Witam.
Zdarzyła się dziś nie miła sytuacja. Dziewczynie padł Matiz, no to jadę po nią, a tu w drodze moje Punto zgasło...
No nic, chcę zapalić a tu ani połowa obrotu wałem... Brak słów. Teraz to już były 2 auta do holowania. Owszem ostatnio coś szumiał alternator, ale mechanik powiedział, że możesz tak jeździć (luzu nie było). Jakby patrzeć w Fiacie na wszystkie piski i trzaski to należałoby wszystko wymienić
.
W tamtym tygodniu wymieniany był rozrząd. Pasek pompa itd (wszystko).
Czy to możliwe, że alternator zablokowało (one są wadliwe) i zgasł silnik?
Czy nie powinien przy włączonym silniku (podczas jazdy) pasek się ślizgać na alternatorze?
Jak mechanik zdejmie mi pasek od alternatora i alternator będzie się lekko obracał to chyba zabije mechanika...
A złym mechanikiem to on nie jest, nie jest to podwórkowy dłubacz.
Dlaczego zablokowało?
Za godzinę jadę mu busem autko zawieźć.
Zdarzyła się dziś nie miła sytuacja. Dziewczynie padł Matiz, no to jadę po nią, a tu w drodze moje Punto zgasło...
No nic, chcę zapalić a tu ani połowa obrotu wałem... Brak słów. Teraz to już były 2 auta do holowania. Owszem ostatnio coś szumiał alternator, ale mechanik powiedział, że możesz tak jeździć (luzu nie było). Jakby patrzeć w Fiacie na wszystkie piski i trzaski to należałoby wszystko wymienić
W tamtym tygodniu wymieniany był rozrząd. Pasek pompa itd (wszystko).
Czy to możliwe, że alternator zablokowało (one są wadliwe) i zgasł silnik?
Czy nie powinien przy włączonym silniku (podczas jazdy) pasek się ślizgać na alternatorze?
Jak mechanik zdejmie mi pasek od alternatora i alternator będzie się lekko obracał to chyba zabije mechanika...
A złym mechanikiem to on nie jest, nie jest to podwórkowy dłubacz.
Dlaczego zablokowało?
Za godzinę jadę mu busem autko zawieźć.