Witam, jako że jestem elektronikiem, układy mechaniczno elektryczne są mi praktycznie mało znane - proszę więc kolegów z doświadczeniem o pomoc.
Problem jest następujący:
W gilotynie elektromechanicznej opuszczanie noża jest realizowane poprzez mechanizm mimośrodowy za pomoca silnika trójfazowego 1,5kW, który na sygnał ze sterownika PLC wykonuje obrót (nóż gilotyny schodzi w dół, a następnie wraca na miejsce spoczynkowe, w górę) zatrzymując się w ściśle określonym momencie - gilotyna w górze, zgodnie z impulsem czujnika optycznego umieszczonego na nożu, który przesyła sygnały do PLC.
W oryginalnym układzie wszystko jest zrealizowane poprzez silnik z mechaniczno-elektrycznym hamulcem (samohamujący). Uzwojenie cewki (luzującej) tego hamulca jest podłączone równolegle z jednym z uzwojeń silnika. Silnik jest sterowany z PLC poprzez przekaźnik półprzewodnikowy typu SSR (tak wygląda).
Reasumując: silnik powinien startować z maksymalną prędkością i zatrzymywać się natychmiast po zaniku sterowania z PLC (takie zatrzymanie gwarantuje właściwe położenie gilotyny).
Problem polega na "sklejaniu się" i "nie łapaniu" hamulca elektro-mechanicznego umieszczonego na wale silnika, przez co gilotyna nie zatrzymuje się w położeniu górnym lub też opuszczana jest ze zbyt dużym opóźnieniem i małą siłą.
Nawet po właściwej regulacji sprawnego hamulca wydziela się na nim w czasie pracy masę ciepła (gilotyna pracuje prawie 24h na dobę, wykonując ok. 2-3 cięć na minutę).
Moje pytanie: Czy ma sens zastąpienie hamulca mechanicznego hamowaniem za pomocą falownika (przy okazji można by bardziej elegancko sterować pracą silnika), ciepło wydzielałoby się na rezystorze hamującym falownika, który można dużo łatwiej wychłodzić (wentylator) ?
Problem przy takim rozwiązaniu jest w dwóch kwestiach:
1. Czy falownik będzie w stanie od razu po starcie maksymalnie rozpędzić silnik, następnie natychmiast go zatrzymać i unieruchomić (tak by gilotyna nie "spadła" z górnego położenia) ?
2. Czy ze względów bezpieczeństwa nie pozostawić elektro-mechanicznego hamulca na wale silnika, ale sterować jego pracą niezależnie (tzn. uzwojenie cewki "zwalniającej" zasilać równolegle z zasilaniem falownika np. poprzez "grzyba" bezpieczeństwa, który naturalnie musi też realizować stop falownika) ?
Proszę Kolegów o pomoc i odpowiedź na moje pytania.
Problem jest następujący:
W gilotynie elektromechanicznej opuszczanie noża jest realizowane poprzez mechanizm mimośrodowy za pomoca silnika trójfazowego 1,5kW, który na sygnał ze sterownika PLC wykonuje obrót (nóż gilotyny schodzi w dół, a następnie wraca na miejsce spoczynkowe, w górę) zatrzymując się w ściśle określonym momencie - gilotyna w górze, zgodnie z impulsem czujnika optycznego umieszczonego na nożu, który przesyła sygnały do PLC.
W oryginalnym układzie wszystko jest zrealizowane poprzez silnik z mechaniczno-elektrycznym hamulcem (samohamujący). Uzwojenie cewki (luzującej) tego hamulca jest podłączone równolegle z jednym z uzwojeń silnika. Silnik jest sterowany z PLC poprzez przekaźnik półprzewodnikowy typu SSR (tak wygląda).
Reasumując: silnik powinien startować z maksymalną prędkością i zatrzymywać się natychmiast po zaniku sterowania z PLC (takie zatrzymanie gwarantuje właściwe położenie gilotyny).
Problem polega na "sklejaniu się" i "nie łapaniu" hamulca elektro-mechanicznego umieszczonego na wale silnika, przez co gilotyna nie zatrzymuje się w położeniu górnym lub też opuszczana jest ze zbyt dużym opóźnieniem i małą siłą.
Nawet po właściwej regulacji sprawnego hamulca wydziela się na nim w czasie pracy masę ciepła (gilotyna pracuje prawie 24h na dobę, wykonując ok. 2-3 cięć na minutę).
Moje pytanie: Czy ma sens zastąpienie hamulca mechanicznego hamowaniem za pomocą falownika (przy okazji można by bardziej elegancko sterować pracą silnika), ciepło wydzielałoby się na rezystorze hamującym falownika, który można dużo łatwiej wychłodzić (wentylator) ?
Problem przy takim rozwiązaniu jest w dwóch kwestiach:
1. Czy falownik będzie w stanie od razu po starcie maksymalnie rozpędzić silnik, następnie natychmiast go zatrzymać i unieruchomić (tak by gilotyna nie "spadła" z górnego położenia) ?
2. Czy ze względów bezpieczeństwa nie pozostawić elektro-mechanicznego hamulca na wale silnika, ale sterować jego pracą niezależnie (tzn. uzwojenie cewki "zwalniającej" zasilać równolegle z zasilaniem falownika np. poprzez "grzyba" bezpieczeństwa, który naturalnie musi też realizować stop falownika) ?
Proszę Kolegów o pomoc i odpowiedź na moje pytania.
