Maluszek służył mi 12 lat, ponad 250 tys. km. i 4 remonty silnika w tym czasie (o reszcie nie wspomnę).Trzy pierwsze to wymiana pierścieni średnio co 40-50 tys. km, niestety ostatni remont wymagał wymiany całego kompletu (cylinder, tłok, pierścienie), bo stopień zużycia cylindrów był zbyt duży. Na początek docierałem silnik na takiej "domowej" hamowni napędzanej silnikiem elektrycznym. Po takim docieraniu silnik pracował pięknie.
Z praktyki jednak wiem, że silnik po takiej odnowie to naprawdę zaczynał "żyć" po ok. 5000 km, wcześniej to nie było to, ale z drugiej strony to na początek starałem się go nie przegrzać.
80 tys. to dość dużo dla Fiata 126, ale najlepiej rozebrać silnik, a wtedy wyjdzie co wymieniać, a co nie.