Witam,
mam problem z rozładowywaniem się akumulatora w kadecie 1.6d. Jak postoi na zewnątrz ok. 8 godzin akumulator potrafi się wyładować do zera. Problem się powtarza co jakiś czas, głównie jak jest duża wilgotność (jeżeli ma to jakiś związek). Sprawdzałem czy jest jakiś upływ - nie ma. Podstawiałem inny (sprawny) accu. Natomiast nie wiem czy powinno być napięcie na świecach żarowych po wyłączeniu silnika - cały czas jest. Podobnie po włożeniu kluczyka (odczekaniu aż zgaśnie kontrolka świec) i jego wyjęciu (silnik nie uruchamiany) napięcie na świecach nadal występuje (czekałem ok. 10min). Po zdjęciu klemy (słychać jak jest rozłączany przekaźnik) i ponownym założeniu napięcia brak na świecach. Niestety nie wiem jak powinien zachowywać się ten przekaźnik, zawsze myślałem że świece służyły tylko do podgrzania podczas rozruchu na zimnym silniku. Proszę o pomoc. Z góry dzięki.
Pozdrawiam
mam problem z rozładowywaniem się akumulatora w kadecie 1.6d. Jak postoi na zewnątrz ok. 8 godzin akumulator potrafi się wyładować do zera. Problem się powtarza co jakiś czas, głównie jak jest duża wilgotność (jeżeli ma to jakiś związek). Sprawdzałem czy jest jakiś upływ - nie ma. Podstawiałem inny (sprawny) accu. Natomiast nie wiem czy powinno być napięcie na świecach żarowych po wyłączeniu silnika - cały czas jest. Podobnie po włożeniu kluczyka (odczekaniu aż zgaśnie kontrolka świec) i jego wyjęciu (silnik nie uruchamiany) napięcie na świecach nadal występuje (czekałem ok. 10min). Po zdjęciu klemy (słychać jak jest rozłączany przekaźnik) i ponownym założeniu napięcia brak na świecach. Niestety nie wiem jak powinien zachowywać się ten przekaźnik, zawsze myślałem że świece służyły tylko do podgrzania podczas rozruchu na zimnym silniku. Proszę o pomoc. Z góry dzięki.
Pozdrawiam