Witam kolegów forumowiczów. Moje auto to VW lupo rocznik 96 benzyna bez gazu o pojemności 1.0 Dziś wieczorem wjechałem w dość głęboką kałużę, (ok 20-30cm) wcisnąłem luz i wytoczyłem się z niej auto zaczęło się dusić, przestraszyłem się że zaciągnęło wodę nie było słychać stukania ani nic w tym stylu, silnik powoli się zatrzymał po kilku minutach próbowałem odpalić bez rezultatu, teraz stoi przed domem ale rano chciałbym wszystko sprawdzić i tu proszę was o pomoc.
Chciałbym na początku obejrzeć filtr powietrza, potem aparat zapłonowy i przewody a na końcu alternator. Gdzieś na forum zobaczyłem wzmiankę o czujniku uderzeniowym ale zastanawiam się czy w takim wypadku mógłby zadziałać.
Macie dla mnie jeszcze jakieś rady lub zalecenia jak szybko zlokalizować usterkę?
Chciałbym na początku obejrzeć filtr powietrza, potem aparat zapłonowy i przewody a na końcu alternator. Gdzieś na forum zobaczyłem wzmiankę o czujniku uderzeniowym ale zastanawiam się czy w takim wypadku mógłby zadziałać.
Macie dla mnie jeszcze jakieś rady lub zalecenia jak szybko zlokalizować usterkę?