Witam.
Aby jonizacja w kotle mogła działać, musi być różnica potencjałów (napięcie zwykle powyżej 100V) po między elektrodą jonizacyjną a jej otoczeniem (palnik, wężownica, obudowa komory spalania), czyli uziemioną obudową kotła.
Teraz są dwa systemy zasilania elektrody jonizacyjnej:
1. Jest niezależny generator, lub oddzielne uzwojenie w transformatorze zasilacza kotła, z którego jest zasilany obwód jonizacji. Te kotły nie są wrażliwe na zamianę polaryzacji ("faza i zero"), lub brak uziemienia, i w nich jonizacyjny układ kontroli płomienia będzie działał poprawnie nawet przy niewłaściwej polaryzacji lub braku uziemienia.
2. Zasilanie elektrody jonizacyjnej jest brane przez rezystor parę MΩ z przewodu "fazowego" zasilającego kocioł, tak więc różnica potencjałów po między elektrodą jonizacyjną a obudową kotła (uziemienie) jest. W przypadku zamiany polaryzacji, zasilanie elektrody jonizacyjnej jest brane z przewodu "zerowego" i nie ma wtedy różnicy potencjałów po między elektrodą jonizacyjną a uziemieniem. Podobnie jest jeśli kocioł jest pozbawiony właściwego uziemienia.
W instalacjach elektrycznych zasilających nasze domy zawsze jest w jakiś sposób zrealizowane połączenie przewodu N "zero" z przewodem ochronnym - metaliczne w instalacjach TN, po przez uziemienie i ziemię w instalacjach TT. Tak więc zawsze jest napięcie po między przewodem L "fazowym" a obudową kotła.
W przypadku przetwornic, generatorów spalinowych, transformatorów separacyjnych, i.t.p. przewody robocze są odizolowane od ziemi, i w efekcie nie ma napięcia po między przewodami roboczymi a obudową kotła, i układ jonizacji nie działa. Aby było możliwe zasilanie takiego kotła np: z generatora spalinowego lub przetwornicy, jest konieczność połączenia np: w system TN, czyli jeden z przewodów roboczych połączyć z przewodem ochronnym kotła "uziemienie" oraz z ziemią - będzie to przewód N "zero" a drugi będzie przewodem L "faza".
Oczywiście taka instalacja musi bezwzględnie być całkowicie odłączona od reszty instalacji energetycznej.
Pozdrawiam.