Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Lodówka ARDO FDP 23-2 - raz działa, raz nie działa...

10 Gru 2011 07:10 8008 13
  • Poziom 8  
    witam

    To mój pierwszy post na tym zacnym forum, więc z góry proszę o wyrozumiałość i, rzecz jasna, o pomoc.

    Spróbuje przedstawić problem jak najbardziej szczegółowo, choć jestem zdecydowanie laikiem.
    Moja lodówka ARDO FDP 23-2 ma jakieś 10 lat i przez ten czas praktycznie chodzi 24h na dobę. Była kilka razy rozmrażana, ale z reguły trwało to jakąś godzinę 2 i to by było na tyle. Teraz najciekawsze: do czwartkowej nocy (9 grudnia) nie było z nią praktycznie żadnych problemów. Zero napraw, temperatura jak najbardziej akceptowalna (nie mierzyłem, ale większych zastrzeżeń nie miałem), a muszę dodać, że pusta na ogół nie była ani część chłodnicza, ani zamrażarka, a nieraz zdarzało się, że obie części były wręcz przepełniona (i nawet zbytnio nie hałasowała) Po jakimś czasie - nie pamiętam dokładnie kiedy, ale to przynajmniej kilka lat musiało minąć o pierwszego załączenia pojawiły się delikatne i chyba płytkie poziome, wąskie pęknięcia w zamrażarce i na tylnej ściance. Przybywały z czasem, na przestrzeni tych 10 lat, ale nie zauważyłem, żeby to w jaiś znaczący sposób upośledziło pracę lodówki.

    W czwartkową noc sytuacja się zmieniła, bo lodówka sama się wyłączyła (nic z nią nie robiłem, nie przestawiałem nawet termostatu. Agregat (Danfoss, czynnik chłodzący R134-a) był gorący, ale panowała kompletna cisza, a lód w zamrażarce (góra 1 cm) bardzo powoli zaczął się topić. Wyjąłem wtyczkę z gniazdka, przeczysciłem "żeberka" z tyłu (było trochę kurzu, ale takiego "pyłowego", żadnych "kotów". Przeczyściłem też wszystko inne do czego miałem dostęp, wysunąłem ją też jakieś pół metra od ściany. Po jakimś czasie, ale nie od razu ruszyła. I teraz tak co parę godzin to rusza (głównie na ustawieniu 5 czyli najchłodniejszym i wtedy na środkowej półce części chłodniczej jest jakieś 4-6 stopni), to pada. Na "piątce" wydaje się chodzić najdłużej (zmierzony rekord to jakieś 8-9 godzin, a może i więcej, ale musiałem się zdrzemnąć) Rano - agregat zimny, temparatura jakieś 10 stopni i ta złowroga, głucha cisza. Potem już działała z przerwami godzinę do kilku godzin.
    I teraz WAŻNA UWAGA: praktycznie za każdym razem w czasie kiedy działa wyłączała się w chwili gdy próbowałem przełączyć termostat na choć trochę niższy bieg. Światło cały czas się pali.
    Obecnie działa już jakieś 2-2,5 h Nadal jest cicha, ale już nie kompletnie, słychać, że chodzi, choć ani trochę nie rzęzi (a zamrażarka jest pełna, na szybko rozmrożona za pomocą łopatki, żeby pozbyć się całkiem lodu) i co ciekawe również chłodzi i mrozi całkiem szybko i skutecznie. Na tylnej ściance częsci chłodniczej utworzyla się cieniutka wastwa szronu, ale przy "piątce" to chyba normalne. Boję się teraz kręcić termostatem.

    Trochę się rozpisałem, ale może ktoś przez to przebrnie i coś doradzi. Co może dolegać mojej lodówce i na jakie koszty musiałbym być przygotowany (w Warszawie) Z góry dziękuje za pomoc.
  • Poziom 26  
    Prawdopodobnie ubytek czynnika chłodzącego.
  • Pomocny post
    Specjalista AGD
    loleq999 napisał:
    co ciekawe również chłodzi i mrozi całkiem szybko i skutecznie.

    Jeśli tak, to termostat do wymiany - K59H2805, lub inny o zbliżonych parametrach.
  • Poziom 8  
    nares napisał:
    loleq999 napisał:
    co ciekawe również chłodzi i mrozi całkiem szybko i skutecznie.

    Jeśli tak, to termostat do wymiany - K59H2805, lub inny o zbliżonych parametrach.


    Tylko że oczywiście chłodzi i mrozi tylko wtedy kiedy działa, czyli w ciągu godziny, dwóch, czterech. Wczoraj w nocy działała jakieś 3 godziny co najmniej na "piątce" z tym, że nie ruszyła od razu, a dopiero po jakimś czasie 10-30 minut (sama z sibie) i tak już było wcześniej kilka razy od czwartku. O 12:00 okazało się, że nie działa, ale temperatura w środku wzrosła tylko do ok. 8-9 stopni.. Agregat był dość zimny, podobnie góra lodówki.
    Ponoć ta lodówka trzyma temperaturę w przypadku braku prądu nawet do 14 godzin (dane producenta). O 12:10 zrobiłem próbę ruszenia na "czwórce" bez wyłączania z gniazdka. Poczekałem godzinę i nic. O 3:30 znów próba - tym razem na "piątce" - i sukces, ale też nie od razu. Mogło minąć nawet pół godziny i sama ruszyła. Czyli chodzi jakąś godzinę. Temperatura spadła do 6 stopni, a na ściance tylnej częsci chłodniczej pojawił się szron + trochę zamarzniętych kropelek. Czyli najwyraźniej mrozi i chłodzi (póki działa) i to przyzwoice całkiem. Agregat już dość gorący (choć nie parzy), po przyłożeniu palucha czuć lekką wibrację.

    To typowa usterka, czy mój przypadek faktycnie jest jakiś dziwny?
  • Specjalista AGD
    loleq999 napisał:
    Tylko że oczywiście chłodzi i mrozi tylko wtedy kiedy działa

    Kurczę...mówiłem wymień termostat, to nie jest jakieś skomplikowane urządzenie, rodem z NASA i już nie pisz poematów na temat "wydaje mi się", tylko zacznij działać - termostat nie jest drogi.
  • Poziom 26  
    Termostat tu nic nie pomoże szkoda pieniędzy. Jak sam zauważyłeś termostat działa. Wezwij fachowca aby uzupełnił czynnik chłodzący, a przedtem i potem sprawdził szczelność układu.
  • Pomocny post
    Użytkownik usunął konto  
  • Pomocny post
    Poziom 39  
    ja-kenaj napisał:
    Jak sam zauważyłeś termostat działa.
    I na najniższym ustawieniu nie załącza sprężarki przy +10 stopni? Coś słabo z tym działaniem.
  • Poziom 27  
    nares napisał:
    loleq999 napisał:
    Tylko że oczywiście chłodzi i mrozi tylko wtedy kiedy działa

    Kurczę...mówiłem wymień termostat, to nie jest jakieś skomplikowane urządzenie, rodem z NASA i już nie pisz poematów na temat "wydaje mi się", tylko zacznij działać - termostat nie jest drogi.
    :idea:

    DOKŁADNIE!!!!!!!!!!!!!!!

    Ps.
    >>>Termostat tu nic nie pomoże szkoda pieniędzy. Jak sam zauważyłeś termostat działa. Wezwij fachowca aby uzupełnił czynnik chłodzący, a przedtem i potem sprawdził szczelność układu.

    Ciekawa teoria ---gazu brak a chlodzi :cry:
    KŁANIA SIĘ MYŚLENIE LOGICZNE :!: :!: :!:
  • Poziom 8  
    Dzięki, że próbujecie znaleźć przyczynę niedyspoycji mojej lodówki. Jak widzę, nie jest to wcale takie proste. Podaję najnowsze dane. Wczoraj lodówka działała tak jak zwykle ostatnio, czyli po kilka godzin sprawnie i potem kiszka. Jakaś godzina przerwy, wyłączenie z gniazdka i za jakiś czas 10-30 minut ruszała na "piątce" i tak do 16:00 co najmniej (od 14:30 kiedy było przedostatnie załączenie). Chwilę potem musiałem wyjść z domu i wróciłem dopiero po 2 w nocy (niedziela) Zastałem cichą lodówkę i wyraźnie zimny agregat oraz nieco, ale tylko nieco podniesioną temperaturę (8-9 stopni), w zamrażarce wszystko zamrożone. Jako, że wcześniej ją rozmroziłem, to ścianki były bez szronu, nie licząc ultracienkiej warstewki, która się już trochę rozpuściła (ale to było góra pół milimetra). Widać faktycznie, tak jak producent obiecywał, lodówka trzyma zbliżoną do ostatniej panującej w niej temperaturę przez dłuższy czas, nawet jeśli tylko światło się w niej pali. Wychodziłoby chyba na to, że z tą szczelnością nie jest aż tak źle.

    Stan na ten moment wygląda tak. Od 5:30 działała na 5 (po uprzednim wyjęciu wtyczki) do co najmniej 7:30. Później się zdrzemnąłem. O 11:30 zastałem lodówkę kompletnie cichą, agregat zimny i 8-9 stopni na środkowej półce. Przy czym ciągle ani żywność z lodówki, ani to co w zamrażarce się nie zepsuło, ani nie rozmroziło - widać wzrost temperatury jeszcze ani razu nie był na tyle znaczny żeby się z mrożonkami coś stało. Pewnie dlatego, że jednak chwilami/godzinami lodówka działa i przez to wzrost temperatury jest jakoś tam niwelowany.

    O 12:00, tym razem BEZ WYŁĄCZANIA lodówki z kontaktu wyłączyłem ją samym tylko pokrętłem termostatu. Odczekałem 10 minut i przekręciłem termostat. Już na "jedynce" lodówka zaczęła pracować w tej samej chwili. Przekręciłem termostat na 3 i potem na 4 i tak na razie chodzi (powiedzmy, że półtorej godziny). Temperatura w środku szybko spadła do 5 stopni, na tylnej ściance części chłodniczej pojawiły się zamrznięte kropelki i cienka warstewka szronu (zawsze tak miała na czwórce), a ścianki w zamrażarce pokryły się półmilimetrową warstwą szronu (co też jest normalne, bo to w końcu nie jest urządzenie bezszronowe), agregat gorący.

    Cały czas lodówka jest bardzo cicha (jak chyba nigdy wcześniej, a już na pewno znacznie cichsza niż jeszcze parę dni temu, gdy działała - ZERO "rzężenia") i sprawia wrażenie jakby się w ogóle nie męczyła. Praktycznie ideał gdyby nie to, że co kilka godzin trzeba ją "odpalać" na nowo.

    Przyłożyłem ucho do ścianki bocznej i góry i jedyne co tam słychać to przepływ powietrza i delikatny odgłos przypominający przepływanie niezbyt dużej ilości wody, ale to też chyba było zawsze z tym że lodóka kiedyś była wyraźnie głośniejsza, mocniej wibrowała i "rzęziła" jak to lodówki mają w zwyczaju.

    Bardzo to wszystko dziwne. W każdym razie dla mnie, laika. No, ale skoro wciąż daje oznaki życia, to chyba nie wybiera się jeszcze na złom.

    Czyli mówicie, że na ile procent może chodzić o termostat? 30, 50, 70, 90?
  • Poziom 27  
    loleq999 napisał:
    Czyli mówicie, że na ile procent może chodzić o termostat? 30, 50, 70, 90?



    95%
  • Specjalista AGD
    A czy kolega loleq999 nie szuka dziury w całym? Przecież agregat raz pracuje, a raz nie. To tak jak zapytać "blondynkę" czy działa kierunkowskaz, a ona, że raz działa, a raz nie. Bo z tego co było pisane wcześniej wnioskuję, że kolega uważa iż sprężarka powinna pracować bez przerwy.
  • Admin grupy AGD
    Odpowiedzi już padły, teraz pora na podjęcie działania przez autora tematu.

    Lodówka ARDO FDP 23-2 - raz działa, raz nie działa...