem też, że to wina obrotów, bo na 5 biegu maks jak 2tys nie przekręcę, żeby nie waliło i auto nie traciło mocy ale na 1-3 zamykam obrotomierz na 4tys a autko zbiera się jak wściekłe (czyt normalnie
)..
W końcu siadłem z kumplem tylko tym razem to on za kółko a ja obok i ewidentnie czuć walenie na prawym kole...
Moje pytanie brzmi czy to problem z tarczą?
Czy tez z całym układem przeniesienia napędu?
Zatem?
Mam kolejną już Astrę F, z którą mam problem. Tym razem jest to jak w temacie. Problemy przy większych prędkościach...
Problem zaczął się niedawno na trasie Wrocław Bytom (A4 góra Św.Anny) do tego momentu Asterka leciała rewelacyjnie (4-4,5 tys obrotów około 150-160km/h) lecz w pewnym momencie poczułem wibracje na kierownicy i zaczęła walić jak wściekła...
Od tego momentu prędkość maksymalna to około 80km/h bo mniej więcej przy tej prędkości zaczyna strzelać i szarpać. To strzelanie słychać jakby po prawej stronie przedniego zawieszenia.
Jako laik sprawdzałem aparat zapłonowy (wymiana na 100% sprawny z 2 Astry tego samego typu)bo spodziewałem się, iż to jakiś problem z nim lub ze świecami tudzież z przewodami jednakże problem nadal występuje.
Nie ma znaczenia czy jest w danej chwili na Lpg czy benzynie.
Myślałem też, że to wina obrotów, bo na 5 biegu maks jak 2tys nie przekręcę, żeby nie waliło i auto nie traciło mocy ale na 1-3 zamykam obrotomierz na 4tys a autko zbiera się jak wściekłe (czyt normalnie
W końcu siadłem z kumplem tylko tym razem to on za kółko a ja obok i ewidentnie czuć walenie na prawym kole...
Moje pytanie brzmi czy to problem z tarczą?
Czy tez z całym układem przeniesienia napędu?
Zatem?