Szczerze mówiąc, nie jest to nowa wersja cicho pracującego komputera, a jedynie kolejna modernizacja obudowy, która wiernie służyła przez trzy lata. Zrobiłem ją ot tak. Już mi się znudził bryłowaty kształt obudowy, komputer zajmował zbyt dużo miejsca na biurku i trudno się było dostać do środka. Ale po kolei...
Za pomocą szlifierki kątowej z arkusza stali o grubości 5mm wycinamy dolną podstawę, na której będzie stał komputer. Skoro obudowa waży jakieś 50 kg, dobrze, żeby konstrukcja to wytrzymała...
Żeby komputer był bardziej stabilny i łatwiej można było w obudowie umocować kółka, robimy taką ramę w kształcie litery "H":
Mocujemy ramę śrubami, wycinamy gwint M6. Do miseczki nalewamy olej. Należy nim często smarować gwintownik, żeby zmniejszyć ryzyko złamania. Żeby pokrywa mocno się trzymała, umocowałem ją ośmioma śrubami przy pomocy klucza imbusowego.
Następnie montujemy gumowe kółka.
Ponieważ projekt nie zakładał użycia wentylatorów, w celu lepszego przepływu powietrza wywierciłem odpowiednie otwory wentylacyjne.
Żeby taki otwór dobrze wywiercić, trzeba zrobić tak: najpierw odpowiednio zaznaczamy miejsce na otwór, nawiercamy cienkim wiertłem na 2-3mm, a potem już właściwym wiertłem 7mm przewiercamy otwór. Potem fazujemy otwór z obu stron i szlifujemy papierem ściernym.
Po zakończeniu prac ślusarskich, dokładnie myjemy radiatory przed montażem. W wannie, szczotką i proszkiem:) Taką procedurę powinna przechodzić każda obudowa po jakiejkolwiek obróbce, ponieważ wtedy można dokładnie wyczyścić wszystkie opiłki i brud.
Zasilacz zostawiłem ten co był wcześniej czyli mój stary InWin-430. Dzielnie służył mi przez trzy lata i nie znalazłem powodu, dla którego miałbym go wymieniać.
Dokładnie oglądamy zasilacz, sprawdzamy czy kondensatory nie są spuchnięte. Usuwamy spirytusem starą pastę termoprzewodzącą, smarujemy nową i składamy całość. Mam nadzieję, że wystarczy na kolejne trzy lata:)
Zasilacz zajął zaszczytne miejsce w najchłodniejszej części obudowy, na samym dole obok dysków twardych.
Aby umocować zasilacz, robimy specjalnych uchwyt.
Wymieniam dyski twarde. Ponieważ lubię solidną robotę, zawsze wymieniam dysk twardy bez względu na jego stan techniczny. Wystarczy, że przepracował już półtora roku. Jest tam sporo skomplikowanej i delikatnej mechaniki, łożyska się uszkadzają, głowice brudzą się pyłem ferromagnetycznym... Tak więc demontujemy dyski twarde, usuwamy pastę termoprzewodzącą i wymieniamy na nowe.
Montujemy radiator razem z dyskami twardymi w dole obudowy obok zasilacza. Oczywiście za pomocą gumowych wibroizolatorów.
Teraz montujemy płytę główną. Robimy odprowadzanie ciepła do chipsetu i tranzystorów MOSFET i przyczepiamy je do aluminiowej płyty. A teraz wkładamy tę "kanapkę" w naszą obudowę...
W każdym wypasionym komputerze powinien być jakiś "ficzer". Sama cicha praca już nie jest tak pociągająca, tę technologię opracowano już w każdym calu. Dlatego postanowiłem dodać automatyczną klapkę do napędu DVD.
Z blachy o grubości 3mm wycinamy górną pokrywę i klapkę.
Sama konstrukcja tej pokrywki jest dość kłopotliwa, nie wiadomo jak napęd DVD będzie pracować w położeniu pod kątem. Najprawdopodobniej trzeba będzie go zakrywać w czasie pracy, ale mnie osobiście to nie przeszkadza, bo rzadko z niego korzystam. Dlatego specjalnie nie polecam takiego rozwiązania. Montujemy górną pokrywę, w której, jak obiecałem, będzie się mieściło DVD.
Napęd jest bardzo prosto zbudowany. Na początek bierzemy silniczek z reduktorem, który ma odpowiedni moment obrotowy na wale i niewielkie obroty... Z kawałka metalu wycinamy prostokąt. Wywiercamy otwór odpowiadający średnicy wału. Następnie lekko nadpiłowujemy i otrzymujemy ramię do wału silniczka.
Mocujemy naszą część na wale silnika i dokręcamy śrubką.
Za pomocą metalowego uchwytu montujemy silnik na ściance obudowy. Łączymy napęd z drzwiczkami od DVD. Dodajemy zasilanie i teraz silniczek otwiera i zamyka drzwiczki. Zostało tylko zaprojektowanie nieskomplikowanego kontrolera z czujnikami do sygnalizacji skrajnego położenia i umiejscowienie przycisku w dogodnym miejscu.
Przyszedł czas na montaż drzwiczek obudowy, co początkowo sprawiało pewien problem... Na szczęście udało mi się znaleźć w jednym sklepie takie śmieszne zawiasy, przeznaczone do montażu szaf, które wytrzymują duże obciążenie.
Są one tak skonstruowane, że przy zamknięciu nie zostawiają żadnej szczeliny. Montujemy drzwiczki na naszych cudownych zawiasach i cieszymy się widokiem:) Przed nami malowanie i montaż ostatnich detali, takich jak np. wtyczka kabla zasilającego.
Pokrywa od DVD przed malowaniem i po. Wyciąłem ją zanim kupiłem sobie frezarkę... Prawie wszystkie łączenia wyszły cieńsze od kartki papieru.
Efekt końcowy - cicho pracujący komputer z przodu i z tyłu.
A tak wygląda w środku:
Nad tą stroną jeszcze trzeba popracować
Obudowa sprawuje się bardzo dobrze, zaledwie lekko się nagrzewa podczas pracy komputera. A przede wszystkim nie słychać żadnych szumów.
Źródło: http://asyl.ucoz.com/load/besshumnyj_kompjuter_iz_kubika_delaem_bigtauehr/25-1-0-323
Fajne? Ranking DIY
