Poprzednicy najwyraźniej nie zrozumieli mojej wypowiedzi...
carot napisał: Tylko po co palić sprzęgło?
Tylko stwierdziłem, że się tak da, zresztą na wolnych obrotach (pisałem, że nie dotykając gazu) ciężko przypalić sprzęgło.
Proctor napisał: Takie rzeczy to mogę robić swoim współczensym samochodem z 1989 roku

Tylko po co
Raczej miałem na myśli układ regulacji wolnych obrotów w samochodach z elektronicznym wtryskiem paliwa, gdzie w razie zwiększenia obciążenia silnika sterownik silnika sam "doda gazu" by utrzymać wolne obroty.
Proctor napisał: Obroty nie zdążą spaść ale co z tego, jak po pełnym 'zasprzęgleniu' silnik zadziała jak hamulec...
Jadąc 40 km/h na II biegu obroty są wyższe, niż przy tej samej prędkości na III biegu, więc żeby nie było szarpnięcia muszą spaść do odpowiedniego poziomu w czasie zmiany biegu. Jeśli spadną za bardzo - będzie szarpnięcie, jeśli spadną za mało - też będzie szarpnięcie. Wyczuwając odpowiedni moment można po prostu jednym ruchem puścić sprzęgło zamiast go powoli odpuszczać (jak przy ruszaniu) i jednocześnie dodać gazu. Nie dorabiajcie teorii do kursów, bo tam uczą początkujących i uczą, żeby nie dodawać gazu zanim się puści sprzęgło (żeby silnik nie wył na wysokich obrotach i żeby nie palić sprzęgła).
Żeby oszczędzać skrzynię i sprzęgło, biegi należy zmieniać tak, żeby przenosiła jak najmniejszy moment napędowy w momencie załączania i wyłączania sprzęgła.
Możliwość i stopień trudności zmiany biegów bez sprzęgła zależy od konstrukcji skrzyni jak i jej przełożeń oraz szybkości reakcji silnika na pedał gazu. Na dłuższą metę w "cywilnej" skrzyni prowadzi do uszkodzenia synchronizatorów.
carot napisał: Na Kursie jeździłem renówką z 2008 roku i pod górkę nie było opcji, żeby bez gazu nie zgasł.
Jeździłem kilkoma Fiatami, Oplami i VW i na równej drodze do 3 biegu dało się dojść nie dotykając gazu, ruszyć zawsze się dało z 1 bez gazu, nawet na podjeździe. W większości były to auta z silnikami o pojemności nie większej niż 1.4.