Dzień dobry.
Samochód BMW E36 316i 1995. Benzyna - nie ma gazu. Nie tankuję na stacjach "u Pana Józka - bo tanio"
Mam dziwny problem z silnikiem. Samochód zapala bez problemu. Od jakiegoś czasu po ok. 2 może 3 minutach bądź przejechaniu kilku metrów silnik zaczyna się "dławić". Może to nie najlepsze słowo - traci moc i nie jest w stanie przyśpieszyć. Radzę sobie tak, że wrzucam na luz i dodaję gazu. Przeważnie obroty nie zwiększają się od razu by w pewnym momencie nagle wskoczyć na bardzo wysokie. Zauważyłem, że jakbym wtedy nie dodał gazu to silnik może zgasnąć. Po jakimś czasie ostrego "gazowania" (ok. 20 może 30 sekund) problem mija i można już przejechać nawet i 500km bez najmniejszego problemu.
Niestety mechanicy u których byłem dzielą się na 2 grupy:
1) "zdrowego nie uleczę", "jeździj pan aż całkiem wysiądzie wtedy się naprawi" - tylko ja boję się jechać w trasę bo mi ostatnio (myślę że właśnie z tego powodu) siadła pompa paliwa (sprzeczne "rozkazy" od komputera chyba w końcu ją wykończyły??).
2) "wymienić silnik" - czytaj: co ja będę grzebał trzy dni i zarobię 100zł jak okaże się, że to pierdoła a tak za 1 dzień silnik wymienię i wyjdę 600zł na czysto za robociznę ....
Jakieś pomysły? Co to może być? Ewentualnie DOBRY diagnosta od BMW w Krakowie, który nie każe od razu wymieniać silnika.
Pozdrawiam
Yansen
Samochód BMW E36 316i 1995. Benzyna - nie ma gazu. Nie tankuję na stacjach "u Pana Józka - bo tanio"
Mam dziwny problem z silnikiem. Samochód zapala bez problemu. Od jakiegoś czasu po ok. 2 może 3 minutach bądź przejechaniu kilku metrów silnik zaczyna się "dławić". Może to nie najlepsze słowo - traci moc i nie jest w stanie przyśpieszyć. Radzę sobie tak, że wrzucam na luz i dodaję gazu. Przeważnie obroty nie zwiększają się od razu by w pewnym momencie nagle wskoczyć na bardzo wysokie. Zauważyłem, że jakbym wtedy nie dodał gazu to silnik może zgasnąć. Po jakimś czasie ostrego "gazowania" (ok. 20 może 30 sekund) problem mija i można już przejechać nawet i 500km bez najmniejszego problemu.
Niestety mechanicy u których byłem dzielą się na 2 grupy:
1) "zdrowego nie uleczę", "jeździj pan aż całkiem wysiądzie wtedy się naprawi" - tylko ja boję się jechać w trasę bo mi ostatnio (myślę że właśnie z tego powodu) siadła pompa paliwa (sprzeczne "rozkazy" od komputera chyba w końcu ją wykończyły??).
2) "wymienić silnik" - czytaj: co ja będę grzebał trzy dni i zarobię 100zł jak okaże się, że to pierdoła a tak za 1 dzień silnik wymienię i wyjdę 600zł na czysto za robociznę ....
Jakieś pomysły? Co to może być? Ewentualnie DOBRY diagnosta od BMW w Krakowie, który nie każe od razu wymieniać silnika.
Pozdrawiam
Yansen