Witam! Na samym początku, wiążę nadzieję ze trafiłem do dobrego działu.
Zacznijmy od tego, że może zima nie jest zbyt sroga, ale na 100% przyjdą przymrozki, a zarazem skrobanie szyb. Na moim parkingu pod blokiem istnieje możliwość ładowania samochodów elektrycznych. (Jak do tej pory 2 stanowiska, nie wykorzystane, choć trudno to nazwać stanowiskiem, po prostu dwa gniazdka przy budce parkingowego, ale niech już się to tak dumnie stanowiskiem nazywa). Dziś przyszło mi odśnieżać samochód i tak sobie pomyślałem że w sumie, może trzeba będzie zaczerpnąć pomysł od sąsiadów z za Bałtyku (Szwedów) i kupić podgrzewacz postojowy. Pomysł upadł w momencie zobaczenia cen takich instalacji (5 tys. zł, to prawie połowa wartości mojego bobika). Zacząłem zastanawiać się jednak dalej i wymyśliłem ze gdyby zorganizować programowalny układ (sterownik) farelki elektrycznej można by w ten sposób ogrzewać samochód przez 1 godzinkę lub stale dogrzewać utrzymując powiedzmy 5 - 8 stopni w samochodzie w nocy co dało by szansę na ułatwienie sobie życia, a szron z szyb sam by spłynął. Na alledrogo farelki zaczynają się od 40 zł więc myślę że koszt łącznie z jakąś atmegą 16 nie przewyższył by 100 zł. A życie ułatwiło by się znacznie. Proszę o opinię co w ogóle myślicie o takim podgrzewaczu. Farelka no cóż może i bezpieczna nie jest, ale skrobanki by jednak nie było.
Pozdrawiam J. M.
Zacznijmy od tego, że może zima nie jest zbyt sroga, ale na 100% przyjdą przymrozki, a zarazem skrobanie szyb. Na moim parkingu pod blokiem istnieje możliwość ładowania samochodów elektrycznych. (Jak do tej pory 2 stanowiska, nie wykorzystane, choć trudno to nazwać stanowiskiem, po prostu dwa gniazdka przy budce parkingowego, ale niech już się to tak dumnie stanowiskiem nazywa). Dziś przyszło mi odśnieżać samochód i tak sobie pomyślałem że w sumie, może trzeba będzie zaczerpnąć pomysł od sąsiadów z za Bałtyku (Szwedów) i kupić podgrzewacz postojowy. Pomysł upadł w momencie zobaczenia cen takich instalacji (5 tys. zł, to prawie połowa wartości mojego bobika). Zacząłem zastanawiać się jednak dalej i wymyśliłem ze gdyby zorganizować programowalny układ (sterownik) farelki elektrycznej można by w ten sposób ogrzewać samochód przez 1 godzinkę lub stale dogrzewać utrzymując powiedzmy 5 - 8 stopni w samochodzie w nocy co dało by szansę na ułatwienie sobie życia, a szron z szyb sam by spłynął. Na alledrogo farelki zaczynają się od 40 zł więc myślę że koszt łącznie z jakąś atmegą 16 nie przewyższył by 100 zł. A życie ułatwiło by się znacznie. Proszę o opinię co w ogóle myślicie o takim podgrzewaczu. Farelka no cóż może i bezpieczna nie jest, ale skrobanki by jednak nie było.
Pozdrawiam J. M.