Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Wypasiona kołyska Franka.

reaven22 17 Lut 2019 15:54 29457 32
  • #31
    wic1
    Poziom 14  
    arti4-92 napisał:
    revolt napisał:
    Nie boisz się, że mały się przyzwyczai do kołysania i później będzie dramat jak się czas kołyski skończy?


    Większość dzieci które nie były bujane w dzieciństwie później wyróżniają sie ADHD


    A szepionki autyzm ;)
    Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz kartę SD 64GB.
  • #32
    Gerri
    Spec od Mercedesów
    Wy sobie koledzy rozwijacie tematy poboczne :) a tu jest problem.
    Miałem sklecić nowy temat, ale każą przed napisaniem poczytać forum - no to własnie tak zrobiłem i natrafiłem na temat stary (Oj! - bardzo stary!) i się dopisuję.
    Kołyska dla małego ludzia? Czemu nie. Ja chcę automatyczną kołyskę dla starego ludzia - czyli AUTOMATYZACJA HAMAKA :)
    Zdecydowanie w moim planie silniczek wycieraczki zajmuje również poczesne miejsce, jednak dalej już jest problem: idealna współpraca obiektu bujanego z napędzaczem powinna opierać się na rezonansie jako najbardziej efektywnej formie przekazywania energii. Z uwagi na niewielką masę kołyski najprawdopodobniej silniczek potrafi wymusić swoją częstotliwość ruchu - wtedy nie jest to "bujanie" tylko po prostu "wymuszanie ruchu" zgodnego z częstotliwością obrotu silniczka - a nie z naturalną częstotliwością wahania kołyski (oczywiście kłania się fizyka)
    Z hamakiem jest już gorzej. Jego masa jest na tyle duża, że silniczek nie będzie w stanie wymusić swojej częstotliwości wahania - musi pracować w rezonansie.
    Kwestia przeniesienia napędu nie jest raczej pierwszoplanowa; dźwignia, jej długość, przeguby to można wymyślić. Ale jak wymusić pracę synchroniczną silniczka i bujającego się leżadła? Doświadczeń praktycznych jeszcze nie przeprowadzałem - co myślicie np. o regulowanym zasilaniu silniczka prądu stałego (taki z wycieraczek oczywiście). Obywatel leży na hamaku i korzystając z regulowanego zasilacza ustawia takie napięcie na silniczku, że prędkość jego obrotów pokryje sie z częstotliwością ruchu hamaka. Tylko że tu nie ma żadnej automatyki - jest po prostu ręczne sterowanie. Taki bardziej doskonały patent, to by były jakieś wyłaczniki krańcowe - po dojściu hamaka w krańcowe położenie jest impuls na wyłącznik i jakiś motorek zaczyna ciągnąć łoże w stronę przeciwpołożną. Własnie mi się przypomniała przypowieść, jak to jedna z pierwszych maszyn parowych wymagała człowieka który siedział "na zaworach" i ręcznie puszczał parę raz na lewą raz na prawą stronę tłoka. W końcu mu się to znudziło (bo to młody człowiek był) i połaczył całość jakimiś drutami i całość zaczęła działa automatycznie a chłopak poleciał grać w piłkę. Tylko że tam parametry sa stałe - zwłaszcza zakres ruchu tłoka. W przypadku hamaka niestety amplituda ruchu jest zmienna. No i tak siedzę i czasami myślę ;) co by tu z tym zrobić. Bo temat jest kuszący. Na razie odbijam sie kijkiem od pobliskiego murka - ale ileż to można... :-/
  • #33
    VIGOR_PICTURES
    Poziom 20  
    Gerri napisał:
    Na razie odbijam sie kijkiem od pobliskiego murka - ale ileż to można... :-/


    Zbudowaną konstrukcję umieść pod nazwą "Automatyczny kijek do bujania się", haha ;)

    W kwestii detekcji położenia hamaka - może jakiś akcelerometr/żyroskop? Wtedy masz dużą dokładność odczytu i położenia hamaka. A jeśli idzie o zastępstwo za Twój wysłużony kijek i zmęczone mięśnie - ja bym się zastanowił nad użyciem wspomnianych silników od wycieraczek ale z elastyczną liną (coś jak kinetyki w offroadzie) zamiast sztywnego wału. Wtedy silnik wycieraczek porusza tylko ramieniem i naciąga linę. W momencie gdy hamak przestaje się poruszać (na początku wahnięcia są bardzo małe), silnik wychyla ramię w drugą stronę (lub po prostu wraca do pierwotnego położenia).