Witam,
Nurtuje mnie pewne pytanie i chciałbym zasięgnąć porady.
Pacjent: Daewoo Lacetti 1.8., 2005r.
Instalacja LPG: LR Omegas.
Objaw: dłuższe 2-3s kręcenie aby odpalić, jedynie gdy paliwa w baku jest powyżej połowy wskaźnika.
Obserwacje: W momencie gdy kupiłem samochód, paliwa było poniżej połowy i problemu nie zaobserwowałem. Po około 2 miesiącach zalałem paliwa do pełna. Na następny dzień okazało się, że samochód ciężko palił, udało się gdzieś za 3cim razem, poszło też trochę białego dymu. Potem w ten sam dzień i kilka następnych palił w porządku. Pierwsza myśl - zawór zwrotny, bo samochód stał przez 3 dni i pewnie paliwo ściekło do baku. Z odpalaniem było potem systematycznie coraz gorzej. W międzyczasie też pojawiał się problem z Checkiem. W końcu odbyła się wizyta u gazownika, regulacja (i tu skasowanie adaptacji - już z tragicznego odpalania powrócił do 2-3s), potem okazało się, że jednak wtryski musiały zostać poddane regeneracji (czyszczenie/kalibracja + wymiana jednego na nowy). Następnie znów regulacja instalacji. Od tego momentu nie ma checków, silnik chodzi równo, nie trzęsie tak wtryskami i chodzą ciszej. Pozostał jednak problem z odpalaniem przez 3s. Czasem jak nie przytrzymam kluczyka i nie odpalę, to za drugim razem odpala już od razu bez żadnego zająknięcia.
Przyzwyczaiłem się trochę do tego, że ten typ tak ma. W lipcu wymienione zostały: filtr paliwa, filtr powietrza, filtry gazowe, świece (NGK) i kable WN (Sentech). Nic to jednak nie pomogło. Zbadałem też wydajność akumulatora i stwierdzono, iż jest prawie nówka. Jako, że jeżdżę na LPG, a na PB9x rzadziej, raczej tankowałem zawsze do pełna, gdy już nawet wskazówka zbliżała się do połowy.
Ostatnio jednak doznałem szoku, gdy okazało się, że nagle samochód sam się naprawił i zaczął odpalać od razu, bez zająknięcia, nieważne czy na dworze +7 czy -3, czy stał lekko "z górki" czy "pod górkę" czy na płaskim. Nieważne też jaki czas stał nieużywany (z tym, że raczej nie stoi nieużywany powyżej 3 dni, podobnie jak wcześniej). Jedyne co zauważyłem to fakt, iż wskazówka poziomu paliwa spadła poniżej połowy. No i od tego momentu wszystko jak ręką odjął. Pojeździłem tak 3 tygodnie i wszystko było idealnie. Potem dla testu zatankowałem do poziomu 3/4 no i spowrotem wróciło. Pisałem o problemie na kąciku chevroleta, koledzy doradzali pojeździć na benzynie by wykluczyć adaptację. Tak też zrobiłem, lecz nic to nie zmieniło. Potem jeszcze trochę pojeździłem, wskazówka spadła poniżej połowy i ponownie wszystko się naprawiło i znów jest igła.
Dzisiaj byłem akurat wymienić termostat i rozmawiałem z mechanikiem, ten zwrócił uwagę, że najprawdopodobniej to problem z odpowietrzeniem zbiornika, na początek doradził wymienić korek, bo ponoć on też odpowiada za ciśnienie w baku i też może mieć wpływ na to zjawisko. Coś takiego miałem w głowie już wcześniej, ale nie usłyszałem żadnego syczenia podczas odkręcania. A Wy co uważacie? Czy faktycznie jest sens zainwestować w nowy korek?
Problemem w moim myśleniu mógł być zaworek zwrotny, jednak przy pełnym baku paliwu powinno być ciężej spłynąć do baku niż przy niepełnym zbiorniku... podobnie z wydajnością pompy, gdy ma więcej paliwa, powinno być jej lżej zaciągnąć. Stąd też zaczynam myśleć nad tym odpowietrzeniem, ale czy faktycznie korek? czy prędzej jakieś przewody odpowietrzające przy zbiorniku?
Za wszystkie porady będę wdzięczny.
Nurtuje mnie pewne pytanie i chciałbym zasięgnąć porady.
Pacjent: Daewoo Lacetti 1.8., 2005r.
Instalacja LPG: LR Omegas.
Objaw: dłuższe 2-3s kręcenie aby odpalić, jedynie gdy paliwa w baku jest powyżej połowy wskaźnika.
Obserwacje: W momencie gdy kupiłem samochód, paliwa było poniżej połowy i problemu nie zaobserwowałem. Po około 2 miesiącach zalałem paliwa do pełna. Na następny dzień okazało się, że samochód ciężko palił, udało się gdzieś za 3cim razem, poszło też trochę białego dymu. Potem w ten sam dzień i kilka następnych palił w porządku. Pierwsza myśl - zawór zwrotny, bo samochód stał przez 3 dni i pewnie paliwo ściekło do baku. Z odpalaniem było potem systematycznie coraz gorzej. W międzyczasie też pojawiał się problem z Checkiem. W końcu odbyła się wizyta u gazownika, regulacja (i tu skasowanie adaptacji - już z tragicznego odpalania powrócił do 2-3s), potem okazało się, że jednak wtryski musiały zostać poddane regeneracji (czyszczenie/kalibracja + wymiana jednego na nowy). Następnie znów regulacja instalacji. Od tego momentu nie ma checków, silnik chodzi równo, nie trzęsie tak wtryskami i chodzą ciszej. Pozostał jednak problem z odpalaniem przez 3s. Czasem jak nie przytrzymam kluczyka i nie odpalę, to za drugim razem odpala już od razu bez żadnego zająknięcia.
Przyzwyczaiłem się trochę do tego, że ten typ tak ma. W lipcu wymienione zostały: filtr paliwa, filtr powietrza, filtry gazowe, świece (NGK) i kable WN (Sentech). Nic to jednak nie pomogło. Zbadałem też wydajność akumulatora i stwierdzono, iż jest prawie nówka. Jako, że jeżdżę na LPG, a na PB9x rzadziej, raczej tankowałem zawsze do pełna, gdy już nawet wskazówka zbliżała się do połowy.
Ostatnio jednak doznałem szoku, gdy okazało się, że nagle samochód sam się naprawił i zaczął odpalać od razu, bez zająknięcia, nieważne czy na dworze +7 czy -3, czy stał lekko "z górki" czy "pod górkę" czy na płaskim. Nieważne też jaki czas stał nieużywany (z tym, że raczej nie stoi nieużywany powyżej 3 dni, podobnie jak wcześniej). Jedyne co zauważyłem to fakt, iż wskazówka poziomu paliwa spadła poniżej połowy. No i od tego momentu wszystko jak ręką odjął. Pojeździłem tak 3 tygodnie i wszystko było idealnie. Potem dla testu zatankowałem do poziomu 3/4 no i spowrotem wróciło. Pisałem o problemie na kąciku chevroleta, koledzy doradzali pojeździć na benzynie by wykluczyć adaptację. Tak też zrobiłem, lecz nic to nie zmieniło. Potem jeszcze trochę pojeździłem, wskazówka spadła poniżej połowy i ponownie wszystko się naprawiło i znów jest igła.
Dzisiaj byłem akurat wymienić termostat i rozmawiałem z mechanikiem, ten zwrócił uwagę, że najprawdopodobniej to problem z odpowietrzeniem zbiornika, na początek doradził wymienić korek, bo ponoć on też odpowiada za ciśnienie w baku i też może mieć wpływ na to zjawisko. Coś takiego miałem w głowie już wcześniej, ale nie usłyszałem żadnego syczenia podczas odkręcania. A Wy co uważacie? Czy faktycznie jest sens zainwestować w nowy korek?
Problemem w moim myśleniu mógł być zaworek zwrotny, jednak przy pełnym baku paliwu powinno być ciężej spłynąć do baku niż przy niepełnym zbiorniku... podobnie z wydajnością pompy, gdy ma więcej paliwa, powinno być jej lżej zaciągnąć. Stąd też zaczynam myśleć nad tym odpowietrzeniem, ale czy faktycznie korek? czy prędzej jakieś przewody odpowietrzające przy zbiorniku?
Za wszystkie porady będę wdzięczny.