Witam dzisiaj miałem nie przyjemną sytuację z moją civiczką, mianowicie wyszedłem sobie z pracy wsiadam, przekręcam kluczyk a tu nic, nie pyka nie mryga, po prostu trup... podkreślę że rano o godzinie 6 odpalił bez żadnego ale. Pomyślałem że może klemy nie stykają, poruszałem, ale chyba nic to nie dało bo ostatnio z 2 miesiące temu po dokładnym wyczyszczeniu mocno je dokręciłem. A więc koledzy pchneli dalej nic, kolega podjechał kabelki w ruch minuta nie minęła odpalił, przyjechałem do siebie zahamowałem i o dziwo zgasł, przekręcam znowu na zapłon diody od aku i pompy paliwa ledwo widoczne, po jakiś 5 minutach już się lepiej paliły ale coś przy słupku od kierowcy w miejscu gdzie kabina się kończy a zaczyna maska zaczeło coś "trzeszczeć" jakby jakiś przekaźnik, na razy trzeszczało na razy nie ale diodki i tak słabo widoczne i silnik nie kręci (po przekręceniu na rozruch wszystko gasło) odczekałem dobre 15 minut przekręciłem na zapłon, diody już nawet nawet i tak sobie myślę jeżeli to aku no to po włączeniu świateł powinna bateria zaraz paść i światła powinny zgasnąć, więc nacisnąłem stop
po jakiejś minucie dwóch ku mojemu zdziwieniu dalej się palił
pościłem kluczyk na zapłon (diody palą się normalnie, pompa chodzi) -> rozruch i odpala jak gdyby nigdy nic -.- napięcie na bateri przy wyłączonym silniku 13.39 przy włączonym 14.40 kto mi powie o co chodzi bo zzieleniałem. pozdrawiam