Mam taką konfigurację - kocioł kondensacyjny Junkers Cerapur podgrzewa wodę w zasobniku Galmet 120l - podłączony klasycznie do wężownicy. Zasobnik taki:
http://www.tukado.pl/produkt-21-Galmet_SGW%28...anka,_skay-12948309537333-12953445211789.html
Jest tam rysunek poglądowy.
Na wysokości 3/4 zasobnika jest termometr wskazówkowy. Poniżej połowy wężownicy umieszczony jest kanalik na czujnik temperatury podłączony do kotła (podłączony oryginalny czujnik Junkers).
Teraz tak - nastawiam regulator FW100 na grzanie wody w zasobniku na 40 stopni. Kocił grzeje i dogrzewa do ~40 stopni (wg czujnika Junkers w połowie wężownicy). Sprawdzam temperaturę w kanaliku zasobnika z czujnikiem Junkers za pomocą zewnętrznego termometru elektronicznego - jest ok 40st - czujnik Junkersa sprawny. Termometr wskazówkowy u góry pokazuje ok 55-60 stopni - woda lecąca z kranu ma także ok 55-60 stopni - zmierzone elektronicznym termometrem.
Problem polega na tym, że tą wodą ok 60 stopni można się poparzyć. Rozumiem, że jak wężownica grzeje wodę w zasobniku, to ta gorąca zaczyna uciekać do góry i to ładowanie zasobnika trwa dopóki cała góra zasobnika nie zapełni się gorącą wodą, a w okolicach czujnika Junkers pojaw się odpowiednio ciepła woda żeby dobić do założonego progu ok 40 stopni.
To jest stan faktyczny - tylko nie odpowiada mi to 60 stopni na wylocie zasobnika. Mam dwa wyjścia - pierwsze to obniżyć zadaną temperaturę z 40 stopni na niższą i wtedy nie będzie w zasobniku aż tyle gorącej wody u góry - delikatniejszy gradient - czujnik szybciej wyłączy grzanie, ale to rozwiązanie mi się nie podoba. Chcę zastosować drugie rozwiązanie - tylko potrzebuję żeby to ktoś zweryfikował, ktoś mądrzejszy z doświadczeniem. Nie mam co prawda instalacji trójprzewodowej, żeby zrobić pełną cyrkulację, ale wymyśliłem sobie, że na wylocie gorącej wody użytkowej z zasobnika założę trójnik i z tego trójnika pociągnę w dół poprzez pompę cyrkulacyjną c.w.u. i wejdę na wejście cyrkulacyjne w zasobniku - wejście ok połowy wężownicy. Cel? Zamieszanie wody w zasobniku. Po pierwsze ruch wody pomagający mieszaniu, po drugie gorąca woda z góry będzie wrzucana w okolicę górnej części wężownicy, przez co tam wężownica będzie oddawać mniej ciepła i co pozwoli więcej grzać "dolnej" części wężownicy.
Jak myślicie - czy pompa cyrkulacyjna założona do mieszania wody w zasobniku podczas grzania ma sens? Sterowanie -przy pomocy FW100 - możliwe załączenie tylko w trybie "grzanie" systemu, odpalana np 4-6razy na godzinę - każde odpalenie na 3 minuty.
http://www.tukado.pl/produkt-21-Galmet_SGW%28...anka,_skay-12948309537333-12953445211789.html
Jest tam rysunek poglądowy.
Na wysokości 3/4 zasobnika jest termometr wskazówkowy. Poniżej połowy wężownicy umieszczony jest kanalik na czujnik temperatury podłączony do kotła (podłączony oryginalny czujnik Junkers).
Teraz tak - nastawiam regulator FW100 na grzanie wody w zasobniku na 40 stopni. Kocił grzeje i dogrzewa do ~40 stopni (wg czujnika Junkers w połowie wężownicy). Sprawdzam temperaturę w kanaliku zasobnika z czujnikiem Junkers za pomocą zewnętrznego termometru elektronicznego - jest ok 40st - czujnik Junkersa sprawny. Termometr wskazówkowy u góry pokazuje ok 55-60 stopni - woda lecąca z kranu ma także ok 55-60 stopni - zmierzone elektronicznym termometrem.
Problem polega na tym, że tą wodą ok 60 stopni można się poparzyć. Rozumiem, że jak wężownica grzeje wodę w zasobniku, to ta gorąca zaczyna uciekać do góry i to ładowanie zasobnika trwa dopóki cała góra zasobnika nie zapełni się gorącą wodą, a w okolicach czujnika Junkers pojaw się odpowiednio ciepła woda żeby dobić do założonego progu ok 40 stopni.
To jest stan faktyczny - tylko nie odpowiada mi to 60 stopni na wylocie zasobnika. Mam dwa wyjścia - pierwsze to obniżyć zadaną temperaturę z 40 stopni na niższą i wtedy nie będzie w zasobniku aż tyle gorącej wody u góry - delikatniejszy gradient - czujnik szybciej wyłączy grzanie, ale to rozwiązanie mi się nie podoba. Chcę zastosować drugie rozwiązanie - tylko potrzebuję żeby to ktoś zweryfikował, ktoś mądrzejszy z doświadczeniem. Nie mam co prawda instalacji trójprzewodowej, żeby zrobić pełną cyrkulację, ale wymyśliłem sobie, że na wylocie gorącej wody użytkowej z zasobnika założę trójnik i z tego trójnika pociągnę w dół poprzez pompę cyrkulacyjną c.w.u. i wejdę na wejście cyrkulacyjne w zasobniku - wejście ok połowy wężownicy. Cel? Zamieszanie wody w zasobniku. Po pierwsze ruch wody pomagający mieszaniu, po drugie gorąca woda z góry będzie wrzucana w okolicę górnej części wężownicy, przez co tam wężownica będzie oddawać mniej ciepła i co pozwoli więcej grzać "dolnej" części wężownicy.
Jak myślicie - czy pompa cyrkulacyjna założona do mieszania wody w zasobniku podczas grzania ma sens? Sterowanie -przy pomocy FW100 - możliwe załączenie tylko w trybie "grzanie" systemu, odpalana np 4-6razy na godzinę - każde odpalenie na 3 minuty.