Witam
Mam problem z Clio 2 1.6 16V. Pojawił się nagle.. objawy nie narastały stopniowo.
Gdy silnik jest zimny (np. po nocy) to po przejechaniu kilkuset metrów zaczyna migać kontrolka check engine i w komputerze zapisuje błąd misfire catalyseur (odczytany za pomocą DDT ale CLIP odczytuje błąd o identycznym znaczeniu). Dodatkowo samochód dostaje wibracji, a dźwięk z wydechu przypomina traktor. Wraz ze wzrostem temperatury wszystko się stabilizuje, błąd przestaje być aktywny, wibracje się nieco zmniejszają. Gdy samochód wystygnie wszystko zaczyna się od początku.
Zastanawiające jest to, że po odpaleniu zimnego silnika wszystko wydaje się być OK. Dopiero po przejechaniu kilkuset metrów (wyjazd z osiedla na główną drogę) zaczyna migać kontrolka i zaczynają się cyrki.
Moje podejrzenia padają na drugą sondę lambda. Na komputerze widać jak pierwsza ładnie pracuje, druga natomiast stoi w miejscu i wraz z nagrzewaniem się silnika jej wartości zmieniają się na coraz niższe (skokowo) z 419mV, 409mV, 400mV, 390mV. Po odpięciu sondy na pracującym silniku nie ma żadnej zmiany pracy, a komputer pokazuje napięcie 409mV. Na desce nic się nie zapala...
Z tego co mi wiadomo to druga sonda powinna mieć stałe wartości, lecz czy po odpięciu nie powinno wyrzucić jakiegoś błędu?
Dodam, że cewki zostały sprawdzone i wykluczone, świece profilaktycznie wymienione.
Czy jest coś co może powodować takie objawy? Byłem już u dwóch mechaników i obydwaj nie wiedzą co to może być...
Mam problem z Clio 2 1.6 16V. Pojawił się nagle.. objawy nie narastały stopniowo.
Gdy silnik jest zimny (np. po nocy) to po przejechaniu kilkuset metrów zaczyna migać kontrolka check engine i w komputerze zapisuje błąd misfire catalyseur (odczytany za pomocą DDT ale CLIP odczytuje błąd o identycznym znaczeniu). Dodatkowo samochód dostaje wibracji, a dźwięk z wydechu przypomina traktor. Wraz ze wzrostem temperatury wszystko się stabilizuje, błąd przestaje być aktywny, wibracje się nieco zmniejszają. Gdy samochód wystygnie wszystko zaczyna się od początku.
Zastanawiające jest to, że po odpaleniu zimnego silnika wszystko wydaje się być OK. Dopiero po przejechaniu kilkuset metrów (wyjazd z osiedla na główną drogę) zaczyna migać kontrolka i zaczynają się cyrki.
Moje podejrzenia padają na drugą sondę lambda. Na komputerze widać jak pierwsza ładnie pracuje, druga natomiast stoi w miejscu i wraz z nagrzewaniem się silnika jej wartości zmieniają się na coraz niższe (skokowo) z 419mV, 409mV, 400mV, 390mV. Po odpięciu sondy na pracującym silniku nie ma żadnej zmiany pracy, a komputer pokazuje napięcie 409mV. Na desce nic się nie zapala...
Z tego co mi wiadomo to druga sonda powinna mieć stałe wartości, lecz czy po odpięciu nie powinno wyrzucić jakiegoś błędu?
Dodam, że cewki zostały sprawdzone i wykluczone, świece profilaktycznie wymienione.
Czy jest coś co może powodować takie objawy? Byłem już u dwóch mechaników i obydwaj nie wiedzą co to może być...