Chciałbym zwrócić uwagę na pewien efekt związany z lampami LED. Otóż w niektórych samochodach tylne światła mają regulowaną jasność za pomocą impulsowego sterowania diodami LED (podczas hamowania diody są w pełni wysterowane - światło hamulcowe, a gdy są używane tylko jako światło pozycyjne to są przyciemnione za pomocą modulacji szerokości impulsów sterujących diodami). Daje to pewien efekt dla mnie bardzo wyraźnie zauważalny - coś jakby stroboskop. Gdy jadąc za takim autem przesunę oczami np. z lewa na prawo to widzę jakby kilka świateł tego samochodu umieszczonych jedno obok drugiego. Rozmawiałem z kolegami z pracy - niektórzy nie widzą tego efektu w ogóle, niektórzy tylko wtedy, gdy się uważnie przyjrzą i zaczną szybko ruszać głową prawo-lewo, ale zdarzają się też osoby, które widzą to dość wyraźnie.
Problem dotyczy nie wszystkich samochodów. Najgorzej wypadają VW (może dlatego, że tych aut jest już stosunkowo dużo i najczęściej się na nie można "nadziać"). Ale problem widać i w innych markach - AUDI (to w sumie ten sam koncern), Toyota, Renault, Mercedes, BMW. Chociaż muszę przyznać, że pod tym kątem Renault się chyba poprawiło - ostatnio jechałem za nową Laguną Coupe i muszę przyznać, że tu już nie widać migania tylnych lamp. Inne auta (np. nowe Peugeoty) też chyba mają lampy LED-owe, ale migania nie widać. Prawdopodobnie niektóre firmy stosują regulację jasności impulsową, a inne - ciągłą (albo impulsową ze znacznie wyższą częstotliwością, w każdym razie efekt migania jest tu niewidoczny). W każdym razie efekt jest taki, że niektóre LED-owe lampy (np. w Peugeotach czy w nowej Lagunie) zachowują się porządnie, a inne (zwłaszcza w VW i niektórych modelach Renault) mrugają tak, że aż to mnie bije po oczach z wielu kilometrów (jadąc nocą autostradą czy inna drogą, gdzie jest daleka widoczność od pierwszego rzutu oka jestem w stanie już na horyzoncie rozpoznać samochód z takimi LED-ami z tyłu).
Ostatnio zaczęły się pojawiać auta z wianuszkiem białych diod LED z przodu w pobliżu normalnej żarówki (nowe VW, widziałem też jakiegoś Opla, Citroena i chyba Mercedesa z takimi lampami z przodu), gdzie te światła też są z jakichś powodów sterowane impulsowo. O ile w przypadku tylnych lamp problem jest mniejszy (chociaż w sytuacji, gdyby takich aut jechało kilka może utrudnić szybkie określenie, ile tych aut przede mną jedzie), o tyle w przypadku auta wyposażonych w takie lampy z przodu i nadjeżdżających z przeciwka te migające światła utrudniają określenie, w którym miejscu dokładnie znajduje się samochód (w oczach mam kilka obrazów lekko przesuniętych względem siebie i trzeba skupić wzrok na tych światłach, żeby dokładnie określić jego tor jazdy i ocenić, czy nie będzie problemów z wyminięciem). Póki tych aut jest niewiele problem nie jest duży, ale jeśli ich ilość się zwiększy to może to poważnie utrudniać jazdę osobom zdolnym do zauważenia tego migania.
Mam tutaj pytanie do innych Elektrodowiczów: Czy wielu z Was ten efekt dostrzega? Czy ja jestem jakimś bardzo rzadkim wyjątkiem, czy to miganie przeszkadza też innym kierowcom?
Problem dotyczy nie wszystkich samochodów. Najgorzej wypadają VW (może dlatego, że tych aut jest już stosunkowo dużo i najczęściej się na nie można "nadziać"). Ale problem widać i w innych markach - AUDI (to w sumie ten sam koncern), Toyota, Renault, Mercedes, BMW. Chociaż muszę przyznać, że pod tym kątem Renault się chyba poprawiło - ostatnio jechałem za nową Laguną Coupe i muszę przyznać, że tu już nie widać migania tylnych lamp. Inne auta (np. nowe Peugeoty) też chyba mają lampy LED-owe, ale migania nie widać. Prawdopodobnie niektóre firmy stosują regulację jasności impulsową, a inne - ciągłą (albo impulsową ze znacznie wyższą częstotliwością, w każdym razie efekt migania jest tu niewidoczny). W każdym razie efekt jest taki, że niektóre LED-owe lampy (np. w Peugeotach czy w nowej Lagunie) zachowują się porządnie, a inne (zwłaszcza w VW i niektórych modelach Renault) mrugają tak, że aż to mnie bije po oczach z wielu kilometrów (jadąc nocą autostradą czy inna drogą, gdzie jest daleka widoczność od pierwszego rzutu oka jestem w stanie już na horyzoncie rozpoznać samochód z takimi LED-ami z tyłu).
Ostatnio zaczęły się pojawiać auta z wianuszkiem białych diod LED z przodu w pobliżu normalnej żarówki (nowe VW, widziałem też jakiegoś Opla, Citroena i chyba Mercedesa z takimi lampami z przodu), gdzie te światła też są z jakichś powodów sterowane impulsowo. O ile w przypadku tylnych lamp problem jest mniejszy (chociaż w sytuacji, gdyby takich aut jechało kilka może utrudnić szybkie określenie, ile tych aut przede mną jedzie), o tyle w przypadku auta wyposażonych w takie lampy z przodu i nadjeżdżających z przeciwka te migające światła utrudniają określenie, w którym miejscu dokładnie znajduje się samochód (w oczach mam kilka obrazów lekko przesuniętych względem siebie i trzeba skupić wzrok na tych światłach, żeby dokładnie określić jego tor jazdy i ocenić, czy nie będzie problemów z wyminięciem). Póki tych aut jest niewiele problem nie jest duży, ale jeśli ich ilość się zwiększy to może to poważnie utrudniać jazdę osobom zdolnym do zauważenia tego migania.
Mam tutaj pytanie do innych Elektrodowiczów: Czy wielu z Was ten efekt dostrzega? Czy ja jestem jakimś bardzo rzadkim wyjątkiem, czy to miganie przeszkadza też innym kierowcom?