Witam uprzejmie. Mój samochód to Renault Thalia 1.4 8v z 2001 roku. Mam z nim następujący problem, który postaram się możliwie dokładnie opisać:
W październiku pojawił mi się taki problem, że gdy jadąc na biegu (np. 2500 obrotów), gdy wrzuciłem na luz wskazówka od obrotomierza b. gwałtownie spadała w dół, aż do 0. Z początku obroty dawały radę jeszcze wrócić do normalnej wartości 750, po jakimś jednak czasie silnik zaczął gasnąć - nie zawsze, czasem ciągle udawało się obrotom wrócić.
Po kolejnych kilku tygodniach, gdy zamykałem auto pilotem od centralnego po kilku sekundach spod maski zaczęło się wydobywać piszczenie, trwa ono około 30 sekund i potem przestaje.
Kilka dni temu, po około 5 dniowym postoju akumulator rozładował się totalnie, do 0. Udało się odpalić, pojeździłem ok 50km i odstawiłem. Po 2 dniach ledwie odpalił - postanowiłem zmienić akumulator. Jeszcze taka informacja, że stary akumulator miał 72Ah (thalia normalnie powinna mieć chyba 44Ah) i od kiedy autku zaczęły tak spadać obroty, zauważyłem, że kontrolka na akumulatorze ma kolor czarny - "doładuj". Wcześniej była zielona.
Wczoraj kupiłem akumulator Centra Plus 62Ah (znów za duży, ale miałem go sporo taniej), gdy go montowałem kontrolka była zielona. Auto nie gasło, obroty nie spadały, alarm po zamknięciu nie piszczał. Gdy po 50 kilometrach dojeżdżałem do domu, zauważyłem, że obroty znów spadają po wrzuceniu na luz. Zaparkowałem, zamknąłem auto - alarm znów piszczał. Otwieram maskę, dioda na akumulatorze znów czarna.
Dodam jeszcze tylko, że przed wymianą akumulatora auto oddałem do mechanika. Podłączył pod komputer, nic nie wykrył. Pojeździł autem kilkadziesiąt km. Skasował 50zł i powiedział, że wszystko ok.
Z góry dzięki za pomoc
W październiku pojawił mi się taki problem, że gdy jadąc na biegu (np. 2500 obrotów), gdy wrzuciłem na luz wskazówka od obrotomierza b. gwałtownie spadała w dół, aż do 0. Z początku obroty dawały radę jeszcze wrócić do normalnej wartości 750, po jakimś jednak czasie silnik zaczął gasnąć - nie zawsze, czasem ciągle udawało się obrotom wrócić.
Po kolejnych kilku tygodniach, gdy zamykałem auto pilotem od centralnego po kilku sekundach spod maski zaczęło się wydobywać piszczenie, trwa ono około 30 sekund i potem przestaje.
Kilka dni temu, po około 5 dniowym postoju akumulator rozładował się totalnie, do 0. Udało się odpalić, pojeździłem ok 50km i odstawiłem. Po 2 dniach ledwie odpalił - postanowiłem zmienić akumulator. Jeszcze taka informacja, że stary akumulator miał 72Ah (thalia normalnie powinna mieć chyba 44Ah) i od kiedy autku zaczęły tak spadać obroty, zauważyłem, że kontrolka na akumulatorze ma kolor czarny - "doładuj". Wcześniej była zielona.
Wczoraj kupiłem akumulator Centra Plus 62Ah (znów za duży, ale miałem go sporo taniej), gdy go montowałem kontrolka była zielona. Auto nie gasło, obroty nie spadały, alarm po zamknięciu nie piszczał. Gdy po 50 kilometrach dojeżdżałem do domu, zauważyłem, że obroty znów spadają po wrzuceniu na luz. Zaparkowałem, zamknąłem auto - alarm znów piszczał. Otwieram maskę, dioda na akumulatorze znów czarna.
Dodam jeszcze tylko, że przed wymianą akumulatora auto oddałem do mechanika. Podłączył pod komputer, nic nie wykrył. Pojeździł autem kilkadziesiąt km. Skasował 50zł i powiedział, że wszystko ok.
Z góry dzięki za pomoc