Witam.
J.w. Polówka żony. Ostatnio doinwestowana na maxa. Ani mi się myśli inwestować więcej. Nowe świece, końcówki wtrysków, filtry, rozrząd, przewody paliwowe, aku, itd.
Auto, gdy jest zimne podczas zapalania robi dziwną rzecz. Stało się to od kiedy jest zimno (<0'C).
Gdy postoi do rana, grzeję świece i przekręcam kluczyk. Rozrusznik rusza silnikiem normalnie, ale tylko na 1-2sekund. Potem świst, jakby oporu w ogóle nie było. Wyłączam zapłon. Znów przekręcam, znów to samo. Żeby zapalił, trzeba szybko przekręcać kluczyk na 2sek. Po mniej więcej 8-10 przekręceniach auto zapala.
Założyłem linkę do pompy, która ustawia ssanie (nie wiem czemu od początku nie było), więc na zimno zawsze sobie przyśpieszę obroty i aku jest ok, więc zapala.
Gdy auto przejedzie z 5km, zapala już normalnie. Ale rano jest to męczące. Jak przyjdzie -20'C to prędzej rozładuje mi aku, niż zapali w ten sposób.
Rozrusznik zdemontowałem, zaniosłem znajomemu mechanikowi.
Sprawdził, stwierdził, że wszystko jest ok, będzie normalnie zapalał.
Podobno nawet jakąś próbę pod obciążeniem mu robił. I wszystko gra.
Zęby są ok. Jak był ok, sprawdziłem też zęby na wieńcu koła zamachowego. Też ok. Wsadziłem rozrusznik. Dziś rano znów to samo.
I już zgłupiałem.
Co może być nie tak? Mogłem za gęsty olej wlać, i jak ma za duże obciążenie, to coś takiego się dzieje?
Czy jest to wina ewidentnie któregoś elementu mechanizmu rozrusznika?
Czy może któryś mechanizm (np. bendix) jest wrażliwy na temperaturę?
Silnik AEF - występował również w Skodach Felicjach, Seatach Arosa itd.
J.w. Polówka żony. Ostatnio doinwestowana na maxa. Ani mi się myśli inwestować więcej. Nowe świece, końcówki wtrysków, filtry, rozrząd, przewody paliwowe, aku, itd.
Auto, gdy jest zimne podczas zapalania robi dziwną rzecz. Stało się to od kiedy jest zimno (<0'C).
Gdy postoi do rana, grzeję świece i przekręcam kluczyk. Rozrusznik rusza silnikiem normalnie, ale tylko na 1-2sekund. Potem świst, jakby oporu w ogóle nie było. Wyłączam zapłon. Znów przekręcam, znów to samo. Żeby zapalił, trzeba szybko przekręcać kluczyk na 2sek. Po mniej więcej 8-10 przekręceniach auto zapala.
Założyłem linkę do pompy, która ustawia ssanie (nie wiem czemu od początku nie było), więc na zimno zawsze sobie przyśpieszę obroty i aku jest ok, więc zapala.
Gdy auto przejedzie z 5km, zapala już normalnie. Ale rano jest to męczące. Jak przyjdzie -20'C to prędzej rozładuje mi aku, niż zapali w ten sposób.
Rozrusznik zdemontowałem, zaniosłem znajomemu mechanikowi.
Sprawdził, stwierdził, że wszystko jest ok, będzie normalnie zapalał.
Podobno nawet jakąś próbę pod obciążeniem mu robił. I wszystko gra.
Zęby są ok. Jak był ok, sprawdziłem też zęby na wieńcu koła zamachowego. Też ok. Wsadziłem rozrusznik. Dziś rano znów to samo.
I już zgłupiałem.
Co może być nie tak? Mogłem za gęsty olej wlać, i jak ma za duże obciążenie, to coś takiego się dzieje?
Czy jest to wina ewidentnie któregoś elementu mechanizmu rozrusznika?
Czy może któryś mechanizm (np. bendix) jest wrażliwy na temperaturę?
Silnik AEF - występował również w Skodach Felicjach, Seatach Arosa itd.